Dlaczego symbole i rytuały w religiach mają takie duże znaczenie?

Odpowiedz Nowy wątek
2019-04-27 06:50
8

Nie wykluczam istnienia Boga. Czasami wyobrażam sobie, że Bóg stworzył ten świat tak samo, jak programista mógłby stworzyć go na komputerze, ale myślę, że stworzył go na bardzo niskim poziomie. Myślę, że na początku mógł eksperymentować z nadawaniem światu parametrów, takich jak masy różnych cząstek elementarnych, ale później mógł nie ingerować w bardziej skomplikowane zjawiska, np. w tworzenie galaktyk, w tworzenie układów planetarnych, w tworzenie istot żywych.

Nie umiem sobie wyobrazić tego, że to, co jest wyznawane w religiach, jest prawdziwe. Np. w chrześcijaństwie symbole mają bardzo duże znaczenie. Ludzie modlą się do obrazów, używają różańca, znak krzyża to świętość, woda święcona działa cuda, msza jest monotonna i powtarzana jak rytuał. Modlenie się to powtarzanie cały czas tych samych regułek, i im dłużej się je powtarza, tym większa jest z tego korzyść. Umiem sobie wyobrazić, że bardziej mądry wierzący powie, że to wszystko nie ma znaczenia, bo to są symbole i rytuały, które docierają do umysłu człowieka, tak samo jak Biblia zawiera dużo uproszczeń, bo inaczej dawni (i może niektórzy współcześni) ludzie by jej nie zrozumieli. Ale jakoś nie mogę zrozumieć, dlaczego ludzie w to wierzą. Gdybym ja wierzył, to czułbym, że oszukuję samego siebie. Nawet gdybym był Bogiem (który wie o istnieniu ludzi i obserwuje ich) to uważałbym, że ludzie marnują swoje krótkie i cenne życie na wykonywanie bezsensownych czynności i nie widziałbym w tym żadnych korzyści. Trudno mi sobie wyobrazić, że ten więcej modlący się bardziej kwalifikuje się do życia po śmieci, niż ten ateista, który pozostawił po sobie bardzo duży wkład w rozwój ludzkości (i możliwe, że w naturalny dla siebie sposób przestrzega tych dobrych zasad istniejących w religii, np. 10 przykazań - pomijając te związane z Bogiem i religią).

Podobają mi się wykłady fizyka Krzysztofa Meissnera, w których Boga (mniej więcej takiego, jak ja sobie wyobrażam i opisuję w pierwszym akapicie) nazywa transcendencją i umie odróżnić Boga od religii. Tutaj jedna bardzo krótka wypowiedź:

.

Wątek tworzę w dziale "Flame", bo nie chcę uniemożliwiać heretykom możliwości wypowiedzenia się.

edytowany 8x, ostatnio: Burmistrz, 2019-04-27 07:57
+1 za odwagę powiedzenia dziś "nie wykluczam", zamiast "jest tak" albo "jest siak". - GutekSan 2019-04-27 10:49
"mógł eksperymentować z nadawaniem światu parametrów (...) ale później mógł nie ingerować w bardziej skomplikowane zjawiska" https://pl.wikipedia.org/wiki/Deizm - Freja Draco 2019-04-27 13:07
@Freja Draco: Podoba mi się ten Deizm, nie znałem tego. Ale też nie można ślepo wierzyć, że taki Bóg istnieje, bo to jest tylko jedna z możliwości. - Burmistrz 2019-04-27 14:27
@GutekSan: Gdy ludzie kłócą się o swoją rację, ja staram się zrozumieć obie strony i pozostaję neutralny. Z takiego myślenia wynika brak wykluczenia tej możliwości. - Burmistrz 2019-04-27 15:23

Pozostało 580 znaków

2019-04-27 15:54
0
Wibowit napisał(a):

Nie umiem sobie wyobrazić tego, że to, co jest wyznawane w religiach, jest prawdziwe. Np. w chrześcijaństwie symbole mają bardzo duże znaczenie. Ludzie modlą się do obrazów, używają różańca, znak krzyża to świętość, woda święcona działa cuda, msza jest monotonna i powtarzana jak rytuał.

Msza ma elementy stałe oraz zmienne. Elementem zmiennym jest przede wszystkim kazanie. Msza jest m.in. po to, by pomodlić się w grupie. W wierze chrześcijańskiej modlitwa grupowa (świadoma modlitwa wielu osób w tej samej intencji) ma większą moc niż modlitwa indywidualna.

Wizerunki świętych są inspiracją dla wierzących. Symbolika natomiast pokazuje, że okazujesz szacunek do swojej religii. Jeśli mijasz swojego profesora na uczelni to z reguły powinieneś powiedzieć mu "dzień dobry", żeby okazać mu szacunek (inaczej może o tobie źle pomyśleć). Bogu nie okażesz szacunku w ten sposób, bo go w identyczny sposób nie mijasz. Stąd jest symbolika reprezentująca Boga.

Trudno mi sobie wyobrazić, że ten więcej modlący się bardziej kwalifikuje się do życia po śmieci, niż ten ateista, który pozostawił po sobie bardzo duży wkład w rozwój ludzkości (i możliwe, że w naturalny dla siebie sposób przestrzega tych dobrych zasad istniejących w religii, np. 10 przykazań - pomijając te związane z Bogiem i religią).

Jeżeli jesteś szefem to chcesz by twoje zdanie miało największy priorytet, bez względu na najszczersze intencje twoich pracowników. Dobrymi chęciami jest piekło wybrukowane.

Umiem sobie wyobrazić to wszystko, o czym odpowiadasz pod cytatami moich wypowiedzi i gdybym tłumaczył to sam sobie, to zrobiłbym to w taki sam sposób lub podobnie. Wiem, że jest taka możliwość, że istnieje Bóg i widzi w tym wszystkim sens, a ja jestem tylko człowiekiem i zwyczajnie po ludzku mylę się w małych sprawach, więc tym bardziej mogę się pomylić w tej największej. Ale wydaje mi się to tak mało prawdopodobne, że musiałbym bardzo starać się oszukiwać samego siebie, żeby w to uwierzyć. Robiłbym to przeciwko sobie i byłoby to dla mnie bardzo męczące.

edytowany 4x, ostatnio: Burmistrz, 2019-04-27 16:00

Pozostało 580 znaków

2019-04-27 16:25
2
Wibowit napisał(a):

Msza ma elementy stałe oraz zmienne. Elementem zmiennym jest przede wszystkim kazanie.

Kazanie to jedyny zmienny element mszy. Trwa jakieś 10 minut. Pozostała część, czyli jakieś 40-50 minut, idzie według tego samego schematu, z niewielkimi różnicami w zależności od okresu liturgicznego. Zmieniają się też pewnie czytania z Ewangelii, które każdy katolik słyszał po kilka razy.

Wizerunki świętych są inspiracją dla wierzących. Symbolika natomiast pokazuje, że okazujesz szacunek do swojej religii.

Biblia mówi:
"Nie będziesz czynił żadnej rzeźby ani żadnego obrazu tego, co jest na niebie wysoko, ani tego, co jest na ziemi nisko, ani tego, co jest w wodach pod ziemią! Nie będziesz oddawał im pokłonu i nie będziesz im służył" (Wyj 20,4-5)

Oczywiście katoliccy teologowie będą wyjaśniać, że to przecież nie sam wizerunek jest przedmiotem czci, tylko święta postać, którą przedstawia. Tyle, że w praktyce ludzie czczą właśnie owe wizerunki. Te wszystkie kulty "Matki Boskiej Częstochowskiej", "Ostrobramskiej", cudownej figurki Matki Bożej Gidelskiej, del Buen Suceso jest niczym innym niż bawłochwalstwem, bo to właśnie tym konkretnym wizerunkom, a nie innym przypisuje się cudowne właściwości.

Jeśli mijasz swojego profesora na uczelni to z reguły powinieneś powiedzieć mu "dzień dobry", żeby okazać mu szacunek (inaczej może o tobie źle pomyśleć). Bogu nie okażesz szacunku w ten sposób, bo go w identyczny sposób nie mijasz. Stąd jest symbolika reprezentująca Boga.

Boga się powinno szanować poprzez czyny a nie rytuały. Profesor na uczelni jest tylko człowiekiem o ograniczonej wiedzy, dlatego jeśli chciałbym by wiedział o jego szacunku, muszę mu to bezpośrednio pokazać słowami i gestami. Bóg teoretycznie jest wszechwiedzący, zatem wie o tym czy kieruję się jego nauczaniem, zatem jakiekolwiek rytuały powinny być zbędne.

Ja na mszy widzę tresurę: wstań, usiądź, klęknij, przeżegnaj się, uderz w piersi, wstań, klęknij, zacznij zawodzić jakieś psalmy, posłuchaj bełkotu i lania wody księdza, zjedz wafel...

Każda uroczystość tak wygląda. Ma pewne reguły do których trzeba się dostosować. Zresztą to nie dotyczy tylko uroczystości tylko w zasadzie wszystkiego.

Nie. Nie każda. Idź sobie kiedyś na nabożeństwo ewangelickie, zobaczysz że tak to wygląda zupełnie inaczej. Ludzie siedzą sobie przy stolikach, mają poczęstunek, jest czas na rozmowę ze swoimi sąsiadami, na poznanie bliźniego, a nie tylko zdawkowe kiwnięcie głową przy "znaku pokoju". Zamiast kazań jest analiza Pisma Świętego, i nie ma typowego nauczania, raczej dzielenie się przemyśleniami. Tam też widziałem dużo bardziej autentyczne "przeżywania" niż w Kościele Katolickim.

Jeśli jesteś na ślubie, pogrzebie, rocznicy jakiegoś wydarzenia, świętowaniu jakiegoś sukcesu etc to celem jest nie tylko, byś w tym uczestniczył, ale żeby przeprowadzić odpowiednią ceremonię.

Tylko że ślub, pogrzeb a nawet rocznice jakie zna typowy Polak prawie zawsze są obchodzone jako msze katolickie, to i przekonanie że każda uroczystość tak musi wyglądać. Nie musi.

Modlenie się to powtarzanie cały czas tych samych regułek, i im dłużej się je powtarza, tym większa jest z tego korzyść.

Jak chcesz to możesz wymyślić własne psalmy. Z reguły się tego nie robi, ale za to wybiera się własne intencje. Poza tym na mszach jest czasami moment wyznaczony przez księdza w którym w ciszy wierzący mają opowiedzieć Bogu o swoich problemach,

Tak.. całe 10 sekund. Ale nawet i to za dużo, bo przeciętny katolik wychowany na Ojcze Nasz i Zdrowaś Maryjo nie umie modlić się własnymi słowami. Przez kilkanaście lat uczenia się religii nie spotkałem się z tym by uczono samodzielnej rozmowy z Bogiem.

W ogóle modlitwy to i tak jeszcze względnie wysoki poziom zaangażowania, bo choć bezmyślnie wypowie pacierz, to przynajmniej sam wypowie. W innych wiarach stosuje się młynki modlitewne - kręcisz, i modlitwa leci, a Ty sobie możesz myśleć w tym czasie o cyckach :). Zresztą podobną rolę pełniły w stosowane u nas w średniowieczu kołatki.

W tym poście jest tyle bzdur, nieprawd i niewiedzy że aż się odechciewa komentarza. - Azarien 2019-04-27 16:41
Wskaż jedną. Zazwyczaj bzdury i niewiedza zachęcają do komentowania, bo przecież łatwo je obalić i wyjść na mądrego. Zniechęca za to własna nieumiejętność konfrontacji z argumentami, i to obstawiam w tej sytuacji. - GutekSan 2019-04-27 16:47
O, bynajmniej. Nie odnoszę się do wartości merytorycznej Twojej wypowiedzi, bo się nie znam, ale z moich doświadczeń wynika, że zazwyczaj jednak, gdy bzdur jest wiele, to bardziej się nie chce niż chce je prostować. - enedil 2019-05-02 19:39
Hmm... może to kwestia osobowości - GutekSan 2019-05-02 20:10

Pozostało 580 znaków

2019-04-27 16:49
0
Freja Draco napisał(a):

Tak trochę na marginesie powyższych rozważań, osobiście zastanawia mnie od dawna dziurawość poniższego ciągu wnioskowania, i to że nikt nie dostrzega jakoś dziur w tej "dedukcji":

  • istnieje świat - a zatem musi istnieć twórca tego świata. Niby dlaczego musi, skoro jednocześnie ci sami ludzie zakładają, że tenże twórca istnieje sam z siebie i nie potrzebuje już swojego stworzyciela,
  • (zakładając, że) istnieje stwórca - a zatem musi być wszechmogący, wszechwiedzący, absolutnie dobry, absolutnie sprawiedliwy i potępiający spożywanie mięsa w piątek,
  • (zakładając, że) istnieje omnipotentny stwórca - a zatem należy być mu posłusznym i działać w.g. jego wytycznych, bo jego wytyczne definiują dobro i słuszność.

Przede wszystkim wiara chrześcijańska nie opiera się na takich wnioskowaniach. Wiara chrześcijańska opiera się na wierze w prawdziwość Pisma Świętego. W tymże piśmie jest stwierdzone, że Bóg jest np wszechmogący, wszechwiedzący, sprawiedliwy, są wypisane przykazania pochodzące od Niego oraz nakaz ich przestrzegania.

Z drugiej strony, nieraz napotkałem na błędne wnioskowania krytyków chrześcijaństwa. Dla przykładu ktoś argumentował, że Nowy Testament musi kłamać mówiąc o tym, że Jezus chodził po wodzie. Żaden człowiek nie może chodzić po wodzie, więc Jezus też, więc Biblia kłamie. Cóż, błąd logiczny jest oczywisty - skoro Jezus jest Bogiem to może wszystko, włączając w to chodzenie po wodzie. Gdyby Jezus nie był Bogiem to Biblia tym bardziej by kłamała, gdyż równorzędność Boga, Jezusa i Ducha Świętego jest prawdą wiary.

Bóg jest wszechmogący, a więc przede wszystkim:

  • stoi ponad prawami fizyki (może nimi dowolnie sterować)
  • może stworzyć dowolny wszechświat, włączając takie które wskazują na jego długą historię, czyli np nasz Wszechświat mógł być stworzony 5 minut temu wraz z całą strukturą sugerującą, że trwa wiele miliardów lat
  • może celowo skonstruować nas tak, byśmy nie byli w stanie go w pełni zrozumieć

Co do omnipotencji i związanego z nią https://pl.wikipedia.org/wiki/Paradoks_omnipotencji - w Biblii istnieje odpowiednik kamienia, które nie można podnieść. Są nim aniołowie. Najpierw Bóg stworzył nieśmiertelnych aniołów. Następnie część z nich się zbuntowała. W tym momencie Bóg nie może ich uśmiercić, gdyż są nieśmiertelni. Wypędza ich więc do piekła. Widać więc zasadę wszechmocy Boga - Bóg tworzy zasady, które są niezmienne. Jeśli jakaś zasada jest bezwarunkowa to nie można jej zmienić. Z drugiej strony, jeśli jakieś zasady są warunkowe, np przykazania dotyczące konkretnego przymierza, to z chwilą wygaśnięcia warunku wygasają też zasady.

Zwłaszcza to ostatnie jest dla mnie bezsensowne, bo gdyby nawet w tej chwili nastąpiła paruzja, Ojciec, Syn i Duch Święty objawili się w sposób niewątpliwy a dowody ich istnienia stałyby się weryfikowalne naukowo, to dlaczego niby miałabym postępować wedle zasad narzucanych przez religie i (przede wszystkim) fakt istnienia stwórcy nie oznaczałaby dla mnie jednocześnie szacunku wobec jego osoby/osób oraz podzielania jego przekonań.

Nieprzestrzeganie prawa grozi karą. Dotyczy to zarówno prawa Boskiego jak i ludzkiego.

Dowód naukowy (czyli polegający na powtarzalnych eksperymentach) na istnienie Boga moim zdaniem nie może istnieć, gdyż kłóci się z jego majestatem. Bóg nie jest królikiem doświadczalnym, którego można powtarzalnie testować. Jeżeli zechce to może dać się doświadczyć, zależy to od jego woli. To co może się stać to zbiorowe doświadczenie obecności Boga, jednak nie jest to naukowy dowód. Załóżmy że jutro Bóg objawia się wszystkim ludziom na Ziemi i odnotowujemy to we wszelkich kronikach czy innych miejscach na zapiski. Wszyscy jesteśmy przekonani, że Bóg istnieje, jednak następne pokolenia już niekoniecznie będą.

GutekSan napisał(a):
Wibowit napisał(a):

Wizerunki świętych są inspiracją dla wierzących. Symbolika natomiast pokazuje, że okazujesz szacunek do swojej religii.

Biblia mówi:
"Nie będziesz czynił żadnej rzeźby ani żadnego obrazu tego, co jest na niebie wysoko, ani tego, co jest na ziemi nisko, ani tego, co jest w wodach pod ziemią! Nie będziesz oddawał im pokłonu i nie będziesz im służył" (Wyj 20,4-5)

Oczywiście katoliccy teologowie będą wyjaśniać, że to przecież nie sam wizerunek jest przedmiotem czci, tylko święta postać, którą przedstawia. Tyle, że w praktyce ludzie czczą właśnie owe wizerunki. Te wszystkie kulty "Matki Boskiej Częstochowskiej", "Ostrobramskiej", cudownej figurki Matki Bożej Gidelskiej, del Buen Suceso jest niczym innym niż bawłochwalstwem, bo to właśnie tym konkretnym wizerunkom, a nie innym przypisuje się cudowne właściwości.

Napisałem już komentarz pod oryginalnym postem więc go przekleję:

Freja Draco
"Wizerunki świętych są inspiracją dla wierzących" No... po etapie kpienia, szydzenia i niszczenia przedchrześcijańskich posągów, chrześcijanie sami to zauważyli i zaczęli w ich miejsce produkować własne święte obrazy i posągi. Zdecydowali się w tym celu nawet zrewidować własną doktrynę, bo przypomnę, że oryginalny dekalog mówi: "Nie będziesz czynił żadnej rzeźby ani żadnego obrazu tego, co jest na niebie wysoko, ani tego, co jest na ziemi nisko, ani tego, co jest w wodach pod ziemią! Nie będziesz oddawał im pokłonu i nie będziesz im służył" (Wyj 20,4-5)
Wibowit
Te zdania należy rozumieć w kontekście. Bez kontekstu pierwsze zdanie oznacza, iż n.p. nie można sobie zrobić zdjęcia z koniem, gdyż jest to robienie obrazu z tego co jest na ziemi nisko. Faktycznie jednak fragment, który przytoczyłaś łączy się z "Nie będziesz miał bogów cudzych przede Mną." Bóg zabronił tworzenia obrazów czy rzeźb, które będą traktowane jako konkurencyjne dla niego bożki bądź mają służyć do czczenia konkurencyjnych bożków. Kult jakichkolwiek materialnych obiektów musi zakładać, że istnieje tylko jeden prawdziwy Bóg. http://archidiecezja.lodz.pl/pwp/?p=1485

Rozszerzając lekko: Kult jakichkolwiek materialnych obiektów musi zakładać, że istnieje tylko jeden prawdziwy Bóg i że cudowne właściwości tych obiektów pochodzą właśnie od Niego. Zasad jest więcej, ale trzeba je interpretować w kontekście Pisma Świętego, a nie sklejać losowe fragmenty.


"Programs must be written for people to read, and only incidentally for machines to execute." - Abelson & Sussman, SICP, preface to the first edition
"Ci, co najbardziej pragną planować życie społeczne, gdyby im na to pozwolić, staliby się w najwyższym stopniu niebezpieczni i nietolerancyjni wobec planów życiowych innych ludzi. Często, tchnącego dobrocią i oddanego jakiejś sprawie idealistę, dzieli od fanatyka tylko mały krok."
Demokracja jest fajna, dopóki wygrywa twoja ulubiona partia.
edytowany 1x, ostatnio: Wibowit, 2019-04-27 17:02

Pozostało 580 znaków

2019-04-27 17:10
4
Wibowit napisał(a):

Napisałem już komentarz pod oryginalnym postem więc go przekleję:

Freja Draco
"Wizerunki świętych są inspiracją dla wierzących" No... po etapie kpienia, szydzenia i niszczenia przedchrześcijańskich posągów, chrześcijanie sami to zauważyli i zaczęli w ich miejsce produkować własne święte obrazy i posągi. Zdecydowali się w tym celu nawet zrewidować własną doktrynę, bo przypomnę, że oryginalny dekalog mówi: "Nie będziesz czynił żadnej rzeźby ani żadnego obrazu tego, co jest na niebie wysoko, ani tego, co jest na ziemi nisko, ani tego, co jest w wodach pod ziemią! Nie będziesz oddawał im pokłonu i nie będziesz im służył" (Wyj 20,4-5)
Wibowit
Te zdania należy rozumieć w kontekście. Bez kontekstu pierwsze zdanie oznacza, iż n.p. nie można sobie zrobić zdjęcia z koniem, gdyż jest to robienie obrazu z tego co jest na ziemi nisko. Faktycznie jednak fragment, który przytoczyłaś łączy się z "Nie będziesz miał bogów cudzych przede Mną." Bóg zabronił tworzenia obrazów czy rzeźb, które będą traktowane jako konkurencyjne dla niego bożki bądź mają służyć do czczenia konkurencyjnych bożków. Kult jakichkolwiek materialnych obiektów musi zakładać, że istnieje tylko jeden prawdziwy Bóg. http://archidiecezja.lodz.pl/pwp/?p=1485

A ja już w moim poście odrzuciłem to wyjaśnienie. W rzeczywistości bowiem ludzie traktują wizerunki świętych jak bożki same w sobie. Pielgrzymki do konkretnych świętych obrazów i figur są objawem kultu tych przedmiotów, a nie tego co przedstawiają, są zatem konkurencją.

Z tego właśnie powodu zawsze uważałem, że katolicyzm (zwłaszcza polski) jest religią politeistyczną. - kamillapinski 2019-04-27 17:10

Pozostało 580 znaków

2019-04-27 17:13
1

A ja już w moim poście odrzuciłem to wyjaśnienie. W rzeczywistości bowiem ludzie traktują wizerunki świętych jak bożki same w sobie. Pielgrzymki do konkretnych świętych obrazów i figur są objawem kultu tych przedmiotów, a nie tego co przedstawiają, są zatem konkurencją.

Kult czegoś nie oznacza iż przypisujesz temu boskie moce. Jeżeli modlę się do świętego o cud, to chodzi mi o to by ten święty był pośrednikiem między mną, a Bogiem. W takim przypadku nie ma bałwochwalstwa. Gdybym temu świętemu przypisywał boskie moce bez udziału jedynego Boga to wtedy byłoby bałwochwalstwo.


"Programs must be written for people to read, and only incidentally for machines to execute." - Abelson & Sussman, SICP, preface to the first edition
"Ci, co najbardziej pragną planować życie społeczne, gdyby im na to pozwolić, staliby się w najwyższym stopniu niebezpieczni i nietolerancyjni wobec planów życiowych innych ludzi. Często, tchnącego dobrocią i oddanego jakiejś sprawie idealistę, dzieli od fanatyka tylko mały krok."
Demokracja jest fajna, dopóki wygrywa twoja ulubiona partia.

Pozostało 580 znaków

2019-04-27 17:20
0

Ale biblia ma pełno sprzeczności i niedopowiedzeń, dlatego kościół katolicki zrobił update do katechizmu i papy mobile, który jest oficjalnym bossem w kontaktach z uber-bossem.
Co tutaj już pokazuje komercjalizacje religii samej w sobie.


Pozostało 580 znaków

2019-04-27 17:24
6
Wibowit napisał(a):

A ja już w moim poście odrzuciłem to wyjaśnienie. W rzeczywistości bowiem ludzie traktują wizerunki świętych jak bożki same w sobie. Pielgrzymki do konkretnych świętych obrazów i figur są objawem kultu tych przedmiotów, a nie tego co przedstawiają, są zatem konkurencją.

Kult czegoś nie oznacza iż przypisujesz temu boskie moce. Jeżeli modlę się do świętego o cud, to chodzi mi o to by ten święty był pośrednikiem między mną, a Bogiem. W takim przypadku nie ma bałwochwalstwa. Gdybym temu świętemu przypisywał boskie moce bez udziału jedynego Boga to wtedy byłoby bałwochwalstwo.

Ale tak właśnie jest. Ludzie chcą widzieć boską moc w ikonie, figurce czy medaliku. Gdyby wierzyli, że to Bóg albo ich święty patron otaczają ich opieką, to czuliby tą opiekę zawsze i nie uzależniali jej od fizycznego kontaktu z przedmiotem. Tymczasem ludzie widzą źródło mocy w tych przedmiotach. Wierzą, że gdy nie założą medalika, nie pomodlą się do tego konkretnego obrazu Matki Boskiej, nie ucałują stópek Jezuska przed wyjściem z domu, to wypadną spod tej opieki. To są właśnie przykłady kulturowo propagowanych natręctw.

EDIT:
Dodam jeszcze, że jest to efekt indoktrynacji religijnej od dziecka. Wyśmiano tu moją teorię o odruchach Pawłowa, ale taki właśnie mechanizm jest stosowany. Na religii dziecko powie ładnie paciorek - dostaje święty obrazek, który wkleja sobie do zeszytu. Obrazki są zawsze cukierkowo kolorowe, a święci na nich piękni. Dzieci są bardzo wrażliwe na takie bodźce wzrokowe, dzieciństwo to przecież jeden wielki okres zbierania obrazków. Taki obrazek staje się wartością samą w sobie, może nawet pełnić rolę waluty, gdzie pracą jest właśnie rytuał - powiedzenie modlitwy, uczestnictwo w rekolekcjach, itp. Normalnie wraz z dojrzewaniem coś takiego by przeminęło, ale za tymi obrazkami stoi cała instytucja, która podtrzymuje przywiązanie do niej człowieka oferując atrakcyjne rzeczy dla każdego wieku (I Komunię, Bierzmowanie, Pielgrzymki, Śluby), a to tego daje piękną opowieść z mnogością bohaterów, wyjaśnia rzeczy niezrozumiałe, daje nadzieje na wynagrodzenie krzywd, itp.

Popatrzcie jaką manią potrafiły ogarnąć ludzi Gwiezdne Wojny, Pokemony albo Uniwersum Marvella - i to w zasadzie poprzez połączenie tylko dwóch rzeczy: bogatej opowieści i możliwości zbierania artefaktów. Gdyby którekolwiek z tych zjawisk zinstytucjonizowano tak jak Kościół Katolicki, wprowadzono obowiązkowe nauczanie, rytuały oglądania filmów, budowano sanktuaria, stawiano figury, ale też wprowadzono nieco większy nacisk na filozofię i odpowiedzi na pytania jakie ludzie sobie od zawsze stawiają, to każde z tych zjawisk stałoby się normalną religią. Jeździłoby się wtedy na pielgrzymkę do Mos Eisley, a w Świebodzinie stałby wielki Pikachu ;D

edytowany 1x, ostatnio: GutekSan, 2019-04-27 18:27

Pozostało 580 znaków

2019-04-27 17:31
0
GutekSan napisał(a):

Ale tak właśnie jest. Ludzie chcą widzieć boską moc w ikonie, figurce czy medaliku.

Bo nie chcą się czuć samotni i "śmiertelni" tylko częścią czegoś większego, to samo zbieranie przedmiotów, to one dają nam pewne swoiste bezpieczeństwo.

Fajnie to było pokazane w filmie/książce "Kontakt" z Jodie Foster, gdzie fanatyk religijny niszczy machinę, a ksiądz nie dopuszcza Jodie do podróży, bo nie wierzy.
Warto sobie odświeżyć.


Pozostało 580 znaków

2019-04-27 17:59
0
GutekSan napisał(a):

Tymczasem ludzie widzą źródło mocy w tych przedmiotach.

Nie na tym polega kult obrazów czy medalików.
Nie wiem co robią czy w co konkretnie wierzą ci przysłowiowi „ludzie”, ale z jakością katechezy ostatnimi laty nienajlepiej jest, więc całkiem możliwe że pojawiają się tego typu wypaczenia.

Pozostało 580 znaków

2019-04-27 18:35
1
Azarien napisał(a):

Tymczasem ludzie widzą źródło mocy w tych przedmiotach.

Nie na tym polega kult obrazów czy medalików.

Nieistotne, podałem opis autentycznego zjawiska, a czy pasuje ono do Twojej definicji "kultu" to już mnie nie interesuje.

Nie wiem co robią czy w co konkretnie wierzą ci przysłowiowi „ludzie”, ale z jakością katechezy ostatnimi laty nienajlepiej jest, więc całkiem możliwe że pojawiają się tego typu wypaczenia.

To nie wypaczenia tylko norma w praktycznie całej historii religii chrześcijańskiej.

Pozostało 580 znaków

Odpowiedz
Liczba odpowiedzi na stronę

1 użytkowników online, w tym zalogowanych: 0, gości: 1, botów: 0