Praca za granicą bez znajomości języka.

0

Jestem na ostatnim na magisterce zaocznej, i dołączył do nas pewien student który 5 lat temu zaraz po obronie I stopnia wyjechał do Anglii i w ciągu miesiąca znalazł pracą jako programista c#. Programować jak na młodego inżyniera umiał bardzo dobrze, bo już na studiach robił dużo projektów, jedyne czego nie umiał to język Angielski. Twierdzi, że jego znajomość była na poziomie matury. Znalazł pracę w firmie założonej przez polaka, rozmowa była po polsku, ale sama praca już w anglojęzycznym teamie. Dopiero wtedy zaczął się uczyć języka obcego. Trochę wydaje mi się to dziwne. Tak sobie myślę, czy miał ogromne szczęście, że znalazła dobrą pracę, czy takich przypadków jest więcej? Co o tym myślicie? Może przyszedł czas na mnie?

3

Pytasz czy czas przyszedł na Ciebie żeby zacząć się uczyć angielskiego? Myślę, że tak, zdecydowanie.

1

angielski na poziomie matury...

mature mozna zdac na 30% mozna zdac na 100%

mozesz miec podstawe mozesz miec rozszerzenie.

Jezeli jestes w stanie czytac dokumentacje po angielsku i nie sprawa to ze ciagle sprawdzasz co to slowko znaczy to masz wystarczajacy angielski, w przeciwnym wypadku. Ucz sie angielskiego

0

Miałem na myśli czas na emigrację.
Umiem trochę więcej niż na maturze.

0

Szanse są jak dostanie pracy w charakterze kierowcy osobie niewidomej.

Mówię o angielskim, a nie języku kraju docelowego, bo pracuję w Barcelonie bez katalońskiego i z hiszpańskim na poziomie "Yo no hablo espanol", czego zresztą nauczyłem się na miejscu.

1

IMHO angielski na poziomie dobrze zdanej matury ma szanse wystarczyc w pracy programisty jako ze i tak uzywa sie jezyka technicznego, ktory jest prosty.

0

tak czytanie i pisanie na poziomie stacka czy tworzenia poprawnych nazw czy opisów to musi być, często teraz widzę kod strony gdzie są polskie spisy i dziwnie to wygląda zaiste
z mówionym różnie to bywa nie każdy ma predyspozycje, ale też programista to nie wodzirej

0

Myślę, że w kraju WC (Winstona Churchilla) trzeba znać trochę lepiej angielski niż na maturze:

  • po pierwsze primo słownictwo IT i biznesowe
  • po drugie primo gadka-szmatka
  • i po trzecie primo (ultimo) zjadliwy dla anglików akcent

Bez tego jak ktoś tu napisał - praca jak dla osoby niewykwalifikowanej.

Angielski na poziomie "czytanie dokumentacji ze zrozumieniem" jest dobry w polskiej korporacji gdzie ktoś kiedyś napisał dokumentację po angielsku, ale nie wiadomo kto i czy jeszcze pracuje.

0

Anglicy nie potrzebują "zjadliwego akcentu". Od wielu dziesięcioleci są przyzwyczajeni do różnych akcentów ludzi z różnych stron świata i je rozumieją.
A w takim np. Londynie, który jest bardzo wielokulturowym miastem, znalezienie Anglika w firmie IT nie jest takie oczywiste. Przeważają Hindusi, Murzyni i Słowianie, Anglików jest ze 20-40%. (Tak na oko, nie prowadzę statystyk.)

P.S. Właśnie sobie przypomniałem, że ja nawet nie mam matury z angielskiego. Sam nie wiem, jakim cudem jeszcze mnie z roboty nie wywalili. :(

0

Znajomy jak szukal osob do siebie do projektu(siedzi w Londynie) to stwierdzil, ze wiecej niz polskie B1 mu na poczatek nie potrzeba, bo i tak za granica sie bardzo szybko zlapie umiejetnosci potrzebne do rozmowy. Gorzej by bylo pewnie w kraju nieanglojezycznym, go wtedy postepy w nauce by nie byly takie szybkie.

1 użytkowników online, w tym zalogowanych: 0, gości: 1, botów: 0