Umieram w pracy

Odpowiedz Nowy wątek
2017-07-15 13:35
Wesoły Kret
3

Mam problem, który niekorzystnie przekłada się na moją pracę.

Co rok zmieniam firmę, bo po 5-7 miesiącach rozpoczyna się proces nudzenia. Czuję to po sobie dość wyraźnie, np. robię się coraz bardziej leniwy, ospały, a na widok jiry tylko mnie mdli.

Pierwsze 3-4 miesiące zwykle są spoko. Mam możliwość poznać projekt, nowe technologie i jest więcej rozkmin niż zazwyczaj. Pojawiają się nawet jakieś krótkie deadliny albo nietypowe problemy i trzeba się wywiązać. To super sprawa, zagrzewa do boju (zwłaszcza jeśli jest totalnie nowy temat) i wtedy mam zajebiste chęci to walki z komputerami.

Natomiast potem (własnie tak po 4-5 miesiącach) zwykle jest to jakieś utrzymanie + dodanie nowej funkcjonalności. Natomiast zaczynam tracić w tym wszystkim sens. Zdecydowanie za mało się dzieje, a "praca" trwa stanowczo za długo.

Zmieniając firmę staram się przewrócić świat do góry nogami i wybieram odmienne tematy. Np. kiedyś była webówka, potem tylko sam backend, potem tylko sam front, było też tworzenie gry, a teraz jest uczenie maszynowe. I zawsze jak mija pół roku (albo mniej) to rzygam tęczą.

title

Staram się z tym walczyć, by nie zwalniać się za często (w sumie rok to dla mnie naprawdę wyczyn, choć wiem, że dla pracodawcy to i tak podejrzany temat).

Biegam, żeby zgasić tą ospałość. Umysł próbuję zająć czymś co mnie ciekawi, np. clojurescript/clojure, tłukę własny projekt w typescript, ale finalnie to wszystko sprawia, że jeszcze mniej chęci mam do pracy w firmie jakiej jestem. Praca w pewien sposób hamuje moje pomysły i aktywności jakie chciałbym naprawdę realizować.

Czy macie jakiś pomysł co mógłbym zrobić, by chociaż trochę poprawić mój stosunek do pracy? Nie chcę być jak proces Aktualnie brakuje mi sensu/funu/emocji i urozmaiceń.

Pozostało 580 znaków

2017-07-17 21:56
Wesoły Kret
1

Cześć Wszystkim,

Na początku dzięki za tak wiele pozytywnych odpowiedzi. Super, że mamy taką fajną społeczność na 4pro :-)

Co do wypalenia to coś w tym już jest, chociaż na tym etapie nazwałbym to nieco inaczej hmm.. na razie jeszcze nie wiem jak :-) Po prostu szkoda mi życia na pracę, która do niczego konkretnego nie prowadzi. Wiesz rano wstań, odpracuj swoje dupogodziny i wracaj do domu. I tak cały czas.

Poza tym z wiekem coraz silniej oddziaływuje na mnie niechęć do bycia czyimś pionkiem/trybikiem. No i nie umiem spojrzeć na pracę inaczej niż jak zdobywanie praktyk. Może, gdyby w tym wszystkim było więcej odpowiedzialności, ryzyka itp A tak to myślę, że prawdziwa praca i wyzwania zaczną się, gdy będę mógł własne wizje wdrażać w życie.

Aktualnie zamiast szukać żonki :-), psa i dodatkowych zainteresowań. Postawiłem na zredukowanie liczby godzin w pracy po to, by w miedzy czasie wystartować z komercyjnym projektem.

@Garen_eye, Nie ma sprawy. Dam znać.

Pozostało 580 znaków

2017-07-20 09:53
Szalony Szewc
2

Z dopaminą może być coś na rzeczy, ale ja stawiam na charakter. Miałem bardzo podobnie i np. dostarczający wielu bodźców czas wolny (rodzina, zajęcia, zainteresowania) nie zmieniał wiele w stosunku do samej pracy - w weekend kompletnie zapominałem, że jestem programistą, wskoczenie na właściwe tory w poniedziałek było mega ciężkie.

Moim zdaniem masz wiele z przedstawiciela pokolenia milenialsów (pokolenie Y, generacja Z - jak zwał, tak zwał). Bycie trybem w stabilnym środowisku, które zabezpiecza Twój byt nie jest wystarczającą gratyfikacją. Logicznie może powinno być, ale nie poczujesz tego bez ewidentnego noża na gardle, a takiego pewnie nie masz. Pewnie szybko zauważasz wyraźną linię pomiędzy kręgiem osób decyzyjnych w firmie, a trutniami - i czujesz, że awans finansowy to owszem, jest możliwy, ale nie awans do kasty udziałowców.

Ratunek jest jeden - rodzina, kredyt i lekka sraczka o jutro, albo własny interes - jeśli nie wypali, to może na jakiś czas docenisz cieplutki etat. Potem być może znowu wrócą te same uczucia, ale będziesz już na innym etapie życia.

"kredyt, sraczka o jutro" <- super porady :-D - wiciu 2017-07-21 00:22

Pozostało 580 znaków

2017-07-20 15:47
3

idz popracuj chwile na kasie w biedronce to ci sie odechce umierac ;)
a tak bez zlosliwosci - zacznij wykonywac swoje obowiazki w tworczy i ambitny sposob - w najgorszym wypadku sporo sie nauczysz i znajdziesz jakas ciekawa oferte

Kiedyś pracowałem w pocztowym węźle Ekspedycyjno-Rozdzielczym. Dzięki temu ta praca w której jestem jest OK. - konserwa 2017-07-20 15:55

Pozostało 580 znaków

2017-07-20 15:53
0

Rozumiem Cie. tez mam podobne objawy po podobnym czasie. Pomogło mi znalezienie zespołu, w którym mam na prawdę zajebistą atmosferę i bardzo dobry sprzęt, dzięki temu jak myślę kolejny raz o zmianie to sobie przypominam, że mogę trafić o wiele gorzej. Jak na razie działa, zobaczymy na jak długo.

Pozostało 580 znaków

Odpowiedz
Liczba odpowiedzi na stronę

1 użytkowników online, w tym zalogowanych: 0, gości: 1, botów: 0