Zawyżone wymagania finansowe na rozmowie ... ?

Odpowiedz Nowy wątek
2011-08-28 12:42
haremek
0

Dotychczas nie pracowalem, jednak w najblizszych kilkunastu miesiacach bede mial pewnie kilka rozmow tego typu.

Co sie dzieje gdy pracownik poda znacznie zawyżone wymagania finansowe (kluczem negocjacji jest to by wystartowac ze znacznie zawyzonaymi wymaganiami)- jak reaguje pracodawca ?

W sensie od razu "Panu dziekujemy", czy moze sa negocjacje, rozmowa, argumentowanie itp ?

Jak to wygladalo z Waszego doswiadczenia i Waszych rozmow tego typu ?

Pozostało 580 znaków

2011-08-28 13:58
bs
0

Z mojego doświadczenia...

Nie.

+

To zależy.

A bardziej szczegółowo: nie sądzę, by opłacało się "znacznie" zawyżać oczekiwań finansowych. Jak najbardziej może się opłacać zawyżanie oczekiwań do pewnego stopnia. Do jakiego? To zależy.

Głównie od Twojego realnego poziomu umiejętności, a także od bogactwa i polityki firmy, do której kandydujesz.

Moje doświadczenie jest takie, że mam średnio kilka rozmów kwalifikacyjnych w miesiącu (czasem w tygodniu kilka, a potem nic), tyle że to nie ja jestem kandydatem. Kwestiami finansowymi się w ogóle nie zajmuję, ale uczestniczę w debatach nad tym, których kandydatów wybrać do pracy, a których odrzucić.

Lepszy może więcej i to jest chyba oczywiste.

Zdarza się, że jest kilku kandydatów na sumarycznie zbliżonym poziomie. Przeważnie jest tak, że jeden jest lepszy w tym, inny w czymś innym, ale w sumie poziom jest podobny. Trzeba wybrać np. 1 czy 2 z nich. Ja oczekiwań finansowych nie znam, ale nieraz dociera do mnie -- na drodze wyjątku -- informacja "ale ten pan X ma jakieś kosmiczne wymagania finansowe". Jeśli Pan X jest bardzo dobry, to aktywujemy negocjatorów. Zwykle: nie jest. I wygodniej jest go po prostu odrzucić, ewentualnie po wybadaniu, czy nie jest tak, że natychmiast z tych widełek zejdzie. Tylko po cholerę wtedy dawał na początku takie wysokie? To i tak mu wiele nie pomoże, jeśli nie umacnia tego swoimi umiejętnościami.

Natomiast bywa i tak, że ktoś wyjątkowo dobry poda sumę albo na granicy, albo lekko powyżej, albo totalnie "za dużo". Wtedy dobra firma albo stara się spełnić te oczekiwania, albo (gdy są "za duże") pieczołowicie negocjuje. W obu przypadkach ugrywa się dobre wynagrodzenie. Słyszałem jednak o akcjach, które wisiały na ostrzu noża. Ktoś chciał ileś i był dobry, ze swoich żądań nie schodził, ale bardzo ciężko było je spełnić. W końcu się udawało (ale nie pamiętam, czy zawsze), natomiast wiem, że groźba faila była jak najbardziej realna i koleś równie dobrze mógłby nie mieć tej pracy.

I jeszcze o tym "poziomie".

Nieważne, co o sobie myślisz. Ważne, jak dobry jesteś. "Obiektywnie" -- cokolwiek to nie znaczy -- czy może raczej "w porównaniu do innych".

Musisz uważać, by nie być zbyt aroganckim. Zdarzają się tacy. Ludzie w CV kłamią; źle oceniają swoje umiejętności, co czyni te oceny praktycznie bezużytecznymi. Jeśli ktoś korzysta z usług pośrednika pracy / firmy kontraktorskiej, to oni sami potrafią strasznie popsuć czyjeś CV ochami i achami, mimo że sam kandydat opisał się w miarę skromnie i na pewno nie arogancko.

Angielski prawie wszyscy mają "doskonały" i "bardzo dobry", a na rozmowach wychodzi, że jest wyraźnie gorszy od tego, który ja bym ocenił jako "dobry". Z językami programowania czy technologiami jest podobnie. "6/6", "bardzo dobrze", czy "doskonale" to już jest naprawdę wysoki poziom, bliski maksymalnego. Radzę go nie nadyżywać. Znasz doskonale jakąś bibliotekę? To znaczy że równie dobrze, jak jej twórcy? ;)

Jeśli jesteś dobry, to sugerowałbym podanie oczekiwań finansowych nieco większych niż najlepsze z tych, na które realnie, z ręką na sercu możesz liczyć.

W moim przypadku się to sprawdzało, ale A) w naturalny sposób oceniam swoje umiejętności jako niższe niż mam w rzeczywistości (choć nauczyłem się je oceniać trafniej dzięki treningowi i doświadczeniu) oraz B) w rzeczywistości jestem dobry, na topowym poziomie w dużym mieście (a więc na jakimś poziomie krajowym). Dlatego firmy robiły, co się dało, żeby wyjść naprzeciw moim oczekiwaniom i sądzę, że w negocjacjach poszło mi dobrze.

Nawet jeśli ktoś jest arogancki jeśli chodzi o ocenę swoich umiejętności, to o ile prawie nikt tego nie lubi, nie będzie to miało specjalnie negatywnego wpływu na ocenę szans kandydata. Ale tylko w jednym wypadku: jeśli ocena pokrywa się z rzeczywistością. Jeśli myślisz, że jesteś świetny, a w rzeczywistości jesteś tylko "w miarę dobry", to przegrywasz i podawanie kosmicznych oczekiwań tylko Twój los przypieczętuje.

Pozostało 580 znaków

2011-08-28 14:15
0

W niektórych firmach nie ma żadnych negocjacji - szef ma narzuconą tabelkę:
x lat doświadczenia - y zł brutto
i nic na to nie poradzisz.
Czasami y jest przedziałem, a czasami pojedyńczą liczbą. Tak więc możesz sobie machnąć w wymaganich 30k zł, i tak ci zaproponują kasę z tabelki.

Pokaż pozostałe 6 komentarzy
Raczej do Krakowa. Google we Wrocławiu ma tylko callcenter czy coś w tym rodzaju. - 0x200x20 2011-08-28 22:24
Ale ja wolę Wrocław od Krakowa. W takim razie nic z tego. :( - somekind 2011-08-28 22:27
Masz jakiś kompleks? - Wibowit 2011-08-28 23:24
widzisz somekind - nawet nie musisz się przenosić do Krakowa, żeby wkurwić Wibowita - 0x200x20 2011-08-28 23:42
Nie mam kompleksu, po prostu w Krakowie można dostać mandat za oprowadzanie znajomych po mieście, a o podobnym przypadku we Wrocławiu nie słyszałem. - somekind 2011-08-29 00:04

Pozostało 580 znaków

2011-08-28 23:12
0

..ostatnie pytanie, dlaczego chciałby Pan pracować w naszej firmie?

  • chęć wkurwienia Wibowita.

  • Z racji silnego zaangażowania oraz solidnej motywacji, proponujemy podnieść pańskie wynagrodzenie o X :d

nie mogłem się powstrzymać:)

w końcu oni też chcą wkurwić wibowita - 0x200x20 2011-08-28 23:15
rotfl, anyway z tym że wkurwianie wibowita to słuszny pomysł się zgadzam. - Demonical Monk 2011-08-29 02:34

Pozostało 580 znaków

2011-08-29 20:39
0

Podanie zawyzonych widelek finansowych w Twoim przypadku (zakladam, ze osoby bez specjalnego doswiadczenia) moze okazac sie arogancja i mozesz zostac skreslony od razu. Zaslyszana historia: pewien programista (calkiem spoko portfolio) przyszedl do firmy i zazadal stawki, ktora przekraczala mozliwosci finansowe firmy dwukrotnie. Z miejsca panu podziekowali. Gosc potem dzwonil kilkukrotnie i mowil, ze jest sklonny do negocjacji i zejscia z tej stawki. Tym bardziej zostal odrzucony.

Pozostało 580 znaków

Odpowiedz
Liczba odpowiedzi na stronę

1 użytkowników online, w tym zalogowanych: 0, gości: 1, botów: 0