Kim jest Janusz Palikot?

0

Niektórzy tutaj argumentowali, że Palikot wprowadzi model biznesowy rządzenia (pomijając jednocześnie sam fakt, że żadna firma nie związana z rządem nie jest demokratyczna), usprawni to i tamto, etc

Czy można jednak liczyć na Palikota? Jest to człowiek, który zmienia poglądy jak rękawiczki i uwielbia być w centrum zainteresowania. Od stycznia 2011 motorem partii Palikota jest chyba Tymochowicz, a nie sam Palikot. A kim jest Tymochowicz? Na stronie http://wiadomosci.wp.pl/kat,2[...]9,wiadomosc.html?ticaid=1d532 jest wywiad z nim, a w środku np takie stwierdzenie:

Życiowe motto: nie mieć stałego motta - bo zmienność to kreatywność, a stałość – tępota
Tymochowicz nie ma żadnej ideologii, to chyba "dobrze" jak na speca od manipulacji ludźmi.

Przejdźmy jednak do samego Palikota.

Można o nim przeczytać np takie wypowiedzi:

najpierw był wielkim katolikiem wydającym katolickie pismo Ozon, zaangażował się w akcję „Zakaz pedałowania” przeciw homosiom, syna chwalił i ogłaszał wszem i wobec jaki z niego dumny, że odmówił palenia maryśki, którą zaproponowali mu koledzy, a teraz? zmiana światopoglądu o 180 stopni w ciągu roku z hakiem i to w wieku 50 lat, teraz jesteśmy ateistą i zagorzałym przeciwnikiem Kościoła, uważamy, że „it’s ok to be gay” i związki partnerskie plus adopcje – czemu nie, a zioło to wspaniała forma wypoczynku i trzeba ją sadzić na każdym skwerku. Dziwne, że facet akurat przez kampanią zmienił poglądy na te najbardziej dziś modne i zagwarantowane poparciem i poklaskiem zbuntowanej, nieżyciowej zresztą, młodzieży…

palikot nigdy nie pokłócił się z PO tak jak wam się wmawia, to jest jedna klika znająca się od lat i pijąca tę samą butelkę wódki, palikot zna politykę od kuchni i jest zbyt inteligentny, by ‘dać się oszukać’ tuskowi, jak to tłumaczy. jakoś gdy PO niby ‘odrzucała’ projekty jego Przyjaznego Państwa, nawet raz nie oprotestował tego w mediach, a w kampanii wielce czynił wyrzuty tuskowi, gdy oskarżano go o lenistwo i brak inicjatywy jako szefa tej komisji.

"Janusz Palikot nie ma żadnych poglądów politycznych. Znam go od 20 lat i to wiem. Odnalazłby się w każdej partii w zależności od potrzeby. On prowadzi politykę nowego typu, taką, której kierunki wyznaczają oczekiwania wyborców i sondaże. Był już ateistą, człowiekiem związanym z Kościołem, inne poglądy też ma całkowicie elastyczne." To powiedziała jego była żona.

Palikot nieustannie kombinuje jak by tu wyprowadzić pieniądze z Polski. Albo jak zrobić jakiś przekręt, np ten o domniemanym kupieniu Polmosu za pieniądze samego Polmosu, dzięki skomplikowanym machinacjom finansowym. Ponadto jego była żona sądzi się z nim o podział majątku:
http://www.se.pl/wydarzenia/k[...]-nowinska-palikot_133155.html
http://www.se.pl/wydarzenia/k[...]i-sie-za-palikota_195704.html
http://www.dziennikwschodni.p[...]ID=/20080109/LUBLIN/128471023
http://iskry.pl/index.php?opt[...]view&id=5153&Itemid=3

Nie ma w tym poście niestety jakichś mocnych źródeł (Palikot nie jest w ciemię bity i skutecznie ukrywa prawdę o sobie), ale można odnieść wrażenie, że Palikot już niedługo pogubi się w tym co mówi. Jak na razie żyje nienawiścią do Kaczora, ciekawe o czym będzie rozmawiał, gdy Kaczor zejdzie na dalszy plan na scenie politycznej? Ach, no dobra, zapomniałem przecież, będzie kierował się tym co jest modne!

0
Wibowit napisał(a)

Czy można jednak liczyć na Palikota? Jest to człowiek, który zmienia poglądy jak rękawiczki i uwielbia być w centrum zainteresowania.

Ale czy tylko on? Sporo polityków zmienia partie jak rękawiczki, przy wszelkich rozłamach i transferach międzypartyjnych, które się odbyły przez ostatnie 20 lat, fabuła "Mody na sukces" jest banalna.

Dziwne, że facet akurat przez kampanią zmienił poglądy na te najbardziej dziś modne i zagwarantowane poparciem i poklaskiem zbuntowanej, nieżyciowej zresztą, młodzieży…

No tak, bo JarKacz się nigdy przed żadną kampanią nie zmienił. :)

Co do tego, co mówi o nim była żona - nie dziwię się, że mówi źle (nie czytałem tego, co teraz podlinkowałeś, czytałem wywiady z rok czy dwa temu), ale to jest ich prywatna sprawa. Nie znam żadnego z nich, więc w tej kwestii oboje są dla mnie tak samo mało wiarygodni.

Można się śmiać, ale 1/10 wyborców zobaczyła w jego dziwnym ugrupowaniu jakąś alternatywę dla dotychczasowego betonu. Dobrze by było, gdyby następnym razem przeciw betonowi (co nie znaczy, że za RPP) zagłosowała połowa. Każdy głos przeciwko betonowi to jakaś szansa na zmiany, bo beton ma to do siebie, że się nie zmienia.

0

Wybowycie, tylko krowy nie zmieniaja pogladów. Muuuuuuuu....

0

To powiedziała jego była żona.

I wszystko jasne.

0

Jednak nie przeszkadzają mi krzyże w szkołach czy innych miejscach publicznych. Krzyż jest w takim samym stopniu w Polsce symbolem religijnym, co narodowym. Jeśli komuś przeszkadza symbol religijny niech odczytuje to w sposób narodowy właśnie.

http://palikot.blog.onet.pl/Zaleglosci,2,ID395649493,n

0

To powiedziała jego była żona.

Ja myślę że samo posiadanie byłej żony bardzo źle mówi o człowieku (albo o żonie, ale jeśli złą żonę wybrał, to czy dobrych wyborów będzie dokonywał w polityce?)

0
Azarien napisał(a)

Ja myślę że samo posiadanie byłej żony bardzo źle mówi o człowieku (albo o żonie, ale jeśli złą żonę wybrał, to czy dobrych wyborów będzie dokonywał w polityce?)

Ultrakatol? Pojechałeś całkiem sporej grupie ludzi teraz. Rozumiem, że jeśli była żona np. zaczęła dawać d**y na lewo i prawo, to wszystko jest ok i należy trwać z nią w związku?

1
somekind napisał(a)
Azarien napisał(a)

Ja myślę że samo posiadanie byłej żony bardzo źle mówi o człowieku (albo o żonie, ale jeśli złą żonę wybrał, to czy dobrych wyborów będzie dokonywał w polityce?)

Ultrakatol? Pojechałeś całkiem sporej grupie ludzi teraz. Rozumiem, że jeśli była żona np. zaczęła dawać d**y na lewo i prawo, to wszystko jest ok i należy trwać z nią w związku?

A tak w ogóle to po co instytucja małżeństwa?! Jakieś śluby, cuda niewidy.
Jak ludzie się kochają to po co formalizować przed osobami trzecimi?

Ah tak, dla pieniędzy.

0

Zmieniacie temat. Mój wywód jest prosty: jeśli nawalił w małżeństwie (albo mu nie wyszło, albo miał pecha, albo coś tam) to widzę zwiększone prawdopodobieństwo że nawali w polityce (albo mu nie wyjdzie, albo będzie miał pecha, albo coś tam).

Czy mieszam go za to z błotem? nie – ale jak dla mnie to jest minus.

1
Azarien napisał(a)

Zmieniacie temat. Mój wywód jest prosty: jeśli nawalił w małżeństwie (albo mu nie wyszło, albo miał pecha, albo coś tam) to widzę zwiększone prawdopodobieństwo że nawali w polityce (albo mu nie wyjdzie, albo będzie miał pecha, albo coś tam).

Czy mieszam go za to z błotem? nie – ale jak dla mnie to jest minus.

Prosze o dowód faktu zależności małżeństwa od polityki.

Idąc tym tokiem:
nawali w pracy => nawali w małżeństwie, nawali w polityce, nawali z dziećmi;
nawali w polityce => nawali w pracy, nawali w małżeństwie, nawali z dziećmi;
nawali w małżeństwie => nawali w pracy, nawali w polityce, nawali z dziećmil
nawali z dziećmi => nawali w pracy (co już jest absurdem, bo często dzieci się zaniedbuje ze względu na pracę), nawali w polityce (jak wcześniej), nawali w małżeństwie.
itd.

1 użytkowników online, w tym zalogowanych: 0, gości: 1, botów: 0