Bootcamp, gwarancja pracy

1

Hey! Chciałbym zasięgnąć opinii bardziej doświadczonych programistów. Skończyłem obecnie liceum, od kilku lat uczyłem się programowania (głównie web fullstack i czasem coś z okolic C), zrobiłem kilka projektów. Jednak widzę, że wraz z ubiegiem czasu coraz więcej osób przypada na jedno juniorskie miejsce na rynku pracy IT.

Uważam, że dobrym wyjściem dla mnie będzie pójście na jakiś fajny bootcamp (np. frontend czy java backend dev, whatever), który daje mi gwarancję pracy i skorzystanie z niej. Nie chodzi mi tu stricte o wiedzę, a o gwarancję pracy. Tak, wiem, że pewnie będzie to g*wniane stanowisko (z tej gwarancji), ale JAKIEŚ BĘDZIE (w IT). Spowoduje to, że jeśli tam przepracuje z rok czy 2 lata, to będę miał już to doświadczenie komercyjne, a z nim powinno pójść łatwo przy aplikacjach na bardziej "wyszukane" oferty pracy.

Co sądzicie?

Pozdrawiam

2

Nie korzystałem z kodilli (ani innego bootcampu), ale jakiś miesiąc temu czytałem o ich gwarancji pracy bo temat był poruszany na grupie fejsbukowej.

Co mi się rzuciło w oczy:

  • twój mentor z kodilli, po skończeniu bootcampu co tydzień wysyła Ci 5 ogłoszeń na które MUSISZ wysłać CV (ofc robisz to z ich poczty, aby widzieli w jaki sposób to robisz).
  • potem Ty masz szukać 5 ogłoszen tygodniowo, wysylac je mentorowi i na nie aplikować.

A co jesli ogloszenia sie skonczą? Albo mentor bedzie CI wysylac ogloszenia na testera manualnego a Ty robiles bootcamp javowy? Nie wysylajac cv na to ogloszenie, lamiesz regulamin "gwarnacji pracy". Nie pamietam czy bylo cos tam o lokalizacji tych ogloszen.
Dodatkowo spojrz na rozpiske takiego bootcampu, nie jest to najwyzszych lotów, a jednak 14k+ na kurs z gwarancją to nie są małe pieniądze.
Słowa gwarancja pracy ładnie brzmią, ale łatwo jest "złamać" regulamin i pieniędzy już nie odzyskasz.

7
  • Butkamp nie daje Ci gwarancji pracy, a robi z Ciebie jedynie pajaca na którego patrzą się z politowaniem nawet do PHP..
  • Gwarancję pracy daje Ci wiedza oraz umiejętności jej sprzedania.
  • Gwarancję pracy dają Ci jakieś zrealizowane projekty niezależnie czy do szuflady, online, dla klienta.
1

Skoro uczysz się kilka lat to może zamiast marnować czas na bootcampy lepiej aplikować na stanowiska juniorskie?

1
tdudzik napisał(a):

@Vaversky: a masz możliwość pójścia na (dobre) studia?

Mieszkam w Lublinie i obecnie mam dylemat dotyczący wyjazdu do Warszawy. Rodzice polecają zostać w Lbn jeszcze przez 3 lata (I stopień studiów) i dopiero potem wyjechać. Ja jednak sądzę, że w Warszawie jest duuuuuuuuuuuuuużo lepszy rynek pracy IT, lepsze uczelnie, lepsze możliwości stażu. Co sądzicie na ten temat? Wyjeżdżalibyście już teraz na moim miejscu czy po tych "3 latach"?

2
Vaversky napisał(a):
tdudzik napisał(a):

@Vaversky: a masz możliwość pójścia na (dobre) studia?

Mieszkam w Lublinie i obecnie mam dylemat dotyczący wyjazdu do Warszawy. Rodzice polecają zostać w Lbn jeszcze przez 3 lata (I stopień studiów) i dopiero potem wyjechać. Ja jednak sądzę, że w Warszawie jest duuuuuuuuuuuuuużo lepszy rynek pracy IT, lepsze uczelnie, lepsze możliwości stażu. Co sądzicie na ten temat? Wyjeżdżalibyście już teraz na moim miejscu czy po tych "3 latach"?

Rodzice mają rację. W Lublinie spokojnie złapiesz robotę na miejscu. Mało tego nawet z rocznym doświadczeniem na miejscu możesz poszukać zdalnej dla firmy z Waw. jest ich tam troszkę więc żaden problem.
Nie wiem jak droga z Lublina do Wawy dziś, bo kiedyś była tragiczna ale autem leci się tam w godzinę z minutami (120km chyba). Siedziałbym tu, robił uczelnię, bo jest dość spoko. Kontakty. Wpadł do koła .NET, bo na pewno chłopaki kontynuują jakieś uczelniane zabawy z tym związane. Robotę dodatkowo żeby dorobić, i złapać doświadczenie, a na Wawkę przyjdzie jeszcze czas.

1

Też jestem zdania jak inni. Skoro już kilka lat się uczysz developerki, to nie ma sensu marnować czasu i pieniędzy na bootcamp.
Masz nadmiary kasy? Można to lepiej wykorzystać.
Nie masz kasy i chcesz wziąć kredyt? Rozpędź się i uderz w ściane :)

Nawet jeśli się zdecydujesz tam iść, to biorąc pod uwagę to, że się uczysz od kilku lat, po prostu byś się tam nudził.

Siadasz, wymyślasz projekt i przekładasz to na kod.
Napotkasz problem? Googlujesz.
Materiałów jest ogrom, blogów, postów na forum, książek. Nie za 14k a za kilkadziesiąt złotych maks.

1
tdudzik napisał(a):

A ja mam inne zdanie niż kolega @Hispano-Suiza :) Jak tylko masz możliwość studiowania na PW/UW to bym uciekał do Warszafki. Lepsza uczelnia i większe możliwości. ;)

Lepsza uczelnia z jakiego powodu? Każda uczelnia realizuje ten sam program lepiej bądź gorzej. Studia jako tako nie uczą pod konkretną pracę, a dają wiedzę informatyczną jak nazwa wskazuje. Lublin jest miastem ultra tanim, i ładniejszym niż Warszawski beton. Jeżeli ma opcję mieszkania z rodzicami to pracę jako front znajdzie. Nabije doświadczenia, i wjedzie do tej upragnionej Wawy na białym koniu, a nie koń na nim.

10

Tak, wiem, że pewnie będzie to g*wniane stanowisko (z tej gwarancji), ale JAKIEŚ BĘDZIE (w IT). Spowoduje to, że jeśli tam przepracuje z rok czy 2 lata, to będę miał już to doświadczenie komercyjne, a z nim powinno pójść łatwo przy aplikacjach na bardziej "wyszukane" oferty pracy.

O, sancta simplicitas :D :D Dostaniesz gwarancje pracy na słuchawce w helpdesku (pani Bożena dzwoni bo drukarka nie działa, albo bateria w myszce się wyczerpała) albo ewentualnie jak będziesz miał szczęście to jako tester manualny i będziesz klikać cały dzień po jakichś g**no-aplikacjach. Ani jedno ani drugie nie przyda sie ani trochę podczas szukania pracy developera, a ty zmarnowałeś właśnie 20k na bootcamp i 2 lata na słuchawce. Dobra robota! :D

2

Samemu się trzeba uczyć, na studiach też się sam w dużej mierze uczysz, namnożyło się butkampów a wraz z nimi oskarków i julek z nadętym ego co myślą że, coś umieją. A potem portale piszą że, mamy przesyt informatyków.

1 użytkowników online, w tym zalogowanych: 0, gości: 1, botów: 0