Szykuje się podwyżka podatków...

1

http://wyborcza.biz/biznes/1,[...]-nfz-bedziemy.html#BoxBizLink

Jako grupa zawodowa sporo na tym ucierpimy. Ale kto by się tam przejmował programistami, z czegoś trzeba finansować kretynizmy typu 500+.. Na razie daleko do realizacji, ale nie miejmy złudzeń, że obecna władza prędzej czy później doprowadzi do zwiększenia progresji. Ciekawe jak zareagują ludzie prowadzący JDG po likwidacji liniowego PITu :)

1

jeszcze tego 23% vatu nie zmniejszyli a już podwyższają następne :D trzeba doić na 500+

4

Patrzcie jaki mamy zgodny kraj, nawet opozycja się z rządem zgadza. Kolejny dowód na to, że pieniądze to najbardziej uniwersalny język na świecie.

1
kabro napisał(a):

Ciekawe jak zareagują ludzie prowadzący JDG po likwidacji liniowego PITu :)

Z tego co pamietam liniowy PIT oplaca sie przy dochodach w okolicach 100k. Dochody to nie przychody i trzezwo myslacy przedsiebiorcy ograniczaja dochod aby obnizyc podatek wiec brak liniowego pitu dotknie bardzo niewielka grupe ludzi (1%?) ktorzy albo nie moga optymalizowac albo po prostu lubia placic podatki.

Co do samej podwyzki podatkow, po dupie dostanie jak zwykle klasa srednia. Biedni nadal beda biedni, a bogaci maja znacznie wieksze mozliwosci optymalizacji.

1
IT Zmywak napisał(a):

trzezwo myslacy przedsiebiorcy ograniczaja dochod aby obnizyc podatek

ROTFL, jak się "ogranicza dochód"? Tak się składa, że jestem przedsiębiorcą; podwyżka podatku nie sprawi, że z rękawa wyciągnę większe koszty, na co mi czwarty laptop czy kolejny samochód.

0
ŁF napisał(a):
IT Zmywak napisał(a):

trzezwo myslacy przedsiebiorcy ograniczaja dochod aby obnizyc podatek

ROTFL, jak się "ogranicza dochód"? Tak się składa, że jestem przedsiębiorcą; podwyżka podatku nie sprawi, że z rękawa wyciągnę większe koszty, na co mi czwarty laptop czy kolejny samochód.

Jestes przedsiebiorca czy masz jednoosobowe DG? Ilu ludzi masz na payrolu? Zero?
Nie rotfl tylko zycie, ot chociazby maja spolki, "pracuja" w nich na minimalnej lub na umowie o dzielo, generuja sztuczne koszty, reinwestuja firmowa kase, eksportuja uslugi i wiele wiele innych. Inzynieria podatkowa ogolnie.

0
IT Zmywak napisał(a):

Jestes przedsiebiorca czy masz jednoosobowe DG?

Jednoosobowa DG == indywidualny przedsiębiorca.

Nie rotfl tylko zycie, ot chociazby maja spolki, "pracuja" w nich na minimalnej lub na umowie o dzielo, generuja sztuczne koszty, reinwestuja firmowa kase, eksportuja uslugi i wiele wiele innych. Inzynieria podatkowa ogolnie.

No, zapewne dużo programistów na JDG się takim procederami zajmuje.

0

ja myslalem, ze zrobienie z tego wszystkiego jednego podatku wyjdzie na lepiej, a wychodzi na to ze bedzie podwyzka. Wiec jak to dziala?

4

@fasadin, naprawdę nie mam ochoty dzisiaj wchodzić na Wyborczą, więc tego artykułu nie czytałam. Ale w innym na ten temat, czytałam wypowiedź jednego z głównych polityków zajmujących się tą sprawą, że obecnie w Polsce biedni płacą wyższe podatki niż bogaci.

http://www.money.pl/gospodark[...]-2018-roku,135,0,2092935.html

Co gorsze, obecnie obciążenia podatkowe są degresywne, a więc ktoś, kto otrzymuje płacę minimalną, jest obciążony bardziej niż zarabiający powyżej średniej.

Przykład? Polityka Insight wyliczyła, że w przypadku pensji minimalnej z 2015 roku - 1750 zł brutto miesięcznie, tzw. klin podatkowy wynosi 39 proc. Klin to różnica pomiędzy całkowitym kosztem zatrudnienia pracownika, a tym, co ten pracownik otrzymuje na rękę. W przypadku prezesa spółki skarbu państwa, który zarabia średnio 23 650 zł brutto, klin wynosi tyle samo – 39 proc.

Ale już kiedy ów prezes zmieniłby formę zatrudnienia z umowy o pracę na umowę zlecenie, klin skurczyłby się do 28 proc. W przypadku pensji minimalnej klin wręcz wzrósłby do 40 proc.

Ja generalnie jestem przeciwna podatkom jako takim ;) Tzn. uważam, że im mniej i im mniejsze tym lepiej.
Czy bogaci powinni płacić większe podatki niż biedni? IMHO nie.
Ale czy biedni powinni płacić większe podatki niż bogaci...? IMHO bardzo nie.

Niestety nie wierzę, żeby PiS zrobił tak, żeby podatki były sumarycznie mniejsze - z resztą już w zapowiedziach mówią, że mają one być neutralne dla budżetu (co w praktyce oznacza, że mają być co najmniej wyższe). Także prawdopodobnie biedni zapłacą tyle ile dziś, a bogaci więcej (oby nie na odwrót...).

IMHO najważniejsze to jest naprawić system, a wysokość samego podatku to jest rzecz drugorzędna. Podwyżka podatków to żaden szok dla mnie, przecież praktycznie mamy ją co roku. A za uproszczeniem przepisów będę głosować wszystkimi rękoma i nogami... O ile faktycznie je uproszczą, a nie skomplikują, np. poprzez utworzenie jeszcze jednego organu pośredniczącego w przelewaniu kasy tu i tam...

3

@aurel: podatki powinny być taką wysokość, żeby przynosiły państwu maksymalny dochód (vide https://pl.wikipedia.org/wiki/Krzywa_Laffera). Jeśli podatki zostaną nadmiernie zwiększone, to zwiększy się szara strefa, wyjadą kolejni ludzie, będzie więcej oszustw, tzw. "optymalizacji dochodów", ucieknie część inwestorów, zmaleje eksport i państwo na tym straci. Tylko rządzący jakoś nie ogarniają tej prostej zależności, według nich wyższy podatek = większy dochód skarbu państwa.
Według mnie bogaci nie powinni być karani za to, że potrafili się dorobić. Stawka powinna być jedna, o ile w ogóle PIT powinien istnieć (przynosi państwu względnie nieduże wpływy - circa 15% budżetu, a jednocześnie ściągnięcie go i skontrolowanie powoduje bardzo duże koszty, ponad 10% wpływów idzie na koszty obsługi stanowiąc jednocześnie 80% pracy aparatu skarbowego - trochę stary, ale jary artykuł: http://www.bankier.pl/wiadomo[...]likwidacji-PIT-u-2648213.html). Jako bogatszy i tak płacę większy podatek, bo tak działa obciążenie liniowe.
Z drugiej stroni biedni nie powinni być jeszcze biedniejsi aż poniżej minimum niezbędnego do egzystencji, a tak niestety działa bardzo niska kwota wolna od podatku. Ponadto kto normalny będzie oddawał połowę swojej wypłaty ZUSowi? Z tych powodów tam gdzie niskie zarobki, tam i szara strefa, i tak traci państwo, a pośrednio my wszyscy.

Aurel, zgadzam się z Tobą, że cały ten system jest chory, ale jego uzdrowienie graniczy z niemożliwością, bo społeczeństwo się starzeje, wypłaty z ZUS dla emerytów, rencistów, ludzi na urlopach macierzyńskich i chorobowych - dawno temu przestały być pokrywane wpłatami ludzi pracujących. Od kilku lat zachowanie płynności ZUS wymaga coraz większych dopłat z budżetu państwa, podejrzewam, że jeszcze kilkanaście lat i to wszystko runie, albo będzie wyglądać tak jak służba zdrowia, będziemy czekać rok na zaległą emeryturę. Brakuje młodych, kumatych ludzi, którym udałoby się przebić przez partyjny beton i udałoby się przekonać do głębokich reform społeczeństwo. Tacy ludzie pracują prywatnie i zarabiają tyle, że zwyczajnie nie chce im się kruszyć kopii.

1 użytkowników online, w tym zalogowanych: 0, gości: 1, botów: 0