Myślisz o przebranżowieniu na zawód programisty? Warto to wiedzieć!

4

Mógłbyś mi wymienić które dokładnie z tych przedmiotów Twoim zdaniem się programiście nie przydadzą? Bo byśmy sobie poobalali tu pewnie chętnie Twoje teorie. Jeśli chodzi o te pogrubione tematy (mam nadzieję, że nie), to weź się chłopie za robotę przy czymś innym niż szybkie CRUDy w software housie i zobaczysz o co chodzi. I mówię to z perspektywy typa bez specjalnego technicznego wykształcenia.

Edit. Znowu odpisałem agresywnym tonem, przepraszam, nigdy nie umiem into ludzie przez internet, na żywo nawet mi wychodzi.

2
Poaq napisał(a):


Przykladowa magisterka na topowej polskiej uczelni na kierunku Informatyka.

[...]
I teraz pytanie, co z tego moze sie przydac programiscie? STUDIA W POLSCE TO JEST DNO

Pominąłem duplikaty i bardzo podobne:

    1. no programiście nie, ale po zarządzających projektami często widać że przespali cokolwiek co stało obok zarządzania projektami :]
    1. Jeśli pracujesz w domenie która to wykorzystuje - czemu ma być nieprzydatne?
    1. Jak wyżej - mobile?
    1. No faktycznie, po co programiście wiedzieć jak działa baza danych :D :D :D przecież te 4 zapytania SQL których potrzebuje do pracy może wygooglować, a resztę zrobi po stronie serwera
    1. Jeśli konieczność napisania pracy dyplomowej oznacza dno - zawsze możesz kupić na nielegalu
    1. Ten przedmiot to dla mnie łamigłówka
    1. Lektorat byłby spoko, ale na uczelniach zwykle poziom jest taki se i raczej niższy od deklarowanego poziomu kursu. A potem programiści na spotkaniach dukają i nie potrafią się wysłowić
    1. Systemy rozproszone - o tak, zupełnie niepotrzebny przedmiot. Potem przychodzą programiści, którym rozprochy nie były potrzebne i jak zaczną rzeźbić systemy rozproszone (buzzword: mikroserwisy) to klękajcie narody :)
    1. To samo co punkt 4, po co komu takie rzeczy wiedzieć jak się podepnie mongo-srongo z tutorialem i do przodu
    1. Jak 11. bez syllabusa ciężko stwierdzić o co dokładnie chodzi w tych przedmiotach, strzelam że cloud i UMLe - niepotrzebne, bo programiści nie ślinią się na widok AWSa, GCP w opisie projektu a diagramem sekwencyjnym lub uniwersalnym prostokąt-strzałka-cylinder gardzą i nie używają
    1. Grafy? A po co to komu jak wszystko można zmęczyć na tablicach, listach, haszmapach i tabelkach z joinami
    1. i 16 To samo co 1, osoby którym za to płacą często rozwiązują wszystkie problemy arkuszem w Excelu
    1. Podobnie jak 4 i 9 - w żadnym wypadku, a komu to potrzebne. Programista ma wiedzieć jak klepać taski, a nie co to jest data warehouse albo czym się różni OLTP od OLAP
    1. Jak 10 i 11 - ciężko bez syllabusa, może to coś w rodzaju języków formalnych itd
    1. Bez syllabusa nie zgaduję co poeta miał na myśli
    1. A po co komu analiza zbiorów danych? Policzę średnią, walnę wykresik i jakoś to będzie.
    1. No ta, po co komu ochrona informacji. Jak ktoś zrobi dumpa bazy to zrobi, taki mamy klimat. A że hasła w plaintext? Mówiliśmy, żeby nie używać tych samych co na innych stronach. Dane osobowe? W internecie nie jesteś anonimowy, nie przejmuj się że wycieknął Twój pesel i historia chorób.
4
Poaq napisał(a):

Przykladowa magisterka na topowej polskiej uczelni na kierunku Informatyka. **
I teraz pytanie, co z tego moze sie przydac programiscie? STUDIA W POLSCE TO JEST DNO

Zaintrygowany poszukałem co to za topowa polska uczelnia.

Google pokazał Wydział Zamiejscowy Informatyki w Bytomiu, bo to o niego chodzi?
Wklejony program zgadza się z ich syllabusem co do litery.

6

I teraz pytanie, co z tego moze sie przydac programiscie? STUDIA W POLSCE TO JEST DNO

Jak już wyżej wspomniano, studia są z informatyki czyli nauki o przetwarzaniu informacji a ty chyba pomyliłeś to z kursem programowania.

Swoją drogą jak dla mnie to strasznie wyrobniczo wyglądają te przedmioty i raczej spodziewałbym się ich na inżynierce. Ale jednocześnie tym samym są właśnie bardzo praktyczne i programiście na pewno się przydadzą. Dla kontrastu, u mnie na mgr mieliśmy przedmioty w stylu:

  • obliczenia kwantowe
  • uczenie maszynowe
  • algorytmy i budowa systemów bazodanowych
  • data mining
  • inteligencja obliczeniowa
  • przetwarzanie języka naturalnego
  • jakieś wprowadzenie do prowadzenia badań i pisania publikacji...

To są dopiero rzeczy mało przydatne z punktu widzenia szarego programisty ;) Niemniej jednocześnie są to rzeczy bardzo ciekawe i jeśli kogoś interesuje informatyka to raczej nie będzie tego uważać za stracony czas albo dno :)

0

dokładnie tak jak @Shalom napisał

nie wyobrażaj sobie że jak na każdym semestrze masz coś z programowanie, to oznacza to że cię czegokolwiek nauczą, bo przecież studia nie są od programowania /s

programowanie to jedno z najważniejszych narzędzi informatyki pozwalające przekładać ją na rzeczywistość.

0

Drodzy przyjaciele!
Od razu zaznaczę, że opiszę case mojej mamy, na dodatek w tajemnicy (na razie) przed nią :D Sam jestem z kompletnie innego sektora i póki co - odpukać - nie muszę rozglądać się za przebranżowieniem.

Moja mama, poza tym, że kochana i spoko babka, jest już w wieku emerytalnym, niestety ze swoim bieda-świadczeniem zmuszona jest (ale również chętna) dalej jakoś dorabiać, zdrowie i siły pozwalają dzięki Bogu na cały etat, obecnie w pandemii bardzo zagrożony. Tyle tła, teraz konkrety:
Wykształcenie: średnie techniczne, technik elektronik, zdobyte w czasach, zanim Bill Gates (jej rocznik!) rzucił studia
Doświadczenie w wyuczonym zawodzie: parę lat zaraz po szkole i ok. 2 lata w ostatniej dekadzie jako monter podzespołów elektronicznych
Doświadczenie inne: przede wszystkim rodzinny small business, ponad 20 lat w branży usługowej, samodzielne prowadzenie spraw księgowych i administracyjnych mikrofirmy plus "własnoręczna" obsługa klienta; po zwinięciu interesu epizody (kilka-kilkanaście miesięcy) jako pracownik produkcji, a ostatnio powrót do obsługi klienta w branży usługowej, ale już jako "najemnik";
Umiejętności programowania: co tu ukrywać, zerowe;
Skąd więc szalony pomysł z przebranżowieniem w kierunku IT? W mojej opinii ponadprzeciętne - jak na jej pokolenie - otwartość, wyczucie i "dryg" do dzisiejszych technologii; obsługi urządzeń i użycia aplikacji uczy się szybko, oczywiście w zakresie, do jakich ich potrzebuje na co dzień. Poza tym predyzpozycje typu skrupulatność, cierpliwość, logiczne myślenie;
Cel: nie chodzi o żadną "karierę" i góry złota; serio pensja minimalna lub w tych granicach byłaby nawet ok, pod warunkiem nienadmiernie wymagającej fizycznie, na ileś stabilnej pracy, przez tych jeszcze może kilka lat.

Jeżeli doczytaliście dotąd, nie parskając ze śmiechu i widzicie cień szansy w tym przypadku, będę bardzo zobowiązany za porady i praktyczne wskazówki - od czego zacząć, w jakim kierunku pójść, z kim się skontaktować...

Z góry dzięki!

2
mumio napisał(a):

Drodzy przyjaciele!
Od razu zaznaczę, że opiszę case mojej mamy, na dodatek w tajemnicy (na razie) przed nią :D Sam jestem z kompletnie innego sektora i póki co - odpukać - nie muszę rozglądać się za przebranżowieniem.

Moja mama, poza tym, że kochana i spoko babka, jest już w wieku emerytalnym, niestety ze swoim bieda-świadczeniem zmuszona jest (ale również chętna) dalej jakoś dorabiać, zdrowie i siły pozwalają dzięki Bogu na cały etat, obecnie w pandemii bardzo zagrożony. Tyle tła, teraz konkrety:
Wykształcenie: średnie techniczne, technik elektronik, zdobyte w czasach, zanim Bill Gates (jej rocznik!) rzucił studia
Doświadczenie w wyuczonym zawodzie: parę lat zaraz po szkole i ok. 2 lata w ostatniej dekadzie jako monter podzespołów elektronicznych
Doświadczenie inne: przede wszystkim rodzinny small business, ponad 20 lat w branży usługowej, samodzielne prowadzenie spraw księgowych i administracyjnych mikrofirmy plus "własnoręczna" obsługa klienta; po zwinięciu interesu epizody (kilka-kilkanaście miesięcy) jako pracownik produkcji, a ostatnio powrót do obsługi klienta w branży usługowej, ale już jako "najemnik";
Umiejętności programowania: co tu ukrywać, zerowe;
Skąd więc szalony pomysł z przebranżowieniem w kierunku IT? W mojej opinii ponadprzeciętne - jak na jej pokolenie - otwartość, wyczucie i "dryg" do dzisiejszych technologii; obsługi urządzeń i użycia aplikacji uczy się szybko, oczywiście w zakresie, do jakich ich potrzebuje na co dzień. Poza tym predyzpozycje typu skrupulatność, cierpliwość, logiczne myślenie;
Cel: nie chodzi o żadną "karierę" i góry złota; serio pensja minimalna lub w tych granicach byłaby nawet ok, pod warunkiem nienadmiernie wymagającej fizycznie, na ileś stabilnej pracy, przez tych jeszcze może kilka lat.

Jeżeli doczytaliście dotąd, nie parskając ze śmiechu i widzicie cień szansy w tym przypadku, będę bardzo zobowiązany za porady i praktyczne wskazówki - od czego zacząć, w jakim kierunku pójść, z kim się skontaktować...

Z góry dzięki!

Może Buiness Analityk lub Scrum Master bylby lepszy? Lub jakakolwiek karuera w ktorej moze wykorzystać swoje pogate doświadczenie życiowe (komunikacja, dogadywanie sie pomiedzy biznesem a developerami/zespolami). IT z tym mocno kula.

0

@mumio: Jedyne co mi przychodzi do głowy to programista SAP. Nie ma wielu chętnych a jest używany w wielu firmach nieprogramistycznych i jest to mix wiedzy programistycznej i biznesowo zarządczej czy jak się tam na to mówi.

2
Ideaman napisał(a):
mumio napisał(a):

Drodzy przyjaciele!

Od razu zaznaczę, że opiszę case mojej mamy, na dodatek w tajemnicy (na razie) przed nią :D Sam jestem z kompletnie innego sektora i póki co - odpukać - nie muszę rozglądać się za przebranżowieniem.

Moja mama, poza tym, że kochana i spoko babka, jest już w wieku emerytalnym, niestety ze swoim bieda-świadczeniem zmuszona jest (ale również chętna) dalej jakoś dorabiać, zdrowie i siły pozwalają dzięki Bogu na cały etat, obecnie w pandemii bardzo zagrożony. Tyle tła, teraz konkrety:
Wykształcenie: średnie techniczne, technik elektronik, zdobyte w czasach, zanim Bill Gates (jej rocznik!) rzucił studia
Doświadczenie w wyuczonym zawodzie: parę lat zaraz po szkole i ok. 2 lata w ostatniej dekadzie jako monter podzespołów elektronicznych
Doświadczenie inne: przede wszystkim rodzinny small business, ponad 20 lat w branży usługowej, samodzielne prowadzenie spraw księgowych i administracyjnych mikrofirmy plus "własnoręczna" obsługa klienta; po zwinięciu interesu epizody (kilka-kilkanaście miesięcy) jako pracownik produkcji, a ostatnio powrót do obsługi klienta w branży usługowej, ale już jako "najemnik";
Umiejętności programowania: co tu ukrywać, zerowe;
Skąd więc szalony pomysł z przebranżowieniem w kierunku IT? W mojej opinii ponadprzeciętne - jak na jej pokolenie - otwartość, wyczucie i "dryg" do dzisiejszych technologii; obsługi urządzeń i użycia aplikacji uczy się szybko, oczywiście w zakresie, do jakich ich potrzebuje na co dzień. Poza tym predyzpozycje typu skrupulatność, cierpliwość, logiczne myślenie;
Cel: nie chodzi o żadną "karierę" i góry złota; serio pensja minimalna lub w tych granicach byłaby nawet ok, pod warunkiem nienadmiernie wymagającej fizycznie, na ileś stabilnej pracy, przez tych jeszcze może kilka lat.

Jeżeli doczytaliście dotąd, nie parskając ze śmiechu i widzicie cień szansy w tym przypadku, będę bardzo zobowiązany za porady i praktyczne wskazówki - od czego zacząć, w jakim kierunku pójść, z kim się skontaktować...

Z góry dzięki!

Może Buiness Analityk lub Scrum Master bylby lepszy? Lub jakakolwiek karuera w ktorej moze wykorzystać swoje pogate doświadczenie życiowe (komunikacja, dogadywanie sie pomiedzy biznesem a developerami/zespolami). IT z tym mocno kula.

To ja jeszcze od siebie dodam inne możliwości pracy w IT niż bycie programistą

4

Skoro i tak zrobił się off top:
Jak już człowiek jest starszy, to też zazwyczaj widzi, że studia oprócz tego, że faktycznie ROZWIJAJĄ ZAWSZE(!!!), to są po prostu fajną zabawą. Ja np do tego podchodzę w ten sposób, że jedni zapisują się do klubu literackiego, inni na yoge, ja na studia ;) Mam bardzo duże zastrzeżenia do systemu edukacji w Polsce (pracowałem jako nauczyciel parę lat), ale akurat szkolnictwo wyższe (poza drobnymi niedociągnięciami) zawsze będę bronić.
Studia są fajne ;)

1 użytkowników online, w tym zalogowanych: 0, gości: 1, botów: 0