Wyższa Szkoła Wstydu

Odpowiedz Nowy wątek
2009-10-19 11:47
0

W Wyborczej wałkują temat uczelni wyższych. W dzisiejszym papierowym i elektronicznym wydaniu GW rozpoczęła się seria artykułów pod tytułem "Wyższa Szkoła Wstydu".

Na początek przytoczono wyniki sondaży z których płynie ogólny optymizm i samozachwyt studentów i pracowników uczelni. Poza tym zaobserwowano ciekawe zjawisko zarówno studenci uczelni publicznych jak i państwowych odpowiadali w sondażu bardzo podobnie, choć były pewne różnice.

Na pytanie "Czy zdawałeś egzamin na którym wykładowca tolerował ściąganie?" twierdząco odpowiedziało 32% studentów uczelni prywatnych i aż 43% studentów uczelni publicznych. Na pytanie "Czy wykładowcy wkładają w zajęcia wiedzę i serce" twierdząco odpowiedziało 30% studentów uczelni prywatnych i tylko 19% studentów uczelni publicznych.Podobnie na niekorzyść uczelni publicznych wypada statystyka tego jak często nie odbywają się zajęcia lub jak często wykładowcy spóźniają się na zajęcia. Prof. dr hab.Edmund Wnuk-Lipiński w wywiadzie dla GW powiedział nawet, że nie powinno się dzielić uczelni na prywatne i publiczne, ponieważ wbrew pozorom jest między nimi więcej podobieństw niż różnic. Zasugerował nawet, że studenci którzy samodzielnie opłacają swoje studia są bardziej pracowici i chętniej korzystają z wykładów, ponieważ nie dostają studiów "za darmo" ale muszą na nie zarobić.

Pojawiło się również ciekawe pytanie "Czy zgadzasz się, że ze znacznej części zajęć i wykładów można by zrezygnować bez straty dla studiów?" twierdząco odpowiedziało 20% wykładowców i aż 48% studentów.

W artykułach przedstawiono również założenia reformy szkolnictwa wyższego, która zakłada zakaz pracy wykładowców na więcej niż dwóch uczelniach. Dodatkowo każdy wykładowca chcąc iść na "drugi etat" musiałby dostać zgodę rektora macierzystej uczelni. Kolejną planowaną zmianą jest ograniczenie dostępu do darmowych studiów polegające na możliwości darmowego studiowania tylko na jednym kierunku studiów, możliwość zmiany kierunku wynikająca "ze złego wyboru studenta" byłaby tylko na pierwszym semestrze.

Na koniec pojawia się list od studenta prawa na UW - zatytułowany "Prawo? Pięć zmarnowanych lat młodości". Student w gorzkich słowach przedstawia całą prawdę o studiach prawniczych na prestiżowym uniwersytecie, nazywając studia wprost "masowym rozdawnictwem nic nie wartych na rynku dyplomów".

Jakie Wy macie zdanie na ten temat tego co GW przedstawiła w artykułach oraz jak zapatrujecie się na te planowane zmiany w ustawie o szkolnictwie wyższym? Czekam na wszystkie opinie, argumenty i własne doświadczenia. Póki co na naszym forum zetknąłem się z bardzo krytycznym podejściem do uczelni prywatnych oraz samouwielbieniem studentów politechnik :)

Pozostało 580 znaków

2009-10-19 12:11
0

ja studiuje dla siebie, nie w kontekscie papierka, dlatego lubie wyklady takie calkiem z d**y, ktore wiem ze i tak mi sie w normalnym programowaniu nie przydadza, ale z drugiej strony pisanie malo oplacalnych rzeczy jest czesto duzo ciekawsze niz klepianie kolejnego crm czy sklepu internetowego :S

co do podejscia wykladowcow to zalezy od czlowieka, co ciekawe zauwazylem ze im ktos bardziej zna sie na rzeczy tym bardziej jest przystepny, mialem wyklady z profesorem Markiem Jeżabkiem (jeden z czołowych polaków w CERN'ie) i to naprawde mega wyluzowany gosc.

natomiast zauwazylem ze wielu studentow idzie na infe z przekonaniem ze 5 lat sie naucza wszystkiego i po 5 latach Od razu czeka na nich 10k/miech :)


Pozostało 580 znaków

2009-10-19 12:19
0

Studiowałem informatykę i na publicznej UŚ i na prywatnej BWSBiI i z tego co zaobserwowałem to

  1. i tu i tu są tacy, którzy tylko kombinują jak ZZZ i dostać papier
  2. i tu i tu są tacy, którzy jednak chcą się czegoś nauczyć
  3. praktycznie wszystkie wykłady to przepisywanie z tablicy lub kserowanie folii i tyle. Generalnie nie ma czasu, żeby posłuchać, przemyśleć, zapytać i zrozumieć.
  4. ćwiczenia czy też laborki lepiej dla mnie wypadły na uczelni prywatnej - może dlatego że w większości prowadzili je ludzie, którzy pracowali robiąc to, czego uczyli i jeśli ktoś chciał się dowiedzieć czegoś praktycznego to taką wiedzę dostawał.
  5. co do ściągania - kto chciał i umiał i tak ściągał.

Jeśli ja miałbym zatrudnić młodego pracownika to większe szanse na starcie miałby ten po zaocznych ale tylko jeśli podczas studiów pracował by "w zawodzie". Oczywiście i tak jakiś test praktyczny weryfikuje to co ludzie pokazują i mówią o tym co umieją :p.

Generalnie gdybym nie był samoukiem lubiącym matme to studia dały by mi jakie takie pojęcie oraz podstawową wiedzę. Zbyt dużo rzeczy chcą nauczyć przez te pięć lat (po trochu delphi, c++, c#, html, php, BD, uml, OS, sieci, algorytmy) i wychodzi tak, że coś tam wiesz o wszystkim ale nic naprawdę przydatnego. Prawdziwa nauka tak naprawdę zaczyna się dopiero w momencie podjęcia pracy.

Być może na np. medycynie czy prawie wygląda to inaczej (zawody nie techniczne rządzą się wg mnie innymi prawami) ale na technicznych tak to jest - jak się sam nie nauczysz to tak naprawdę nikt cię nie nauczy. Wystarczy popatrzyć kto, gdzie pracuje :). A jeśli ktoś miał "przyjemność" uczestniczyć w rekrutacji od tej drugiej strony (nie jako kandydat) to może sobie wyrobić zdanie na temat umiejętności świeżo upieczonych magistrów.

Podsumowując - gdzie byś nie poszedł, ile zapłacił to jak nie masz umiejętności, samozaparcia i sam się nie uczysz to g*** będziesz umiał, nawet z papierkiem.


- Ciemna druga strona jest.
- Nie marudź Yoda, tylko jedz tego tosta.
Google NIE GRYZIE!
Pomogłem - kliknij

Pozostało 580 znaków

2009-10-19 12:31
0
cepa napisał(a)

natomiast zauwazylem ze wielu studentow idzie na infe z przekonaniem ze 5 lat sie naucza wszystkiego i po 5 latach Od razu czeka na nich 10k/miech :)

To fakt, powiedziałbym nawet, że większość studentów tego kierunku to ludzie, którzy poszli na niego, bo usłyszeli, że to przyszłościowy kierunek i praca po tym dobrze płatna.

Miesiąc temu skończłem studia (nie informatyka) i szczerze mówiąc to tak wiem po trochu ze wszystkiego ale tak jak pisze Misiekd nic konkretnego. Studia troche taki burdel w głowie robią:) Sam czuje się mocniejszy np. z programowania, którego się sam uczę hobbystycznie niz z tego co miałem na studiach.

Ogólnie co do każdych studiów to się zwykła masówka zrobiła. Teraz po prostu nie wypada nie miec wyższego wykształcenia i wszyscy idą na studia, co owocuje tym że powstaje wiele prywatnych uczelni i ogrom różnych kierunków tak zeby sobie nawet najwiekszy burak mógł coś postudiować i zdobyć wyższe wykształcenie(czyli papierek). Później z tego rodzą się sytuacje, że czesto nawet do pracy fizycznej w wymaganiach jest co najmniej licencjat :-D.

Powinno być tak jak dawniej, studia powinny być tylko dla wybranych, którzy rzeczywiscie potrafią studiować a nie dla wszystkich. Przez to że teraz każdy kończy jakieś studia to dyplom ich ukończenia staracił wartość i można go o kant d**y rozbić.

Pozostało 580 znaków

2009-10-19 13:09
rnd
0

Być może na np. medycynie czy prawie wygląda to inaczej (zawody nie techniczne rządzą się wg mnie innymi prawami) ale na technicznych tak to jest - jak się sam nie nauczysz to tak naprawdę nikt cię nie nauczy. Wystarczy popatrzyć kto, gdzie pracuje . A jeśli ktoś miał "przyjemność" uczestniczyć w rekrutacji od tej drugiej strony (nie jako kandydat) to może sobie wyrobić zdanie na temat umiejętności świeżo upieczonych magistrów.

Niestety na medycynie jest tak samo i to jest dosyć przerażające. Wiem bo mam kolege na medycynie. Wykładowcy sami im mówią, że nauka to się dopiero zacznie w zawodzie, a na zajęciach każą zakuwać książki słowo w słowo jak wierszyk. I to książki, które mogły by się przydać tylko w pracy naukwej a nie w leczeniu ludzi. Jest nawet jeszcze gorzej niż na technicznych studiach bo tu masz przynajmniej trochę czasu na rozwijanie się a na medycynie jest zapierdziel cały czas.


#define TRUE FALSE
//Happy debugging suckers :D

Pozostało 580 znaków

2009-10-19 13:39
0
cepa napisał(a)

natomiast zauwazylem ze wielu studentow idzie na infe z przekonaniem ze 5 lat sie naucza wszystkiego i po 5 latach Od razu czeka na nich 10k/miech

Wczorajszy przypadek patologiczny:
http://4programmers.net/Forum/viewtopic.php?id=150371
http://4programmers.net/Forum/viewtopic.php?id=150376
http://4programmers.net/Forum/viewtopic.php?id=150391

Jak to mówią. Suma inteligencji na planecie jest stała, liczba ludności rośnie. I coś w tym jest. Obserwuję ludzi, z którymi już na cale szczęście nie studiuję, którzy na magisterskiej informatyce (specjalizacja w telekomunikacji i teletransmisji) nie za bardzo wiedzieli co to jest sieć teletransmisyjna. O programowaniu nie wspominam. Jednocześnie chcieli by być jak John Romero i mając 25 lat na karku rozbijać się Ferrari. Brak pokory i ogromnego samozaparcia by się uczyć poza uczelnią.

Z drugiej strony bardzo dużo zależy od studentów/a. Jeżeli będzie chciał się uczyć to nawet po marnej uczelni będzie miał szansę na dobrą pracę czy kontynuację nauki na aplikacji. Z drugiej strony jak widzę gościa z "prestiżowej i elytarney" uczelni państwowej, który zakłada, że sam dyplom mu coś da...

Swoją drogą żona ostatnio od teściów wracała pociągiem i opowiedziała mi, że dosiadła się do niej rodzinka (taka z serii był że by on chcĄcy pragnĄcy chusteczkĘ przez serwetkĘ) z dziewczęciem, które zdaje maturę i wybrało ono temat o Dziadach. Dziewczę nie reformowalne przez 3 godziny nie przyjmowało do głowy, że Dziady to nie tylko tytuł, ale przede wszystkim obrzęd. Niestety niski poziom studentów zawdzięczamy szkolnictwu i bardzo niskiemu poziomowi matury. Ktoś wymyślił, że każdy musi mieć maturę, a ktoś inny dodał, że studia. Wiadomo matura nie pleć nie trzeba jej mieć.

pozdrawiam
jppcn mgr Koziołek

Pozostało 580 znaków

2009-10-19 19:27
0

Coś w tym jest. Ja jeszcze ze studiami nie mam doświadczenia ale już w liceum/technikum jest masa nauczycieli zakładających że sam się tego nauczysz a na lekcję chodzisz bo musisz i on też. Często przekazywanie informacji odbywa się na przedyktowaniu fragmentu książki (w co najmniej ostentacyjny sposób otwiera książkę i dyktuje godzinę) i to tak żebyś ani nie zdążuł przepisać ani nie miał czasu zadać jakiegoś pytania na które mógłby nie potrafić odpowiedzieć.

Mogę tylko zgadywać jak jest na studiach...

Wczorajszy przypadek patologiczny:
http://4programmers.net/Forum/viewtopic.php?id=150371
http://4programmers.net/Forum/viewtopic.php?id=150376
http://4programmers.net/Forum/viewtopic.php?id=150391

Tylko to nie koniecznie muszą być studenci. To mogą być np uczniowie liceum technikum. Niektóre zadania na studia są aż nazbyt trywialne http://4programmers.net/Forum/viewtopic.php?id=150371


Java is to JavaScript as ham is to hamster

Pozostało 580 znaków

2009-10-20 20:44
0

Zasugerował nawet, że studenci którzy samodzielnie opłacają swoje studia są bardziej pracowici i chętniej korzystają z wykładów, ponieważ nie dostają studiów "za darmo" ale muszą na nie zarobić.

Moim zdaniem GW pisze zazwyczaj to, co jest w danej chwili potrzebne, a studia (prędzej czy później) i tak będą tylko płatne, więc trzeba jakoś przygotować ludzi, żeby im się wydawało, że tak będzie lepiej.

zakaz pracy wykładowców na więcej niż dwóch uczelniach

To jest świetny pomysł – starzy profesorzy, jak już się dobrze ustawią w śmietance naukowej, to nawet ze 3 miasta w tygodniu są gotowi obrócić, żeby tylko więcej kasy wyciągnąć.

Dodatkowo każdy wykładowca chcąc iść na "drugi etat" musiałby dostać zgodę rektora macierzystej uczelni.

A to kiepski pomysł – asystenci ze swoimi marnymi pensyjkami pomrą z głodu.

Kolejną planowaną zmianą jest ograniczenie dostępu do darmowych studiów

No nie wiem, ja bym sobie z chęcią poszedł jeszcze na informatykę, ale znam dużo osób, dla których ciągłe zmienianie studiów jest sposobem na przedłużenie młodości.

Student w gorzkich słowach przedstawia całą prawdę o studiach prawniczych

Przykre, ale prawdziwe. Po studiach prawniczych można pracować, co najwyżej na kasie w biedronce. A żeby zrobić aplikacje to albo łapówka albo znajomości (najlepiej rodzinne).


Pozostało 580 znaków

2009-10-20 20:48
0

narażę się pewnie wielu.

Moim zdaniem powinni ograniczyc matmę do niezbędnego minimum i na pierwszym miejscu stawiac przede wszystkim przedmioty bezpośrednio związane z informatyką. poza tym zamiast pisania matematycznych programów na okrągło - praktycznych nieco.

Pozostało 580 znaków

2009-10-20 20:53
0
Laurearel napisał(a)

narażę się pewnie wielu.

Moim zdaniem powinni ograniczyc matmę do niezbędnego minimum i na pierwszym miejscu stawiac przede wszystkim przedmioty bezpośrednio związane z informatyką. poza tym zamiast pisania matematycznych programów na okrągło - praktycznych nieco.

Ty nie wiedzieć co mówić młody padawanie.

Pozostało 580 znaków

2009-10-20 20:57
wpisałem nick
0
piechnat napisał(a)

zakaz pracy wykładowców na więcej niż dwóch uczelniach

To jest świetny pomysł – starzy profesorzy, jak już się dobrze ustawią w śmietance naukowej, to nawet ze 3 miasta w tygodniu są gotowi obrócić, żeby tylko więcej kasy wyciągnąć.

A w czym ci to przeszkadza? Rola wykładowcy ogranicza się do zaprezentowania materiału podczas wykładu i dyżuru w czasie konsultacji. No do tego dochodzi jeszcze praca naukowa. Kuje cię w oko, że wykładowca może być obrzydliwie bogaty? Jego sprawa co robi, byle wywiązywał się ze swoich obowiązków.

Pozostało 580 znaków

Odpowiedz
Liczba odpowiedzi na stronę

1 użytkowników online, w tym zalogowanych: 0, gości: 1, botów: 0