Czuję się jak prawdziwy impostor

2

Przejdz do firmy robiacej ciekawe rzeczy na duza skale, nawet jakby sie to mialo wiazac z downgradem. Jak przeskoczysz z firmy gdzie jest wsrod najlepszych do takiej gdzie masz duzo ludzi powyzej swojego poziomu to bardzo szybko progresujesz. Chociaz przejscie z firmy rzezbiacej sobie na mala skale (np produkt na kilku serwerkach na krzyz) do firmy majacej tysiace serwerow w cloudzie potrarfi byc przytlaczajace.

2

@1a2b3c4d5e: kwestia skali i podejścia.

Ja nie lubię napaleńców, którzy co tylko zobaczą, nawet jeśli nie wiedzą jak coś działa, to chcą to pchać wszędzie. Chmura jest modna, więc wszystko musi być teraz cloud, mimo że w danej sytuacji może to totalnie nie mieć sensu. Wszyscy w firmie piszemy w CePłotek, ale wyszło teraz coś nowego, co jest o 16% szybsze od Javy, więc przesiadamy się na nowy język. Do frontu mamy Reacta, ale wyszedł Rundakt więc przepisujemy front. O takie podejście mi raczej chodziło.

Żeby była jasność - nie popieram siedzenia w jaskini i tworzenia softu na kartach perforowanych. Tylko za równie szkodliwe uważam bezmyślne podążanie za modą, dawanie technologii dlatego, że są modne.

Zauważ też, że OP napisał, że słucha i szanuje zdanie ludzi pod nim. Więc nawet jeśli sam nie zna technologii TS-pro.net-v5, to pewnie (jeśli będzie miała ona jakiś sens w projekcie) to któryś z ludzi, z którymi współpracuje, zasygnalizuje, że takie coś by się przydało. Nasz kompostownik Impostor temat obczai i jeśli uznają, że to ma sens - to zleci komuś, żeby się tematem zainteresował i to wdrożą. Po prostu - on sam nie śledzi nowości, ale nie oznacza to, że jest na nie zamknięty. A przynajmniej - tak ja odebrałem to, co było napisane, ale najlepiej niech OP sie sam wypowie.

I nie zapominaj o najważniejszej rzeczy - czyli tym, po co ten kod jest pisany. Bo podstawowym celem firmy jest stworzenie działającego produktu, który powstanie na czas, który będzie używany, klienci będą zadowoleni, a firma zarobi. I to jest wykonywane idealnie, więc nawet jeśli działa w jakiejś technice sprzed X lat, jeśli się ona sprawdza, to zmienianie tylko po to, żeby... no właśnie, po co? Onanizm technologiczny? Szpan? Bycie na bieżąco? To jak z samochodem czy telefonem - można zmieniać co kilka miesięcy, ale jeśli moje 10-letnie Mondeo jest OK, nie psuje się, dowozi mnie gdzie chcę, przy czym jest wygodne, pojemne i bezpieczne, pali rozsądnie i ma tanie części oraz serwis, to nie wiem, po co miałbym na siłę zmieniać. Chyba tylko po to, żeby sąsiad zazdrościł, jak podjadę nowym Audi pod blok :P

1

@cerrato:

I to jest wykonywane idealnie, więc nawet jeśli działa w jakiejś technice sprzed X lat, jeśli się ona sprawdza, to zmienianie tylko po to, żeby... no właśnie, po co?

to nie jest takie proste - może być Ci łatwiej znaleźć pracowników. To czy to dobra decyzja, zależy.

Może jeżeli twój soft to wiele mikroserwisów, to może zaczęcie tworzenia nowych MS w nowej/dobrze postrzeganej tech przyciągnie ludzi do twojej firmy.

Wystaw ofertę pracy w skali czy haskalu to zaraz będziesz miał co najmniej dwie CVki osób z 4p /s.

Ja sam jak widzę ofertę pracy w C# i widzę .NET Framework, to już sobie myślę a może j****ć to?

2

@1a2b3c4d5e: nie wiemy za bardzo co OP pisze, więc takie analizowanie jego potrzeb jest raczej snuciem teorii. OK,możesz mieć rację, ale jak napisałem - nie znamy zbyt wielu szczegółów.

Ale co do argumentu znalezienia pracowników - uważam, że jest totalnie odwrotnie. Jak masz technologię starą i znaną powszechnie (cepłotek, Java, React czy PHP) to znalezienie do niej ludzi jest łatwe. Z kolei - idąc w nowości to możesz mieć z tym problem, bo nowe i niszowe rzeczy (jak chociażby wspomniany przez Ciebie Haskell) mają niewielką grupkę ludzi, którzy się na tym znają. Więc - po pierwsze to masz ograniczoną dostępność, a po drugie - takiego kogoś może być o wiele trudniej pozyskać, bo gdzieś już sobie siedzi i jest mu raczej dobrze. Więc musisz zaoferować super warunki. A co to oznacza dla projektu/firmy? Że w cenie jednego specjalisty z modnej/nowej technologii miałbyś 2 w czymś powszechnie znanym.

2

@cerrato:

ak masz technologię starą i znaną powszechnie (cepłotek, Java, React czy PHP) to znalezienie do niej ludzi jest łatwe.

Ale wszystkie te technologie wewnętrznie również dzielą się na stare i nowe.

C# .NET Framework vs (.NET Core lub .NET 5/6)

Python 2 vs 3 iirc?

jakaś Javka 6 vs Javka 17? a poczekaj tylko aż wyjdzie Valhalla oraz Loom!

Dodatkowo narzędzia do wspomagania developmentu - CICD Dockery itp.

1
1a2b3c4d5e napisał(a):

Wystaw ofertę pracy w skali czy haskalu to zaraz będziesz miał co najmniej dwie CVki osób z 4p /s.

Ofertę w Scali już mam, a o Haskellu myślę. Tylko że Haskell to nie jest nowa technologia. Haskell ma już 30 lat i jest o 5 lat starszy od Javy :P (UPDATE Scala ma już 19 lat, czyli tylko 8 lat młodsza od Javy :D )

to nie jest takie proste - może być Ci łatwiej znaleźć pracowników. To czy to dobra decyzja, zależy.

hm, IMHO najłatwiej znaleźć pracowników do technologii która powszechnie jest uważana za dobrą (nawet jeśli IMHO nie jest dobra) i jest popularna.
No bo jak się człowiek nauczy np takiego Springa (nie mówię że w całości, bo w całości Springa się już nie da taka to wielka kobyła się zrobiła) to ma pracę zapewnioną na następne 10+ lat, bo niezapowiada się żeby coś Springa w Javie wycięło z korpo aplikacji.

Ja sam jak widzę ofertę pracy w C# i widzę .NET Framework, to już sobie myślę a może j****ć to?

Ale to dlatego że .NET Framework jest przestarzały (nie wiem czy jest) czy dlatego że nie można w nim robić DDD, CQRS + Event Sourcing (nie wiem czy niemożna)? Czy po prostu masz już dość C# i chcesz spróbować czegoś nowego?

2

Wszystko zależy od tego co konkretnie oznacza bycie "leadem" w Twoim przypadku, oraz jak widzisz swoją dalszą karierę. Bo brzmi to jakbyś pasował bardziej do kierunku managerskiego gdzie jest więcej zarządzania miękkiego (wymagania projektu, kontakt z klientem itp.) niż technicznego. Jako ktoś kto technicznie jednak trochę ogarnia, mógłbyś się dobrze sprawdzić w takiej roli bo znałbyś rzeczy od podszewki.

Z kolei na dzień dzisiejszy, jeśli "lead" oznacza lider zespołu ale nie lider techniczny, to również niekoniecznie musi to być coś złego. Jakiś czas temu była na forum dyskusja na ten temat i co niektórzy wymyślali jakieś dziwne teorie co do tego że team lead powinien zawsze być najmocniejszy technicznie w zespole. Ja się nie zgadzam z taką opinią, i z doświadczenia wiem że w zdrowym zespole, lider który nie jest najsilniejszy technicznie ale gdzie jest to jasne może również mieć bardzo dobry wkład w zespół. Wtedy ważna jest kwestia skupienia się na byciu dobrym mediatorem i umiejętnego zarządzania zespołem. Tak aby wiedzieć kto w jakich kwestiach technicznych jest dobry, oraz nawet jeśli jako lider ma się ostateczny głos decyzyjny to podejmować decyzje techniczne pod wpływem ludzi którzy zwyczajnie wiedzą lepiej. Grunt to żeby tą techniczną słabość przerodzić w atut, i zamiast na siłę brać na siebie ciężar decyzji technicznych, przekazać go bardziej nadającym się do tego osobom.

W środowisku gdzie takie kwestie są jasno nakreślone, wszyscy skupiają się na współpracy a jednocześni każdy "zna swoje miejsce" takie podejście może przynieść wiele korzyści. A patrząc na to co piszesz, jeśli ludzie z którymi współpracujesz są z Ciebie zadowoleni, to być może właśnie już tak jest u Ciebie w zespole.

4

Czuję się jak prawdziwy impostor

To jest normalne. Masa osób się tak czuje i ma to nawet swoją nazwę: syndrom oszusta. Ci, którzy go nie mają lub mają, ale go wyciszyli, to Ci, którzy mają wystarczająco wysoki poziom pewności siebie i wiary we własne umiejętności, żeby mieć gdzieś to, co kto sobie pomyśli. Wierzą, że są zajebiści w tym co robią i śpią spokojnie.
Pamiętaj, że każdy ma jakiś tam lęk, że za mało wie, że się nie zna, bo każdy coś kiedyś spieprzył i nie jest nieomylny. Każdy ma jakieś wady. Im szybciej to po prostu zaakceptujesz i dostrzeżesz, że wszyscy są ludźmi, tym łatwiej będzie Ci się żyło.
To nasze głupie mózgi tworzą jakieś takie chore złudzenie, że inni ludzie nas oceniają i że z jakiegoś powodu jest to ważne mimo, że wiele z tych ludzi może mieć gorsze umiejętności. Możesz jednak tego nie widzieć, bo po prostu dobrze się sprzedają i są w stanie wmówić Ci, że lepszego od nich nie widziałeś.
Więc w sumie... czemu Ty nie miałbyś czegoś takiego spróbować i zobaczyć, jak Ci to wyjdzie? Wyprostowane ramiona, klata do przodu i głowa do góry. :)

3

Zaakceptuj, że technologia się zmienia i nie nadążysz z nauką wszystkiego. Lepiej inwestuj w rozwój kompetencji miękkich, czy metodyczne podejście do rozwiązywania problemów.

Ktoś mi kiedyś uświadomił, że na wiedzę można spojrzeć przez taką piramidę :
screenshot-20220114131003.png

Są obszary, który znasz i możesz pogłebiać ale jesteś na takim poziomie, że nie ma za bardzo co pogłębiać (Super Ninja uber senior od frejmowkra X).
Są obszary, o których nie masz pojęcia, ale masz świadomość, że istnieją (wyszedł nowy menadżer pakietów, ok, nie muszę znać go na wylot, wystarczy, że zrozumiem jakie problemy rozwiązuje).
Są obszary, o których nie masz pojęcia, że istnieją. To jest prawdziwa niewiedza i życie w jaskini.

W uczeniu warto skupić się na poszerzaniu tego obszaru "wiem, że nie wiem", ale bez schodzenia w szczegóły. Jak wiesz, że coś istnieje, to możesz tę wiedzę pogłębić w miarę potrzeb, albo jako lider umożliwić innym zbudowanie solidnego "Wiem" w wybranym przez nich obszarze.

5

Też kiedyś miałem taki syndrom, ale w sumie nie odpadłem na żadnej rozmowie, nigdy nie miałem sygnałów, że coś z moją pracą nie tak, więc doszedłem do wniosku, że w wojnie między sobą, a światem stanę po stronie świata.

Fakt, że nadal się chętnie douczam w wolnym czasie, czytam trochę prasy fachowej aby znać nowe buzzwordy etc. Często też sam się ładuje w tematy "eksploracyjne" bo mam wrażenie, że to mocno nabija potem wartość na rynku pracy, ale to już temat na inną rozmowę.

1 użytkowników online, w tym zalogowanych: 0, gości: 1, botów: 0