Wątek przeniesiony 2019-11-06 12:11 z przez cerrato.

Rekrutacyjne WTF jakie Was spotkały

Odpowiedz Nowy wątek
2019-11-06 12:07
27

Zainspirowany tematem Pomyłka przy zmianie pracy - jak tego unikacie? oraz tematem Programistyczne WTF jakie Was spotkały otwieram posiedzenie. Chyba każdy z nas spotkał się nie raz ze ścianą lub betonem na rekrutacji, którego ani przeskoczyć ani obejść, a walenie głową to żadna przyjemność.
- Na potrzeby opisów możecie zmienić dane wejściowe żeby (w razie czego) nikt was nie rozpoznał.
- Dla zachowania porządku fajnie jeżeli będziesz komentował/a post zamiast pisać odpowiedź. Dzięki.

Wrzucam w Offtopic ale jak ktoś uzna, że Kariera będzie bardziej odpowiednia to proszę o przeniesienie

Etap 1: Wstęp
Historia miała miejsce w tamtym roku. Firma pośrednik z miasta gdzieś na Śląsku. Ogłoszenie w miarę kompletne ale bez widełek. Jednak opis, i technologie w kręgu moich mocnych zainteresowań – Java, Docker, Kubernetes. Postanawiam wysłać CV na wieczór. Następnego dnia dzwoni do mnie jakaś Pani:

  • Dzień dobry czy rozmawiam z Panem axde?
  • Tak, a o co chodzi?
  • Dzwonię z firmy pośredniak123 z pytaniem czy aplikował Pan na nasze ogłoszenie superhiper programator 456
  • Tak, aplikowałem.
  • O! To świetnie się składa gdyż pańskie CV idealnie pasuje do oczekiwań naszego klienta.
  • (…)

Umawiamy się po 20 minutach pogawędki na godzinną wideo rozmowę już z koleżanką Pani, która do mnie dzwoniła. Jednocześnie mam dostać wszelkie informacje odnośnie następnego etapu mailem (mamy piątek, rozmowa w poniedziałek o 10).
Do niedzieli wieczór skrzynka jest pusta więc uznaję, że Pani rekruterka poleciała w kulki – coś jej nie pasowało podczas rozmowy ze mną.
Jest poniedziałek godzina 10:15 dzwoni mój telefon. Nie mogę odebrać. Oddzwaniam po 15, i słyszę taki zasmucony głos Pani od pierwszego kontaktu, że przecież się z nią umawiałem na rozmowę poniedziałkową. Wyjaśniam, że miałem dostać mail z potwierdzeniem – nie dostałem więc uznałem, że nieaktualne, i prowadziłem swój zaplanowany tryb życia dalej.
Dziwne tłumaczenia odnośnie wiadomości, że to najwidoczniej jakiś problem techniczny ale może jednak umówimy się na następny dzień w takim razie – umawiamy.

Etap 2: Wideo rozmowa
Jestem pod wrażeniem. Przez 45 minut rozmawiamy o tym samym o czym rozmawiałem przez telefon z inną rekruterką przez 10-15. To się nazywa umiejętność rozwlekania tego samego. Pewnie dlatego Pani od drugiego etapu ma wyższe stanowisko – soft skills na najwyższym poziomie.
Tutaj wychodzą pierwsze dziwactwa w postaci różnic w ogłoszeniu, a różnic w rzeczywistości.
Dostaję kilka pytań o rzeczy, których w ogłoszeniu nie było:

  • A czy pracował Pan bądź zna X?
  • A czy pracował Pan bądź zna Y?
  • A czy pracował Pan bądź zna Z?

Na sam koniec dowiaduję się, że ciężko im kogoś znaleźć, bo te okropne technologie jakieś takie niszowe. Jak już ktoś się w takich specjalizuje to zwykle siedzi w Warszawie, chce dużo pieniędzy, i za tyle samo ile ma na miejscu w stolicy nie przeniesie się na Śląsk – nie dziwi mnie to. Kto normalny chciałby oddychać węglem?
Dochodzimy do widełek, których nadal nie znam, i nie poznaję do końca. Wychodzę jednak z prostego założenia, że mówię swoje, a co oni z tym zrobią to już nie moja sprawa. Zaczyna się namawianie mnie na B2B chociaż w ogłoszeniu widnieje UOP/B2B. Dla własnego spokoju obiecuję się zastanowić chociaż nie mam ochoty na B2B w tym momencie (przyczyny osobiste). Dostaję wspaniały Excel z wyliczeniami, i dokument na 8 stron z mową motywacyjną jakie to B2B jest wspaniałe, i co zyskuję. Umawiamy się na rozmowę techniczną, a po drugim etapie dowiaduję się tego samego co po pierwszym 0 zmarnowane 1.5h.

Edit:
Zapomniałem o najważniejszym. Pani umiejętnie manewrowała w dyskusji ze mną, i ładnie podkoloryzowała CV. Musiałem uzupełnić jakiś dokument, i wpisać tam projekty, a oni już ładnie się zajęli żeby to wyglądało piękniej niż mogłoby. Ciekawe cp by było na miejscu gdybym miał rozmawiać z klientem końcowym zadającym dziwne pytania?

Etap 3: Rozmowa techniczna
Dostaję informację, że dnia X, o godzinie Y zadzwoni do mnie ktoś kto sprawdzi moją wiedzę. Dziwi mnie to mocno, bo jak to tak? Będziemy pisać coś przez telefon?
O godzinie 15 dostaję sms od technicznego, że nie da rady pogadać o 16 ale może moglibyśmy o 21? A jeśli nie to jutro o 8 rano. Wtf? Żadna z tych godzin mi nie pasuje ale chcąc mieć z głowy te głupoty zgadzam się na 21. O 21:15 dostaję sms, że zadzwoni za 5 minut. Dzwoni o 22:15. Ględzimy o głupotach zupełnie jak z HR. Ma jednak dla mnie dwa pytania(!) - wow! Myślę sobie spoko chociaż nadal jest mi całkiem dziwnie.

  • Powiedz mi axde jakie znasz pakiety w Javie?
  • title
    Przez chwilę nie wiem czy ktoś to później wrzuci na youtube, i zostanę gwiazdą internetów? Po dłuższej chwili wyrzucam z siebie kilka odpowiedzi.

Pada zatem pytanie numer dwa:

  • Wybierz sobie jakiś pakiet, i go opisz.
  • title
    Wybieram więc pierwszy lepszy, i zarazem ciekawszy, opowiadam.

Dostaję trzecie pytanie:

  • Załóżmy, że masz do obsłużenia jakiś błąd – w jaki sposób możesz go obsłużyć w javie?
    Odpowiadam zatem co jest grane, i w jaki sposób. Rozmawiamy jeszcze dłuższą chwilę o samym języku po czym dostaję od człowieka feedback, że on to na moim miejscu poszukałby pracy w DE/UK. Tutaj zdarzają się oferty ale ludzie na miejscu rzadko kiedy mają jakąś wiedzę na ten temat, a w tamtych krajach jest dużo więcej fajnych ofert – dziękuję za ten protip. Nigdy bym nie pomyślał, że w innych krajach może być lepiej.

Następnego dnia rano dostaję mail od Pani z etapu 2. W treści bezemocjonalny, zimny content mówiący iż po otrzymaniu od Pana technicznego raportu po rozmowie (załącznik) mogą mi zaoferować 1/3 mniejszą stawkę, i tylko na B2b.

  • title
    Otwieram załącznik w którym człowiek techniczny ma przygotowany zestaw pytań na który odpowiada, i odsyła do HR. Czytam więc z zaciekawieniem:
  • Imię nie moje
  • Stan wiedzy: Zna podstawowe zagadnienia języka, jest chętny do dalszego rozwoju, i ciężkiej pracy.
    Uśmiecham się pod nosem. Brzmi to dość ciekawie zwłaszcza, że po godzinach dłubię w tym od 2.5 roku, przeczytałem chyba wszystko co tylko było możliwe, i nie czuję się na początku ścieżki wiedzy.

Etap 4: Mocno zdziwiony HR
Postanawiam grzecznie, i z klasą odpisać Pani co myślę o ich propozycji, i co myślę o ich procesie rozmowy technicznej. Opisuję krok po kroku po czym daję wskazówkę żeby znalazła sobie kogoś w firmie bardziej obytego technicznie kto wytłumaczy jej, że zadawanie takich pytań na stanowisko regulara to delikatnie mówiąc nieporozumienie. Jednocześnie rezygnuję z tej farsy, bo to nie ja mam parcie na to ogłoszenie, a to z kolei wisi do dnia dzisiejszego, i nawet pojawiły się widełki.
Godzinę po odesłaniu maila Pani się dobija wykonując 11 połączeń na mój telefon – olewam z braku chęci dyskutowania z kimkolwiek. I tak zmarnowałem całkiem sporo swojego czasu na ten lekki brak kompetencji.

edytowany 1x, ostatnio: axde, 2019-11-08 13:11
Pokaż pozostałe 10 komentarzy
@PerlMonk: teraz muszę poudawać, że robię coś w pracy - jak większość z nas, siedzących przez pól dnia na 4P ;) - cerrato 2019-11-06 13:19
@cerrato: za mnie Jenkins pracuje... - WhiteLightning 2019-11-06 13:32
Ale i tak ktoś musi go pilnować :P - cerrato 2019-11-06 13:45
@cerrato: ale w miedzyczasie moge cos na 4p popisac. - WhiteLightning 2019-11-06 13:46
A nie lepiej, żebyś Ty się wziął za robotę, a niech ten Twój kolega Jenkins pisze na 4P? :D - cerrato 2019-11-06 13:47

Pozostało 580 znaków

2019-11-07 13:57
2

Mnie raz na rozmowie zapytano jak często proponuję usprawnienia, które pozytywnie wpływają na projekt. Osoby prowadzące rozmowę były bardzo nieusatysfakcjonowane moją odpowiedzią, bo dla nich wszelkie usprawnienia są bardzo ważne. Chwilę później powiedzieli mi, że nie piszą testów jednostkowych bo build do ich puszczania na jenkinsie się wywalił i nie ma go komu naprawić

Pokaż pozostałe 5 komentarzy
Dla mnie Jenkins to nie jest żadna moda. Akurat preferuje inne, prostsze narzędzia, typu jakis CircleCI, ale nie wyobrażam sobie pracy bez narzedzia do automatycznego testowania, deployu, itp - tdudzik 2019-11-07 14:42
@tdudzik no dobra, tylko, że all magic comes with a price. Jak mamy jakieś narzędzie, to ktoś je musi umieć obsługiwać i to jest dodatkowy koszt, żeby była w zespole cały czas osoba, która zna dane narzędzie. Ktoś może sobie nie wyobrażać pracy bez prywatnego samolotu na przykład. I co wtedy? Ktoś to musi pilotować. - LukeJL 2019-11-07 14:45
@LukeJL: a co jeśli cena braku tego narzędzia jest wyższa? CiecleCI czy Travis to nie jest żadne rocket science w podstawowych zastosowaniach - tdudzik 2019-11-07 14:50
To nie jest żadna magia, to jest ochrona przed problemami wynikającymi z pracy zespołowej. - somekind 2019-11-07 15:39
A konkretnie to broni przed rozmyciem odpowiedzialnosci. Ludzie oszczedzaja swoj czas wrzucajac nieprzetestowany kod i raportujac "zrobilem!". A czy to Jenkins czy inny tool do CI to chyba nie ma znaczenia. - vpiotr 2019-11-07 15:55

Pozostało 580 znaków

2019-11-07 14:03
2

Mi raz powiedzial rekruter ze nie moze mnie tak ubranego przyjac, a ubralem sie elegancko

My się kiedyś śmialiśmy, jak kolega przyszedł na rekrutację w dresie. Wypadł dobrze i został przyjęty :) - zchpit 2019-11-07 17:11

Pozostało 580 znaków

2019-11-07 15:17
3

Ja mając parę miesięcy doświadczenia byłem na rozmowie gdzie zostałem spytany ile chciałbym zarabiać brutto za dwa lata to powiedziałem że 15k i się jakoś krzywo patrzeli xD

Jeśli to było szczere, to przynajmniej prawidłowo na nie odpowiedziałeś. xD - Satanistyczny Awatar 2019-11-07 16:10

Pozostało 580 znaków

2019-11-07 15:53
10
benoni12 napisał(a):

zostałem spytany ile chciałbym zarabiać brutto za dwa lata to powiedziałem że 15k i się jakoś krzywo patrzeli xD

Trzeba było dodać: Spokojnie, za dwa lata na pewno nie będę już pracować w waszej firmie, więc bez obaw o te 15k


"Ktoś sobie uświadomił, że pisał pod pseudonimem rzeczy, które lepiej żeby w firmie nie wypatrzyli :-)"

"- Ledwo na studiach 3 tydzień się kończy i już ciężko?
- Niestety prowadzący jest dziwny i robi kartkówki"

Pozostało 580 znaków

2019-11-07 16:07
2
BraVolt napisał(a):
benoni12 napisał(a):

zostałem spytany ile chciałbym zarabiać brutto za dwa lata to powiedziałem że 15k i się jakoś krzywo patrzeli xD

Trzeba było dodać: Spokojnie, za dwa lata na pewno nie będę już pracować w waszej firmie, więc bez obaw o te 15k

Naprawde dziwne pytanie z tym chceniem. Ja to bym chciał 25 tysięcy w Kotlinie lub Scali. I oczywiście pokój na świece. Albo trzy pokoje z kuchnią i łazienką. Ale to nie znaczy że w najbliższej przyszłości to dostanę. No chyba że będzie hiperinflacja i znów nie będziemy używać groszy


Pokaż pozostałe 3 komentarze
Nie planuję dzieci czasami się zdarzają nieplanowane :P - cerrato 2019-11-07 16:12
w Kotlinie to bym popisał - superdurszlak 2019-11-07 16:16
Gdyby ludzie mieli tylko planowane dzieci to wyginęlibyśmy jak mamuty. - BraVolt 2019-11-07 16:25
Mamuty miały tylko planowane dzieci? - somekind 2019-11-09 02:56

Pozostało 580 znaków

2019-11-07 16:59
6

1) Po miesiącu pierwszej pracy odbieram telefon i tam nie do wiary, odzywa się do mnie prawdziwa rekruterka z zaproszeniem na rozmowę, bo "mój profil świetnie pasuje do roli". Czułem, że drzemie we mnie moc! W końcu ktoś zwrócił uwagę na nieoszlifowany diament! Czy to możliwe, że wieści o mojej zajebistości tak szybko się rozeszły? Jak?! Kto mnie polecił? Kiedy? Szybko otrząsnąłem się z zalewu myśli i dopytałem o jaką rolę chodzi. Key Account Manager. W tamtym czasie, jeszcze jako student, nie wiedziałem nawet kim jest KAM. Pamiętam, że pani rekruterka podała widełki "25k-30k, ale można negocjować", co wywarło na mnie spore wrażenie. Pomyślałem przez chwilę, że jako KAM (cokolwiek by robił), to nawet jakby mnie wylali po miesiącu, to i tak jedna wypłata KAMa pokryłaby roczne dochody studenta. Miałem jednak uzasadnione wątpliwości, czy nie wylaliby mnie po 1. dniu, o ile bym przeszedł rekrutację... ;p

2) Na rozmowie na architekta oprogramowania (miałem wtedy ze 3 lata expa i myślałem, że już wiem wszystko, żeby podjąć się takiej roli) do jednej z ubezpieczalni dostałem pytanie n/t technologii ze świata JEE. Poopowiadałem o beanach EJB i wyraziłem swoje zdanie, że dla nowych projektów to będzie qpa i nikt rozsądny tego nie zrobi bez istotnych powodów (wówczas miałem zajawkę na springa i lekkie mappery DB <--> Objects). Zadali pytanie, "Co takiego wyróżnia encję?", Ja -> "tożsamość i cykl życia" -> "Nie o to nam chodziło". Do dziś dnia nie wiem o co im chodziło, ale mam wrażenie, że poczuli się urażeni moją opinią n/t technologii, którą wybrali pod rozwiązanie. Ja: "Tak ogólnie, to po co Wam architekt?" -> "Szukamy kogoś, kto udokumentuje nasze rozwiązanie".

Ja: "Tak ogólnie, to po co Wam architekt?" -> "Szukamy kogoś, kto udokumentuje nasze rozwiązanie". - czyli szukali kozła ofiarnego na wypadek wtopy. Będzie na architekta, a że to nie on jest autorem tego rozwiązania to już inna sprawa, i nikt nie będzie tego dochodził. - axde 2019-11-07 17:27
Mam wrażenie że chodziło o reanimowanie TIA.. - kate87 2019-11-07 20:01
TIA? Totten in Aktion? xD - Satanistyczny Awatar 2019-11-07 20:27
Gorzej. TIA to taki system który chyba był jakimś zakładem na najbardziej brutalny sposób na zrobienie sobie krzywdy. Tabele bez ładu i składu UX robił to chyba w ramach bezpłatnych praktyk do portfolio, a programistów wzięli z łapanki na duńskich kutrach. - kate87 2019-11-07 22:17
Aaa, takie coś jak polskie państwowe systemy do załatwiania elektronicznie spraw urzędowych. - Satanistyczny Awatar 2019-11-08 11:32
TIA z polskimi systemami nie ma nic wspólnego. To system ubezpieczeniowy duński. - kate87 2019-11-08 19:40

Pozostało 580 znaków

2019-11-07 18:47
4

Taka sytuacja - w cv i na linkedin mam opisane czym się zajmowałem wcześniej, od punktów. Rekruter pyta mnie o to co wcześniej robiłem. Potem rozmowa z osobą techniczną to samo pytanie. I obu osobom odpowiadam w zasadzie cytując swoje cv. Na prawie każdej rozmowie to się powtarza (chociaż czasem osoba techniczna dopytuje o szczegóły). Mimo że ja generalnie jestem bardzo spokojną i ugodową osobą (normalnie jeśli mam komuś coś po prostu wyjaśnić po raz milionowy, nie mam z tym żadnego problemu), bardzo mnie to irytuje. Czy tylko ja tak mam?

Może to po prostu kwestia tego, że tu chodzi o pytanie o coś, co w sumie ktoś ma wypunktowane przed oczami. Jest różnica między tłumaczeniem komuś czegoś, co jest przejrzyście zaznaczone, a czegoś, czego po prostu ktoś nie rozumie i potrzebuje pomocy. - ToTomki 2019-11-07 19:00
Czasem się tak robi, żeby sprawdzić czy kandydat nie naściemniał w CV, inaczej brzmi od Ciebie, a inaczej przeczytane. Można wyłapać koloryzowanie. - AreQrm 2019-11-08 11:28
takie opowiedzenie o poprzednim projekcie pełni często rolę warmupa - Berylo 2019-11-10 22:58

Pozostało 580 znaków

2019-11-07 20:33
1
ToTomki napisał(a):

Taka sytuacja - w cv i na linkedin mam opisane czym się zajmowałem wcześniej, od punktów. Rekruter pyta mnie o to co wcześniej robiłem. Potem rozmowa z osobą techniczną to samo pytanie. I obu osobom odpowiadam w zasadzie cytując swoje cv. Na prawie każdej rozmowie to się powtarza (chociaż czasem osoba techniczna dopytuje o szczegóły). Mimo że ja generalnie jestem bardzo spokojną i ugodową osobą (normalnie jeśli mam komuś coś po prostu wyjaśnić po raz milionowy, nie mam z tym żadnego problemu), bardzo mnie to irytuje. Czy tylko ja tak mam?

Tak było, jest, i będzie. Nikt CV nie czyta, ponieważ a) nie mają czasu b) nie chce im się c) wychodzą z założenia że skoro i tak zapytają, to bez sensu czytać. Tak, to jest wqr*(jące gdy aplikuje się do paru firm.


Lubię agrest. I malinowe chruśniaki.
Leser. Zdolny, ale leser.
Nie jest to prawda. W moim korpo istnieje też funkcja outsourcingu. Okazuje się że ludzie z hr opanowali na tyle przepisywanie CV, że jedno przepisują 7 minut do formularza który potem wysyłają do innych firm. Skoro przepisują to znaczy że je czytają i to z jakimś zrozumieniem nawet. - kate87 2019-11-07 22:18

Pozostało 580 znaków

2019-11-07 20:41
0
dzika_kuna napisał(a):

Nikt CV nie czyta, ponieważ a) nie mają czasu b) nie chce im się c) wychodzą z założenia że skoro i tak zapytają, to bez sensu czytać.

Kandydatów wyłania się z bazy cv przez zapytania po kryteriach. CV są wprowadzane jako skan albo nie, na pewno są zbierane podstawowe informacje i tylko one są przetwarzane przy zapytaniach.
Ludzie ściemniają w cv jak w Dreźnie przed alianckim nalotem.
Zasada rekrutacji to odrzucić poniżej ustalonego progu, resztę puścić dalej do kolejnego etapu. Na tym etapie wystarczy screening podstawowych nagłówków w cv.


"Ktoś sobie uświadomił, że pisał pod pseudonimem rzeczy, które lepiej żeby w firmie nie wypatrzyli :-)"

"- Ledwo na studiach 3 tydzień się kończy i już ciężko?
- Niestety prowadzący jest dziwny i robi kartkówki"

Pozostało 580 znaków

2019-11-07 20:57
9

Rekrutowałem się kiedyś do średniej wielkości januszexu (polskiego).

Na start klasycznie "czemu nasza firma" - z wyjątkiem, że rekrutujący chyba naprawdę uważał, że jego firma, to top 10 najlepszych firm IT. Potem w trakcie rozmowy nawet przyrównywał ich firmę do googla - na zasadzie co oni robią lepiej. Dziwne jak na pospolitą kontraktonie, ale co tam.

Dość szybko przeszło do rozmowy technicznej. Jednym z pierwszych pytań było "jakiego algorytmu bym użył do przeszukiwania listy", pytam, o jaką listę chodzi, bo jak dla mnie to dość duża różnica czy przeszukuję listę jednokierunkową, czy listę z przeskokami. Gościu, bez zastanowienia ucina mi wypowiedz i mówi "chodzi o abstrakcyjną listę". Na szczęście przeglądałem stronki z pytaniami na rozmowę i zdawałem sobie sprawę, że dla większości ludzi ArrayList, to jedyna prawilna lista, tak w sumie to lista == tablica, a gościowi chodzi o to, że posortowaną tablicę można potraktować binary searchem.

Odpowiedź tak bardzo się spodobała, że zaliczył z miejsca część algorytmiczną i przeszliśmy do podstaw języka + to, co chyba uważał za mało znane kruczki językowe. W trakcie doszedł drugi rekrutujący, jakiś menadżer. Rozmowa zamieniła się w teleturniej, rekrutujący na przemian pytali mnie o znajomość biblioteki standardowej języka i dowalali najgłupsze hr-owe pytania, jakie słyszałem.

  • Co by Pan zrobił, gdyby kazano Panu pracować z osobą, której Pan nie lubi?
  • Tłumaczę, że nie muszę kogoś lubić, żeby z nim pracować
  • Naprawdę?! Nie wyobrażam sobie pracować z kimś, kogo nie lubię! ( Slogany o "braterskiej" atmosferze w pracy )
    Itp. W sumie klasyka, ale zazwyczaj takie rzeczy gada hr, z którym nie mam wiele kontaktu po rekrutacji.

Niestety potem menadżer musiał gdzieś iść, a my przeszliśmy do omawiania "zadania domowego". W skrócie - rekrutujący otworzył pytaniem "Pan tu sobie wszystko ładnie porozbijał na klasy, bardzo nam się podoba. Hmm, ale jak by pan to zrobił, gdyby trzeba było, to zrobić na szybko - przykładowo trzeba przedstawić proof of concept ". Trochę się zastanowiłem i powiedziałem mu, że "programowanie obiektowe nie spowalnia developmentu". Można powiedzieć, że w tym momencie skończyła się rozmowa - gościu sprawiał wrażanie jakbym go całkowicie zaorał tym zdaniem i po minucie zaczął jak od niechcenia opowiadać o benefitach w firmie, zapytał się o wymagania finansowe i się pożegnaliśmy.

Po "abstrakcyjnej liście" należało wyjść. Bo oznacza, że ważni ludzie w tej firmie są kretynami. - Satanistyczny Awatar 2019-11-09 07:04
Nie mam jaj, żeby w połowie rozmowy rekrutacyjnej podziękować i wyjść. - part 2019-11-09 18:29
A czy ja wspominałem coś o dziękowaniu? xD W sumie za co? Za marnowanie twojego czasu? :D - Satanistyczny Awatar 2019-11-10 16:17

Pozostało 580 znaków

Odpowiedz
Liczba odpowiedzi na stronę

24 użytkowników online, w tym zalogowanych: 2, gości: 15, botów: 7

Robot: Trendiction (7x)

Użytkownik: Sensacyjny Sebastian, superdurszlak