Bootcampowcy, samoouki - czyli jak sobie oni radzą w firmie

0

Dobry wieczór, napisałem wcześniej elaborat, ale żeby nie było tl;dr wykasowałem i zapytam wprost - jak radzą sobie w pracy osoby po rozmaitych bootcampach, samouki programowania (bez specjalistycznej wiedzy informatycznej – chodzi mi głównie o algorytmikę, ja mimo, że z matematyką zawsze mi było po drodze i na studiach miałem również analizy, algebry, równania różniczkowe, transformaty Fouriera (były to jedne z moich ulubienych) to nie miałem niestety de facto niczego stricte związanego z matematyką dyskretną. Miałem z kolei wprowadzenie do programowania ­- w sumie 2 + 2 odpowiednio przedmiotów teoretycznych i praktycznych (standardowo C/C++). Dobra przechodząc do meritum, jak radzą sobie osoby bez studiów informatycznych – (bootcampowcy, samouki) jako backendowi programiści – bo część „funkcjonalna” mnie jakoś bardziej kręci w programowaniu. Jak się wkomponowali w pracę w firmie? Czy poszli gdzieś wyżej do regulara chociaż czy bez studiów inf ten krok był dla nich za duży? Wiem, że są osoby spoza IT, które się dostawały gdzieś na juniora, ale w sumie brak informacji jak one sobie radzą z perspektywy osób z otoczenia. Osobiście bym się czuł nieswojo, jakbym musiał każdego o wszystko pytać i raczej bym cierpiał na bezsenność z tego powodu, próbując ogarnąć co jutro może będę musiał zrobić, a co powinienem umieć sam jako (+/-)przeciętny nowy.

4

jako backendowi programiści – bo część „funkcjonalna” mnie jakoś bardziej kręci w programowaniu. Jak się wkomponowali w pracę w firmie?
Czy poszli gdzieś wyżej do regulara chociaż czy bez studiów inf ten krok był dla nich za duży?

O jakiej branży mówisz? Bo przecież taki typowy backendowy programista chyba nie robi niczego, co by wymagało zaawansowanej wiedzy matematycznej. Nawet do machine learning są gotowe biblioteki i pełno tutoriali. Na co komu w takiej sytuacji zaawansowana wiedza ze studiów? (która i tak jest cała w internecie i można się nauczyć jej z netu).

Zresztą co to znaczy "samouk"? Każdy programista powinien być samoukiem, tzn. musi umieć samodzielnie się uczyć (również na błędach). Kategoria samouk jako oddzielna szufladka na programistę, który sam się uczy nie ma sensu.

Każdy jest (powinien być) po trochu samoukiem i po trochu czerpać wiedzę od innych.

0
Krzywy Samiec<-- co? ;d napisał(a):

Wiem, że są osoby spoza IT, które się dostawały gdzieś na juniora, ale w sumie brak informacji jak one sobie radzą z perspektywy osób z otoczenia.

Według tego co mówi marketing kursów programowania co drugi absolwent bootcampu dzięki dodatkowo płatnym opcjom w rodzaju 'Gwarantowana pierwsza praca" dostał pracę Junior Java Programista w pierwszym miesiącu od ukończenia bootcampu.
Z grupy osób które dodatkowo zapłaciły za pakiety typu "Gwarantowana pierwsza praca" 90% dostało pracę programisty Java do 3 miesięcy od wykupienia pakietu.

Więcej informacji na forum w zamieszczonych materiałach reklamowych bootcampów.

TLDR
Samo ukończenie bootcampu to za mało, trzeba wykupić Pakiet Gwarantowana Pierwsza Praca.

1

Dodając do tego co napisał @LukeJL To chyba bardziej zależy od podejścia do programowania, znam ludzi zarówno po studiach jak i samouków którzy się programowaniem naprawdę interesują i zgłębiają tą tematykę i takie coś jak algorytmy nie jest im obce, a znam takich ludzi zarówno jak po bootcampie jak i studiach których interesuje coś dopiero jak muszą to umieć albo wiedzą, że na tym zarobią. Swojego czasu pewnemu gościowi po bootcampie nie byłem w stanie wytłumaczyć, że nie musi używać hibernate do zapisywania w db, że są inne sposoby ... , znam gościa który chce iść w Data Science i jest samoukiem i widzę po jego pytaniach, że uczy się scali, pythona, statystyki i algorytmiki ... . Podsumowując to wszystko zależy od podejścia.

0

Autor słusznie napisał ogólnie o backendzie, gdyż w Warszawie poszerza się oferta, już trzy bootcampy poszukują mentorów do prowadzenia zajęć z .NET.
Mam dwie oferty, proponowane stawki na umowę o dzieło 60 do 70 zł brutto i 60 do 80 zł brutto za godzinę wykładową 90 minut.

3

Nie wiem jak sobie radzą, bo nikt ich u mnie nawet nie zaprasza na rozmowy

5

Nie patrzyłbym na kategorie "studia" i "nie studia", bo w pracy masz ludzi po studiach, które okazują się biologią i socjologią jak ich zapytasz dokładniej ;) Raczej widzę trzy kategorie:

  • "Pasjonat" - umie sporo, ciągle się czegoś uczy, śledzi hacker news, czyta książki itp.
  • "Szeregowiec" - umie tyle ile musi, jeśli coś musi przeczytać to tylko to, co zleci mu szef / team leader itp. ale ogólnie ogarnia
  • "Leń" - mało umie i mu się nic nie chce

Najgorsze jak spotkasz w pracy dużo gadającego lenia, który ma ambicje jakby był Linusem Torvaldsem, a są tacy... Wtedy nic nie zrobi, tylko się mądrzy i wtrąca swoje 5 złotych (3 grosze to za mało...) do większości zadań. Miałem takiego typka w zespole...

Co do studiów i bootcampów- trudniej jest znaleźć pasjonatów po bootcampie niż po studiach, bo zachodzi pytanie "Czemu zabrałeś się za programowanie tak późno, skoro tak ci się podoba?". Siłą rzeczy im wcześniej zaczynasz coś robić, tym jesteś lepszy.

2

Nie znam nikogo po bootcampie, kto zawodowo programuje.

0

Czyli szkoły programowania zmieniły strategie i czas na taśmową produkcje backendowców? No nieźle.

2

To zależy od bootkampu. Jeżeli osoba była na 50-100 albo i 200 godzinnym bootkampie to nie umie nic, więc i pracy nie znajdzie. Musi poświęcić 5x tyle czasu dodatkowo.
Po dobrym bootkampie np 500 godzin w Javie taki absolwent jest lepiej przygotowany niż typowy inżynier informatyki, ponieważ zamiast zbędnej teorii i umiejętności liczenia całek ma zrealizowanych kilka projektów, zna bardzo dobrze podstawową składnie języka i frameworki webowe. Dodatkowo jest wspierany przez doświadczonego mentora, najczęśćiej są to programiści z ponad 5 letnim stażem, którzy potrafią zaoszczędzić wiele czasu. Czasami ucząć się samemu utknie się w takim punkcie, że rozwiązania można byłoby szukać nawet 3 dni a doświadczony mentor rozwiąże taki problem 5-10 minut - dlatego, że podpowie Ci gdzie dokładnie szukać a tak musiałbyś błądzić po omacku z nadzieją, że się uda.

Dlatego wielu bootkampowiczów po dobrych i rzetelnych bootkampach z łatwością dostaje prace, co do samouków większość z nich pracy nie dostanie bo mało komu chciałoby się siedzieć rok czy nawet 2 lata nad nauką programowania, a potem pracować przez pewien okres za śmieszne stawki? To czego nie widać w kursie, to znaczne przyspieszenie czasu nauki, bo po prostu szybko rozwiązujesz problemy. Samouk musi w tym czasie znaleźć odpowiednią książkę, tutorial itp które często są przestarzałe albo kiepsko tłumaczą i uczą złych praktyk. Dlatego po dobrym bootkampie pracę dostajesz po pół roku nauki a samouk musi się uczyć 2-3 razy dłużej, bo po prostu masę czasu traci na poszukiwaniach.

Na tym forum jest straszny hejt na bootkampowiczów bo tutaj w większości ludzie nie mogą znieść tego, że pół roku solidnej nauki daje więcej niż 5 lat bezsensownego klepania projektów nie-biznesowych tylko typowo studenckich na zaliczenie. Pracodawcy patrzą na umiejętności praktyczne - co umiesz zrobić, a więc student z projektami studenckimi ma mniejsze szanse niż osoba z projektami typowo biznesowymi, które są pokazywane na bootkampie. Nie radzę ci sugerować się wpisami tutaj, zamiast tego dołącz do grupy na facebooku, gdzie szuka się pierwszych praktyk i stażu, 90% osób tam to osoby po kursach/bootkampie i każdy z nich bootkamp chwali i pracuje po bootkampie, są osoby po różnych studiach i bootkampie i bootkamp chwalą, dodatkowo dowiesz się wielu ciekawych informacji o tym jak zdobyć pracę, wielu bootkampowiczów potem sobie pomaga wzajemnie i podaje kontakt do firm, które takich bootkampowiczów zatrudniają. Tutaj bootkampowicze nie są mile widziani i każdy powie Ci, że bootkamp jest bee

0 użytkowników online, w tym zalogowanych: 0, gości: 0