cerrato
2019-12-09 10:22

Nie wiem, czy macie świadomość, ale część z Was jest przestępcami, bandytami i piratami drogowymi nagminnie łamiącymi przepisy drogowe ;) I nie chodzi mi o limit 50kmph w mieście, który jest jak Yeti - wszyscy wiedzą, że istnieje, ale nikt nie widział kierowcy, który się do niego stosuje. Jest inny, ciekawy przepis, o istnieniu którego sam nie wiedziałem do niedawna.

Kilka dni temu kuzyn poprosił mnie o pomoc w przewiezieniu paru większych rzeczy. Wziąłem z firmy Transita (czy Iveco, nie pamiętam, nie jest to zresztą istotne) o DMC 3,5tony, co trzeba załadowaliśmy i jedziemy do jego teściów. Zaparkowałem pod ich firmą, a na to kuzyn wypalił "mam nadzieję, że nie dostaniesz mandatu". Ja na to odpowiedziałem "spoko Ziom, tutaj nie było zakazu, a chodnik jest szeroki więc przejście dla człowieków pozostawiwszy". I to, co usłyszałem mnie lekko zdziwiło. Kubuś powiedział "tak, ale na chodniku mogą parkować jedynie samochody o DMC poniżej 2,5tony".

I rzeczywiście - sprawdziłem i jest przepis, że na chodniku mogą parkować (i to nie całkowicie, ale jedynie dwoma kołami) tylko samochody o DMC nie większym niż 2,5 tony. Oznacza to, że większość osobówek się kwalifikuje, ale np. niektóre SUVy czy dostawczaki już nie mają takiej możliwości. Na szczęście jest to przepis martwy, nigdy nie spotkałem się z nałożeniem mandatu na jakieś auto powyżej 2500kg w związku z postawieniem stopy koła na chodniku, ale kto wie, czy nie zostanie on niedługo zreanimowany w związku z łataniem dziury budżetowej ;)

Do poczytania:
https://autokult.pl/31995,par[...]ga-moze-skonczyc-sie-mandatem
http://www.brd24.pl/spoleczen[...]-na-chodniku-jakie-sa-reguly/
https://www.auto-swiat.pl/por[...]iku-nie-kazdemu-wolno/xlsg2fe
https://czasopismo.legeartis.[...]amochodu-dmc-25t-chodnik.html
https://kruczek.pl/jak-parkowac-przepisowo/
http://dailydriver.pl/porady/[...]rkowac-samochodem-dostawczym/

katelx

nie chodzi mi o limit 50kmph w mieście, który jest jak Yeti - wszyscy wiedzą, że istnieje, ale nikt nie widział kierowcy, który się do niego stosuje ja sie stosuje, tyle ze nie zawsze zauwazam ze jestem "na zabudowanym"

superdurszlak

I nie chodzi mi o limit 50kmph w mieście, który jest jak Yeti - wszyscy wiedzą, że istnieje, ale nikt nie widział kierowcy, który się do niego stosuje.

Zgadnij dlaczego w terenie zabudowanym zawsze ciągnie się za mną sznur samochodów ;)

cerrato

@superdurszlak: bo jesteś złośliwym gnomem :P @katelx: pisałaś o jeżdżeniu w Pl, czy "u Ciebie"?

PerlMonk

Już widzę jak @katelx śmiga po mieście 120 km/h, bo zapomniała bieg zmienić :D

Tomek Pycia

ale 50 z licznika czy 50 rzeczywistej?

superdurszlak

@Tomek Pycia: rzeczywistej i tak nie znasz, chyba że mierzysz prędkość 3 różnymi urządzeniami i odrzucasz najbardziej odstający pomiar

Akihito

@cerrato: przepis martwy xD bo ta sama kostka potrafia jakies osiedla wylozyc wiec toretycznie nie powinines na niej jedzic. A przepis jest jak to zawsze u nas po to by jak ktos sie dowali to "Dajcie mi czlowieka a ja przepis sie znajdzie"

czysteskarpety

U mnie raczej większość przestrzega 50, czasem się zdarzy jakiś "przedstawiciel" ale ogólnie nawet na pasach się zatrzymują jak tylko podejdziesz, większa dzicz jest na niezabudowanym, bo i o kontrolę trudniej.

Tomek Pycia

@superdurszlak Zdaje sobie z tego spraw. Najważniejszy jest i tak rozsądek i dostosowanie prędkości do panujących warunków. Pewnie każdy zna takie "50" które spokojnie mogły by być 70, albo nawet 90 i takie, które powinny być 30.

TomRZ

"I nie chodzi mi o limit 50kmph w mieście, który jest jak Yeti" - nie wiem gdzie mieszkasz, ale w moich rejonach jest to przestrzegane, ludzie jadą 50-55 kmh max po terenie zabudowanym. Może dlatego, że są poustawiane tablice świetlne z informacją ile jedziesz, i kiedy przekroczysz prędkość, podaje kwotę mandatu którą powinieneś zapłacić, oraz ilość pkt karnych. Prosta psychologia, a działa.

cerrato

@Akihito: dla mnie ten przepis jest raczej reliktem PRL, ale piszę to w oparciu o własną intuicję, więc mogę bredzić ;) @TomRZ: no w moich okolicach jest kilka takich tablic, więc przy nich ludzie zwalniają. Ale zaraz potem but ;)

katelx

@cerrato wszedzie staram sie jezdzic przepisowo, przy czym w polsce jest zdecydowanie najlatwiej przeoczyc znaki bo jest ich za duzo i zasady czesta sa skomplikowane i nielogiczne. @PerlMonk 120 to mi sie nie zdarzylo i w sumie tylko raz dostalam mandat za 90 (w takim typowym miejscu-pulapce dla nie-lokalsow)

superdurszlak

@katelx: dorzuciłbym jeszcze, że nie dość za dużo to jeszcze idiotycznie ustawione albo zaniedbane. Nie brakuje miejsc gdzie np. znak jest schowany w jakichś krzaczorach albo gałęziach drzewa, a żeby było śmieszniej zamiast zrobić porządek z krzaczorem i poprawić widoczność znaku - właśnie w takich miejscach się stawia pułapki.

katelx

@superdurszlak: no dokladnie w takim miejscu wlasnie zostalam zlapana, 2 pasy, jakas glusza a w krzakach znak ze teren zabudowany :)

cerrato

@katelx: miałem to samo - droga przez pola, zero pieszych, jakaś rozwalająca się szopa przy drodze. Jadę sobie totalnie spacerowo 80-90 i nagle wyskakuje koleś z radarem :D Okazało się, że to pole było bardzo zabudowane ;)

renderme

prawdopodobnie wpisując npm i w terminalu wiekszosc z nas staje sie przestepcami ze względu na licencje modułów.

kate87

Nie za bardzo wiem co masz na myśli sugerując że ludzie nie stosują do 50-tki. Są jeszcze ludzie którzy mają odrobinę wyobraźni, widzą co to fizyka i jak działa na różnego rodzaju przedmioty i ludzi. No i wiedzą też że nawet z pozoru niewielkie zdarzenie drogowe może skończyć się uszkodzeniem kręgosłupa. Ps to że istnieje zakaz parkowania na chodniku dla pojazdów powyżej 2.5t to tez jest w kodeksie.:-)

cerrato

A czy ja gdzieś pisałem, że nie ma tego w kodeksie? Chodziło mi o to, że raczej nikt (przynajmniej z osób, z którymi rozmawiałem) nie kojarzy takiego zapisu. Nawet służby za bardzo o tym nie wiedzą, bo inaczej by gonili i mandatowali wszystkich kurierów czy dostawczaki.

kate87

Busy takie jakimi jeżdżą dostawcy paczek mają DMC poniżej 2.5t. inaczej ganiała by ich ITD. tak btw wiesz jak wygląda Berlingo z 2t na pokładzie? Podwoziem szoruje o asfalt.

cerrato

Co ma DMC 2,5 do ITD? Poza tym większość kurierów jeździ samochodami w stylu Transit/Ducato/Jumper a nie Berlingo. 99% tego typu samochodów ma DMC3500, a często i tak jest to homologacja na obniżoną wartość, żeby się załapać na kat.B

kate87

U mnie w okolicy takimi dużymi autami dostawcy paczek nie jezdza. Jumperem albo Transitem faktycznie jeżdżą DHL ale oni nie wjeżdżają do nas na osiedle tylko parkują na parkingu, takim zwykłym. Natomiast na Żoliborzu dostawcy jeżdżą małymi renowkami, albo osobówkami. U moich rodziców faktycznie kurierzy mają transity ale to ze względu na duże odległości od bazy wiec zabierają więcej paczek i tam nie parkuje się na chodnikach bo jest od tego parking. Prawdę mówiąc nie widziałam już dawno żeby ktoś tak dużym autem parkowal na chodniku. Ci co wiedzą że istnieje taki przepis raczej go nie łamią. Za to dostawcy alkoholu łamią inny przepis zakaz postoju w zatoczce autobusowej bo nie chce im się stanąć na parkingu obok.

kate87

Ps No właśnie DMC pokazuje które auto ma jaką ładowność i jeśli jest przeciążone to ITD nakłada mandat.

WhiteLightning

Wy chyba nie wiecie ile ludzie potrafia naladowac do takich busow majacych teoretycnie 3.5 DMC

Tomek Pycia

Znajomi mają firmę z takimi busami do 3,5t - około 100 sztuk - kiedyś zapłacili manadat w Czechach - 5 tys EURo za przeładowanie. Na aucie było 5 ton ładunku. O tych busach to legendy krążą - brak tachografu i takie kwiatki jak przeładowanie i oczywiście kierowcy z łapanki robią z tego bomby z opóźnionym zapłonem.

cerrato

Ale nie zawsze przeładowanie oznacza coś złego (poza złamaniem przepisów). Przykładowo Iveco Daily ma homologację na 3,5 oraz nieco ponad 5 ton. To jest identyczny model, tylko różni się papierami. Bo żeby w Polsce samochód mógł być na kat. B, to w papierach nie może przekraczać 3500kg. Ale konstrukcyjnie jest przystosowany do przewozu 2 ton więcej. I jak złapią takiego Iveco z 3 tonami na pace, to teoretycznie jest przeładowany (bazując na wpisie w dowodzie), ale jednocześnie nie stwarza żadnego ryzyka, bo pojazd jest konstrukcyjnie jak najbardziej dostosowany do takich obciążeń.

superdurszlak

@cerrato: ale wtedy jest jeszcze drugi problem, kierowca najprawdopodobniej także może jeździć tylko pojazdami do 3,5t ;)

cerrato

no tak - bo ogólnie to przepisy o kat.B i DMC są reliktem z PRL. Gdy mieliśmy Żuki i Nysy, to te 3500kg było konkretną masą. Obecnie przeciętna osobówka waży w okolicy 1,5 tony, a dostawczak 2-2,5, przez co często zostaje ładowność w okolicy 1000kg, co jest zwyczajnie śmieszne. Ale to by wymagało totalnej zmiany przepisów. O ile się orientuję, w Niemczech jest coś koło 5ton na "B".

ccwrc

@cerrato: czytałem kilka twoich wypowiedzi nt. chodników i masy. To co rzuciło mi się w oczy to kompletne ignorowanie faktu, że chodniki przewidziane są na konkretne obciążenia i parcie na coś co ma krawężnik i zbudowane jest z czegoś co w pewien sposób przepuszcza wodę (czyli deszczyk rozmiękcza ziemię a nie jak pod jezdnią np. betonowy podkład) ma jakiś tam skutek. A ten skutek w przypadku masy na, którą nie jest zaprojektowany chodnik to doły/dziury/uszkodzenia.

cerrato

@ccwrc: chyba sobie trochę dopowiadasz :P Napisałem jedynie że 1) sam się zdziwiłem, że taki przepis istnieje, bo tematu nie kojarzyłem 2) że i tak jest to raczej martwy przepis oraz 3) że moim zdaniem to jest relikt PRL. W czasach, w których jeździły głownie małe i duże Fiaty oraz Syreny, rzeczywiście 2 i pół tony to była jakaś zawrotna masa. Obecnie już nie robi wrażenia. Podejrzewam, że technologia poszła do przodu i z technicznego punktu widzenia najazd cięższym autem nie będzie zabójstwem dla chodnika. Ale budowlańcem nie jestem i mogę być w błędzie.

ccwrc

No właśnie będzie. Nawet jak nawierzchnia jest identyczna (kostka) to inny jest podkład i inne są siły działające na coś co jest poniżej krawężnika i tego co wyżej. Nie trzeba być budowlańcem żeby wiedzieć, że różne nawierzchnie przewidziane są na różne obciążenia i w związku z tym różne są także koszty. Chodniki są najtańsze ;)

cerrato

OK, ale z drugiej strony (kłania się tutaj z kolei fizyka) prędkość ma też znaczenie. I samochód jadący kilkadziesiąt na godzinę, znacznie mocniej oddziałuje na nawierzchnię (zwłaszcza podczas manewrów jak np. hamowanie) niż ledwo się toczące autko, które się gramoli na krawężnik albo jedzie z prędkością pieszego. Tak mi się przynajmniej wydaje ;)

ccwrc

Chwilowy nacisk (grubo poniżej sekundy) to coś zupełnie innego niż ciągły trwający nawet tygodnie. Odniosę się jeszcze do niektórych teoretycznie bezsensownych ograniczeń prędkości. Otóż niektóre nie są bezsensowne, ale wynikają z tego, że w terenie zabudowanym mieszkają ludzie, nawet jeśli jest to kilkaset metrów od jezdni. Różnica prędkości między 50 a 100km/h to różnica między komfortem a koszmarem mieszkania w danym miejscu - chodzi przede wszystkim o hałas. Z punktu wiedzenia kierowcy siedzącego w wygłuszonej kabinie jest on niewielki, z punku widzenia mieszkańca starającego się zasnąć jest on tym bardziej uciążliwy im większa jest prędkość. I nie chodzi tu o sam hałas bezpośrednio od toczących się opon co bardziej o pęd powietrza rozbijającego się o samochód. Różnica między 50 a 100km/h jest gigantyczna.

cerrato

@ccwrc: co do hałasu - powiem Ci, że to jest problem, do którego trzeba się przyzwyczaić. Nie wiem, czy znasz Poznań i ulica Głogowska coś Ci mówi. Ja przez kilka lat przy niej mieszkałem. To jedna z głównych ulic w Poznaniu, po 2 pasy samochodów w każdą stronę, na środku wydzielone torowisko. Po obu stronach rzędy 4-piętrowych kamienic, czyli studnia idealnie rezonująca i wzmacniająca hałas. W nocy jeżdziły nocne autobusy - jakieś zdezelowane Ikarusy. W dzień (od 5-6 rano) tramwaje, do tego pełno samochodów, ludzie i ogólnie hałas. Ale takie są uroki mieszkania w cywilizacji, wziąłem to na klatę i nie robiłem tragedii. Jak ktoś chce mieć spokój, niech jedzie w Bieszczady ;)

ccwrc

@cerrato: inne jest przyzwyczajanie się do hałasu samochodów jadących z niską prędkością, inne do samochodów przekraczających prędkość i generujących hałas 3-4 razy większy, prawda?

cerrato

chodziło mi raczej o to, że nawet jakby samochód jechał 500kmph na godzinę kilkaset metrów od domu, to poziom hałasu i związanego z tym dyskomfortu będzie jednie ułamkiem tego, co się przeżywa mieszkając na Głogowskiej w Poznaniu ;)

ccwrc

@cerrato: wkraczasz już w trochę inne tematy. Jakie? Od czego zależy cena nieruchomości? Od trzech rzeczy: 1. lokalizacji 2. lokalizacji 3. lokalizacji :P

cerrato

no jeszcze można dodać standard, wielkość i takie tam. Ale rozumiem o co Ci chodzi. Tylko jakoś do mnie nie przemawia argument, że ja (mimo, że warunki nie pozwalają i nie stwarza to większego niebezpieczeństwa) mam jechać wolno, bo komuś tam będzie szumieć.

ccwrc

To rozumieją ci, którzy lobbują za obwodnicami kierującymi ruch poza miasta. Cześć motocyklistów też zupełnie nie rozumie problemu hałasu. A inna część życzy im szybkiego spotkania z latarnią. Kwestia z jakiego punktu to widzisz i czy masz choćby odrobinę empatii + zdolności przewidywania konsekwencji pewnych poczynań.

cerrato

No ale obwodnice to jest coś bardzo potrzebnego. I nawet nie ze względu na hałas (aczkolwiek to przy okazji też zostaje ogarnięte), co zwiększenia bezpieczeństwa ludzi, którzy nie muszą przebiegać do szkoły między TIRami, a także poprawienia płynności ruchu. W każdym razie - porównanie szumu generowanego przez jadący samochód z piekielnymi odgłosami wydawanymi przez motocykle jest bardzo niestosowne ;) A co do empatii - można ją mieć, ale nie przeginajmy i nie każmy ludziom jeździć powoli ze względu na szumienie.

Salvatore

Nie rozumiem co tak ludzi boli te domyślne 50 w mieście. Chcą zyskać 20 sekund wracając z pracy czy jazda 70 daje im poczucie "wolności"? Przyznam, że bardziej mi pod tym względem odpowiada mental z Europy Zachodniej niż z Europy Wschodniej.

ccwrc

Hałas jest jednym z wielu powodów a są ich dziesiątki. Np. jadąc poza terenem zabudowanych masz mniejsze prawdopodobieństwo nabicia na chłodnicę psa, kota, kury, dziecka, świnki, krowy, kaczki na smyczy, czy wściekłego rowerzysty. Droga hamowania z wyższych prędkości jest bezlitosna.

cerrato

No tak, ale idąc tym tokiem rozumowania możemy dojść do absurdu i sytuacji rodem z początków motoryzacji, w której przed samochodem musiał iść człowiek z chorągiewką i ostrzegać wszystkich przechodniów, że ta niebezpieczna maszyna się zbliża ;)

ccwrc

To działa w obie strony, ale pewien kompromis został wypracowany. To 50-60 km/h w mieście. Możesz to nazwać równowagą.

cerrato

no i póki jeszcze jest to 60, to mogę zrozumieć. Ale kretyńskiej mody na strefy 20-30 w centrach już totalnie nie ogarniam. Zresztą mniejsza z tym, bo coraz mocniej offtopujemy. Wpis dotyczył parkowania na chodniku, a my gadamy o limitach prędkości ;)

superdurszlak

@cerrato: dyskutowaliśmy ostatnio trochę o różnych przejawach piractwa i buractwa drogowego i powiem Ci, że na złość temu buractwu drogowemu zrobiłbym nawet powszechne 40 w zabudowanym i się go uparcie trzymał :P

ccwrc

@cerrato: ale jaki offtop? Skoro temat chodników mamy już zamknięty możemy równie dobrze podyskutować o limitach 20-30 na zwykłych drogach. A jeśli nie wiadomo o co chodzi i dlaczego się to wprowadza to wniosek jest uniwersalny: chodzi o kasę. Jeśli po krótkiej analizie nadal zbytnio nie wiadomo kto zyskał a kto stracił to nasuwa się pytanie kto dał komu w łapę - niby proste. Ale... Jest bardziej przerażająca możliwość. Mamy demokrację, czyli rządy większości. Większość ludzi z zasady jest głupia, to mniejszość, której się coś chciało i miała możliwości jest mądra. I tu może nasunąć się najbardziej oczywisty wniosek: mamy rządy debili. Czy to cię nie przeraża?

TomRZ

Ja mieszkam w górach w takim miejscu, że przez 3-4 km nie da się jechać szybciej niż 30 km/h, bo jest wąsko i stromo, jazda z większą prędkością to rosyjska ruletka. I teraz na wielu osiedlach, czy właśnie centrach miast jest podobnie, bo nigdy nie wiesz, czy Ci pieszy czy dziecko nie wyskoczy pod maskę, wychodząc np. ze sklepu. Nie rozumiem ludzi którzy się pieklą i spieszą. To wszystko do pierwszego wypadku kiedy stanie się komuś krzywda (a niektórzy, jak np. niejaki Zawisza są nierefermowalnymi bandytami), szkoda tylko, że niektórym mądrość przychodzi takim kosztem. W Jaworznie od roku nikt nie zginął w wypadku, właśnie dlatego, że zmusili kierowców do wolnej jazdy, budująć różne ograniczniki prędkości w postaci garbów, słupków etc. W Bielsku-Białej były często wypadki na jednym z przejść dla pieszych, bo jak kretyni startowali z pod świateł, to który szybciej, a 200 m dalej kolejne przejście - już bez świateł. Ustawili słupki zmuszające do wolnej jazdy, i nagle magia, zero wypadków od miesięcy. Tak, prędkość zabija.

cerrato

@ccwrc: ale skoro rządzą debile i oni robią 50 w mieście, to znaczy że mądre by było zrobienie 90 :P

ccwrc

@cerrato: absolutnie nie. Wniosek jest zupełnie inny. Skoro rządzą tobą debile i ty na to pozwalasz to kogo to z ciebie czyni? Bo wg. mnie nikogo mądrzejszego od nich. Czy teraz już czujesz zimny pot na skórze? :P

cerrato

@TomRZ: Tylko widzisz, to o czym piszesz ma sens, ale wiele zależy też od kierowcy. Ja mam wrażenie, że wiem, kiedy mogę pojechać szybciej, a kiedy nawet to 50 jest zbyt dużą prędkością. Przykłąd, który dałeś z przejściem za światłami jest tak samo dowodem niekompetencji osób odpowiedzialnych za zarządzanie drogą, bo rzeczywiście - stawianie przejścia w takim miejscu jest dość nieprzemyślane. Natomiast do co prędkości - nie ona jest problemem, ale raczej bezmyślność i brawura. Pomijając miasto - w trasie to nie prędkość zabija, ale wyprzedzanie na trzeciego, brawurowa jazda slalomem, zagapienie się itp. Owszem, prędkość ma też jakiś wpływ na całokształt, ale co do zasady - więcej złego zrobi idiota jadący wolniej, niż ogarnięty i kompetentny kierowca przekraczający prędkość.

superdurszlak

@cerrato: z drugiej strony - jadąc te 40% szybciej masz do dyspozycji niemal dwukrotnie większą energię kinetyczną, którą potencjalnie możesz przekazać np. drzewu obok drogi, dziecku które wbiegło na pasy, samochodowi jadącemu z naprzeciwka (no i nie zapominaj o tym że on też ma coś do przekazania). Także idiota jadący wolniej ma trochę bardziej ograniczone możliwości jeśli chodzi o destrukcję siebie i otoczenia. No i nie zapominaj, że nawet jeśli Ty jesteś ogarniętym i kompetentnym kierowcą, to po drodze trafisz na niejednego idiotę.

cerrato

Oczywiście, ale z drugiej strony wsiadając do samochodu, automatycznie świadomie podejmujemy ryzyko, że wpadniemy na drzewo. Bezpieczeństwo nie może być argumentem, który jest odpowiedzią na wszystko, to nie jest 42 ;)

ccwrc

Z drugiej strony ktoś nieświadomie podejmuje ryzyko, że zastąpi w tym scenariuszu drzewo. Tak można bez końca i 42 jest całkiem sensowną odpowiedzią na wszelkie dylematy.

cerrato

byle nie była odpowiedzią na wszelkie limity prędkości ;)

Salvatore

Energia zderzenia ma znaczenie jak już dojdzie do kolizji, ale jest jeszcze coś takiego jak czas reakcji i droga hamowania. Załóżmy, że ktoś zaparkował prostopadle i wyjeżdża przy złej widoczności. Gdy drogą jadą ludzie z rozsądną prędkością, to można rozegrać to w sposób cywilizowany. Widzę, że ktoś się delikatnie wysuwa, zwalniam, puszczam. A ten ktoś widzi na przykład z oddali światła i sobie kalkuluje ile ma czasu na wyjechanie. Gdy droga jedzie dzicz, głupi wyjazd z miejsca parkingowego może zamienić się w walkę o przetrwanie. W imię czego ja się pytam. Na odcinku 200 km można pojechać 10% szybciej i będzie zauważalny zysk. Jaki zysk jest w mieście? Praktycznie żaden, bo droga za krótka a światła i tak co jakiś czas zrównują wszystkich. Tu nie ma żadnej korzyści poza folgowaniem ADHD. Niedawno taki jeden z ADHD w swoim BMW zabił dziecku ojca na pasach, bo nie wpadł na myśl, że skoro na prawym pasie stoi auto, to może właśnie przepuszcza pieszego. Bydlęca potrzeba spidowania wygrała. Byłoby pożytecznie zapytać mordercę gdzie się tak śpieszył.

renderme

@Salvatore: Wiem, że to nie jest wytłumaczenie dla stwarzania ryzyka, ale chodzi tutaj o ideę punktualności. Oszczędzenie 2 minut to niewiele, ale są środowiska, gdzie spóźnienie się dwie minuty byłoby widziane za duży nietakt. Myślę, że w mieście, w godzinach szczytu powinna być większa wyrozumiałość dla spóźnień.

vpiotr

Ja za to ciesze sie ze straz miejska / drogowka u nas zaklada blokady bandytom ktorzy staja w odleglosci 1m od skrzyzowania wymuszajac tym samym zmiane pasa na przeciwny przy dojezdzaniu do skrzyzowania. Chodnikowym piratom mowimy stanowcze Nie!

superdurszlak

@renderme: to by tłumaczyło, dlaczego tak nagminne są sytuacje jak na przykład:

  • Prucie przez pasy mimo że na pasie obok auto wpuściło pieszego
  • Dodawanie gazu żeby pogonić pieszych na pasach
  • Prawoskręt/lewoskręt na pełnym gazie na skrzyżowaniu ze światłami, piesi na pasach
  • Wpychanie się (często na pełnym gazie) pomiędzy pieszymi, bo zapaliła się strzałeczka warunkowa i trzeba się k... koniecznie wryć

Ale rozumiem, czasem są sprawy ważniejsze niż życie jakichś worków g***a zwanych pieszymi

Tomek Pycia

@renderme: Nie wierzę, że to napisałeś. Jak się boisz, że się spóźnisz to wyjdź wczesniej.

cerrato

@Salvatore: Wybacz, ale to, co odstawiasz to jest retoryka godna Leppera. Na początku Twojego posta miałem wrażenie, że piszesz z sensem i nawet chciałem Ci przyznać rację. Ale gdy wyskoczyłeś z kolesiem w BMW, to uznałem, że nie ma sensu tego ciągnąć. Sorry, ale włączanie debila, który zapieprza 120 w mieście i wyprzedza samochód zaparkowany przed przejściem do rozmowy o limitach prędkości jest albo perfidną manipulacją, albo efektem tego, że pisałeś w nocy i byłeś już zmęczony. To są całkowicie inne sprawy. Tak samo jak pijani kierowcy czy ukraińska mafia okradająca TIRy. Niby też związane z motoryzacją, ale raczej nie pasujące do tego wątku.

renderme

Ale ja tak nie mam, ja mam elastyczne godziny pracy i najczesciej jezdze rowerem. Samochod uzytkuje w dlugich trasach. Wiem tylko, ze ludzie sie spiesza, bo musza byc gdzies punktualnie, a nie dlatego ze zysk 2 minut jest taki cenny. Oczywiscie sa typki, co zawsze spiduja i to jest patologia.

cerrato

@renderme: ale samochód w mieście też nieraz jest dobrą opcją. Przykładowo ja: rano biorę 3 dzieciaków z domu, odstawiam najstarszego do szkoły, potem 2 młodsze do przedszkola. Potem wsiadam i jadę do firmy. Całość zajmuje mi nie więcej niż pół godziny, bliżej 20 minut. Jakbym to robił na nogach oraz w oparciu o komunikację miejską/zbiorową, to codziennie bym tracił koło godziny rano i przynajmniej pół godziny wracając. To nie jest kwestia spieszenia się, tylko w ten sposób oszczędzam (nie marnuję) jakichś 90 minut codziennie. Oczywiście - mój przykład nie może być punktem wyjścia do snucia ogólnych teorii, ale chciałem pokazać, że nie każdy, kto korzysta codziennie z samochodu ma jakiś poważny problem ze sobą ;)

Tomek Pycia

@cerrato: i potem masz całe 90 minut więcej, żeby wypisywać głupoty na 4p :P Może jednak powinieneś korzystać z komunikacji miejskiej.

renderme

Zalezy gdzie pracujesz i czy masz dzieci w wieku szkolnym. Jak pracujesz w centrum, to auto jest slabe.

WhiteLightning

Zdecydowanie mniej znany i powszechnie naruszany przepis to o tym ze nalezy zostawic 1.5 m przejscia dla pieszych przy parkowaniu.

superdurszlak

@WhiteLightning: 1,5m? Jak mieszkałem na Azorach to kierowcy czasami nie zostawiali 50cm między samochodem a żywopłotem przy ul. Radzikowskiego. Kawałek dalej samochody prawie zawsze stały miejsce w miejsce na skrzyżowaniu :D

cerrato

@superdurszlak + @WhiteLightning i to są nieliczne okazje, w których Straż Miejska się przydaje ;) Sam parę razy wzywałem, gdy spotkałem wyjątkowego debila parkingowego. Sam nie biegam z linijką i nie mierzę, czy jest równo 1,5m, bo wiem jak ciężko jest w mieście jeździć i parkować autem, ale jak ktoś ewidentnie przegnie to z wielką przyjemnością wzywam SM.

Julian_

tak samo jak masz kratkę w samochodzie to już nie możesz nawet jeśli to tico. Inna rzecz: jak stoisz częścią pojazdu to musisz przodem do budynku. W dawnych czasach jak samochód odpalał to wypuszczał sadzę z tyłka, stąd ten przepis.

cerrato

@Julian_: z tym zakazem parkowania tyłem to jest powtarzany mit. O ile się orientuję to nie ma nigdzie takiego przepisu, po prostu ludzie sobie czasem wieszają plakietki "zakaz parkowania tyłem do budynku" i jakoś to się utrwaliło. Oczywiście - jeśli podeślesz jakiś konkretny przepis PoRD to chętnie przyznam, że się myliłem. Ale jestem prawie pewien, że takiego przepisu nie znajdziesz ;) Przepis, o którym jest wpis na blogu określa, że należy parkować przodem albo bokiem na chodniku, ale nie ma to nic wspólnego z orientacją względem budynku, a jest podyktowane względem bezpieczeństwa - żeby podczas parkowania lepiej widzieć ludzi na chodniku.

No i jeszcze w temacie kratki - przepis mówi o "pojeździe samochodowym o dopuszczalnej masie całkowitej nieprzekraczającej 2,5 t", więc nie jest nigdzie powiedziane, że musi to być samochód osobowy. Jak ktoś sobie kratkę wsadził i przez to ma w dowodzie wpisane, że to jest samochód dostawczy, to i tak jeśli jego DMC nie przekracza 2500kg, to stawać sobie może.

Julian_

Co do prawkowania tyłem; Art. 47. 1. Dopuszcza się zatrzymanie lub postój na chodniku kołami jednego boku lub przedniej osi pojazdu samochodowego o dopuszczalnej masie całkowitej nieprzekraczającej 2,5 t, pod warunkiem że: (...) pojazd umieszczony przednią osią na chodniku A co do samochodu z kratką to nie może, bo: Art.2 40) samochód osobowy - pojazd samochodowy przeznaczony konstrukcyjnie do przewozu nie więcej niż 9 osób łącznie z kierowcą oraz ich bagażu; (...), 42) samochód ciężarowy - pojazd samochodowy przeznaczony konstrukcyjnie do przewozu ładunków; określenie to obejmuje również samochód ciężarowo-osobowy przeznaczony konstrukcyjnie do przewozu ładunków i osób w liczbie od 4 do 9 łącznie z kierowcą; Czyli jak masz ciężarowo-osobowy to dotyczą go przepisy samochodu ciężarowego.

cerrato

No to bym poprosił o konkretny przepis. chętnie się czegoś douczę.

A co do kratki - art. 47 ust. 1 ustawy prawo o ruchu drogowym mówi Dopuszcza się zatrzymanie lub postój na chodniku [...] pojazdu samochodowego o dopuszczalnej masie całkowitej nieprzekraczającej 2,5 t. Masz tam napisane wprost, że mówimy o "pojeździe samochodowym" a nie "osobowym", więc jakikolwiek dopisek w dowodzie niczego tutaj nie zmienia. Jeśli jest to samochód (a w sumie to wszystko jest samochodem - ciężarowym, osobowym, dostawczym, specjalnym itp.) i nie przekracza 2500kg to może sobie stawać.

danek

ale nie ciągnikiem rolniczym ;)

Julian_

@cerrato: edytowałem powyżej odp. Z tym kratką to rzeczywiście może jedną osią, ale nie może w całości na chodniku. Te przepisy są beznadziejnie napisane, czytaliście jak zapisano nowy przepis o tzw. "jeździe na suwak"? Coś strasznego.

cerrato

Z tym kratką to rzeczywiście może jedną osią, ale nie może w całości na chodniku. - czyli dokładnie tak samo, jak "zwykła" osobówka ;)

Julian_

Osobowka zwykla moze zatrzymac sie calym ppjazdem na chodniku art 47. 2. Dopuszcza się, przy zachowaniu warunków określonych w ust. 1 pkt 2, zatrzymanie lub postój na chodniku przy krawędzi jezdni całego samochodu osobowego, motocykla, motoroweru, roweru lub wózka rowerowego. ...

somekind

Chodnik nazywa się chodnik, bo służy do chodzenia. Miejsce słuzące do parkowania nazywa się parking.To bardzo proste, i nie trzeba nawet specjalnych przepisów, aby to rozumieć.

cerrato

A kurczak robi się coraz mniejszy z każdym dniem :P

somekind

Niech ktoś zatrzyma tę karuzelę śmiechu. ;]