Czy to jest normalne, mam pecha, czy nie nadaję się na nic innego

Odpowiedz Nowy wątek
2018-11-18 21:21
___ja___
0

Cześć
Od ponad trzech lat jestem w bugfixie lub maintenace.

Zaczęło się w 2013. Dostałem się do wymarzonej przez siebie firmy, Dwa lata (to co zostało z 2013, 2014 i część 2015) było super. Nowe ficzery, dużo kodzenia, nauki. Oczywiście utrzymanie i poprawki były, ale tak na poziomie 30%.
Potem szlag jasny wszystko trafił i tak jest po dziś dzień.
Zaczeło się niewinnie, ot kolejna tura maintenance, ale trwała ona ponad rok. Obiecani szefostwa że już, już będzie lepiej. Nie było. W tzw międzyczasie uczyłem się innej technologii (po godzinach w domu). Skończyło się na tym, że z projektu odeszło 9 osób w tym i ja. Byłem szczęśliwy bo znalazłem pracę w tej nowej technologii. Pierwszy miesiąc w nowej pracy nic specjalnego. Potem trochę kodzenia, ale bardzo mało. Potem zaczęło się bardzo rozbudowane utrzymanie z elementami kodowania. Po trzech miesiącach takiej pracy, gdzie kodowania było ze 3,4 dni poszedłem do kierownika z pytaniem co jest i czy długo tak będzie. Zaczęło się zwodzenie trwające kolejne trzy miesiące. Potem kierownik powiedzial mi wprost, tutaj tak juz będzie i nie licz na nic innego.
Wkurzyło mnie to. Mam taki system, że po odpowiedzi pozytywnej proszę jeszcze raz kierownika o spotkanie, aby na spokojnie bez emocji (bo juz się dostalem) omówić projekt gdzie mam trafić.
No i na takim spotkaniu dowiedziałem się o charakterze pracy. Spasowało mi, zgodziłem się. Po czym okazało się że z obietnic mało co zostało.
Poszukałem nowej pracy. Trzy miesiące temu. Oczywiście obietnice i plany były wielkie. Po czym przyszedł majl z planami na 2019. I co i maintenance.
Jestem tym załamany
Kolejny raz rzeczywistość okazuje się inna niż przedstawiona na rozmowie.
Niby kasa się zgadza, ale nie mam zadowolenia z pracy żadnego. Zostałem wyłuskany z rynku programistycznego i jestem ch wie kim
bugfixerm, troubleshoterem?

Przez ten cały czas uczę się w domu, po pracy, czuję się jak niewolnik - nie robię w zasadzie nic innego. Gry, sport, film, książka, nie bo w pracy nie programuję, muszę w domu poznawać co tam w trawie piszczy.
Ale po co - a komu to potrzebne?

Niby na rozmowie oczekują, a potem, potem nieważne.

Mam kolegę - fliziarza - praca ciężka, brudna, czasem niewdzieczna, ale zazdroszczę mu jak mówi, że ma zajebistą satysfakcję, jak zaczyna i widzi ten burdel w łazience, a jak wychodzi jest po prostu ładna.

NIe wiem czy jeszcze bedzie mi dane poczuć satysfakcję z pracy, a jak nie to lipa - postawiłem na pracę dużo i w sumie nie wiem czym zastąpić.

Pozostało 580 znaków

2018-11-18 21:27
Wesoły Lew
0

Mogło być dużo gorzej. Trafiłbyś do R&D i tam tworzył oprogramowanie oderwane od rzeczywistości, żył w przekonaniu, że wykonujesz ważną misję i walczysz z długiem technicznym, a klienci się nie znają i nie wiedzą co to dobry kod.

Pozostało 580 znaków

2018-11-18 22:13
1

nie napisałeś w czym tworzysz i gdzie, ale ja bym polecił nie pchać się w korpo, bo tam to tak właśnie wygląda, czasem się uda czasem nie, ja siedzę w małej firmie (kilkanaście osób) i cały czas nowe projekty pisane od 0, takie na kilka miesięcy.

Pozostało 580 znaków

2018-11-18 22:19
0
Wesoły Lew napisał(a):

Mogło być dużo gorzej. Trafiłbyś do R&D i tam tworzył oprogramowanie oderwane od rzeczywistości, żył w przekonaniu, że wykonujesz ważną misję i walczysz z długiem technicznym, a klienci się nie znają i nie wiedzą co to dobry kod.

Oderwane od rzeczywistości są raczej Twoje wyobrażenia o R&D

Pozostało 580 znaków

2018-11-18 22:31
0

Taka proza życia i pracy, może pora na własną działalność.


Pozostało 580 znaków

2018-11-18 22:34
Wielki Orzeł
0
[ja napisał(a)]:

bo w pracy nie programuję, muszę w domu poznawać co tam w trawie piszczy.

Przeciez utrzymaniowka to programowanie wiec jak nie programujesz?

BTW: wszyscy madrzy chca tylko nowe rzeczy klapac a tak wam to idzie ze pozniej inni musza grzebac w gownie na utrzymaniowce

Pozostało 580 znaków

2018-11-18 22:56
Brunatny Terrorysta
0

Oj tam, takie utrzymanie gdzie jeszcze dajesz radę i masz silę narzekać, to słaba utrzymaniowka. Posiedzialbys nad jakimś systemem pisanym przez gimnazjalistów, bez dokumentacji, z SLA 8h na krytyki i jebutnymi karami za każdą minutę spóźnienia, to miałbyś prawo narzekać hehe. To oczywiście sarkazm, a Ty widocznie masz po prostu pecha - szukaj dalej i bądź świadom że jeszcze tak źle nie jest. Mógłbyś np.jak ja, trafić do projektu odsprzedany przez kontraktornie, z półrocznym zakazem zwolnienia, odnajdując się w powyżej opisanej sytuacji. Zawsze może być gorzej, nawet w tym fachu. Z drugiej strony, w takiej robocie i przy takim tempie pracy , 8h dniowki przelatuje w 3-4h, więc nawet pół roku leci jak z bicza trzasł, zostawiając niezapomniane doświadczenie życiowe :D
Szukaj dalej.

Pozostało 580 znaków

2018-11-18 23:42
2

Idź do banku jeden moduł będziesz przepisywał po 5 razy xD. Projekt nigdy nie wyjdzie na produkcje więc nie będzie fazy utrzymywania i masz swój problem rozwiązany :)

Pozostało 580 znaków

2018-11-19 12:17
1

eee nie domysliles sie ze wiekszosc roboty programistow to utrzymanie? I ze nawet nowy projekty po roku zaminiaja sie czesciowo w utrzymaniowke? Serio? Radzilbym Ci zalozyc startup ale nie wiem czy to dobre bo zaraz i tak spora czesc zamieni sie w utrzymanie i bedziesz nieszczesliwy :( - sugeruje zmiane zawodu bo po co byc nieszczesliwym...

Pozostało 580 znaków

2018-11-19 12:36
2

Moim zdaniem, lepiej pracować w utrzymaniu w sensownie napisanym projekcie niż napie*dalać sklepy internetowe na czas w jakimś SH. Ale co kto lubi ;)

Pozostało 580 znaków

2018-11-19 12:52
Wielki Światłowód
0

Ło matko terabajtowska światłowodowa! Kolejny człowiek uświadomił sobie, że większość pracy programisty to utrzymaniówka. Tak anon, tak wygląda realne życie i na tym biznes kręci największy hajzz. Spodziewałeś się, że będziesz przez 5 lat klepał nowy system? Nawet gugiel i fejsbuń musi utrzymywać swoje codebase. Jedynym środowiskiem bez utrzymaniówki jaki mi do głowy przychodzi to rynek gimbazjalnych webdevów 50 złoty za stronkę. Tam nikt się w utrzymanie produktu nie bawi, ani go nie oczekuje. Od tego nie uciekniesz nawet w NASA, czy CERN.

Pozostało 580 znaków

Odpowiedz
Liczba odpowiedzi na stronę

1 użytkowników online, w tym zalogowanych: 0, gości: 1, botów: 0