mar-ek1
2016-06-24 08:29

W zeszłym tygodniu byłem na najgorszej rozmowie o pracę w życiu.

W sumie już po telefonie od nich mogłem zrezygnować, bo gość nie potrafił nawet się na konkretną godzinę umówić, a na moją propozycję, że mogę być o 9 w pt stwierdził, że ok. w takim razie czwartek po południu albo piątek rano. Ale biuro przy rynku kusiło, bo miałbym blisko do pracy.
Cóż, biuro owo to było ciemne, puste, nieremontowane od dobrych 15 lat mieszkanie w kamienicy z walającymi się przy biurkach stosami kartek. Właściciel nawet koszuli nie potrafił dobrze ubrać bo siedząc na fotelu miał brzuch na wierzchu. W dodatku na proste pytanie o to czym zajmuje się ich firma przez pół godziny gadania nie złożył chyba żadnego składnego zdania, jedyne co udało mi się wyłapać z tego bełkotu to to że prawdopodobnie oni zajmują się odsyłaniem klientów do poszczególnych programistów. Bo właśnie, okazało się, że każdy tam jest osobnym "zespołem" i ma zajmować się sam wszystkim od zbierania wymagań do wdrożenia i utrzymania. "Szef" ani nie sprawdza za bardzo tego co ktoś robi, ani nie organizuje zespołów do większego projektu.
Nie wiem na jakiej podstawie tam wybierali kogo zatrudniają bo rozmowy technicznej nie było, a kiedy w końcu zadał pytanie o to gdzie pracowałem i co umiem to przerywał w połowie zdania i znowu gadał głupoty o czymś powtarzając co jakiś czas, że jest informatykiem więc zna rynek/branżę/etc. Nie wiedział co to za firma, którą podałem jako aktualnego pracodawcę, stwierdził przy tym, że on w sumie w ogóle nie zna firm w Krakowie bo siedzi w swojej, a potem przeszedł do narzekania na firmy biorące dotacje unijne i upadające po wykorzystaniu ich (odniosłem wrażenie, że to było chyba w kontekście mojego aktualnego pracodawcy, no ale jak nie znał żadnej firmy to skąd mógł wiedzieć, że ma oddziały na całym świecie i spokojnie ze 100tys. pracowników łącznie).
Na moją odpowiedź, że pracuję głównie w ASP.NET MVC zapytał za chwilę co to jest to MVC. Kiedy mówiłem, że nasz projekt trwa dwa lata on nie rozumiał tego, chciał żebym długość projektów w tys. godzin przedstawiał.
Na koniec się okazało, że co prawda w ogłoszeniu podali, że szukają programisty C#/.NET, ale tak na prawdę to nie szukają programisty .NET tylko programisty znającego z 10 języków i robiącego w każdej technologii. Potem jeszcze coś po marudził, że prawo nie pozwala przenieść wrażliwych danych poza RP, np. do Azura Microsoftu, a tyle by zaoszczędzili jakby przenieśli tam dane klientów (bo serwerami dla nich też się zajmowali).
Z takich perełek jeszcze to jedno jego zdanie, że "robią w technologiach Microsoftu bo niestety w firmach najczęściej ludzie pracują na komputerach i laptopach".

Nie wyszedłem stamtąd przez pół godziny chyba tylko dlatego, że miałem nadzieję, że z szafy zaraz wyskoczy jakiś prezenter i powie, że jestem w ukrytej kamerze i to był prank.

#januszebiznesu

Koziołek

@mar-ek1: wyższy poziom outsourcingu jak widzę... A jakie to miasto?

AreQrm

WOW... możesz podać nazwę na priv, żebym przypadkiem tam nie trafił ;-)

czysteskarpety

tylko programisty znającego z 10 języków i robiącego w każdej technologii

@mar-ek1: haha, kwintesencja janusza :D

twonek

Tak się zastanawiam, kim są programiści zatrudnieni w tej "firmie" i czym się kierują przy jej wyborze.

mar-ek1

@twonek: Też mnie to mocno zastanawiało, ale jak tam byłem to żadnego nie widziałem :P