Zdrowy umiar w chorowaniu - mobbing w przeszłości

0

Przez kilka lat doświadczałem mobbingu w korpo ze strony przełożonej która nie tolerowała zwolnień chorobowych i wpajała takie poczucie winy że siedząc w domu chory dodatkowo czułem się jak g*wno, a dodatkowo nic nie zarabiałem bo wszyscy byli na B2B żeby firma nie płaciła na nas podatków i nie dotyczyły nas wolne niedziele.

Aktualnie pracuje za granicą fizycznie, tutaj jest inne podejście do pracownika nawet jeżeli pracodawca jest Polakiem to tutaj każdy trzęsie dupą żeby tylko nie złamać prawa pracy. Niestety ja dalej jestem w środku totalnie rozstrojony i nie wiem jaki jest rozsądny umiar w braniu zwolnień. Tutaj jest taka różnica że nie idzie się po L4 tylko robisz telefon do firmy że jesteś chory a pracodawca nie ma prawa pytać co się dzieje tylko ew. pyta o planowany dzień powrotu.

Wszystkie sprawy jak moja ostatnia wizyta w szpitalu o dentysty załatwiałem w dzień wolny ustawowy w tygodniu żeby nie brać wolnego specjalnie na te okazję.

Dzisiaj przyjąłem szczepionkę na COVID i w sumie czuje zmęczenie i senność, powinienem jutro wziąć wolne z tego powodu ale i tak pewnie pójdę do pracy.

W tym roku 2021 mam w sumie 12 dni nieobecności z powodu choroby, nie miałem wyjścia bo miałem koronę więc przymusowa kwarantanna i raz op#$%^& od mamy że jak jestem chory to powinienem iść na zwolnienie a nie do pracy chodzić. Ciągle czuję poczucie winy że przesadzam i powinienem być w pracy. Jaki jest zdrowy umiar/ ilość dni w roku gdzie jesteście na zwolnieniu lekarskim?

0

Nie ma limitu. Jak to sobie wyobrażasz? Złamiesz rękę i 3 miesiące wolnego. Z grypą przyjdziesz do pracy to wszystkich zarazisz. Rozsądek. Jeśli widać, że przez pół roku byłeś dzień w dzień w pracy i nagle dostałeś temperatury i lekarz daje zwolnienie to przecież nikt Ci nic nie powie. jeśli jednak widać, że elQuadro bierzesz 2 razy w miesiącu po 2 dni to widać, że albo coś nie tak z Twoim zdrowiem, albo z Twoim podejsciem. Jeśli np. masz jakąś stałą chorobę to może powiedz przełożonemu. Wszyscy jesteśmy takimi samymi ludźmi i każdego choroba może dorwać. Najgorsze są moim zdaniem sytuacje, gdzie nie można na kogoś liczyć bo co kilka tygodni go nie ma, co demotywuje zespół i powoduje niesnaski.

1

Przede wszystkim szacunek dla siebie i własnego zdrowia. Nie jesteśmy robocikami, a niewolnictwo zostało zniesione dawno temu. Traumy z przeszłości ciężko zwalczyć, ale dla własnego dobrego samopoczucia nie można podporządkować im swojego życia. Ja obecnie jestem na UZ i pracuję zdalnie, więc ani razu nie skorzystałam w tym roku ze zwolnienia chorobowego, bo po prostu za bardzo nie było powodu, mimo że choruję przewlekle. No, ale grypskiem się nie zaraziłam żadnym, a z mechanicznych urazów jedynie rozjechałam trochę palec u stopy kółkiem od fotela. Raz wybrałam nż, trochę z lenistwa w sumie. Za to w czasach, kiedy pracowałam w biurze i dojeżdżałam, to się nie pierdzieliłam - od odchorowywania jest własne łóżko, a nie biurko w pracy i np. od 5 dni l4 raz na pół roku czy nawet na 4 miesiące żadnemu prezesowi jeszcze kotek nie umarł. Już nie wspomnę, że roznoszenie bakterii, wirusów i chorobowego marudzenia po wspólnych przestrzeniach jest takie trochę niezbyt koleżeńskie.

3

zerwij z kulturą zap***dolu. To Ci pomoże w dłuższej perspektywie ;)
Jak źle się czujesz, to nie idź do pracy. Jak się tak martwisz o pracodawcę, to wiedz, że dużo większą krzywdę wyrządzisz firmie, jak przypadkowo zarazisz grypą 3-4 osoby, niż jakbyś miał 3-4 dni siedzieć na L4.

A co do pytania: w tym roku 0 dni, w poprzednim jakieś 6 tygodni. Więc trudno mi powiedzieć coś o zdrowym umiarze :D

2
ProgramistaPralki napisał(a):

Przez kilka lat doświadczałem mobbingu w korpo ze strony przełożonej która nie tolerowała zwolnień chorobowych i wpajała takie poczucie winy

No to słabo trafiłeś. W pierwszym dużym korpo w jakim pracowałem, jak ktoś z samego rana marudził że się źle czuje to kazali iść do Medicovera (w tym samym biurowcu) i bywało że pół godziny później wracało się z L4.

W obecnej pracy przez jakieś 5 lat miałem może jeden dzień chorobowego. Ale bywali tacy których w pracy nie było miesiącami i nikt na nich nie krzyczał że są chorzy. Jakby to była ich wina.

4

W poniedziałek byłem kompletnie zdrowy, ale koledzy z zespołu byli totalnie chorzy - cali czerwoni, głos zmieniony, widać, że się męczą. Teraz i ja ciągle smarkam i kicham. :/
Najgorsze, że pracujemy zdalnie i oni są ze 2 tys km ode mnie.

1

W...rw mnie bierze, jak ktoś przychodzi do roboty z chorobą. Po co k...wa? Po to, żeby pozarażać innych? Jak szef jest normalny, to każe Ci uciekać i się wychorować. Chociażby dlatego, żeby nie pozarażać mu innych pracowników. Jak jest idiotą, to... Najlepiej zmienić pracę.
Co do pytania - zdrowy rozsądek. Jeśli czujesz się chory, idziesz do lekarza. Jeśli czujesz się zmęczony... Może po prostu musisz się tego dnia bardziej poo...lać. Być może miałeś ostatnio ostry zapieprz albo po prostu się nie wyspałeś. Idź, chyba że uważasz, że jesteś w takim stanie, że niczego nie zrobisz. Wtedy dzień na żądanie. Jeśli czujesz się przemęczony przez dłuższy czas, być może to depresja - idź do lekarza.

1 użytkowników online, w tym zalogowanych: 0, gości: 1