Jak rekrutować juniorów - pomysły i obserwacje

8

Ja bym się nie zdecydował, póki co wszyscy mnie chcieli po jednej rozmowie, a ci co robili jakieś wielkie etapy rekrutacyjne to zanim przysłali kolejny etap już miałem nową robotę. Generalnie z opisu wynika, że jest to średniej wielkości firma która aspiruje do miana korpo bo takie zazwyczaj tak robią. Małym szkoda czasu, a duże wiedza że i tak to gunwo da więc zatrudniają hurtem wiele osób i część się wysypuje sama podczas właściwej roboty, a nie szkoleń.

0
itsme napisał(a):

Najlepszą odpowiedzią w tym wątku będzie post od autora, w którym opisze jak wyglądała jego rekrutacja i awanse w firmie oraz czy sam by zdecydował się na taki proces. :-)
Ktoś chyba pomylił FAANG z państwem z dykty.

Sam projektowałem proces - to czemu miałbym się na niego nie zdecydować? o.O
Szkolenie za które Mi płacą, szybko umowa, tylko jedna rozmowa.
Gdybym sam miał szansę tak zacząć to byłbym sporo do przodu z wiedzą i kasą.

Nie wiem co ma do tego moja rekrutacja - ale była standardowa, w dodatku w innej firmie.

FAANG to praca jak każda inna.
Idziesz, pracujesz wpisujesz w CV i zmieniasz.

0
TheBirthus napisał(a):
itsme napisał(a):

Najlepszą odpowiedzią w tym wątku będzie post od autora, w którym opisze jak wyglądała jego rekrutacja i awanse w firmie oraz czy sam by zdecydował się na taki proces. :-)
Ktoś chyba pomylił FAANG z państwem z dykty.

Sam projektowałem proces - to czemu miałbym się na niego nie zdecydować? o.O
Szkolenie za które Mi płacą, szybko umowa, tylko jedna rozmowa.
Gdybym sam miał szansę tak zacząć to byłbym sporo do przodu z wiedzą i kasą.

Nie wiem co ma do tego moja rekrutacja - ale była standardowa, w dodatku w innej firmie.

FAANG to praca jak każda inna.
Idziesz, pracujesz wpisujesz w CV i zmieniasz.

No tylko jedna rozmowa, ale chodzi przede wszystkim o sam proces dojścia do tej rozmowy, a potem dojścia do UoPu na czas nieokreślony xD

Pracuje w jednej z większych zagranicznych korpo w Polsce a rozmowa trwała 40 minut, gdzie decyzja o zatrudnieniu była podjęta praktycznie tego samego dnia. Na stanowisko juniorskie. Nie było żadnych etapów, codility ani niczego takiego. Więc nie wiem po co takie kombinowanie, bo chyba rynek juniorów nie zmienił się aż tak diametralnie w ciągu roku, że nagle jest +1000% chętnych na jedno miejsce. No chyba, że się zmienił ¯_(ツ)_/¯

7

Tak jak napisał @mr_jaro pięćdziesięcio-etapowe rekrutacje przyciągają raczej desperatów (no chyba, że stawka jest sowita), jak ktoś coś umie to szkoda czasu, rynek wchłonie go szybciej, bo zwykle nie są to osoby które czekają na zbawienie tylko już jakoś dorabiają, zarabiają, mają własne projekty, klientów itp.

2

W czasach gdzie o dobrego juniora ciężko bo rynek jest zalany ludźmi po kursach to na tej Twojej rekrutacji to o posade będą się chyba bili przebranżowieni pasjonaci programowania po 30. Nie sądze by jakiś student się skusił na tak zacną oferte bo ktoś z olejem w głowie i statusem studenta zostanie wciągnięty przez rynek szybciej niż ustawa przewiduje. Twoja oferta pracy/sposób rekrutacji jest już dla desperatów, dla tych samych którzy piszą listy motywacyjne w których deklarują pół roku pracy za darmo w zamian za doświadczenie (takie przychodzą do mnie do firmy)

Codility to już w ogóle żart. Aspirujecie pewnie do bycia cool nowoczesną firmą, gdzie wszyscy są mega dynamiczni a dajecie taki bubel. Na swojej juniorskiej rekrutacji która była niedawno był fajny etap bo siadaliśmy razem do takiego łatwego zadania coś ala codewars i nie pisaliśmy do końca kodu a rozmawialiśmy o rozwiązaniu.

Zresztą, są juniorzy i "juniorzy". Co w sytuacji gdzie będzie koleś już z minimalnym doświadczeniem/może open source? On też ląduje w tej wesołej grupie ludzi którzy przyszli z podstawami JS? Wiesz o co mi chodzi. Poziom w takiej grupie nigdy nie będzie równy i co wtedy? Taki ktoś robi inne zadania?

1
vendie napisał(a):

W czasach gdzie o dobrego juniora ciężko bo rynek jest zalany ludźmi po kursach to na tej Twojej rekrutacji to o posade będą się chyba bili przebranżowieni pasjonaci programowania po 30. Nie sądze by jakiś student się skusił na tak zacną oferte bo ktoś z olejem w głowie i statusem studenta zostanie wciągnięty przez rynek szybciej niż ustawa przewiduje. Twoja oferta pracy/sposób rekrutacji jest już dla desperatów, dla tych samych którzy piszą listy motywacyjne w których deklarują pół roku pracy za darmo w zamian za doświadczenie (takie przychodzą do mnie do firmy)

Doceniam Twój optymizm :)
Jednak rynek nie jest taki "super" i jakoś nie narzekamy na brak CV.
W zasadzie sami studenci, choć trafiają się też... ciekawe przypadki ;)
Ludzie, dobra firma i fajna technologia robią swoje.
Ja nie widzę na rynku potrzeby uządzania łapanek na studentów/juniorów.
Zostawiam to firmom które potrafią zastąpić dowolnego architekta skończoną liczbą studentów ;)

Btw1
A co złego jest w listach motywacyjnych?
To nie zawsze desperacja.
Z tego co wiem to nadal pisze się je choćby na Harvard czy pracy w prestiżowych firmach.
Osobiście widuję je raptem raz na rok, ale nie widzę w nich nic złego.

Btw2
Co masz do ludzi po 30?
Znam masę ludzi którzy zrobili switch w tym wieku i są bardziej doceniani na rynku niż nie jeden wybitny student.
Wbrew pozorom wcześniejsze doświadczenie poza programowaniem to często mega atut.

Codility to już w ogóle żart. Aspirujecie pewnie do bycia cool nowoczesną firmą, gdzie wszyscy są mega dynamiczni a dajecie taki bubel. Na swojej juniorskiej rekrutacji która była niedawno był fajny etap bo siadaliśmy razem do takiego łatwego zadania coś ala codewars i nie pisaliśmy do końca kodu a rozmawialiśmy o rozwiązaniu.

Spoko.
Szanuję ludzi którzy są chętni poświęcić swój i pracodawcy czas na pogawędkę ze wszystkimi chętnymi.
Ja wolę jednak spotkać się i porozmawiać z tymi którzy najpierw wykazali się odrobiną pracy, chęci i wiedzy.

Zresztą, są juniorzy i "juniorzy". Co w sytuacji gdzie będzie koleś już z minimalnym doświadczeniem/może open source? On też ląduje w tej wesołej grupie ludzi którzy przyszli z podstawami JS? Wiesz o co mi chodzi. Poziom w takiej grupie nigdy nie będzie równy i co wtedy? Taki ktoś robi inne zadania?

Nic.
Pracuję w niszowej technologi, doświadczenie w czymkolwiek innym daje.. doświadczenie :)
Tego co my robimy i tak trzeba się nauczyć, nie jest to wiedza ogólna.
Przyszedłeś z doświadczeniem? - spoko będzie Ci łatwiej lub ciężej, zależy czego się uczyłeś, jakich nawyków nabrałeś i w jaki sposób pracujesz.
Na koniec dnia wszyscy są oceniani z tych samych zadań.

0

Tyle negatywnych wiadomości, a autor bez refleksji. Lepiej nie marnować czasu chłopaki.

0
itsme napisał(a):

Tyle negatywnych wiadomości, a autor bez refleksji. Lepiej nie marnować czasu chłopaki.

I dziewczyny, nie zapominaj o kobietach na forum:)
Doceniam krytykę, wyciągam wnioski. Co nie znaczy automatycznie że się ze wszystkimi zgadzam.

Nadal czekam na konstruktywne uwagi - "Codility jest beeee", "szkolenie za które mi płacą jest beee" i "3 miesięczny okres próbny za który mi płacą jest beee" to nie jest konstruktywna krytyka.

Chętnie usłyszę jak zadresować problemy które adresują:

  1. Codilty - odsiew kadydatów (tak, mam za dużo CV)
  2. szkolenie - brak wiedzy na rynku, sami musimy szkolić ludzi.
  3. okres próbny - musimy sprawdzić jak człowiek pracuje i się zachowuje.
1

Pytanie kogo chcecie zatrudnić. Jeśli takich ok do klepania kodu i dowożenia projektów z SH (tu wcale nie trzeba najlepszych ludzie ;) ) to może i się nadal, ale wydaje mi się, że ci "topowi" zanim wasz proces się skończy, znajdą coś lepszego ;)

1

Dojeżdżanie na rozmowy do Warszawy po 5 godzin w jedną stronę nie ma sensu.
Trzeba się zdecydować na przeprowadzkę.
Wynajęcie czegoś samodzielnego, nie współdzielonego na 6 osób z karaluchami w kuchni, to czynsz z góry, opłata dla agencji, kaucja, jakieś 6 tysięcy zł wykładane od razu.
Przeprowadzka, żarcie, itp minimum 2000 zł.
Następny miesiąc kawalereczka mediami, żarcie, inne wydatki na start 4000 zł.

Pierwsze 2 miesiące to 10 000 - 12 000 zł.

Maksymalnie miesiąc na szukanie pracy i podpisanie umowy. Wypłata po miesiącu.
Dopiero w trzecim miesiącu ubytek na koncie już 16 tysięcy zł już jest spłacany z pierwszej wypłaty.

Dlatego wieloetapowe rekrutacje z tygodniami na następny etap albo odrzuca się z góry albo brnie się w długi na miesiące, bez gwarancji powodzenia proces rekrutacji, a później lekcji życia i skutecznego szukania pracy uczy komornik.

No a studenci, przyjezdni, z Warszawy? Ci pozwolili się już dawno, na spokojnie, dać "wessać" firmom które same przyjeżdżają na wydziały rekrutować.

1 użytkowników online, w tym zalogowanych: 0, gości: 1, botów: 0