BootCamp czy mgr

Odpowiedz Nowy wątek
2019-09-30 20:26

Rejestracja: 6 miesięcy temu

Ostatnio: 1 miesiąc temu

0

Cześć,
Piszę do Was z prośbą o radę co lepiej wybrać, chociaż pewnie był tu już niejeden podobny temat.
Nieco o mnie : skończyłem w tym roku studia inżynierskie (elektronikę) na polibudzie i jestem zapisany na zaoczne magisterskie (informatyka) które mam za tydzień zaczynać :D
jednak ostatnio zacząłem się zastanawiać czy nie bardziej opłaca na razie zrezygnować z tych studiów i zapisać się na bootcamp

interesuje się programowaniem C# w różnych technologiach ( głównie wpf, asp.net z wzorcami MVC ) na platformę .NET (chociaż jakiś super projektów to na razie nie zrobiłem , takie bardziej podstawy etc sklep internetowy) ale w tym kierunku chciałbym szukać pracy , jako backend developer (jednak komercyjnego doświadczenia to narazie nie mam żadnego).

Jeżeli są tu osoby które taki bootcamp skończyły powiedzcie proszę jakie i na jakim poziomie trudności projekty się tam robi ?
i czy faktycznie według Was jest tak jak myślę, że więcej idzie się nauczyć i bardziej się opłaca taki kurs, niż iść na te studia magisterskie ?

z góry dzięki za wszystkie opinie :)

Pozostało 580 znaków

2020-02-02 17:12

Rejestracja: 4 lata temu

Ostatnio: 34 minuty temu

4
ToTomki napisał(a):

Mowa tutaj o pracownikach budżetówki. Można z nimi się zgadzać, można się nie zgadzać, ale tak po prostu wyglądają w tej części gospodarki negocjacje.

Tylko z tych negocjacji nic nie wynika. Nauczyciele nadal zarabiają źle. Jeżeli nauczyciele chcą coś zmienić, niech zaczną zmianę od siebie.

Nie ma tu wolnego rynku, nie ma konkretnej weryfikacji kompetencji, realnej zależności kwoty od indywidualnych umiejętności.

Nie masz racji, wolny rynek istnieje. Po pierwsze są szkoły prywatne, po drugie każdy nauczyciel może zmienić zawód.

Kiedyś wszyscy mi wmawiali, że środowisko programistyczne jest otwarte, ogólnie zajebiste, ale to jest wielkie i obrzydliwe rakowisko.

Zmień obszar swoich zainteresowań, zmień zawód i zacznij żyć w zgodzie ze sobą. Zacznij zmiany od siebie.

Ludziom się poprzewracało od zarobków napompowanych przez outsourcing i rynek globalny. To jest chyba najgorsza rzecz jaka w tej branży występuje i szczerze jej nie znoszę, zwłaszcza że przez przebywanie w jej pobliżu oddziałuje ona i na moje zachowanie.

Tak działa rynek. Gdyby każdy człowiek zajmował się tym na co jest zapotrzebowanie innych ludzi, to nie byłoby problemów biedy, bezrobocia i niskich zarobków. Tymczasem większość ludzi kończy jakąś szkołę/studia, uczą się rzeczy, których nikt nie potrzebuje, a później przybiera postawę roszczeniową - "skończyłem szkołę i mi się należy!!! Programiści to rakowisko i im się w dupach poprzewracało" itd.

Od tego krzyczenia i narzekania, nic się nie zmieni. Ja wystawiłem 3 dni temu fakturkę, a teraz sobie siedzę w ciepłym domku i mam obojętny stosunek do twojego jadu i narzekania. Dlaczego? Dlatego, że wiem bardzo dobrze, że to jest twój problem, a nie mój. To ty masz problemy ze sobą, a nie ja. Ja mam poukładane życie i nie mam do nikogo żadnych roszczeń i pretensji. Nie oczekuję, że ktoś mi coś da. Gdy zauważyłem, że słabo zarabiam i nie wykorzystuję swojego potencjału, to zacząłem zmianę od siebie, czyli zacząłem się uczyć oraz poszukiwać nowej pracy i tego samego życzę wszystkim innym niezadowolonym ze swojego życia.


Wiedza to potęga

Pozostało 580 znaków

2020-02-02 17:27

Rejestracja: 2 lata temu

Ostatnio: 4 godziny temu

1
Haskell napisał(a):

@renderme - Nie ma w tym nic podłego. Po prostu stwierdzam fakty. Ludzie, którzy nie mają pracy, bądź pracują w kiepskiej pracy są zazwyczaj nieogarnięci życiowo lub nie oczekują więcej od życia. Cała masa ludzi po studiach to głąby, ponieważ studia w dzisiejszych czasach nic nie znaczą. Dodatkowo większość ludzi, poza tym, że są nieogarnięci to jeszcze nie czytają książek i są wtórnymi analfabetami. Nawet jak czytają, to czytają wiedźmina albo harrego pottera czyli badziewie, beletrystykę. Ludzie bardzo często nic sobą nie reprezentują. Nie uczą się, nie robią nic ze swoim życiem. Są przekonani, że studia lub bootcamp sprawią, że w magiczny sposób rozwiążą wszystkie swoje problemy. Ich zainteresowania ograniczają się do spędzania miło czasu z kolegami przy piwku i blantach albo do podróży zagranicznych.

W IT też jest masa nieogarów, którzy mają pracę i dobrze zarabiają. Wynika to z tego, że w IT jest olbrzymie ssanie na ludzi. Póki co komputery jeszcze nie potrafią pisać algorytmów, stąd przedsiębiorcy biorą niemal wszystkich jak leci. Jeżeli ktoś po przeczytaniu kilku książek do programowania ma nadal problem ze znalezieniem jakiejkolwiek pracy w IT, to znaczy, że jeszcze musi nad sobą popracować. Prawdopodobnie ma jakieś istotne problemy z komunikowaniem się, bądź nie ogarnął treści czytanej książki i nic nie potrafi.

Obecnie można zarobić na wszystkim i to dobrze zarobić zajmując się czymkolwiek, wystarczy być ogarniętym. Przykładowo w sąsiedniej wiosce jest człowiek, który mieszka w pięknej willi, a na co dzień jeździ szambiarką. Jak to możliwe? Zwyczajnie... jeździ swoją szambiarką. Dodatkowo zrobił sobie parę kursów na maszyny np. koparkę i czasem przesiada się w swoją koparkę, żeby wykopać jakiś dołek przez godzinę za kilkaset złotych. Obok domu postawił sobie szopkę, którą przerobił na motel i salę bankietową. Zaprasza tam wczasowiczów i robi jakieś przyjęcia od czasu do czasu. Ogarnia życie, chociaż jest zwyczajnym Januszem.

Większość ludzi obecnie kończy szkołę, idzie na studia ale nic ponad to. Nie potrafią wyjść ze swojej strefy komfortu, zrobić coś poza schematem. Nie potrafią zakasać rękawów i zwyczajnie wziąć się do pracy. Obecnie jest ogromne zapotrzebowanie na tzw. złote rączki czyli ludzi, którzy położą kafelki, wymienią kran i zrobią inne tego typu proste rzeczy. Naprawdę, nie trzeba kończyć szkół żeby się nauczyć to robić. Tymczasem brakuje takich ludzi. Nawet jak ktoś się znajdzie, to biorą 70 zł za metr kwadratowy, za położenie terakoty. Ludzie kończą studia, uważają się za nie wiadomo kogo, a tymczasem pieniądze leżą na ulicy. Wystarczy zarejestrować działalność przez Internet , na zwykłej kartce domowej drukarce wydrukować sobie ulotki oferując swoje usługi, założyć jakiś fanpage na Facebooku, zakasać rękawy i zacząć kłaść kafelki. Oczywiście to przykład z tymi kafelkami, można robić cokolwiek wystarczy tylko przekroczyć schemat. Zamiast szukać nisko płatnej pracy, gdzie są poniżani, wystarczy sobie samemu stworzyć miejsce pracy i zająć się czymś, czego potrzebują ludzie. Absolwenci studiów nie potrafią zakasać rękawów i wziąć się do pracy. Są roszczeniowi i twierdzą, że za skończenie nic nie wartych studiów coś im się należy...

Po pierwsze, zgadzam się z Twoją opinią o czytelnictwie. Większość osób czyta dyrdymały typu: S. King, J. K. Rowling czy Sapkowski, albo inne kolorowe kryminały i o zgrozo, z tego tytułu szczycą się, że czytają. Uważam, że jedyną korzyścią z tego ich czytelnictwa jest umiejętność płynniejszego czytania. Ot. Nasz naród jest tragiczny pod względem rozwoju nauki. Na wydziale, który skończyłem, doktorat robi pół imbecyl intelektualny.
Ludzie na studia idą, bo nie chcą pracować. W dzisiejszych czasach lewicowe myślenie zebrało straszliwe żniwo obśmiewając proste, ale niezbędne dla społeczeństwa prace.
Ludzie! Pracownik w biedronce jest potrzebny i powinien zarabiać coraz więcej!

Każdy jest potrzebny. Niestety nie oszukasz życia i rozkład IQ jest jaki jest, więc jak ktoś ma 90 IQ i idzie na studia, to z góry można stwierdzić, że jest to czas zmarnowany, bo po co komu socjolog z 90 IQ, który nic nigdy nie wymyśli, a jako cukiernik, mógłby robić wspaniałe wyroby, albo szyć ubrania. Ale nie, ludzie pracą gardzą.
Pogarda do dobrej pracy i do rozwoju jest niesłychana u młodych ludzi.

Nikt nie chce wysiłku, lepiej rzucić 10k i siąść na dupsku, a facet na bootcampie mnie bezwysiłkowo nauczy.

Musimy znowu zacząć budować etos pracy w naszych umysłach.

zdefiniuj "lewicowe myślenie", bo z tego co wiem to właśnie lewica walczy żeby robotnicy mieli godne warunki pracy i zarobki - Miang 2020-02-02 17:53
No to masz @Miang bardzo "klasyczne" wręcz XIX -sto wieczne rozumienie lewicy ;) - NeutrinoSpinZero 2020-02-02 18:14
takie jak Razem wprowadza w życie - Miang 2020-02-02 18:15
socjolog z 90 IQ ale pewnie w pamięciówki był dobry. Zakuć, Zdać, Zapomnieć. Tak uczą polskie uczelnie. Dlatego nie trzeba umieć myśleć żeby mieć wyższe wykształcenie. Wystarczy umieć zapamiętywać. Czy to dobre, czy to złe - tego nie wiem - Kamil Żabiński 2020-02-02 18:19
@Kamil Żabiński: moim zdaniem dobre, ale nie wystarczające i nic nie dające. Przypomina mi to sytuację, jakbym miałem wszystkie materiały na budowę domu, ale nie umiałbym tego domu zbudować. Tak też jest z wiedzą. Wiedza nie jest po to, żeby być, ale po to, żeby ją wykorzystywać. - NeutrinoSpinZero 2020-02-02 18:24
@NeutrinoSpinZero: co dobrego jest w tym, że musisz zakuć jakąś regułkę? Żeby umieć coś wykorzystać to trzeba to rozumieć, a rozumienie bierze się z praktyki (przez praktykę rozumiem też np. rozwiązywanie zadań). Zapamiętanie ciągu wyrazów nie daje żadnego zrozumienia. - tdudzik 2020-02-03 11:37

Pozostało 580 znaków

2020-02-02 17:53

Rejestracja: 10 miesięcy temu

Ostatnio: 3 godziny temu

1
renderme napisał(a):

Update: Sytuacja bootcampowiczów jest dużo gorsza niż sądziłem. Na stronach publikowane są totalne kłamstwa na temat statystyki zatrudnień. Mój kumpel skończył frontend z react dziennie i z 10 osobowej grupy 1 znalazła zatrudnienie, a wcześniej była samoukiem PHP i była dużo lepsza od pozostałych.

Ludzie chcą wierzyć, że bez wysiłku, za kredyt, ktoś im włoży do głowy (byle nie musieli samemu męczyć się z nauką) przez 3 miesiące taką wiedzę żeby byli zawodową elitą i szybko zarabiali wymarzone 15 tys. zł.

Żyjemy w wolnym, demokratycznym kraju, nie obowiązuje jedna religia, można wierzyć w Świętego Graala i w Świętego Bootcampa.

Nie widzę w tym ani zagrożenia ani nie jest to dla mnie problemem ani nie użalam się nad złą sytuacją życiową wyznawców takiej "religii".


"Ktoś sobie uświadomił, że pisał pod pseudonimem rzeczy, które lepiej żeby w firmie nie wypatrzyli :-)"

"- Ledwo na studiach 3 tydzień się kończy i już ciężko?
- Niestety prowadzący jest dziwny i robi kartkówki"
edytowany 1x, ostatnio: BraVolt, 2020-02-02 17:57

Pozostało 580 znaków

2020-02-02 19:28

Rejestracja: 4 lata temu

Ostatnio: 2 godziny temu

Lokalizacja: Piwnica

3
BraVolt napisał(a):

Żyjemy w wolnym, demokratycznym kraju

aż tak to znowu bym się nie rozpędzał :D


Pozostało 580 znaków

2020-02-02 19:44

Rejestracja: 16 lat temu

Ostatnio: 3 minuty temu

1
Haskell napisał(a):

Nie masz racji, wolny rynek istnieje. Po pierwsze są szkoły prywatne, po drugie każdy nauczyciel może zmienić zawód.

Wolny rynek szkół prywatnych jest psuty przez rynek szkół publicznych...

Ludzie są przyzwyczajani, że edukacja ma być darmowa, a jak nie darmowa, to przynajmniej tania...

edytowany 1x, ostatnio: Spine, 2020-02-02 19:45

Pozostało 580 znaków

2020-02-03 09:08

Rejestracja: 1 rok temu

Ostatnio: 2 godziny temu

2
BraVolt napisał(a):

Ludzie chcą wierzyć, że bez wysiłku, za kredyt, ktoś im włoży do głowy (byle nie musieli samemu męczyć się z nauką) przez 3 miesiące taką wiedzę żeby byli zawodową elitą i szybko zarabiali wymarzone 15 tys. zł.

To nie jest uczciwa ocena tej sytuacji. Takie osoby wcale nie oczekują szybko 15K, a zaczepienie się w branży za średnią krajową uznaliby za wielki sukces. Nikt też z takich ludzi nie chce pominąć wysiłku. Przecież chodzili na kurs, przecież zapłacili za kurs - zwykle nie za kredyt i zwykle z własnych pieniędzy, bo z tymi dotacjami w rzeczywistości nie jest tak łatwo. Przecież szkoły reklamują się, że 85% po ich skończeniu znajduje pracę w ciągu 3 miesięcy.

Po co wznosić sobie takiego chochoła jak bootcampowicz, który jest leniem i chce 15K? Przecież to wcale tak nie wygląda. Ja sobie zdaje sprawę, że raczej nie chciałbym mieć w zespole tak niedoświadczonej osoby, bo to dużo więcej szkody niż pożytku, ale po co się okłamywać, co do roszczeń i nastawienia osób po bootcampach?

Prawda jest taka, że większość ludzi w IT nie różni się od przeciętnych zjadaczy chleba pracujących po 10 latach po studiach za średnią krajową, tj. 3100 netto, niczym poza faktem, że w którymś etapie życia postanowili studiować informatykę, tak jak inni postanowili studiować inne kierunki, często trudniejsze. Z resztą często decyzja o studiach jest bardzo przypadkowa.
Oczywiście, zdarzają się jednostki bardziej utalentowane, jak w każdej innej branży. Co więcej, jakiś czas temu było takie ssanie w IT, że wciągnęło bardziej elastyczne umysły z innych branży, ale to ssanie się skończyło. Na tym fenomenie płynęły bootcampy, ale ta rzeka wyschła i może być trochę żal ludzi, którzy w to zainwestowali parę lat za późno.

edytowany 1x, ostatnio: renderme, 2020-02-03 09:10

Pozostało 580 znaków

2020-02-03 11:19

Rejestracja: 10 miesięcy temu

Ostatnio: 3 godziny temu

2
renderme napisał(a):

jakiś czas temu było takie ssanie w IT, że wciągnęło bardziej elastyczne umysły z innych branży, ale to ssanie się skończyło. Na tym fenomenie płynęły bootcampy, ale ta rzeka wyschła

Ogarnięcie życiowe (można to inaczej nazwać) to umiejętność orientowania się w ogólnej sytuacji i trochę logicznego myślenia.

Samodzielne logiczne życiowo myślenie nie ma nic wspólnego z formalnym wykształceniem, kumaty facet po zawodówce potrafi odrzucić pic na wodę i fantasmagorie.
Mądry życiowo człowiek po zawodówce może osiągnąć sukces, lemingi z magistrem rzucą się stadem bo na Onecie i w TVN mówili, że jest hossa na tym albo owym.

Jak sam napisałeś, jeden z bootcampowiczów i tylko jeden dostał pracę ale on nie tylko zapłacił za kurs ale uczył się też samodzielnie. Reszta która zapłaciła za kurs pracy nie ma. To znaczy, że z rynkiem jest OK, działa normalnie, zszedł ze stanu wrzenia do normalnej temperatury.

Nie wiadomo kiedy, nie wiadomo z czym, wiadomo że będzie - następna hossa.
Znowu będzie to samo, co się powtarza od 400 lat. Inteligentni skorzystają i osiągną sukces w przyspieszonym tempie, TVN z Onetem będą codziennie informować o boomie na czymś co będzie hiper cool. Mała grupa osiągnie sukces, większość zostanie z cebulkami tulipanów.

Parafrazując, "Kiedy taksówkarz mówi ci, że też się przebranżawia na programistę i robi githuba z javy, to jest to ostatnie ostrzeżenie, że rynek się zagotował".


"Ktoś sobie uświadomił, że pisał pod pseudonimem rzeczy, które lepiej żeby w firmie nie wypatrzyli :-)"

"- Ledwo na studiach 3 tydzień się kończy i już ciężko?
- Niestety prowadzący jest dziwny i robi kartkówki"

Pozostało 580 znaków

2020-02-03 11:58

Rejestracja: 4 lata temu

Ostatnio: 34 minuty temu

1

Jeżeli z grupy bootcampowiczów tylko jeden dostał pracę, to widocznie tylko jeden się nadawał. Reszta musi nad sobą popracować, bo jest coś z nimi nie tak. Albo mają niskie umiejętności, albo słabo się komunikują, albo nie poszukiwali aktywnie pracy. To czy robili bootcamp, albo kończyli studia, albo przeczytali książkę, albo skończyli kurs na udemy nie ma tutaj znaczenia. Gdy do jakiejś firmy zgłosi się kandydat, to patrzy się przede wszystkim na doświadczenie. Jeżeli ktoś nie ma doświadczenia, a firma szuka juniorów to zwraca się uwagę na inne rzeczy takie jak studia, odbyte kursy, zdobyte certyfikaty, własne projekty, portfolio i jakość kodu w tym portfolio.

W firmach nikt się nie zastanawia czy jest hossa na programistów czy nie, tylko jeżeli mają klienta, to szukają ludzi do projektu i biorą każdego kto się nadaje. Obecnie rynek IT w Polsce wciąż wzrasta, pojawiają się nowe firmy zza granicy albo są zlecane nowe projekty, a strumień kasy płynie wciąż bardzo szerokim strumieniem. Stąd cały czas jest ssanie na ludzi i będzie tak jeszcze przez wiele kolejnych lat. Oczywiście ci ludzie muszą coś potrafić, bo za ładny uśmiech nikt nie płaci chyba, że modelkom.

Warto jeszcze wspomnieć, że niektórzy mają predyspozycje do pracy w zawodzie i/lub wykazują się ciężką pracą. Nie każdy nadaje się do pracy w IT w takim samym stopniu. Stąd warto odkryć w sobie jakieś naturalne predyspozycje i podążać w tym kierunku, w zgodzie ze sobą. Tak jak już pisałem wcześniej, można bardzo dobrze zarabiać zajmując się zupełnie innymi rzeczami niż programowanie, a kluczem jest tutaj umiejętność odpowiadania na potrzeby innych ludzi, w zgodzie ze swoją wiedzą, umiejętnościami i predyspozycjami.


Wiedza to potęga
edytowany 1x, ostatnio: Haskell, 2020-02-03 11:59
(r)Amen. - iksde 2020-02-03 12:01

Pozostało 580 znaków

2020-02-03 12:37

Rejestracja: 1 rok temu

Ostatnio: 2 godziny temu

1
Haskell napisał(a):

To czy robili bootcamp, albo kończyli studia, albo przeczytali książkę, albo skończyli kurs na udemy nie ma tutaj znaczenia...

Z większością wypowiedzi się zgadzam, poza tą ściśle merytoryczną ocenę rekrutacji.
Otóż zachowaniami ludzi rządzą różne trendy, mody, stereotypy, szersze interesy, przesądy itp.

Czasami mechanizmy psychologiczne za tym są bardzo banalne.
Znałem jednego, bardzo średniego deva, który miał zasadę - ja się męczyłem 5 lat na studiach, więc każdy u nas też musi mieć studia.
Widziałem dziesiątki razy, jak ludzie do przesady racjonalizowali sobie te 5 lat studiów, wyszukując na siłę przypadków, w których wiedza przekazywana na studiach była na tyle unikatowa, że nie znaliby jej bez studiów.
Raz na jednym meetupie facet opisywał przypadek, że przyszedł do nowej firmy i zoptymalizował pewien proces o kilka rzędów wielkości i zrobił to DZIĘKI WIEDZY ZE STUDIÓW, więc zakończył morałem, że chociać dzisiaj wiele osób studiów nie ma, to okazuje się na tym przypadku, że jest to niezbędne.
Ja faceta zapytałem publicznie, czy w firmie, do której przyszedł były osoby wyłącznie bez studiów, skoro nie potrafiły tego algorytmu napisać w sposób optymalny.

Nie oszukujmy się, jest hejt na bootcampy, aż miło. Aż doradziłem temu kumplowi, żeby w CV spróbował ukryć ten fakt i zobaczył, czy nie uzyska lepszych rezultatów.

PS. Kiedyś zacząłem studia i je porzuciłem, bo widziałem, że nie wnoszą nic na moim poziomie rozwoju do moich kompetencji zawodowych (właściwie wnoszą za mało w proporcji do czasu, który mnie kosztują, bo ćwiczenia z basha itp. zawsze przydatne). Teraz zastanawiam się, czy ich nie skończyć, bo jest spory hejt na osoby bez studiów i widzę, że staje się on coraz większy. To daje do myślenia.

edytowany 1x, ostatnio: renderme, 2020-02-03 12:47

Pozostało 580 znaków

2020-02-03 13:09

Rejestracja: 10 miesięcy temu

Ostatnio: 3 godziny temu

0
renderme napisał(a):

Nie oszukujmy się, jest hejt na bootcampy, aż miło. Aż doradziłem temu kumplowi, żeby w CV spróbował ukryć ten fakt i zobaczył, czy nie uzyska lepszych rezultatów.

PS. Kiedyś zacząłem studia i je porzuciłem
Teraz zastanawiam się, czy ich nie skończyć, bo jest spory hejt na osoby bez studiów i widzę, że staje się on coraz większy. To daje do myślenia.

Co cię obchodzi hejt w internecie? Mieszkasz w internecie? Pracujesz w na forach? Masz rodzinę w komentarzach? Pensję płaci ci blogosfera?
Do myślenia powinna ci dawać sytuacja na rynku pracy i własne chłodne przemyślenia.


"Ktoś sobie uświadomił, że pisał pod pseudonimem rzeczy, które lepiej żeby w firmie nie wypatrzyli :-)"

"- Ledwo na studiach 3 tydzień się kończy i już ciężko?
- Niestety prowadzący jest dziwny i robi kartkówki"

Pozostało 580 znaków

Odpowiedz

1 użytkowników online, w tym zalogowanych: 0, gości: 1, botów: 0