Dream Team - gdzie ci ludzie z pasją?

7

Cześć i czołem Koledzy i Koleżanki :) Dawno mnie tutaj nie było..

Jeśli ktoś śledził kilka moich poprzednich wpisów, dobrze wie, że zajmuję się rozszerzoną rzeczywistością w przemyśle. Niezmiennie od 6 lat.
Obecnie jednak w trochę innej formie - jestem współwłaścicielem firmy (na papierze), w praktyce dalej robię to co kocham - programuję.
Pytanie do Was - jak znaleźć ludzi z pasją? Takich jak ja? Co im oferować? Mam wrażenie, że jest to strasznie trudne.. niewykonalne wręcz. Moja wizja zespołu osób z pasją, zajawką... inicjatywą i kreatywnością... i chęcią nauki (nawet jeżeli nie ma żadnych podstaw programistycznych) oddala się.. rozpływa. Mam duszę szalonego naukowca, szukając osób z podobną pasją trafiam na osoby, które tylko na początku (czyt. rozmowa kwalifikacyjna) są zapaleni do pracy i chętni do nauki, z takim powiewem świeżości... a potem (bardzo szybko) to mija. Zaczyna się lenistwo, kombinowanie, zero inicjatywy, zero kreatywności.. wszystko najlepiej zrobić za nich, a nauka sprawia im wewnętrzny ból.. Co z tymi ludźmi nie tak?

Mimo:

  • Dobrego wynagrodzenia (dla Juniora widełki wyższe niż średnia na śląsku nawet przy braku doświadczenia)
  • Super atmosfery w pracy, elastycznych godzin pracy...
  • Możliwości tworzenia własnych rozwiązań - wystarczy pomysł
  • Pracy z ciekawymi projektami: lotnictwo, automotive i najlepszym sprzętem...

Jestem załamana tymi ludźmi.. brakuje mi strasznie takiej pracy zespołowej, wspólnego rozwiązywania problemów, burzy pomysłów, chęci do działania...
I jeszcze niedawno spotkałam się z sytuacją, że pracownik nie robiąc "nic", nie ogarnął podstaw po 3 miesiącach pracy.. nie zrobił nic.. nie wypełnił żadnego tasku, ZERO chęci nauki, czas zmarnowany.. jeżeli już zbierze się na zadanie pytania, to dotyczy ono rzeczy, które każdy powinien wiedzieć po pierwszym dniu (i nie są to rzeczy kosmiczne! jak np. wprowadzenie kluczu licencyjnego do programu, żeby móc robić apkę!) on dalej tego nie wie.. i jeszcze ma pretensje, że w sumie to on nic się nie nauczył.. i że chyba znajdzie jakąś pracę dodatkową.. którą będzie mógł robić w pracy, bo ma tyle czasu... i otwarte pytanie do mnie co ja o tym myślę... Chryste Panie. Gotuje się we mnie na samą myśl.

Nie jestem idealnym szefem - nie potrafię stać nad ludźmi i ich pilnować. To błąd, ale najtrudniej jest zmienić siebie. Jednak to nie praca w kamieniołomach. Nie ma presji, "suchego" pisania kodu, to nie są nudy jak flaki z olejem.. jest ogromne pole do TWORZENIA, na czym mi zależy najbardziej. Często mamy projekty trudne, wymagające dobrego podejścia i wymyślenia rozwiązania. Samej idei. Ostatecznie mało kto wykazuje inicjatywę, żeby w ogóle się pochylić i pogłówkować. Po co taki zespół, skoro ostatecznie i tak wszystko spada na mnie.
Myślałam, że jesteśmy zespołem. Znajdując ludzi, chciałam mieć takich, z którymi będzie się dobrze pracować.. wychodzę z założenia, że to są dorośli ludzie, którzy CHCĄ. I tylko z tego powodu wystarczy ich zatrudnić, bo jeżeli jest nastawienie to wszystkiego można się nauczyć.
Tymczasem okazuje się, że musiałabym ich cały czas pilnować i poniekąd zmuszać do pracy. I to dla mnie za dużo. Gryzie się to z moim charakterem i wizją pracy. Wiem, że praca to praca.. ale nie potrafię przestać wierzyć, że to, co robimy może być też naszą pasją. I tylko takie osoby chciałam mieć u siebie.

Naprawdę nie da się stworzyć takich zespołów? Jak wasze doświadczenia ?

17

Ludzie pracują dla pieniędzy.
Pasję mają w czasie wolnym.

W paskudnych dużych korpo rodem w Mordoru Mokotów problem (nie)opanowywania podstaw i (braku)systematyczności rozwiązano prosto: zapraszamy studentów ostatniego roku informatyki (lub kierunków pokrewnych) i absolwentów. Pozostałym dziękujemy.

5

Z tego co zaslyszalem na konferencjach to najlepiej dziala rekrutacja z polecenia.Nie potrafię stać nad ludźmi i ich pilnować.- wchodni managment musi stac nad ludzmi inaczej kombinuja i nic nie robia. Wiem po sobie ;) Jak to zmienic? U mnie pomogla rozmowa i codzienne raport co dzisiaj zrobilem. Dlaczego tak a nie inaczej, moze byc zwykla tabelka wekselu. Gdzie sa ludzie z pasja? Tam gdzie robia cos dla ideii. Tutaj chyba open source sie wpasowuje.
Jestem załamana tymi ludźmi.. brakuje mi strasznie takiej pracy zespołowej, wspólnego rozwiązywania problemów, burzy pomysłów, chęci do działania... - tak mi tez tego brakuje u mojego szefostwa ;)

11

Hm, trudne pytanie. Myślę że pasjonaci w IT to byli większością 20 lat temu jak nikt nie wiedział ile kasy można tu zarobić. Teraz w IT pracuje mnóstwo ludzi którzy przyszli tu dla pieniędzy i programowanie nie jest ich pasją. Moja żona cały czas narzeka że prawdziwych programistów nerdów coraz mnie (moja żona jest testerem oprogramowania)
Z drugiej strony po 9 latach zawodowego programowania w imperatywnej Javie jakoś pasja do imperatywnego klapania pętli we mnie umarła. Żaden projekt który jest w Javie czy w innym imperatywnym języku nie jest dla mnie wybitnie ciekawy. Nie mówię że programowania imperatywne stało się dla mnie nudne. Dalej jest to lepsze niż pisanie dokumentacji czy ustawianie koloru w CSSach.
Co innego Scala/Haskell/Clojure/Scheme - projektów w tych językach jest mało i programistów tam też jest mało, ale mam wrażenie że tam jest o wiele łatwiej spotkać pasjonatów. Wystarczy tylko spojrzeć na Community Scali jak mocno wszystko przeżywają i jakie opery mydlane oraz dramaty się tam odbywają :P

8

Naprawdę nie da się stworzyć takich zespołów? Jak wasze doświadczenia ?

Da się, sam w takich pracowałem/pracuje, tylko że problem jest raczej w tym że tacy ludzie nie idą rekrutować się do twojej firmy :) Zamiast tego mają jakieś Ciekawe i nietypowe staże/praca dla już-nie-studentów

4

@Shalom: delikatnie ujął o co chodzi.

Prawdziwi zdolni ludzie, lubiący pracę, inteligentni, wykształceni nie idą do polskiego small businessu gdzie szefowa rozumie zarządzanie przez "stać nad ludźmi" bo inaczej organizować pracy nie potrafi

1

@BraVolt: Ja wiem, ale u nas to nie tylko programowanie. Pisania kodu jest garstka. Wszystko wokół przemysłu..
Mamy automatykę, sterowanie, czujniki.. eksprerymenty! często coś sami tworzymy, lutujemy, programujemy.. Stworzenie robota, który będzie obsługiwany z poziomu AR? why not! ale nikomu się nie chciało.. a zabawka fajna, budżet ogromny..

A Unity3D naprawdę w naszym zakresie nie wymaga cudów. Ja wcześniej nie programowałam w ogóle. Zabrałam się za AR nie mając o tym bladego pojęcia. Tłumaczyłam azjatyckie fora, robiłąm tutorial z yt za tutorialem, czytałam, wymyślałam sobie problemy i starałam się je rozwiązywać. Przeszłam przez wszystkie możliwe problemy i błędy wynikające z braku podstaw w wiedzy.. ale udało się. Spędziłam kawał czasu ucząc się i nie miałam nikogo, kto mógłby mi pomóc. Dodatkowo pracując w firmie zarabiając 2,4k nett i wydając własne pieniądze na assety, bo nikt w firmie nie rozumiał, że trzeba coś kupić. Od nikogo tego nie wymagam, chcę ludziom maksymalnie ten proces ułatwić i uczyć ich tego, zapewniając wszystkie narzędzia, z których będą korzystać. Tymczasem oni nie chcą...

0
.mARy. napisał(a):

Spędziłam kawał czasu ucząc się i nie miałam nikogo, kto mógłby mi pomóc. Dodatkowo pracując w firmie zarabiając 2,4k nett i wydając własne pieniądze na assety

W polskim small businesie 2400 zl.
W zagranicznym dyskoncie 1000 zł więcej na start bez żadnych wymagań.

0

@BraVolt: Pracowałam we francuskiej korpo Vinci Energies..

11

Ja spotkałem się z 2 podejściami do takiego problemu (i większą liczbą podejść które nie działają):

1) Dajesz pracownikom udziały w firmie tak żeby dostali sporo forsy gdy działalność firmy wypali. Popularne w stanach, mało popularne w Polsce. Generalnie pierwsi pracownicy (powiedzmy pierwsza 10tka) powinna dostać tyle akcji żeby już nie musieć pracować gdy pomysł na firmę "wypali". To gwarantuje ze pracownicy niejako czują się właścicielami, więc i działają jak właściciele.

2) Mocno uzależniasz wynagrodzenie od osiąganych wyników. Jeżeli ktoś nie wyrabia z zadaniami to niestety musisz się z nim rozstać. Jeżeli ktoś dowiózł jakiś mega feature to dostaje 50k premii (jeżeli firma na tym zarobiła 500k powiedzmy). Wysoka premia lub wynagrodzenie uzależnione od osiągnięć ma zmotywować pracowników do działania. Wada jest taka że premia musi być naprawdę motywująca a nie jakieś 10k na rok...

Inna sprawa że twoja firma konkuruje na rynku pracy na którym widły już teraz dobiły do 30k B2B dla dobrych ludzi w wawie. To że płacisz powyżej średniej na śląsku, gdy osoba może się bez problemu przeprowadzić do wawy i pracować za 15k na start na nikim nie robi wrażenia.

Pomijając $$$:
Super atmosfery w pracy, elastycznych godzin pracy...
Możliwości tworzenia własnych rozwiązań - wystarczy pomysł
Pracy z ciekawymi projektami: lotnictwo, automotive i najlepszym sprzętem...

Takie bajki wciskają na każdej rekrutacji. Niewiele osób już się na to łapie. Chcesz rekrutować najlepszych to musi się to odbywać za pomocą poleceń. Jeżeli twoji pracownicy nie przekonują swoich znajomych to znaczy że może jednak nie jest tam aż tak cudowanie?

No ale, zamiast siedzieć na 4p pora wracać do pracy i klepać taski...

1 użytkowników online, w tym zalogowanych: 0, gości: 1, botów: 0