"gender studies" - pic na wodę fotomontaż

3

To wynika z tego, że ludzie mają zapewnione podstawowe potrzeby, a nawet więcej i obecnie zaczynają się nudzić, a część z nudów chce na siebie zwrócić uwagę (i przy okazji może nawet zarobić), takich problemów nie ma w krajach biednych, bo tam ludzie w pogoni za podstawowym bytem nie mają czasu na takie bzdety.
Jest w pewien sposób gwóźdź do trumny zachodniej cywilizacji, która durnieje i cofa się w rozwoju.
Rosnący konsumpcjonizm powoduje zahamowanie programów technologicznych, badawczych (np. kosmosu), a niebawem dojdzie jeszcze problem kończących się złóż nieodnawialnych i pogorszenie klimatu.

0
cerrato napisał(a):

Bukę widziano. Nie ma teraz książki przy sobie, ale pamiętam, że w jednej z części Ryjek wyszedł na ganek, a tam Buka stała.
Proszę nie rozsiewać nieprawdziwych i wprowadzających w błąd informacji :P

Oj tam oj tam, ja tu luźno nawiązałem a Ty się czepiasz :D . Dobra, niech będzie Yeti (albo mary spod łóżka) w to miejsce :P

1
PerlMonk napisał(a):
cerrato napisał(a):

Z wszystkiego można zrobić ideologię.

Ze schabowego się nie da. Próbowałem.

Jak się nie da? Wyczuwam tu wysłannika mielonych próbującego siać dezinformację.

1
cerrato napisał(a):

bo jakoś to akurat działa tylko w jedną stronę. Facet w spódniczce jest dziwny, ale kobieta w garniturze spoko ;)

Tylko obecnie i w naszym kręgu kulturowym, a i to nie do końca.

Męska kobieta (ale tak ewidentnie męska w wyglądzie, zachowaniu, upodobaniach) będzie się spotykać z przytykami. Oczywiście nie tak często i w takiej intensywności jak kobiecy facet, ale będzie. Poza tym opisana przez ciebie tolerancja, to stosunkowo niedawny wynalazek. Jeszcze w okresie przedwojennym ubierająca się po męsku kobieta była równie wielką atrakcją, jak obecnie np. RuPaul czy Brian Molko.

Formalny zakaz chodzenia przez kobiety w spodniach zniesiono we Francji w 2013 (sic!) a jeszcze w XIX wieku we Wrocławiu laskę, która miała czelność publicznie pokazać się w spodniach zamknięto w klatce na rynku.

2

A przecież ciągle słychać, że "LGBT to nie ideologia!"

Gwoli ścisłości, podlinkowany artykuł dotyczy gender studies jako dziedziny "naukowej" coraz bardziej (a może właśnie już nie?) promowanej w kręgach akademickich na Zachodzie, szczególnie w Stanach i Kanadzie. Kwestia LGBT a kwestia gender studies to dwa oddzielne tematy, natomiast artykuł dotyczy tego drugiego. Proszę tego nie mylić.

cerrato napisał(a):

Dla mnie to wszystko powinno się sprowadzić do tolerancji i zrozumienia. Mogą być różni odmieńcy i niech sobie żyją, zmieniają płcie albo chodzą w damskich ciuszkach (bo jakoś to akurat działa tylko w jedną stronę. Facet w spódniczce jest dziwny, ale kobieta w garniturze spoko ;) ). I niech sobie tak żyją, nie mam nic do tego, ale także niech swoim życiem nie będą zbyt nachalnie i agresywnie ingerować w moje. To jest podejście zdroworozsądkowe, a wszystko powyżej tego (oczywiście - w obie strony) jest już niezdrowym fanatyzmem.

Dobrze powiedziane. Tylko właśnie w tym chyba tkwi problem- pewne kręgi osób próbują na siłę zmuszać innych by przyjęli pogląd że te odmienności odmiennościami nie są. Co gorsza, próbują do tego wciągać naukę i tam gdzie się nie da, fałszować wyniki lub je ignorować. Brzmi znajomo? Naziści za wszelką cenę próbowali naukowo udowodnić wyższość rasy aryjskiej i jej specjalny status nadczłowieka. Oczywiście kręgi te szkodzą większości (mam nadzieję że jest to większość) osób z tych środowisk, którym nie w głowie wciskanie na siłę ideologii i przekonywanie że coś co jednak od normy odbiega, jest normą. To trochę tak jakby palacz za wszelką cenę próbował przeforsować pomysł że palenie nie jest szkodliwe, i jest czymś całkowicie "normalnym". Oczywiście "norma" to temat rzeka i można by się rozwodzić nad tym co te określenie tak naprawdę oznacza, ale myślę że chyba przedstawiłem w miarę jasno o co mi chodzi.

2

Problemem są tu nie tyle "gender studies" jako takie, bo można je prowadzić na najróżniejsze sposoby co:

a) Nowe podejście akademickie, które nazwałabym postmodernistyczno-dekonstruktywistyczno-holistycznym. Gdzie zamiast (jak od wieków) rozbijać rzeczywistość na fakty a później składać je ponownie w spójne teorie, te zaś praktycznie testować, uprawia się nie tyle naukę, co jakąś sztukę akademicką, w której wszystkie poglądy są równouprawnione, a fakty przestają mieć znaczenie (a wręcz można podchodzić do nich nawet z wrogością, jeśli nie chcą potwierdzać naszych pięknych konstruktów filozoficznych i dyskursów).

b) Coś co nazwę tu sobie polityką kompensacyjną, a czego jednym z przejawów jest tzw poprawność polityczna. Zjawisko przypomina bardzo skrzywienia ideologiczne okresu komunizmu posiada podobne przyczyny i owocuje podobnymi skutkami. Zatem: jeżeli jakaś grupa społeczna: chłopi, robotnicy, murzyni, kobiety, homoseksualiści doświadczali w przeszłości ucisku i niesprawiedliwości, to teraz w ramach rekompensaty należy zafundować im kulturową afirmację. Pół biedy jeszcze, jeśli są to dodatkowe punkty za pochodzenie przy wyborze na różne stanowiska. Gorzej, jak to afirmujące myślenie zaczyna zaburzać naukową analizę rzeczywistości i nagle badacz przestaje być uprawniony do tego by dostrzegać (a już broń boże analizować) różnice pomiędzy płciami, rasami itp. A jeśli te różnice nawet już zauważy (bo np. po głowie go one młotem parowym walą) to zamiast po ludzku je przeanalizować, natychmiast zacznie wypluwać z siebie długie elaboraty o tym, że nie wynikają one w żadnym razie z biologii, tylko są konstruktem społecznym będącym przejawem historycznej winy białego człowieka (ew. winy białego mężczyzny).

0
tajny_agent napisał(a):

A przecież ciągle słychać, że "LGBT to nie ideologia!" :D


Spearhead napisał(a):

Już dwa lata temu grupa badaczy ośmieszyła periodyki LGBTQWERTY wysyłając rozprawę "The Conceptual Penis as a Social Construct", w której dowodzą, że penisy nie istnieją.

Twierdzenie, że LGBT to tylko ideologia ma tyle samo sensu, co twierdzenie, że penisy są tylko ideologią.
Na pewnym poziomie abstrakcji w myśleniu będzie to faktycznie prawda, ale twierdzenia takie wygłaszane są przede wszystkim po to, żeby poprawić samopoczucie osoby wygłaszającej.

1
PerlMonk napisał(a):
cerrato napisał(a):

"LGBT to nie ideologia!"

Z wszystkiego można zrobić ideologię.

Ze schabowego się nie da. Próbowałem.

Ale z wegańskiego schabowego już tak.

Powiedziałabym nawet, że wegański schabowy to czysta ideologia (no może z niewielkim dodatkiem soi).

1
Freja Draco napisał(a):

b) Coś co nazwę tu sobie polityką kompensacyjną, a czego jednym z przejawów jest tzw poprawność polityczna. Zjawisko przypomina bardzo skrzywienia ideologiczne okresu komunizmu posiada podobne przyczyny i owocuje podobnymi skutkami. Zatem: jeżeli jakaś grupa społeczna: chłopi, robotnicy, murzyni, kobiety, homoseksualiści doświadczali w przeszłości ucisku i niesprawiedliwości, to teraz w ramach rekompensaty należy zafundować im kulturową afirmację.

Dlatego wszelka ksenofobia, rasizm czy homofobia czy męski szowinizm tylko wzmacniają lewactwo, bo pokazują, że jednak jest o co walczyć, że lewactwo jest potrzebne. Obrazki typu "zakaz pedałowania" to właśnie młyn na wodę dla lewactwa, bo usprawiedliwia jego sens istnienia, pokazuje, że jednak jest nietolerancja, z którą trzeba walczyć. I normalni młodzie ludzie stają się agresywnymi lewakami.

Ale i w drugą stronę - ponieważ "dżenderowcy" przesadzają i już nie walczą o faktyczną tolerancję, tylko po prostu chcą postawić na swoim (no bo jak ktoś na Githubie ma master/slave czy Black List - to jak ktoś w tym widzi "rasizm", to przecież widać, że trolluje, a nie faktycznie sprzeciwia się rasizmowi. Tak samo jak ktoś przerabia obraz matki boskiej na tęczowy, to też wcale nie walczy o żadne prawa LGBT, tylko trolluje katolików. Czy np. aborcja w wigilię), to powoduje to jeszcze większą agresję ze strony bardziej konserwatywnych osób, którzy się polaryzują i zaczynają zachowywać się wrogo czy nawet agresywnie do wszelkich grup mniejszościowych chronionych przez lewactwo.

Więc następuje "spirala zbrojeń" - lewica nakręca demoralizację i wszelkie prowokacje "jak bardzo możemy postawić świat na głowie", a prawica nakręca hejt "wszystko co odmienne jest chore!".

A wiecie co? Fajnie jakby pojawiło się lewactwo racjonalne, które nie widziałoby nietolerancji tam, gdzie jej nie ma i nie próbowało uprzywilejowywać mniejszości, i fajnie jakby konserwatyści mogli zaakceptować pewnego rodzaju mniejszości.

2
LukeJL napisał(a):

A wiecie co? Fajnie jakby pojawiło się lewactwo racjonalne, które nie widziałoby nietolerancji tam, gdzie jej nie ma i nie próbowało uprzywilejowywać mniejszości, i fajnie jakby konserwatyści mogli zaakceptować pewnego rodzaju mniejszości.

No... Na początek prawactwo mogłoby trochę popracować nad językiem.

  • To mówiłam ja: Freja - racjonalna, tolerancyjna lewaczka.

p.s. A z tą prowokacją na tęczową madonnę, to - myślę - przesadzasz.

Jak ktoś jest nieheteronormatywnym chrześcijaninem, to takie połączenie symboli, jest dla niego oczywiste:
https://www.google.pl/search?[...]99cza+-pinterest&tbm=isch

1 użytkowników online, w tym zalogowanych: 0, gości: 1, botów: 0