Jak dobrzy są nauczyciele akademiccy?

Odpowiedz Nowy wątek
2018-12-29 03:59
Płocczanin
0

Nie ma reguły, wiadomo. Natomiast bardzo na ogół, na tych lepszych wydziałach, tak właściwie jak dobrzy są nauczyciele akademiccy uczący zajęć typu programowanie (i inne programowanio-podobne przedmioty np. inżynieria oprogramowania)?

Zaobserwowałem, że często są to bardzo młode osoby z tytułami magistra. Zapewne oprócz uczelni pracują w branży. Czy to są tacy seniorzy z krwi i kości? Czy raczej np. midy albo fresh seniorzy?

Nie pracowałem jeszcze w branży. Od ćwiczeniowców staram się wyciągnąć jak najwięcej, pytam sporo. Natomiast ciekawi mnie od kogo się tak naprawdę uczę - czy od mida, czy od dobrego seniora. Zastanawiam się jak dużo mogą być warci na polskim rynku pracy. Wiadomo, że nie wypada zapytać o takie rzeczy wprost.

znaczy u tych co więcej zarabiają będziesz się uczył a jak ktoś jest super specjalistą ale nie radzi sobie na rynku komercyjnym to już jego wiedza jest niedobra? - Miang 2018-12-29 08:37

Pozostało 580 znaków

2018-12-29 05:09
5
Płocczanin napisał(a):

Zaobserwowałem, że często są to bardzo młode osoby z tytułami magistra. Zapewne oprócz uczelni pracują w branży. Czy to są tacy seniorzy z krwi i kości?

Młody magister i senior? To się nie kompiluje.

Natomiast ciekawi mnie od kogo się tak naprawdę uczę - czy od mida, czy od dobrego seniora. Zastanawiam się jak dużo mogą być warci na polskim rynku pracy. Wiadomo, że nie wypada zapytać o takie rzeczy wprost.

No to sprawdź na LinkedIn. Jeśli go tam nie ma, to szanse na to, że pracuje komercyjnie są niewielkie.


"HUMAN BEINGS MAKE LIFE SO INTERESTING. DO YOU KNOW, THAT IN A UNIVERSE SO FULL OF WONDERS, THEY HAVE MANAGED TO INVENT BOREDOM."

Pozostało 580 znaków

2018-12-29 09:15
0
Płocczanin napisał(a):

Nie ma reguły, wiadomo.

I to właściwie jest odpowiedź.

Natomiast bardzo na ogół, na tych lepszych wydziałach, tak właściwie jak dobrzy są nauczyciele akademiccy uczący zajęć typu programowanie (i inne programowanio-podobne przedmioty np. inżynieria oprogramowania)?

Uwaga, niespodzianka - do pracy na uczelni potrzebny jest zupełnie inny zestaw umiejętności, niż do pracy w komercji. Tego nie da się przenieść. Są ludzie, którzy sprawdzają się w obu miejscach, z drugiej strony na swoich studiach zetknąłem się z nauczycielami o żenującym poziomie wiedzy i umiejętności. Na rozmowach kwalifikacyjnych naukowcy tez wypadają różnie.

Zaobserwowałem, że często są to bardzo młode osoby z tytułami magistra. Zapewne oprócz uczelni pracują w branży. Czy to są tacy seniorzy z krwi i kości? Czy raczej np. midy albo fresh seniorzy?

Abstrahując od absurdalności określeń "junior, mid, senior" - albo masz 20 lat kariery w komercyjnym programowaniu, albo nie masz. Piszący doktorat młody magister nie ma.

Pozostało 580 znaków

2018-12-29 10:56
0

Moim zdaniem w większości słabi.

Pozostało 580 znaków

2018-12-29 13:50
0

Świeżo upieczony doktorant będzie mieć tyle samo doświadczenia komercyjnego, co świeżo upieczony magister + może 3 miesiące zdobyte między obroną a rozpoczęciem studiów III stopnia. Czyli cokolwiek pomiędzy 3 miesiącami a... ja wiem, 2-3 latami ale przepracowanymi na część etatu, więc można je śmiało liczyć jak góra 1-1,5 roku. Ergo będzie gdzieś na poziomie juniora.

Doktorant w bardziej zaawansowanym stadium, powiedzmy po 4 latach doktoratu, może mieć te dodatkowe 4 lata na karku jeśli w międzyczasie pracował na pełen etat jako programista (w co wątpię, bo jeszcze musi prowadzić swoje badania do doktoratu / pisać pracę i prowadzić zajęcia, sprawdzać kolokwia itp), ewentualnie 2-3 jeśli pracował na część etatu (bardziej prawdopodobny scenariusz), albo 0 + efekt zapomnienia jeśli nie pracował wcale (mało prawdopodobny scenariusz, za coś trzeba żyć a nie dla każdego są stypendia, nie każdy łapie się na grant etc). Czyli łącznie od... 0 do 5, a najprawdopodobniej około 3-4 lat doświadczenia. Czyli trochę loteria.


Prosząc o pomoc w wiadomości prywatnej odbierasz sobie szansę na otrzymanie pomocy od kogoś bardziej kompetentnego :)

Pozostało 580 znaków

2018-12-30 12:24
3

No tak, bo na doktoracie z informatyki, to kodu się nie pisze...
U nas na uczelni praktycznie obowiązkiem był udział w jakimś projekcie komercyjno-naukowym.

A poziom ludzi jest oczywiście różny - podobnie jak poziom ludzi w korporacjach / firmach.
Na uczelni można się spodziewać, że ludzie mają średnio lepszą wiedzę teoretyczną dotyczącą trzonu informatyki (algorytmy, struktury danych, działanie sprzętu, matematyka), ale mniejsze doświadczenie w konkretnych frameworkach, bibliotekach tudzież w pracy w dużych zespołach i tworzeniu dużych projektów. Na uczelni CRUDów się raczej nie pisze, więc ludzie mogą nie umieć skonfigurować sobie nowego frameworka webowego czy wiedzieć jak działa hibernate albo spring. No i raczej spotkasz się z większym bałaganem w kodzie - bo na uczelni raczej dąży się do tego, aby coś jakoś działało, ale nie dba za bardzo o utrzymanie i użyteczność. Z drugiej strony w tym bałaganie możesz znaleźć użycie algorytmów, o których przeciętny senior w korpo nawet nie wiedział, że istnieją.

Uważam, że jeśli firma robi jakieś mniej standardowe rzeczy, to fajnie jest mieć w zespole kogoś z doświadczeniem akademickim, bo np. taka osoba szybko przeczyta jakiś artykuł naukowy, zrozumie go i zrobi prototyp lub wytłumaczy innym programistom o co chodzi. Z drugiej strony dobrze jest mieć kogoś kto zadba o stronę inżynieryjną w projekcie - czyli kogoś kto brał udział w wielu projektach stricte-komercyjnych, a nie koniecznie jest wymiataczem algorytmach.

No i jest jeszcze efekt samej pasji / zainteresowań. Na doktoracie spotkałem wielu ludzi (jednak nie wszystkich), którzy autentycznie się pasjonowali informatyką i programowali prawie od dziecka. W tej sytuacji skreślanie takiego człowieka, bo nie przepracował 3 lat w jakimś korpo robiącym nudne crudy na komórki, to duży błąd. Z osób w moim roczniku, które zrobiły doktorat, 3 pracują obecnie w Google, jedna w moim zespole, jeden jest dyrektorem działu IT w banku, jeden prezesem średniej spółki. Kilka zostało na uczelni bo to lubią, i robią całkiem fajne rzeczy. Wszystkie programować umieją znacznie lepiej niż ludzie, których spotkałem w pierwszej pracy komercyjnej, a nie pracowali na pełny etat podczas doktoratu.

edytowany 4x, ostatnio: Krolik, 2018-12-30 12:39

Pozostało 580 znaków

2018-12-30 12:39
2

ale mniejsze doświadczenie w konkretnych frameworkach, bibliotekach tudzież w pracy w dużych zespołach i tworzeniu dużych projektów

No i to właśnie jest clue bycia seniorem, żeby mieć doświadczenie w pracy nad dużymi systemami w dużych zespołach. Jasne, że doktorant na uczelni powinien umieć napisać poprawny i działający kod. Tylko to jest umiejętność, której normalnie wymaga się od juniora.

Z drugiej strony większość korporacyjnych seniorów raczej nie zakoduje optymalizatora zapytań w systemie bazy danych, nie napisze rozproszonego koordynatora transakcji ani AI rekomendującego książki lub filmy. - Krolik 2018-12-31 00:51
Nie wiem co to jest "większość". Co prawda, mi nigdy nie napisali w nazwie stanowiska, że jestem "seniorem", z optymalizatorem kosztowym bym sobie poradził, z kilkoma podejściami do rekomendacji też. To z czym bym sobie z biegu nie poradził, to naukowa otoczka tych rozwiązań - kilkadziesiąt stron opowieści o tym jakie rozwiązania stosowano, jakie rozważałem, dlaczego wybrałem to konkretne, co na ten temat sądzą inni. - piotrpo 2018-12-31 07:03

Pozostało 580 znaków

2018-12-30 15:54
0

Doktorant pracuje nad czymś innym, więc wymaga się od niego innych umiejętności. Niektórzy się śmieja z pracowników na uczelniach, ale mysle, że gdyby takiemu seniorowi przyszło ogarnąć projekt naukowy to okazałoby się że zwykla znajomosc javy nie wystarczy

Pozostało 580 znaków

2018-12-30 16:23
0

90% to osoby które nigdy nie pracowały w branży dłużej niż X czasu. Tak jak wyżej napisano sprawdzaj czy mają linkediny jeżeli nie mają bardzo duża szansa że nigdy nie pracowali w branży i będą klepać teorię bo w sumie nie wiedzą co się może przydać w pracy bo przecież nigdy tam nie byli.
Poza tym pomyśl w ten sposób magister to bardzo marne pieniądze nawet na najlepszych polskich uniwerkach po co będąc "dobrym" programistą pchają się by pracować jako wykładowca gdy mogą zarobić wielokrotnie więcej w zwykłym korpo? Pewnie jakiś tam niewielki procent który czuje wewnętrzną potrzebę niesienia kagańca oświaty natomiast większość tam jest bo geniuszami w programowaniu nie są.

przy czym X dąży do 90 lat - Miang 2018-12-30 22:44

Pozostało 580 znaków

2018-12-30 16:25
0

Doktorant pracuje nad czymś innym, więc wymaga się od niego innych umiejętności. Niektórzy się śmieja z pracowników na uczelniach, ale mysle, że gdyby takiemu seniorowi przyszło ogarnąć projekt naukowy to okazałoby się że zwykla znajomosc javy nie wystarczy

Dokładnie - to zresztą próbowałem wyrazić - to nie jest tak, że bycie pracownikiem naukowym to jakaś druga liga w stosunku do bycia programistą. To po prostu inna dyscyplina, chociaż warto pamiętać, że część firm również ma całkiem sensowne działy R & D, których działalność bywa częściowo jest pracą naukową. Fakt, że to nie jest główny nurt działalności i wciąż chodzi o dostarczenie jakiegoś produktu a nie artykuł w periodyku naukowym.

edytowany 1x, ostatnio: piotrpo, 2018-12-30 16:43

Pozostało 580 znaków

Odpowiedz
Liczba odpowiedzi na stronę

1 użytkowników online, w tym zalogowanych: 0, gości: 1, botów: 0