Listy motywacyjne

Odpowiedz Nowy wątek
2014-12-23 13:21
0

Czy podczas poszukiwań pracy oprócz CV piszecie też listy motywacyjne? Jeśli tak - czy standardowe kopiuj-wklej do każdego pracodawcy czy tylko do wybranych ofert?


"Learn C, instead of just stringing random characters together until it compiles (with warnings)."
Paulo Coelho

Pozostało 580 znaków

2014-12-23 13:24
0

listy motywacyjne to zalezy, ja wole opisac dlaczego interesuje mnie oferta w mailu. Robie to pod kazdego pracowadce

Pozostało 580 znaków

2014-12-23 13:26
0

Tylko jeśli ktoś wyraźnie sobie tego życzy, a to zdarza się bardzo bardzo rzadko. Wtedy personalizuje taki list.


Na PW przyjmuje tylko (ciekawe!) zlecenia. Masz problem? Pisz na forum, nie do mnie.

Pozostało 580 znaków

2014-12-23 14:10
0

Istotnie rzadko się to zdarza(aczkolwiek nie siedzę w temacie wiele lat). Z tego co zauważyłem w tej dziedzinie najbardziej istotne jest cv i to co się umie a kwestie które by można umieścić w liście motywacyjnym poruszane są na rozmowie kiedy firma jest zainteresowana pracownikiem. Kilka razy zdarzyło mi się pisać i wtedy indywidualnie do firmy pisałem. Puszczać wszędzie ten sam raz klepnięty szablon byłoby moim zdaniem nieelegancko.

Pozostało 580 znaków

2014-12-23 14:16
Krwawy Samiec
0

Przy pierwszym poszukiwaniu pracy, pisałem listy motywacyjne.
Były one nieco szablonowe, ale też zmieniałem podstawowe dane oraz ogólne zagadnienia i opisy, więc wychodziło około 60% szablonu, reszta opisu pod pracodawcę.

Myślę, że to każdemu się podobało. Jednak w kolejnych pracach już niekoniecznie taki list bym pisał, chyba że bardzo bardzo bardzo by mi zależało na danej pracy.

Pozostało 580 znaków

2014-12-23 14:17
0

Odchodzi się od tego w rekrutacji IT jako, że większość firm wyszła z założenia iż ludzie i tak będą pisać tam bzdury. Choć nadal w typowych softwarehousach listy są czasamy wymagane i ich treść (czyli twoja motywacja) są analizowane w procesie rekrutacji.

Pozostało 580 znaków

2014-12-23 14:55
0

Ja dnosze wrazenie ze "to zalezy" - jesli sami odpowiadamy na oferte, warto napisac cos w rodzaju listu motywacyjnego w mailu (chyba ze jest explicite wymagany). Jesli startujemy w procesie po kontakcie ze strony headhuntera, przewaznie jest sie pytanym o motywacje na rozmowie telefonicznej. Swoja droga uwielbiam sytuacje jak najpierw pani dzwoni zacheca do procesu rekrutacji, a potem sie pyta czemu zdecydowalem sie brac udzial w rekrutacji na dane stanowisko:)

Pozostało 580 znaków

2014-12-23 15:07
0

Niepotrzebne są listy motywacyjne, bo de facto i tak zaproszą cię na rozmowę i będziesz miał okazję powiedzieć na żywo, czemu akurat chciałbyś tam pracować. Wydaje mi się, że pracodawcy wolą kontakt bardziej bezpośredni (telefon, spotkanie na rozmowie) i do takiego dążą. Czyli: wysyłasz CV, potem dzwonią, albo mejlują i umawiasz się na właściwą rozmowę o pracę w biurze firmy.


((0b10*0b11*(0b10**0b101-0b10)**0b10+0b110)**0b10+(100-1)**0b10+0x10-1).toString(0b10**0b101+0b100);
edytowany 1x, ostatnio: LukeJL, 2014-12-23 15:07

Pozostało 580 znaków

2014-12-23 15:35
MiL
0

Dla mnie zawsze to było bez sensu. Po co chcę tam pracować? Wiadomo że dla kasy.

Pozostało 580 znaków

2014-12-24 13:41
0

@MiL, masz bardzo prymitywny sposób patrzenia na świat. Znam dośc dużo programistów, których główną motywacją jest chęć nauki, bo kasa to rzecz względna. Dziś za swoją super pensję programisty w Polsce nie kupisz Lamborghini. Lepiej zostać Januszem biznesu i robić np. meble. Szybciej się dorobisz.

A ja znam dużo programistów którzy pracują dla pieniędzy a zainteresowania mają zupełnie inne. Może jestem już za stary, ale takie mówienie że "chcę tu pracować żeby się dużo nauczyć, rozwijać i zbawiać świat" trochę mnie śmieszy. Bo po co chęć nauki programowania? Żeby być lepszym i w efekcie więcej zarabiać, to chyba logiczne. Chyba że ktoś to traktuje jako swoje hobby, to zgoda, może to robić dla przyjemności. - MiL 2014-12-24 13:56
Wojtek Seliga nazywa ich C-players. Tacy programiści degenerują się w przeciągu kilku-kilkunastu lat i później tworzą młode dynamiczne zespoły w korporacjach, gdzie wytwarza się soft w oparciu o najnowocześniejsze rozwiązania (Java 6, Spring 2 i Hibcio 3.5). Co do zarabiania i uczenia się to pozwolę sobie w poście nie w komentarzu, bo to dłuższy wywód.. - Koziołek 2014-12-24 14:30
Nie da się pracować jako programista i nie rozwijać się jakoś... samemu, po jakimś czasie hamujesz jak PKB Ukrainy i leci ci tylko staż pracy ... zero skilsów - mam nadzieje nie trafić na takich bażantów. - niezdecydowany 2014-12-24 14:49
@Koziołek: "Wojtek Seliga nazywa ich C-players" - tych którzy pracują dla kasy, czy tych którzy pracują, bo to lubią? :) - Spinaczer 2014-12-24 16:56
tych co pracują dla kasy. Ci co pracują dla funu to a-players - Koziołek 2014-12-24 17:01

Pozostało 580 znaków

2014-12-24 14:48
1
MiL napisał(a)

Bo po co chęć nauki programowania? Żeby być lepszym i w efekcie więcej zarabiać, to chyba logiczne.

To jest kolejny przykład na to, że postrzegasz świat w bardzo prosty sposób. Po pierwsze nie ma bezpośredniego związku pomiędzy tym ile się nauczysz, a tym ile zarabiasz. Oczywiście wiedza i umiejętności są mają wpływ na zarobki, ale tylko do pewnego momentu. Po około 10 latach na rynku pracy osiągasz maksimum tego co można ci zapłacić jako programiście w danej technologii (przy założeniu, że nie jest to jakaś super dziwna technologia, ale tu też są limity). Jedyną opcją na zwiększenie swoich zarobków jest przejście na januszowanie, czyli prowadzenie firmy i czerpanie korzyści z pracy innych programistów.
Teoretycznie możesz zmieniać technologie i tym samym unikać "zaszufladkowania" i obniżenia zarobków wraz z wiekiem > http://techcrunch.com/2010/08[...]t-it%E2%80%99s-all-about-age/

Tyle tylko, że jak masz te 40 lat to jesteś inaczej postrzegany na rynku pracy nawet w IT i dużo ciężej jest ci utrzymać poziom wynagrodzenia. Dołóż do tego nieprzewidywalność technologii (buzz words, run na pewne rozwiązania w danym roku) oraz spadającą z wiekiem możliwość przyswajania wiedzy i masz gotowe.

Ergo, nauka dla funu, a nie dla kasy ma sens ponieważ kasę i tak będziesz zarabiać tylko do pewnego momentu, a potem następuje degradacja w tym zakresie. Jednocześnie pozwala to na przygotowanie sobie planu B na wypadek znacznego spadku wynagrodzeń w jakimś segmencie rynku (technologii). Dodatkowo wiedza, rozległa i wszechstronna zarówno technologiczna jak i z innych dziedzin, pozwala na lepsze prowadzenie firmy (też do pewnego momentu, bo potem wychodzą nasze ograniczenia umysłowe).

W kontekście tematu pieniądze jako motywacja będą sprawdzać się tylko do pewnego momentu i tylko pod pewnymi warunkami. Na dłuższą metę taka motywacja nie stanowi dla pracodawcy żadnej wartości.

"pewnego momentu, a potem następuje degradacja w tym zakresie" - chcesz mi powiedzieć, że jak będę miał te 4 dyszki na karku(o ile wcześniej nie umrę na raka, nie przejedzie mnie samochód albo nie zginę w zamachu terrorystycznym) - to jako "programista" będę zarabiał mniej jakbym miał ~30 ? włącza mi się red alert. - niezdecydowany 2014-12-24 14:54
tak. I w linku masz to empirycznie udowodnione :D - Koziołek 2014-12-24 16:26
hmm, trzeba jakiś kurs spawacza zrobić żeby po 50'tce nie zginąć z głodu :D - niezdecydowany 2014-12-24 18:13

Pozostało 580 znaków

Odpowiedz
Liczba odpowiedzi na stronę

1 użytkowników online, w tym zalogowanych: 0, gości: 1, botów: 0