Ubezpiecznie zdrowotne od dochodów

0
wartek01 napisał(a):

Nie wiem dlaczego. Po prostu dowolna argumentacja nt. progresji podatkowej jaką słyszałem była wewnętrznie niespójna.

No ok. Ja nie zauważyłem takiego zjawiska, argumentacja z jaką się stykałem (oczywiście oprócz pozamerytorycznej w rodzaju "bogaci powinni płacić więcej, bo są bogaci") była spójna. (Co nie zmienia faktu, że nie zgadzam się z nią na bardziej podstawowym poziomie.)

System podatkowy jest progresywny. Problemem są składki na ubezpieczenia społeczne.

Nawet bez ubezpieczeń społecznych system jest degresywny. Progresywny jest co najwyżej podatek dochodowy, ale też nie w każdym przypadku

Rzeczywistość wygląda tak, że coraz więcej dopłacamy z budżetu - i oprócz lokalnych fluktuacji to ciągle będzie coraz gorzej.

Owszem, więc (przy obecnym ustroju i władzy) można albo uporządkować kwestię składki albo zwiększać podatki.

To można za część osób płacić z budżetu - tak jak teraz.

W czym lepsza dopłata z budżetu (a więc podatków) od zebrania tych samych pieniędzy ze składek?
Teraz budżet nie płaci za 1/4-1/3 obywateli generujących statystycznie większe koszty.

No to właśnie to jest problem Polski i na nim się skupiam. Reszta świata mnie nie obchodzi.

Więc co proponujesz?

A gdzieś ja to pomyliłem?

Tak, mylisz działalność gospodarczą z rodzajem umowy.

0

@somekind:

Nawet bez ubezpieczeń społecznych system jest degresywny. Progresywny jest co najwyżej podatek dochodowy, ale też nie w każdym przypadku

Kłamstwo. Przelicz sobie efektowną stawkę PIT osoby zarabiającej średnią krajową i porównaj do tego co płaci osoba na B2B.

Owszem, więc (przy obecnym ustroju i władzy) można albo uporządkować kwestię składki albo zwiększać podatki.

W zamian mamy dalsze brnięcie w niesprawiedliwy system ubezpieczeń zdrowotnych.

W czym lepsza dopłata z budżetu (a więc podatków) od zebrania tych samych pieniędzy ze składek?

Napisałeś:

Nie każdy ubezpieczony płaci składkę, nie każdego byłoby stać na taką składkę.

Czyli:

  • ubezpieczeni, którzy obecnie nie płacą składek są pokrywani z budżetu - to się nie zmienia. Zakładam tutaj jakieś ekstremalne sytuacje.
  • ludzie, których nie stać byłoby na pełną składkę - tacy ludzie ciągle płaciliby większą składkę niż teraz, jedynie część mogłaby być dotowana z budżetu

W przypadku punktu 2 miałoby to taki sens, że przynajmniej po części taka osoba ponosiłaby koszt swoich niezdrowych wyborów.

Teraz budżet nie płaci za 1/4-1/3 obywateli generujących statystycznie większe koszty.

Kłamstwo. W budżecie z 2019 r. dopłata do służby zdrowia to ok. 95 miliardów złotych, podczas gdy przychód ze składek wyniósł 88 miliardów złotych. Duża część z tych 25-33% obywateli spokojnie mogłaby zostać obciążona wyższymi składkami zdrowotnymi, a w rezultacie wyszłoby to na zdrowie wszystkim.

Więc co proponujesz?

Napisałem - normalne ubezpieczenia zdrowotne, koszt stały, zależny od stanu zdrowia.

Tak, mylisz działalność gospodarczą z rodzajem umowy.

Tzn. gdzie?

6

@wartek01: jak może ubezpieczenie zdrowotne zależeć od stanu zdrowia?
Co miałoby to determinować? Jak Ci się dziecko "z problemami" urodzi i będzie skazane na dożywotnią terapię to ile masz tej składki zapłacić?
Jeśli przewlekle zachoruje Twój członek rodziny np. mama, będąca na emeryturze, to zabierzesz jej całą emeryturę na składkę? Do pracy nie pójdzie zarówno ze względu na wiek jak i chorobę.
Zastanów się dwa razy zanim będziesz dalej brnąć w utopię składki zależnej od stanu zdrowia.
Umówiliśmy się jako społeczeństwo, że ratujemy życie, nawet jeśli ktoś nie rokuje.

0

@jurek1980 @Ideaman: widać, że nie macie pojęcia jak działają normalne ubezpieczenia zdrowotne i bardzo szybko poszliście w "a co z biednymi".

Po pierwsze: już w tej chwili osoby niepełnosprawne (i nie tylko) nie płacą składek NFZ. Nic nie stoi na przeszkodzie aby osoby, które w ten czy inny sposób chorują nie z własnej winy nie mogły mieć refundowanego ubezpieczenia zdrowotnego.
Po drugie: w trakcie dowolnej terapii składka się nie zmienia. Hipotetyczny scenariusz z mamą będącą na emeryturze - składka dla osób starszych powinna być odpowiednio wyższa, natomiast choroba nie spowoduje dalszego wzrostu składki.
Po trzecie: zapominacie o ciemnej stronie medalu. W Polsce prawidłową wagę ma mniej niż 40% społeczeństwa, drugie tyle ma nadwagę a reszta - otyłość kliniczną (!). Pomijając ekstremalne przypadki typu leczenie sterydami - przeliczcie ile kosztuje nas jako kraj leczenie ludzi, którzy z własnej nieprzymuszonej woli niszczą swoje zdrowie. Do tego doliczcie alkoholików i palaczy.

Zastanów się dwa razy zanim będziesz dalej brnąć w utopię składki zależnej od stanu zdrowia.
Umówiliśmy się jako społeczeństwo, że ratujemy życie, nawet jeśli ktoś nie rokuje.

No i nie mam nic przeciwko ratowaniu życia. Jednak przy dyskusji o moralności systemu składkowego nie możesz pominąć osób, które same niszczą swoje zdrowie a społeczeństwo musi na nich płacić.

2

@wartek01 : masz na to podatek cukrowy, czy tam daninę, bo rząd podatków nie podnosi.

A co z tobą? Ileś godzin przy kompie dziennie? Plecy nie siadają? Każdy zawód, praca ma też swoją specyfikę.
Podaj przyklad kraju z "normalnym ubezpieczeniem zdrowotnym". Może moja wiedza jest za mała i mam zacieśnione horyzonty.

1
wartek01 napisał(a):

Kłamstwo. Przelicz sobie efektowną stawkę PIT osoby zarabiającej średnią krajową i porównaj do tego co płaci osoba na B2B.

Napisałem wyraźnie o systemie podatkowym, którego Ty najwyraźniej nie odróżniasz od PIT. Tymczasem istnieją też inne podatki.

  • ubezpieczeni, którzy obecnie nie płacą składek są pokrywani z budżetu - to się nie zmienia. Zakładam tutaj jakieś ekstremalne sytuacje.

W Twojej propozycji (składki zależnej od stanu zdrowia płacącego) ludzi nie płacących będzie znacznie więcej. Użyj wyobraźni.

W przypadku punktu 2 miałoby to taki sens, że przynajmniej po części taka osoba ponosiłaby koszt swoich niezdrowych wyborów.

A jeżeli nie dokonała żadnego niezdrowego wyboru?

Kłamstwo. W budżecie z 2019 r. dopłata do służby zdrowia to ok. 95 miliardów złotych, podczas gdy przychód ze składek wyniósł 88 miliardów złotych.

Skąd Ty bierzesz te dane, że 1/5 budżetu idzie na dopłatę do NFZ? Chyba nawet TVP tak nie ściemnia.

W zeszłym roku dopłata z budżetu to było około 2,5 mld.
screenshot-20210414163926.png

Źródło: https://www.nfz.gov.pl/gfx/nf[...]tanowisku_mf-autokorekta.xlsx

Duża część z tych 25-33% obywateli spokojnie mogłaby zostać obciążona wyższymi składkami zdrowotnymi, a w rezultacie wyszłoby to na zdrowie wszystkim.

Obciążyć zawsze można. Można nawet kazać płacić każdemu z nich milion złotych miesięcznie. Albo miliard, czemu nie?
Tylko to trochę naiwnie liczyć, ze zapłacą. Zwłaszcza, że większość z nich nie może legalnie pracować, a część nie umie jeszcze mówić ani chodzić. :D :D :D

Tzn. gdzie?

Np. tu: Tu leży fundamentalny błąd, bo dyskusja nie powinna latać wokół UoP vs B2B

wartek01 napisał(a):

Po pierwsze: już w tej chwili osoby niepełnosprawne (i nie tylko) nie płacą składek NFZ.

Niepełnosprawność nie ma nic do płacenia składek. Składki się płaci jeśli się podlega obowiązkowemu ubezpieczeniu, czyli generalnie albo się pracuje na oskładkowanej umowie albo np. od renty z tytułu niezdolności do pracy.

Po drugie: w trakcie dowolnej terapii składka się nie zmienia. Hipotetyczny scenariusz z mamą będącą na emeryturze - składka dla osób starszych powinna być odpowiednio wyższa, natomiast choroba nie spowoduje dalszego wzrostu składki.

Tylko, że osoby starsze zazwyczaj mają mniej pieniędzy. Na tyle mniej, że mogłoby im na tę składkę nie wystarczać.

Pomijając ekstremalne przypadki typu leczenie sterydami - przeliczcie ile kosztuje nas jako kraj leczenie ludzi, którzy z własnej nieprzymuszonej woli niszczą swoje zdrowie.

Bardzo, bardzo dużo.
Tylko zdajesz się nie uwzględniać upływu czasu w swoich dywagacjach. Tzn. ktoś jest w sile wieku i jest zdrowy, więc według Twojego pomysłu płaci mało, a potem jest już chory, więc składka ma mu wzrosnąć "zależnie od stanu zdrowia", ale jest już na emeryturze, więc prawdopodobnie nie będzie miał jej jak zapłacić.

Do tego doliczcie alkoholików i palaczy.

No ci akurat w ostatecznym rozrachunku więcej wpłacają niż zdążą wyjąć.

4
jurek1980 napisał(a):

jak może ubezpieczenie zdrowotne zależeć od stanu zdrowia?

W Japonii jest taki system, jeżeli jesteś otyły (tzn. masz tam ileś cm w talii więcej) płacisz większą składkę zdrowotną ponieważ osoby otyłe częściej i poważniej chorują więc wydatki na ich leczenie są większe. W USA prywatna składka zdrowotna jest również uzależniona od takich czynników jak otyłość, palenie czy picie alkoholu.

4

Stan zdrowia a swiadome pogarszanie stanu zdrowia to dwie rozne rzeczy

0
ToTomki napisał(a):

Stan zdrowia a swiadome pogarszanie stanu zdrowia to dwie rozne rzeczy

Bycie otyłym to nie jest stan czyjegoś zdrowia?

2

Fakt, ze 9% mojego wynagrodzenia ma stanowic skladka na leczenie jest totalnie absurdalny. Zalozmy, ze zarabiam 20k, to oznacza, ze 2000 miesiecznie wydaje na sluzbe zdrowia. Ostatni raz leczony na nfz bylem w wieku 14 lat. Powaznie? Prawie 10%?

1 użytkowników online, w tym zalogowanych: 0, gości: 0, botów: 1

Robot: PetalBot