Czy zostawiacie napiwki?

2
loza_wykletych napisał(a):

Ja tam płacę kartą. Napiwki wręczam tylko dostarczycielom sprawdzonego towaru.

Płacąc kartą często także możesz zostawić napiwek.

A napiwki zostawiam według uznania Degustującej Istoty. Jak się stół lepi lub jedzenie niesmaczne to nie zostawiam. A jak wszystko jest super to napiwek też jest. Trochę to niesprawiedliwe bo jak kucharz coś spierdzieli to kelner obrywa, ale takie jest życie

0
KamilAdam napisał(a):

A napiwki zostawiam według uznania Degustującej Istoty.

Jeżeli to @żona & @KamilAdam to gratuluję fajnego połączenia spędzania czasu i hobby z nutką social-sobizmu :)

1
KamilAdam napisał(a):

Płacąc kartą często także możesz zostawić napiwek.

Wiem o tym ale doceniam postęp w niezręczności i skomplikowaniu takiego rozwiązania w porównaniu do zwykłego zostawienia paru banknotów. Moje stanowisko jest jasne:

  • nie daję napiwków żebrakom
  • nie daję napiwków ulicznym grajkom
  • nie daję napiwków budowlańcom
  • nie daję napiwków terminalnie chorym na schorzenie X

Jako ktoś kto pamięta wesołe lata 90-te to wiem że napiwek to eufemizm na szara strefa. I jakoś z moich doświadczeń wynika tak że im mniej tego ostatniego tym ludziom ogólnie żyje się lepiej i wszyscy są dla siebie bardziej życzliwi. Czego życzę naszej rodzimej gastronomii :)

1

Dawanie napiwków nakręca brak podwyższania pensji kelnerów itp. Już wole jak w menu jest jasno napisane, że doliczają 10% na obsługę niż dawać napiwek

0

W restauracjach daje napiwki. W zależności od humoru od 10 do 20% rachunku. Często też zostawiam napiwek dla kierowcy (taxi / uber). Zdarzyło mi się nawet zostawić napiwek dla fryzjera.

5

Nie, bo niby za co? Ci ludzie dostają pensje za swoją pracę. Czemu niby mam dopłacać im jeszcze? Bo mało zarabiają? To może jeszcze by tak rozdawać po 5 zł: sprzątaczce, kasjerce w hipermarkecie, kierowcy w autobusie, motorniczemu w tramwaju, zamiataczowi ulicy, śmieciarzowi co wam kosz wywozi. Oni wszyscy mało zarabiają, no to rozdawajcie im po 5 zł albo lepiej po 10. Czemu dajecie 5 zł kelnerowi, a dziadowi który odśnieża ulicę którą jeździcie już nie? Ani kasjerce miłej, która policzyła wam towar w markecie.

1

Z napiwkami jest prosto - czasami wypada dać, ale w dzisiejszych czasach nigdy nie należy napiwku oczekiwać. A to, że ktoś pisze łzawe historyjki o tym, że po całym dniu pracy wraca z trzydziestoma złotymi w ręce mnie nie rusza bo ja po całym dniu pracy wracam bez kasy w ogóle.

Ogólnie to daję napiwki kiedy jakieś miejsce wyróżnia się na plus. Tzn. jeśli obsługa jest spoko, jedzenie jest spoko i wystrój też to daję te 10%.

0

Jeżeli lubię obiekt/usługę napiwkarską, wszystko było w porządku, miła i ogarnięta obsługa to daje 10% napiwku. Zwyczajowo bo taka u nas kultura.

Z tym że nie dostrzegam sensu tego zwyczaju, w żadnym aspekcie, nie mówię że nie ma ale ja tego nie widzę.

  1. Jeżeli jest problem z pensjami, to pracownik może zmienić firmę albo więcej pracować jeżeli jest samozatrudniony. Jeżeli jest problem z wyzyskiem, to wprowadzamy odpowiednie regulacje.
  2. Polecanie w necie/księdze gości konkretnej osoby i propagowanie obiektu wśród znajomych jest wystarczającym bonusem. Ogarnięci kierownicy też starają się widzieć opinie czy obsługa jest miła albo po prostu nie ma negatywnych doniesień.
1

Nie daję i „pierwsze słyszę” że w Polsce się daje.

1

Napiwek daję wtedy kiedy wiem, że praca była trudniejsza/bardziej upierdliwa niż zwykle lub obsługa była bardzo miła.
Sam pracowałem jako dostawca pizzy czy magazynier, wiem jak to wygląda od środka. Zamawiając pizzę niedługo przed zamknięciem jestem zmorą wszystkich pracowników i zdaję sobie z tego sprawę. Miło czasami zostać docenionym (fakt, że zawsze jestem miły i grzeczny, a przynajmniej się staram to inna kwestia), to po męczącym dniu w gunwnianej robocie sporo znaczy

1 użytkowników online, w tym zalogowanych: 0, gości: 1, botów: 0