Umowa b2b i dodatkowa umowa.

0

Dostałem propozycję umowy b2b a wraz z nią drugą umowę. Dokładniej chodzi o umowę powierzenia przetwarzania danych osobowych. Z tego co się zdążyłem zorientować i o ile dobrze zrozumiałem to jest to umowa wymagana przez RODO. Potrzebna jeśli będę operował na danych klienta, firmy dla której będę pracował? Napisałem ten temat bo chciałbym się dowiedzieć czy użytkownicy tego forum pracujący na b2b często spotykaliście się z taką umową, czy jest to standardowa umowa i nie ma się czym przejmować oraz czy ją podpisywaliście?

1

Częściej takiej umowy nikt nie daje bo ma w 4 literach rodo :D Ale jeśli ci ta firma daje to plus dla niej, znaczy że dział prawny mają ogarnięty :)

2

To, czy taka umowa jest potrzebna zależy od tego, co będziesz robił i z jakimi danymi będziesz miał styczność. Ogólnie to RODO jest wymagane nawet w przypadku pracowników, więc tym bardziej jest to ważne na B2B. Bo mimo tego, że realnie jesteś pracownikiem, tylko inaczej zatrudnionym, to że strony formalnej jedna firma daje innej dostęp do posiadanych danych osobowych. W takim przypadku taka umowa jest wręcz konieczna.

0

Dzięki za odpowiedzi. Ogólnie po przeanalizowaniu już tej właściwej umowy b2b nie mam do niej jakichś większych zastrzeżeń, ale moją uwagę przykuły dwa punkty, nie chcę wklejać tutaj fragmentów umowy więc streszczę te podpunkty:

Pierwszy brzmi następująco, że jako podmiot prowadzący działalność gospodarczą ponoszę wszelkie ryzyko za swoją działalność. Dotyczyć to ma zobowiązań o charakterze publicznoprawnym, doboru właściwych środków do wykonywania zadań oraz skutków nienależytego wykonania umowy lub jej niewykonania

Drugi, że jako wykonawca dołożę wszystkich starań i zaspokoję na własny koszt roszczenia wobec firmy lub jej klientów, jeśli stworzone przez mnie rzeczy naruszą patenty, znaki towarowe lub czyjeś prawa autorskie.

Niby te podpunkty nie brzmią jakoś niedorzecznie, ale jestem trochę wyczulony na punkcie kar na umowie b2b, choć wiele na ten temat czytałem na tym forum i zdaję sobie sprawę, że raczej nikt by mnie nie ciągał po sądach. Mimo to zastanawiam się czy takie podpunkty nie dają jakichś większych możliwości do ewentualnego egzekwowania takowych kar? Oczywiście myślę, jeszcze nad skonsultowaniem umowy z jakimś radcą prawnym, ale byłbym wdzięczny za wszelkie odpowiedzi.

1

Po pierwsze - nie dając umowy (albo poszczególnych jej zapisów) do wglądu, trochę ograniczasz możliwość interpretacji. W prawie szczegóły są bardzo istotne, tak samo jak średnik na końcu linii w programowaniu. Osobie nie znającej się na tym, brak średnika nie będzie przeszkadzać, ale jednak program się nie skompiluje ;) I jest takie ryzyko, że to, co Ty wyczytałeś i zrozumiałeś, wcale nie jest tym, co dany zapis oznacza :P

Po drugie - w zakresie pokrycia strat to jest to pewne ryzyko. Nie wiem, o co chodzi w odniesieniu zobowiązań cywilnoprawnych, ale podejrzewam, że może to być jakaś furtka w przypadku doczepienia się przez ZUS/US do waszego B2B, zakwestionowania tego za ileś lat wstecz, naliczenia zaległych składek i podatków. Aczkolwiek to są tylko moje domysły. A co do pokrywania skutków niewykonania lub błędnego wykonania - to jest tak szeroki zapis, że możesz dostać do pokrycia rachunek na $30mln, bo przez Twój błąd jakaś ogromna fabryka miała kilka dni przestoju. Oczywiście - stosuje się podobne zapisy w umowach, ale na ogół albo są określone kary umowne, albo jakaś granica, do której mogą Cie ścigać.

A co do naruszenia patentów i znaków - tutaj akurat nie widzę niczego nieprawidłowego. Chodzi o to, że jeśli będziesz tworzyć zleconą aplikację, ale wykorzystasz w niej rzeczy, do których nie miałeś praw - np. ściągniesz sobie z GH od kogoś, weźmiesz jakąś bibliotekę ale "zapomnisz" zapłacić jej autorowi itp, a potem sprawa wypłynie i będą się czepiać Twojego zleceniodawcy, to oni będą mogli odpowiedzialność za to zrzucić (zresztą całkowicie słusznie i zasadnie) na Ciebie. Akurat tego punktu bym się nie czepiał.

2
olek1 napisał(a):

Pierwszy brzmi następująco, że jako podmiot prowadzący działalność gospodarczą ponoszę wszelkie ryzyko za swoją działalność. Dotyczyć to ma zobowiązań o charakterze publicznoprawnym, doboru właściwych środków do wykonywania zadań oraz skutków nienależytego wykonania umowy lub jej niewykonania

Ten punkt podkreśla po prostu fakt, że jesteś samodzielnym przedsiębiorcą i nie jest to umowa o pracę. Ty ponosisz ryzyko za swoje działania, nie zleceniodawca.

Drugi, że jako wykonawca dołożę wszystkich starań i zaspokoję na własny koszt roszczenia wobec firmy lub jej klientów, jeśli stworzone przez mnie rzeczy naruszą patenty, znaki towarowe lub czyjeś prawa autorskie.

No to jest generalnie powtórzenie siódmego przykazania. Jeśli nielegalnie użyjesz czyjegoś kodu, to to jest Twoja wina, nie zleceniodawcy, ani klientów.

1 użytkowników online, w tym zalogowanych: 0, gości: 1, botów: 0