Trzydziestka na karku. Czy jest jeszcze dla mnie szansa w IT?

0

W wieku 28 lat (rychło w czas) naszła mnie refleksja, na ile zdążyłem sobie spieprzyć życie. W szkołach zawsze celowałem w najciekawsze i najłatwiejsze przedmioty - historia, polski, wos, geografia i w ogóle lepiej skończę wymieniać, żeby was nie zemdliło. I tak oto mam teraz dyplom po humanistycznym kierunku, którym na dobrą sprawę mogę się podetrzeć. Porządnej pracy w zawodzie praktycznie nie ma, więc przez ostatnie lata bujałem się od korpo do korpo siedząc w słuchawkach obok ludzi przyjętych świeżo po maturze i pytam przez telefon jakiegoś pieniacza jak mogę mu pomóc.

Żeby nie zwariować, pokierowałem swoją korpokarierę na trochę spokojniejsze działy HR i niedawno trafiłem do firmy zajmującej się rekrutacją IT. Pewnie z niejednym z was gadałem przez telefon. Ogólnie zawsze wiedziałem, że w tej branży dobrze się płaci, ale nie, że aż tak. Największych juniorków rekomendujemy za co najmniej 7 k. brutto, o górnej granicy nawet nie wspomnę. Tymczasem ja jaram się perspektywą, że moooże za rok czy dwa pykną mi 3 k.na rękę. A że szykuje mi się jakaś tam perspektywa na rodzinę, wypadałoby zacząć myśleć o lepszych zarobkach niż "przeżrę, przejaram, opłacę wynajęty pokój, raz w miesiącu pójdę na melanż i jakoś do pierwszego wystarczy".

Stąd moje pytanie do was jako speców. Czy jest jeszcze najmniejsza szansa na przebranżowienie? Jak wiadomo, nie mogę sobie już pozwolić na dzienne studia, więc w moim CV zawsze będzie już figurowała sraka w postaci magisterki z humanistycznego bzdetu. Nie mam kompletnie żadnego doświadczenia w IT i jestem raczej z tych tępych łosiów, które co chwila lecą w biurze do IT helpdesku i mówią "ej, Marcin, znowu coś wyskoczyło".

Ale jestem gotowy przynajmniej spróbować, dać sobie szansę. Nie wiem właściwie, czy jestem IT tępakiem, bo takiego mnie już mama wypluła z pomiędzy nóg, czy raczej dlatego, że nigdy nie miałem okazji się sprawdzić i spróbować, czy mnie to zainteresuje. Jak wiadomo, informatyka przez wszystkie etapy edukacji od podstawówki aż po nieinformatyczne studia wygląda na zasadzie "a teeeraz otwórzcie Paaainta".

Tak więc: Czy istnieją jakieś weekendowe, wieczorowe, a może online kursy od totalnego zera, a najlepiej od poziomu minus dziesięć? Jeśli tak, to czy wystarczą, żeby się czegoś nauczyć i dostać przynajmniej pierwszą, najprostszą pracę w branży, z której będzie potem można sklecić jakąś godną karierę? W co polecalibyście celować? Programowanie, testerka, a może coś jeszcze innego? Backend czy frontend? Który język jest najbardziej opłacalny? Który najprostszy dla totalnego żółtodzioba?

Tak żebyście wiedzieli jak mnie ewentualnie nakierować: Lubię raczej konkrety, niż eksperymenty. Wolę spokojną, ale skrupulatną robotę. Wolniej, ale dokładniej. Funkcjonalność, a nie ładna otoczka. Więcej satysfakcji miałbym tworząc coś, co naprawdę się przydaje przy podstawowych czynnościach, niż jakieś kukuryku innowacje. Raczej sprawdzone schematy, niż super kreatywność.

Jeśli okaże się, że sprawa przekracza pojemność mojego mózgu albo totalnie mi się nie podoba (tak, wiem, że kasa to nie wszystko i musi być w tym wszystkim chociaż trochę pasji), to sobie odpuszczę i wrócę rekrutować was do pracy zaciskając pięści, że sam po 9-godzinnej zapierdolce zarabiam pięć razy mniej, no ale chcę przynajmniej wiedzieć, że spróbowałem. Mam nadzieję, że podpowiecie, jak to zrobić :)

0

Zacznij sam coś programować w domu, jest pełno tutoriali na necie od podstaw, zobacz czy Ci to sprawia przyjemność, potem będziesz myślał.
Kasa to nie wszystko - jak będziesz się męczył w pracy to nie ma to sensu.

0

Dlatego pytam o przykłady. Jakie tutoriale, gdzie znaleźć najlepsze i... co właściwie mogę zaprogramować tak na początek, na próbę? Tak jak wspomniałem, na dzień dzisiejszy jestem totalnym tępakiem.

16

tl;dr : Chce być w IT bo byłem rekruterem i jak się dowiedziałem ile zarabiają to od razu poczułem pasje do informatyki

A do autora: Ty nawet nie wiesz co chcesz robić tylko wiesz tyle, że dobrze zarabiają.

2

Nie wiem czy rekruterowi jest potrzebna jakaś wiedza konkretna, chyba wystarczy ogólna. Stanowisk jest wiele, wymagania różne a nikt przy zdrowych zmysłach nie wpadnie na pomysł posiadania rekruterów w stosunku 1:1.
Sam skończyłem właśnie 40 lat (mając 29 miałem dopiero Internet w domu - bo tak to tylko na studiach). Jestem po 2 rozmowach (telefonicznej oraz kolejnej na miejscu w firmie), nikt nie mnie pytał o ilość piłeczek w autobusie (tak chyba tylko pytają młodych bezpośrednio po studiach :) ). 3 osoby na rozmowie. HR pytał ogólnie + sprawdzenie angielskiego. Druga osoba (team leader) poruszał kompetencje miękkie + angielski no a trzecia osoba (senior developer) sprawdził mnie pod względem "technicznym". I tyle, czego tu się bać. Za tydzień odpowiedź (długi weekend, to wszystkich wymiotło z firmy). Najwyżej mnie odrzucą to będę próbował dalej.
Ja często widzę inny problem ludzie programują od dawna (inne czasy heh) i nagle w wieku 40 nie wiedzą co dalej, bo programowanie im po prostu "obrzydło", zmieniła się technologia i nie wiedzą, co mają z sobą zrobić, bo nic innego nie potrafią robić a do emerytury jeszcze 25 lat zostało....

9

@vendie: Autor tematu ani razu nie wspomniał o swojej pasji, więc nie widzę powodu do złośliwych komentarzy.
Moim zdaniem, jeśli ktoś idzie do pracy w IT ze względu na kasę to jest to równie dobry powód jak pasja czy ogromny talent szlifowany od dzieciństwa. Póki ktoś jest w tym dobry, a przynajmniej póki nie powoduje wysypu bug'ów na produkcji i stara się pomóc w pracy zespołowi to ja nie mam nic przeciwko by ktoś taki dołączył do elity programistów.

Życie programisty to nie tylko pasja, zamiłowanie, odwieczny skill i niewyobrażalny talent. To także rodzina, pieniądze, zobowiązania i odpowiedzialność - dokładnie to wszystko co dotyczy także hydraulika, ślusarza, stolarza i tapicera.
Jeśli ktoś chce utrzymać przyszłą rodzinę, chce po prostu lepiej żyć, to nie mieszajmy go z błotem. Programowanie (i ogólnie IT) to zawód. Zawód, który jak każdy inny ma dawać pieniądze do życia i perspektywy na przyszłość. Jeśli ktoś wykazuje się inicjatywą do poprawy swojej sytuacji poprzez naukę tego zawodu i chęcią do wykonywania tego zawodu z należytą starannością to wypada mu tylko pomóc i trzymać kciuki.


Tak więc Autorze tematu:

Czy istnieją jakieś weekendowe, wieczorowe, a może online kursy od totalnego zera, a najlepiej od poziomu minus dziesięć?

Tak, ale najpierw i tak radziłbym posiedzieć trochę w domu i pokodować samemu z wykorzystaniem tutoriali w internecie. Poczujesz w co chcesz iść i będzie Ci łatwiej znaleźć i wybrać jakiś kurs.
Co więcej będzie Ci łatwiej taki kurs przejść, czy nawet na taki kurs się dostać (jeśli są takie, które zakładają egzaminy wstępne).

czy wystarczą, żeby się czegoś nauczyć i dostać przynajmniej pierwszą, najprostszą pracę w branży,

Moim zdaniem nie. W pracy programisty przydaje się także pewna otoczka samego klepania kodu. Mam tu na myśli pewne schematy, odrobinka teorii, może UML'a, itp. Angielski domyślam się, że znasz dobrze skoro byłeś/jesteś rekruterem w IT.

W co polecalibyście celować? Programowanie, testerka, a może coś jeszcze innego?

Pytanie trochę bez sensu, sam musisz wybrać co chcesz robić. Kasa w każdym z tych tematów może być podobna...

Który język jest najbardziej opłacalny?

Ten, który opanujesz najlepiej i w którym dostaniesz pracę.

0

Do autora wątku jako motywator: kolega skończył politologie na UMCS w Lublinie dość dawno temu i pracował trochę zgodnie z kierunkiem przez jakiś czas. Następnie skończył podyplomową informatykę i aktualnie zajmuje się administrowaniem serwerami w jednej z dużych kropo ubezpieczeniowych. Przy czym ogólną informatyką zajmował się od czasów "giełdy na Grzybowskiej" w Warszawie. Trochę samozaparcia, pracy i do przodu:)

3

Zakładaj vloga, leć na bootcamp i jazda!

Jak myślicie gościu wyciśnie z siebie więcej niż koty programowania? https://4programmers.net/Forum/1437601

0

"koty programowania" na tym forum odniosły pewien sukces bo ciągle się o nich pisze. Ja osobiście radziłbym w tej chwili jakieś studia podyplomowe z IT aby zdobyć trochę podstaw, a dopieru później lub równolegle zająć się nauką programowania

4

Nie rozumiem dlaczego robicie chłopakowi nadzieję. Nikt, kto nie interesował się szeroko pojętą informatyką, nie ma do tego odrobiny pasji nie zostanie programistą. Gdy jedynym czynnikiem, który powoduje chęć przebranżowienia są pieniądze to nie ma co tutaj wróżyć sukcesu. Taka osoba nigdy nie wyjdzie po za przysłowiowy "hello world" ponieważ, przy próbie zrozumienia czegoś bardziej zaawansowanego, co jest pożądane aby dostać pracę pojawią się przeszkody, które dla zwykłego laika okażą się za duże. Idealny przykład podawany już tutaj to ci "programistyczne koty", którzy szybko zachłysnąwszy się, że coś niby tam potrafią po pary tygodniach porzucili owe wyzwanie, gdyż to nie jest tak, że wystarczy wejść z ulicy, zrobić parę toutriali i już uważać się za tuzów.
Gdyby programowanie było proste, braliby każdego praktycznie z ulicy i nikt by tej ulicy nie sprzątał bo dowolny Seba marzący o pracy programisty w mik by się przebranżowił.
Kolego, możesz sobie próbować, ale jeśli jedynym czynnikiem, który Ciebie pcha jest kasa to myślę, że to za mały powód.

1 użytkowników online, w tym zalogowanych: 0, gości: 1, botów: 0