Zwolnienia - wątek zbiorczy

3

Hindusi faktycznie są wszędzie, co ciekawe mają nietuzinkowe podejście do pracy tu np. 100 tyś. tonowym kontenerowcem staranowali i zawalili największy most w Baltimore. Załoga 22 hindusów, podobno wystąpiła awaria prądu na statku.

2
0xmarcin napisał(a):

Elektryk w Polsce jest na wagę złota. To wynika z kilku powodów. Kompetencje elektryka są niezbędne, by uruchamiać nowe inwestycje takie jak: hale produkcyjne, parki maszynowe czy inwestycje offshore – mówi Anna Sudolska, ekspertka rynku pracy. Okazuje się, że to właśnie elektryk jest zawodem, na który jest w Polsce obecnie ogromne zapotrzebowanie w Polsce

Budowę domu na peryferiach zamknąłem ponad pół roku temu. Tematy elektryczne to jest konkretny procent budżetu. Pytałem okolicznych panów gienków o wyceny niemniej kwoty były astronomiczne. Dlatego też większość spraw ogarniałem własnymi siłami. Nie obyło się bez pomocy rodziny czy znajomych. Zleciliśmy tylko wykonanie przyłącza od licznika do domu oraz pomiary. Gość który robił pomiary rzucił chorą sumę. Dopiero jak powiedziałem, że w takim razie sam to ogarnę to zaczęła się inna rozmowa.

Patrząc po mojej małej mieścinie to właściwie mało który elektryk zajmuje się tylko montażem, naprawą oraz przeglądami instalacji. Jeden poszedł mocno w tematy związane z automatyką, naprawia różne sprzęty w fabrykach. Drugi przestawił się na serwis wind. Trzeci ma firmę która zajmuje się prądem, wodą, kanalizacją, gazem, wentylacją, chłodnictwem. Znam też gościa który przez długi czas działał w fotowoltaice ale coś się posypało więc szukał pracy poza branżą.

Ludzi którzy naprawiają silniki, prądnice, transformatory to może jak znajdziecie jednego na całe miasto to i tak jest dobrze. Tutaj prace to jakieś drobne naprawy, zlecenia z okolicznych fabryk, zakładów przemysłowych.

Firmy od fotowoltaiki, wiatrakó to otwierają się i zamykają zgodnie z cyklami programów unijnych.

Najbardziej lukratywna robota dla elektryka to jest u jakiegoś państwowego dystrybutora energii. Co miesiąc wjeżdża pensja. Do jak typ ma papiery na projektowanie oraz kontakty to spływa co miesiąc spory dodatek za załatwienie różnych spraw (przyspieszenie wykonania przyłącza, zwiększenie mocy, przyłączenie instalacji pv i inne).

0

Jak już ciągniemy ten off-top na temat elektryków, to dodam, że jak ode mnie z rodziny kupowali mieszkanie od elektryka z zacięciem też do montaży elektronicznych (jakieś alarmy dodatkowo, kamery, czy jakaś automatyka nawet) to mieszkanko było w wysokim standardzie. Jak rozmawiałem z chłopakiem, to mówił, że pracy jest nie do przerobienia, więc ceny też sobie pozwala spokojnie mieć takie, żeby mógł sobie wieźć przyjemne życie a żona mogła nie pracować w ogóle. Mieszkanie sprzedawał, bo wybudował fajny domek.

0
PaulGilbert napisał(a):

Jak już ciągniemy ten off-top na temat elektryków, to dodam, że jak ode mnie z rodziny kupowali mieszkanie od elektryka z zacięciem też do montaży elektronicznych (jakieś alarmy dodatkowo, kamery, czy jakaś automatyka nawet) to mieszkanko było w wysokim standardzie. Jak rozmawiałem z chłopakiem, to mówił, że pracy jest nie do przerobienia, więc ceny też sobie pozwala spokojnie mieć takie, żeby mógł sobie wieźć przyjemne życie a żona mogła nie pracować w ogóle. Mieszkanie sprzedawał, bo wybudował fajny domek.

Mam kilku znajomych którzy siedzą w "niskich prądach". Jeden prowadzi sklep elektroniczny w dawnym mieście wojewódzkim, a do tego zajmuje się alarmami oraz kamerami. Owszem, jak trafi im się temat na obiekcie przemysłowym to jest ciekawie, natomiast zlecenia detaliczne to drobinica i tam zbyt wiele kasy na tym nie ma.

Epoka gdzie na alarmach czy kamerach był spory narzut minęła dawno temu. Przyzwoitą centralkę Satela ze wszystkimi akcesoriami kupisz w internecie. Kamery z Chin zalały rynek. Dystrybutorom zależy na ilości, a nie cenie więc tam nie ma jakiejś wyrafinowaje polityki rabatowej. Wypasionych marek kamer jak Axis mało kto potrzebuje.

Sytuacja hurtorini elektrycznych też nie jest najlepsza. Oni wolą nawet kowalskiego który kupi caly zestaw kabli na budowę i zapłaci gotówką niż pana gienka który bierze dwa razy w tygodniu po dwie szpile po 50m na krechę bo się mu temat trafił.

Patrząc po mojej okolicy gdzie wybudowało się trochę domów to nie każdy inwestuje w systemy bezpieczeństwa. Prędzej na jakiejś części domów są jakiekolwiek kamery. Forsiaci ludzie biorą abonament w firmie ochroniarskiej, a ci instalują swój alarm.

Poza tym firm o profilu alarmy, kamery, sieci to są na pęczki.

Co do instalatorów systemów grzewczych to rynek jest dużo lepszy. Producenci raczej pilnują swojego podwórka. Poza tym każdy kto chce się tym zajmować musi mieć autoryzację producenta, części w internecie nie kupisz, trzeba mieć pojma o palnikach, orientować się w automatyce, posiadać analizatory spalin itp. Z chłodnictwem jest podobnie. Uprawnienia na fgazy, autoryzacje, specjalistyczny sprzęt.

6

Ok, proponuję założyć wątek: Myślisz o przebranżowieniu na zawód elektryka? Warto to wiedzieć! i przenieść tam cały offtop z tym związany

4

Nie znam drugiej tak po**anej branży jeżeli chodzi o tak potężną "weryfikacje" skila w procesie rekrutacyjnym. Na każdym każą Ci udowodnić, że nie jesteś debilem w oparciu o ich własne wewnętrzne kryteria, które najczęściej są oczywiście debilne :) Czy prawnika odpytują z kodeksu, jak rekrutują? Nie. Lekarzowi robią kolokwium na rozmowie? Nie. Kierowcy robią jazdę próbną? Nie. — Gonzik 2024-03-26 16:35

O to to!
Pamiętam moją rozmowę do pewnej firmy z poza IT. Krótka rozmowa z prezesem i kierownikiem na Skype. Szło mniej więcej tak:

  • Czym się Pan zajmował dotychczas?
  • Robiłem to i to i to.
  • aha, ok. U nas do zrobienia jest to i to i to.
  • Ok, pasuje.
  • Ile chciałby Pan zarabiać?
  • X
  • Trochę za dużo. Proponuję X - 20%.
  • Trochę mało.
  • Wie Pan, to my się zastanwoimy i oddzwonimy do Pana.
  • Dobrze. Możemy też spotkać się po środku tej stawki. Proponuję X - 10%.
  • Zgoda, od kiedy może Pan zacząć?
4
tefu napisał(a):

Nie znam drugiej tak po**anej branży jeżeli chodzi o tak potężną "weryfikacje" skila w procesie rekrutacyjnym. Na każdym każą Ci udowodnić, że nie jesteś debilem w oparciu o ich własne wewnętrzne kryteria, które najczęściej są oczywiście debilne 😀 Czy prawnika odpytują z kodeksu, jak rekrutują? Nie. Lekarzowi robią kolokwium na rozmowie? Nie. Kierowcy robią jazdę próbną? Nie. — Gonzik 2024-03-26 16:35

Ostatnio dostałem zaproszenie na rekrutację do firmy produktowej na senior deva, proces rekrutacyjny wygląda tak:
Spotkanie z rekruterem
30 minutowy tech interview
Live Coding z naszymi deweloperami
Spotkanie z Engineering Manager - X, i Product Manager - Y.
Ostatni etap, spotkanie z A i B
Witamy na pokładzie

Ja jestem ciekaw czy nie prościej zostać CTO albo jakimś VP of Engineering

1

Musi być balans pomiędzy rekrutacją a ofertą. Jeżeli jest dobra oferta, i tyle rzeczywiście płacą to jestem w stanie poświęcić więcej czasu na rekrutację.

Jeżeli ktoś proponuje stawki rynkowe(poniżej nawet nie aplikuję) to rekrutacja ma być 1.1 etatowa (rozmowa 30m z HR-em) plus interview, żadnego zadania w domu itd.

1
dmw napisał(a):

Musi być balans pomiędzy rekrutacją a ofertą. Jeżeli jest dobra oferta, i tyle rzeczywiście płacą to jestem w stanie poświęcić więcej czasu na rekrutację.

Jeżeli ktoś proponuje stawki rynkowe(poniżej nawet nie aplikuję) to rekrutacja ma być 1.1 etatowa (rozmowa 30m z HR-em) plus interview, żadnego zadania w domu itd.

Nie, każdy etap rekrutacji powinien być po coś. Np:

rozmowa z HR: weryfikacja skilli miękkich, wstępna selekcja itp
live coding: weryfikacja skilli technicznych

Tylko jak już się robi live coding, to nie bardzo widzę sens tech interview. Naprawdę, jak często ktoś kto przechodzi live coding nie przechodzi tech interview? Jak się wie co się chce sprawdzić i jak się chce to sprawdzić to nie organizuje się spotkań, w które jest zaangażowanych 6-7 osób z firmy.
W czasie normalnej pracy w firmie pewnie też robią spotkania bez agendy i zapraszają ludzi jak leci, bo może akurat cośtam wniosą do tematu

0
mrxormul napisał(a):
0xmarcin napisał(a):

Elektryk w Polsce jest na wagę złota. To wynika z kilku powodów. Kompetencje elektryka są niezbędne, by uruchamiać nowe inwestycje takie jak: hale produkcyjne, parki maszynowe czy inwestycje offshore – mówi Anna Sudolska, ekspertka rynku pracy. Okazuje się, że to właśnie elektryk jest zawodem, na który jest w Polsce obecnie ogromne zapotrzebowanie w Polsce

Budowę domu na peryferiach zamknąłem ponad pół roku temu. Tematy elektryczne to jest konkretny procent budżetu. Pytałem okolicznych panów gienków o wyceny niemniej kwoty były astronomiczne. Dlatego też większość spraw ogarniałem własnymi siłami. Nie obyło się bez pomocy rodziny czy znajomych. Zleciliśmy tylko wykonanie przyłącza od licznika do domu oraz pomiary. Gość który robił pomiary rzucił chorą sumę. Dopiero jak powiedziałem, że w takim razie sam to ogarnę to zaczęła się inna rozmowa.

Tzn o jakich kwotach mowa? mi gość powiedział około 20K za całą instalację w domu z materiałem. Dom 270m2, Kraków.
Więc ciekaw jestem o jakich astronomicznych kwotach mówisz

3

Z powodu kryzysu zaproponowano mi udział w rekrutacji za 200 / h b2b. Chyba się skuszę, bo kryzysy i brak pracy :(((

2

Jak chcecie narzekac na ceny -> dostalem kosztorys wymiany dosc duzego okna balkonowego. Drewniane, trojszybowe przesuwne, wyzszy model ktory maja (bo w tanszym sie prowadnice psuja). I przyslowiowy programista 15 K (Netto), przez miesiac na takie nie zarobi. Ogolnie koszty wszelkich remontow, modernizacji itp to jakis dramat.

1
WhiteLightning napisał(a):

Jak chcecie narzekac na ceny -> dostalem kosztorys wymiany dosc duzego okna balkonowego. Drewniane, trojszybowe przesuwne, wyzszy model ktory maja (bo w tanszym sie prowadnice psuja). I przyslowiowy programista 15 K (Netto), przez miesiac na takie nie zarobi. Ogolnie koszty wszelkich remontow, modernizacji itp to jakis dramat.

U zachodnich sąsiadów wiele tematów wstrzymywano przez rosnące koszty. U nas jest mentalność zastaw się ale postaw się. Ślub za 100k, nie ma problemu. Podróż poślubna za 50k, nie ma problemu. Samochód za 300k na leasingu, nie ma problemu.

0

@mrxormul wiesz, w tym przypadku odlicze sobie za rok ulge termomodernizacyjna wiec to nie do konca zastaw sie a postaw sie, zwlaszcza ze ogrzewanie kosztuje sporo, tniej nie bedzie a tam mnostwo ciepla ucieka. Nie mniej ja nie wiem jak ludzie beda w stanie na wlasne 4 katy zarobic, jak wstawienie okien do domu bedzie kosztowac ok 100 000 (o ile sie nie myle jak sie cos buduje, musza byc okna minimum trzyszybowe). A w zwiazku z ETS2 i Fit for 55 beda naciski zeby isc w strone mniejszej emisji, eko itp.

2
WhiteLightning napisał(a):

@mrxormul wiesz, w tym przypadku odlicze sobie za rok ulge termomodernizacyjna wiec to nie do konca zastaw sie a postaw sie, zwlaszcza ze ogrzewanie kosztuje sporo, tniej nie bedzie a tam mnostwo ciepla ucieka. Nie mniej ja nie wiem jak ludzie beda w stanie na wlasne 4 katy zarobic, jak wstawienie okien do domu bedzie kosztowac ok 100 000

Budowlaka zawsze była droga natomiast to, co dzieje się w ostatnich latach to jakaś alternatywna rzeczywistość. Płacenie takiej kasy takiemu czemuś co potrafi cegły układać, kable kłaść czy kilka desek zbić, pare rurek skręcić to jakaś paranoja.

8

Proponuję też poprosić moderację o założenie na forum kącika budowlanego, bo widzę że temat trafił na podatny grunt a nie pasuje tu za bardzo.

4
bakunet napisał(a):

Proponuję też poprosić moderację o założenie na forum kącika budowlanego, bo widzę że temat trafił na podatny grunt a nie pasuje tu za bardzo.

Proponuję temat:
"Ból d... o zarobki w budownictwie".

Tak szczerze to uważam, że akurat takie informacje są potrzebne. Dużo programistów żyje w jakiejś dziwne, nastoletniej bańce, w której wydaje im się, że 15k UoP brutto to dużo, bo jeszcze wczoraj mieszkali w akademiku i prosili rodziców o blika na pizze. Wydaje im się, że jak mają na pifko i wynajem kawalerki to są królami życia, bo porównują się do innych świeżych absolwentów uczelni.
W rzeczywistości zarobki programistów nie są szczególnie wysokie, tylko:

  1. dochodzi się do nich w młodym wieku.

  2. w dość przejrzysty i bezpieczny sposób (nie trzeba zakladac firmy, zatrudniac ludzi z UA, szukac klientów, dzwonic i przypominac o płatnościach, pilnować sprzetu, żeby nikt nie ukradł)

  3. nagłosniły je reklamy butkampów

    Czasami wydaje mi się, jak rozmawiam z programistami, ze to najbardziej dziecinny zawód, dla których jedyna możliwa relacja to UoP lub B2B zastępujące UoP.

5
renderme napisał(a):

Dużo programistów żyje w jakiejś dziwne, nastoletniej bańce, w której wydaje im się, że 15k UoP brutto to dużo,

powiedizałbym raczej na odwrót: programiści żyją w bańce i wydaje im się, że 15k brutto to mało. A to przecież 2 średnie krajowe.

0
LitwinWileński napisał(a):
renderme napisał(a):

Dużo programistów żyje w jakiejś dziwne, nastoletniej bańce, w której wydaje im się, że 15k UoP brutto to dużo,

powiedizałbym raczej na odwrót: programiści żyją w bańce i wydaje im się, że 15k brutto to mało. A to przecież 2 średnie krajowe.

No i właśnie nie... to już nawet nie są 2 średnie krajowe, tylko PRAWIE 2 średnie krajowe.
Z resztą w wielu polskich SH 15k brutto UoP to stawka dla dobrego mida lub seniora, natomiast tą jedną średnią krajową jest w stanie zarobić każda osoba bez wiedzy i z minimalnym doświadczeniem pracujac na produkcji.

10
renderme napisał(a):

natomiast tą jedną średnią krajową jest w stanie zarobić każda osoba bez wiedzy i z minimalnym doświadczeniem pracujac na produkcji.

o tu właśnie pokazujesz, że w bańce żyjesz.

2
LitwinWileński napisał(a):
renderme napisał(a):

natomiast tą jedną średnią krajową jest w stanie zarobić każda osoba bez wiedzy i z minimalnym doświadczeniem pracujac na produkcji.

o tu właśnie pokazujesz, że w bańce żyjesz.

To normalne, że żyję w bańce, ale tych baniek jest mnóstwo i IT przestało być szczególną bańką. Mieszkam w Poznaniu na osiedlu domków jednorodzinnych. Nie ma tu żadnego programisty w moim otoczeniu (np. w przedszkolu dziecka), bo programiści to w wiekszosc za biedna grupa zawodowa, żeby mieszkać na takim osiedlu. Rodzice dzieci z przedszkola to pracownicy korporacji, prawnicy, przedsiebiorcy, lekarze, czesc po prostu jest z bogatych rodzin i może i to jest bańka, ale bańka dużo bogatsza niż jakieś it. Wiekszosc matek dzieci z tego przedszkola na zabiegi beuty wydaje miesiecznie ponad 15k.

W ogóle ta taka zewnętrzna opinia, że programisciu duzo zarabiaja już się tylko wśród najgorzej zarabiających utrzymuje.

Sprzedam 2 ciekawostki:

  1. Jak w przedszkolu były osoby wybierane, żeby pokazać dzieciom zawód, to słyszałem sporo nieoficjalnych głosów, żeby np. pracy programisty nie prezentować, bo to wlasciwie słaba i nieprzyszłościowa praca.
  2. Od lekarza z mojej rodziny słyszałem, żebym porozmawiał z jego synem i wytłumaczył, że IT to beznadziejny zawód, bo martwią się o niego, że lubi komputery,a nie chcą, żeby musieli go całe życie finansować.

Więc moja teza jest taka: przez butkampy bieda patrzy na nas jak na bogaczy, ale dla elity jesteśmy marnie płatnym zawodem.

10

Ja to mam farta do tych rekrutacji :D

Szło całkiem dobrze, chociaż zadanie z algorytmów do dzielenia grafów całkowicie zawaliłem to przepuścili dalej. Kontraktornia z europy, praca w trybie 4 dni w polskim timezone 8-16 lub 9-17 i jeden dzień US timezone (czyli praca od ok 14 do 22) w tygodniu. Na start proponowali próbne 300 euro/day, po 3 miesiącach renegocjacja umowy i 350 euro/day. Java + Cloud (AWS) + Kubernetes/Terraform i typowe technologie javowe typu kafki, elasticsearch, postgres, mongoDB itd.

Dostałem taki piękny draft umowy i mnie zamurowało. Powiedziałem, że czegoś takiego w życiu nie podpiszę i prosiłbym o wykreślenie 3 punktów z tej umowy, a oni zdziwieni i powiedzieli że to punkty wymagane przez ich klienta którą są "non negotiable" i powiedzieli że przesadzam, bo setki innych devów dostało podobne umowy i podpisali. Pożegnałem się grzecznie i zrezygnowałem.

Czy u was B2B też się tak spierd*****? Nie da się dorwać niczego normalnego.

Kolejne kilka wieczorów zmarnowane, mam ochotę to wszystko rzucić w pi***, zawiesić działalność i wrócić na UoP ale znowu umowy typu 22k brutto max z czego ledwo 14-15 na rękę i płacenie podatków na patologię

dziwna rekru.jpg

3

A dla takich umow jak powyzej, to właściwy sąd do rozpatrywania jest w polsce czy gdzieś zagranicą?
Może coś co nie przechodzi w polsce bezproblemowo jest egzekowane w innych krajach?

1

To ja też wrzucę coś troche w temacie skoro o różnych branżach tu pitupituoftop

https://m.demotywatory.pl/5220447/Ben-Affleck-wspominal-o-pracy-na-planie-Armageddonu-

Kogo łatwiej przebranżowić.

2
lecina napisał(a):

A dla takich umow jak powyzej, to właściwy sąd do rozpatrywania jest w polsce czy gdzieś zagranicą?
Może coś co nie przechodzi w polsce bezproblemowo jest egzekowane w innych krajach?

Sąd właściwy dla takich umów jest wsazany jest w jednym z paragrafów. Na ogół jest to sąd właściwy dla zamawiającego. Na terenie Unii obowiązuje transgraniczny tytuł egzekucyjny (link: https://e-justice.europa.eu/51/PL/recognition_amp_enforcement_of_court_decisions). W przypadku wyroków które zapadły w jueseju wygląda to podobnie. Prawnicy klienta składają pozew o wystawiennie tytułu egzekucyjnego w Polsce.

Sąd cywilny może zostać również wyrugowany w umowie i właściwość do rozpatrywania takich spraw otrzyma trybunał arbitrażowy w jednej ze stolic europejskiej. Po prostu droższa opcja.

0
WhiteLightning napisał(a):

Jak chcecie narzekac na ceny -> dostalem kosztorys wymiany dosc duzego okna balkonowego. Drewniane, trojszybowe przesuwne, wyzszy model ktory maja (bo w tanszym sie prowadnice psuja). I przyslowiowy programista 15 K (Netto), przez miesiac na takie nie zarobi. Ogolnie koszty wszelkich remontow, modernizacji itp to jakis dramat.

Raz wstawiałem okna u siebie w domu. Nie jest to żadna filozofia. Poziomica, wiertarka i jedziemy. Fakt faktem, duże okna są ciężkie i trzeba się nadźwigać. A montaż jakiś przesuwnych okien bezprogowych, gdzie jedno okno kosztuje 7-10k lub więcej, to lepiej, żeby nie spadło bo nogę urwie i jeszcze trzeba będzie zapłacić za okno ;-)

@waran88: W naszym społeczeństwie pojmowanie elitarności zastygło pod koniec peerelu. Dla zaściankowej mentalności inzynier, lekarz i aptekarz to nie wiadomo kto. Tymczasem to zawód jak każdy inny. — mrxormul dziś, 00:29

Niektórzy nadal żyją PRLem. Znalazłem u mnie w mieście dom ruinę na sprzedaż. Dzielnica co prawda luksusowa, no ale myślę ile można chcieć za ruinę. Bo ocieplenia nie ma, okna stare drewniane. To dzwonię i się dowiaduję.
Instalacja elektryczna, wodna i kanalizacyjna nigdy nie remontowana. Ocieplenia nie ma, bo "jest niepotrzebne". Proszę Paaana specjalny naturalny tynk sprowadzany z Krakowa! Nie trzeba ocieplać, na podłogach parkiety jak to się kiedyś porządnie robiło a nie jakieś tam panele. Cena 3,5mln xD

Żeby nie powiedzieć ulica dalej jest pałacyk na sprzedaż za 4mln albo całkowicie wyremontowany dom za 3,2mln. A po drugiej stronie ulicy, czyli 500m dalej, w mniej prestiżowej dzielnicy podobna ruina jest za 1mln xD. Jak widać właścicielka myśli, że to co było luksusem w 1980 tow 2024 nadal jest ekskluzywne xD

1
tefu napisał(a):

Niektórzy nadal żyją PRLem. Znalazłem u mnie w mieście dom ruinę na sprzedaż. Dzielnica co prawda luksusowa, no ale myślę ile można chcieć za ruinę. Bo ocieplenia nie ma, okna stare drewniane. To dzwonię i się dowiaduję. (...). Cena 3,5mln xD

Starszyzna odziedziczyla po dziadkach dom w malej miescinie otoczonej lasem w rozsadnej odleglosci od miasta wojewodzkiego. Zabudowa w okolicy to domki letniskowe przerobione na domy caloroczne, kwadraciaki z epoki peerelu, troche nowoczesnych konstrukcji, pare zabytkowych konstrukcji czesto w oplakanym stanie.

Byle kwadraciak z epoki gierkowskiej z miniaturowa dzialka to ceny pod 2 mln zl. Jak pytalem wlasciciela ile lat juz meczy sprzedaz obiektu to zawsze mowi, ze ma kilku chetnych wiec lepiej podpisac umowe przedwstepna xD. Jak wpisalem adres w google to ogloszenia wisialy dobrych pare lat. Ostatecznie sprzedali temat za koszt dzialki.

Jeden znajomek kupil dom z okresu miedzywojennego. Na poczatku robili remont niemniej kasy nie starczylo. Potem byla dluga przerwa. Od paru lat to remont robia co wakacje w duzej mierze silami wlasnymi. Czasami zadzwoni aby cos tam pomoc. Prosto nie ma bo to zabytek.

0
mrxormul napisał(a):
tefu napisał(a):

Niektórzy nadal żyją PRLem. Znalazłem u mnie w mieście dom ruinę na sprzedaż. Dzielnica co prawda luksusowa, no ale myślę ile można chcieć za ruinę. Bo ocieplenia nie ma, okna stare drewniane. To dzwonię i się dowiaduję. (...). Cena 3,5mln xD

Starszyzna odziedziczyla po dziadkach dom w malej miescinie otoczonej lasem w rozsadnej odleglosci od miasta wojewodzkiego. Zabudowa w okolicy to domki letniskowe przerobione na domy caloroczne, kwadraciaki z epoki peerelu, troche nowoczesnych konstrukcji, pare zabytkowych konstrukcji czesto w oplakanym stanie.

Byle kwadraciak z epoki gierkowskiej z miniaturowa dzialka to ceny pod 2 mln zl. Jak pytalem wlasciciela ile lat juz meczy sprzedaz obiektu to zawsze mowi, ze ma kilku chetnych wiec lepiej podpisac umowe przedwstepna xD. Jak wpisalem adres w google to ogloszenia wisialy dobrych pare lat. Ostatecznie sprzedali temat za koszt dzialki.

Jeden znajomek kupil dom z okresu miedzywojennego. Na poczatku robili remont niemniej kasy nie starczylo. Potem byla dluga przerwa. Od paru lat to remont robia co wakacje w duzej mierze silami wlasnymi. Czasami zadzwoni aby cos tam pomoc. Prosto nie ma bo to zabytek.

Dokładnie. Znam tę dzielnicę o której wspomniałem. Same domy z lat 1890-1940. Te wille po 300-400mkw+ są faktycznie remontowane od podstaw jak ktoś ma kasę. Jest taka jedna wielka willa, zostawili trochę suruwoch murów a reszta naprawiana nowoczesnymi technologiami. Wjechały maszyny jak na amerykańskich filmach i w pół roku willa odermontowana na błysk.

Obserwuję uważnie mój lokalny rynek od paru lat i widzę gdzie i za ile jakie nieruchomości się sprzedają. Gdy dzwonisz to "już ktoś jest zainteresowany", a potem ogłoszenia dalej wiszą miesiącami albo latami. Co do wspomnianaj przeze mnie nieruchmości to jak ktoś ma do wydania 3,5 bańki to raczej nie kupuje ruiny tylko buduje nowy pod miastem, bo jak ktoś ma 3,5 bańki to zapewne ma więcej i nie musi dojeżdżać do pracy tylko pracuje kiedy chce, a raczej kasa pracuje na niego. A jeśli już to kupuje taką nieruchomość pod firmę.

3

Narzekacie na ten kryzys, że po 30 cv wysyłacie. Meh. W indiach wysyłają po 1k+ i nadal nic. Fun fact - Te 9 lat expa to w jednej firmie, tak samo "leadowanie". Mowa o kontraktornii - Capie. W sumie jako osoba która miała kontakt z tym korpo, kompletnie mnie nie dziwi taka kolej rzeczy. Rok powtórzony 9 razy. Oczywiście z góry założenie, że problem leży po stronie procesu i wymagan finansowych. Na pewno nie ma go w skilu technicznym ( ͡° ͜ʖ ͡°)

screenshot-20240330174804.png

1

Post z linkedin - US$ 430K rocznie. No to teraz na nas kolej :)

Seema lost her job a year ago.

Constant rejections, wrestling with stress, and parenting two girls—a whirlwind of challenges.

My first assessment:

  • Top coding talent
  • But stuck in the senior engineer role for 14+ years
  • Has awareness of her difficulties working with others

So, I asked:

"If you could work anywhere, where would that be and what would you be doing there?"

"Oh, I've always dreamt of working at Google or Facebook. I want to solve more complex problems."

And therein lies the crux—tackling complex issues means mastering the art of collaboration with both tech and people.

Fast forward six months, Seema’s transformation through the Top Engineer Method is nothing short of remarkable. She’s honed her skills in engineering, strategy, execution, people, and much more.

But aiming for FAANG et al. demands a leap of faith in your capabilities.

Her routine?

Daily:

  • 2 hours dedicated to system design
  • 2 hours on behavioral interview strategies
  • 5 hours on LeetCode challenges of varying difficulties

Weekly:

  • Two mock interviews
  • 4 to 5 hours of real interviews
  • 1 to 2 hours of coaching with me
  • And an hour spent on coaching workbooks

It was far from easy.

And she lost, a lot.

One Friday, a recruiter said, "We're preparing an offer for you." A week later, they picked someone else.

Brutal.

Despite these challenges, Seema remained undeterred.

She leaned into deep journaling, emerging stronger each time.

By Feb 2024, she was negotiating offers from both Google and Facebook, ultimately joining Facebook as an E5.

1711617618071.jpeg

2 użytkowników online, w tym zalogowanych: 0, gości: 2