Hobby w prezentacji firmy ;)

5

jest wątek o podawaniu swojego hobby w cv, a co sądzicie o tym że firma się chwali zainteresowaniami pozaprogramistycznymi swoich pracowników podczas rozmowy z kandydatem?
Mnie najbardziej rozwalili mówiąc że jedna pracownica sportowo na rurze tańczy, miałam może zadeklarować że też chcę czy co

5

Wg mnie jest to ok i daje jakiś obraz tego, z kim będę pracował.
Przykładowo, u nas sporo osób biega i gra w piłkę, więc mogę zakładać, że jeżeli sam uprawiam sport, czy dbam o zdrowie, to będzie mniejsza szansa, że trafię na zespół gości, którzy jadą przez całe biuro na fotelu biurowym, byle nie musieć ruszać nogami nadmiernie i wybuchają śmiechem na wspomnienie o jedzeniu warzyw. A to ma wpływ na to jak komfortowo mi się pracuje.
Czy ktoś chce czy nie, to jednak w pracy się z tymi ludźmi ma kontakt, więc jak jesteś fanem Star Treka, a większość firmy to ludzie, który po godzinach cosplayują postacie ze Star Warsów, to wiedząc o tym, można uniknąć za wczasu napiętej atmosfery ;)

11

Jest to tak samo śmieszne i niepotrzebne co pisanie o swoich pasjach w CV.

Chyba, że koleżanka tańczy na rurze w biurze w godzinach pracy - ale w takim razie to powinno być podane jako jeden z elementów pakietu socjalnego, obok owocowych czwartków, piłkarzyków, karnetu na siłownię i prywatnej opieki medycznej.

7

Samo w sobie chwalenie trochę słabe bo i po co. Gdyby firma wspierała ludzi w pasjach, np. organizując turnieje piłki nożnej, opłacając lekcje gry na gitarze czy wspólne kursy, to wygląda lepiej. Jeśli są dla chętnych zajęcia integrujące ludzi, to stawia firmę w dobrym świetle. Pracowałem w kilku firmach, które tak robiły i sobie chwalę.

1

Ja unikam takich tematów, po godzinach interesuje się programowaniem, ale nie chciałbym postrzegany w pracy jak jakiś nolife. Poza tym raz kiedyś coś powiedziałem o rzeczach, które mnie ciekawią po godzinach to od razu parę osób na slacku zaczeło sygnalizować, że coś podobnego chcą wdrażać i brać mnie do tego zespołu itp. Jak idę do firmy to nie chcę obrzydzić sobie moich zainteresowań, i też nie chcę wskakiwać do zespołu nastawionego na eksperymenty, takich rzeczy nie znoszę w pracy.

A co do innych zainteresowań, mam je, ale większość na tak płytkim poziomie, że rozmawianie o tym jest bardziej kłopotliwe i na swój sposób nużące.

2

Teoretycznie gdyby były dwie prawie identyczne firmy, różniące się tylko tym, że w jednej są ludzie o ciekawych zainteresowaniach i/lub podobnych do moich, a w drugiej nie, to wybrałbym tę pierwszą. Więc teoretycznie może to przyciągnąć więcej kandydatów. Jest potencjalny zysk, a ryzyko małe (żadne?).

2

Po kolei:

  • to czym ludzie się zajmują po godzinach nie jest dla mnie kryterium doboru firmy, ale prędzej znajomych. Raczej nie pomyślałbym, żeby dołączyć do firmy bo ktoś trenuje to co ja. Kolor ścian w biurze miałby większą wagę.
  • nie ma nic złego w tym, że firma chwali się swoimi ludźmi - zwłaszcza, jeśli sama organizuje im dodatkowe zajęcia.
2

Jednym z fajniejszych bonusów jakie mam w firmie, to grupy zainteresowań, gdzie firma w jakimś tam stopniu dofinansowuje zajęcia grupowe i mamy np. zajęcia z jogi, sekcję curlingu :D , wypożyczalnię rowerów, czy treningi triathlonowe. Dla mniej usportowionych klub gier planszowych.

0

pokazuje to, że pracownicy mają zdywersyfikowany jakby background, chyba spoko.

2

To chyba fajne, że są ludzie w pracy z którymi dzielisz zainteresowania? Przecież nie wszyscy żyją pracą i możesz dzięki takiej postawie pracodawcy wiedzieć czy zgrasz się z ludźmi, czy chociaż na chwilę porozmawiasz z nimi o czymś co Cię obchodzi i nie będzie cię męczyć niedopasowanie w firmie. Znaczy się rozumiem, że robienie wielkiego atutu z tego, że pracownicy mają jakieholwiek hobby jest śmieszne, ale przynajmniej mówią ci cokolwiek o ludźmi z którymi będziesz następny rok czy dłużej współpracować?

Niby nikomu nic nie przeszkadza, ale czy w głębi serca 20-coś latek będzie czuł się swobodnie w teamie ludzi ze średnią wieku po 30? Wątpie że on i reszta mają wspólne tematy. Naoglądałem się już takich zestawów i wiem jak to wygląda. Ja bym się męczył z ludźmi w teamie którzy nie są chociaż życiowo w podobnym momencie, co ja. Z takich znajomości biurowych nie zostaje zbyt dużo, ale naprawdę gdy trafi się ktoś z kim się dobrze dogadujesz to można zapomnieć o tym że jest się w pracy i to jest super ;)

1 użytkowników online, w tym zalogowanych: 0, gości: 1, botów: 0