Rekojmia w umowie

Odpowiedz Nowy wątek
2019-11-26 12:47
0

Cześć Wszystkim,

Przepraszam że zaczynam od pytania, ale niestety potrzebuje pilnej porady.
Podpisuje właśnie drugi kontrakt w zyciu, widzę zapis którego wcześniej nie miałem mianowicie że zobowiązuje się do usunięcia błędów na swój koszt do 12 miesięcy po zakończeniu współpracy.
Wygląda to na zwykła rękojmie, prawnik też tak mówi. Nie do końca widzę jak by to się mogło stać, czy ktoś z Was miał coś takiego w umowie? Bywa że trzeba coś poprawić
?

Pozostało 580 znaków

2019-11-26 15:15
0

Rękojmia z osobą fizyczną wyklucza Art. 556

A możesz konkretniej napisać, który fragment miałeś na myśli? Przejrzałem cały 556 i nie znalazłem tam niczego, co by miało związek z wyłączeniem rękojmi. Zakładam, że chodziło Ci o KC?


That game of life is hard to play
I'm gonna lose it anyway
The losing card I'll someday lay
So this is all I have to say

Pozostało 580 znaków

2019-11-26 15:17
0
cerrato napisał(a):

A możesz konkretniej napisać, który fragment miałeś na myśli?

"Jeżeli kupującym jest konsument, a wada fizyczna została stwierdzona przed upływem roku od dnia wydania rzeczy sprzedanej, domniemywa się, że wada lub jej przyczyna istniała w chwili przejścia niebezpieczeństwa na kupującego. "

Przy osobie fizycznej kupujący nie jest konsumentem ;)


Pozostało 580 znaków

2019-11-26 15:24
1

Ale to w żaden sposób nie wyklucza rękojmi w przypadku nie-konsumenta, a jedynie przesuwa ciężar dowodowy.

W przypadku konsumenta jest tak, że w pierwszym roku mamy domniemanie, że rzecz była wadliwa w chwili sprzedaży i to ewentualnie sprzedawca ma obowiązek udowodnić, że konsument towar popsuł. W drugim roku jest odwrotnie - to konsument musi udowodnić, że rzecz jednak była wadliwa, a usterka nie wynika z winy użytkownika.

W sytuacji, w której to firma (a nie konsument) jest nabywcą, rękojmia jak najbardziej obowiązuje, ale podejście do tematu jest takie, jak w przypadku drugiego roku rękojmi konsumenckiej. To znaczy, że nawet jeśli coś się zepsuje tydzień po zakupie, to nie mamy domniemania wadliwości w chwili nabycia.

Natomiast w żadnym razie nie jest to wyłączenie rękojmi, a jedynie inne podejście do sprawy w zależności od typu nabywcy.


That game of life is hard to play
I'm gonna lose it anyway
The losing card I'll someday lay
So this is all I have to say

Pozostało 580 znaków

2019-11-26 15:26
0
cerrato napisał(a):

Ale to w żaden sposób nie wyklucza rękojmi w przypadku nie-konsumenta, a jedynie przesuwa ciężar dowodowy.

Dokładnie to napisałem wcześniej :)


Pozostało 580 znaków

2019-11-26 15:33
0

No moim zdaniem nie to samo :P

Rękojmia z osobą fizyczną wyklucza Art. 556 dla mnie jednoznacznie stwierdza, że rękojmia została wykluczona, czyli inaczej mówiąc - że jej nie ma. A tutaj mamy jedynie przesunięcie jedynie ciężaru dowodowego.

Ale na Twoją obronę - później napisałeś jeszcze, że kupujący musi udowodnić, że wada powstałą z winy wykonawcy więc chyba rzeczywiście Ci o to chodziło, tylko niezręcznie Ci się napisało ;)


That game of life is hard to play
I'm gonna lose it anyway
The losing card I'll someday lay
So this is all I have to say
edytowany 1x, ostatnio: cerrato, 2019-11-26 15:33

Pozostało 580 znaków

2019-11-26 18:00
0

Polecam nie podpisywac takiej umowy, mialem jeden taki przypadek w zyciu i wykreslili to z umowy. Reszta zespolu sie zapisem nie przejmowala i potem Janusz z Rumii chcial 70 tys od jednego z nich.

Pozostało 580 znaków

2019-11-26 21:02
0
Poaq napisał(a):

Polecam nie podpisywac takiej umowy, mialem jeden taki przypadek w zyciu i wykreslili to z umowy. Reszta zespolu sie zapisem nie przejmowala i potem Janusz z Rumii chcial 70 tys od jednego z nich.

Jasne, a jak w ogóle podchodzicie do odpowiedzialności ? W sumie jesteśmy firmami i jakaś odpowiedzialność powinna być, z drugiej strony klient powinien to przetestować i chyba to liczy się jako odbiór prac?

Pozostało 580 znaków

2019-11-26 21:22
0

klient powinien to przetestować i chyba to liczy się jako odbiór prac

To nie jest takie proste.
Przede wszystkim należy doprecyzować, kto jest tym klientem: czy użytkownik końcowy, który ma z aplikacji korzystać, czy "szef" - czyli firma, która zleca.
W przypadku klienta-użytkownika, w ogóle ciężko jest się wykręcić z popełnionych błędów, tego typu klient często nie dostaje kodu, a nawet jakby dostał, to by raczej nie wiedział, co z nim zrobić.
W przypadku firmy-zleceniodawcy (czyli szeroko rozumiane zatrudnienie w postaci B2B) można się bronić, że mogli zrobić code review, testy itp. Ale to nadal w pełni nie zabezpieczy, bo o ile w ten sposób można wyłapać, czy kod jest poprawny, czy nie sypie nullami albo wyjątkami, ale nie do końca jest realne, żeby przetestować całą logikę biznesową. I tutaj bym szukał głównego potencjalnego problemu i możliwości wpakowania się w darmowe poprawki.


That game of life is hard to play
I'm gonna lose it anyway
The losing card I'll someday lay
So this is all I have to say

Pozostało 580 znaków

2019-11-26 21:46
0

W moim przypadku będę pracował w ukochanych i modnych metodykach zwinnych.
Będę siedział w zespole z innymi developerami testerami itp, moim zadanie będzie customizowanie i integrowanie już istniejącego i gotowego systemu i jego integracja, głownie przez wykorzystanie gotowych framework'ów.
Kodu bedzie tam mało, system jest dość często łatany przez producenta. Co zostało zmienione jest dla mnie całkowitą niewiadomą bo kodu nie zobaczę a wpływ na już gotowe procesy miewa zajebisty :D. Mój kod raczej na bank przejdzie prze review itp.
Ciężko mi tu znalezc punkt zaczepienia do ewentualnego sądzenia o błędy.

edytowany 2x, ostatnio: Wassi, 2019-11-26 21:57

Pozostało 580 znaków

2019-11-27 07:54
1

Zależy od firmy i kontraktu. Gdybym miał umowę na wykonanie określonego zakresu prac (np. dostarczenie aplikacji coś tam robiącej) to nie widzę problemu. Jeżeli mowa o pracy dla jakiegoś tam zewnętrznego klienta przez alfonsiarnię, to już niestety problem jest. Implementujesz jakąś funkcjonalność, terminy gonią, każą ci zrobić to na odpierdol, a później ścigają, że zrobiłeś tak jak chcieli. Ewentualnie podbijasz stawkę o 100%, bo musisz wycenić ryzyko, że im odwali w taki sposób. Zapis, że ci zapłacą, jak klient zapłaci im to już jakaś totalna abstrakcja - twoja wypłata jest uzależniona w tym przypadku od rzeczy na które nie masz żadnego wpływu.

Pozostało 580 znaków

Odpowiedz
Liczba odpowiedzi na stronę

1 użytkowników online, w tym zalogowanych: 0, gości: 1, botów: 0