Lectre
2016-01-09 12:28

Hej. Chciałem podzielić się z wami wrażeniami po pierwszym tygodniu pierwszej pracy w IT oraz nowym modelu życia. Jeśli ktoś nie widział poprzednich wpisów, zapraszam pod tag #lectre

Zmieniło się wiele rzeczy. Nie zwykłem tworzyć postanowień noworocznych, bo i po co czekać do kolejnego roku by coś zmienić. Tym razem termin rozpoczęcia pracy zbiegł się blisko z początkiem stycznia i w ten sposób postanowiłem sobie przewartościować siebie by przystosować się nowych realiów, zwiększyć produktywność oraz szczególnie by odczuwać więcej szczęścia i radości z życia.

Podsumowując ostatnie miesiące, każdy dzień wyglądał niemal podobnie. Nie mam wymagającej szkoły , w domu większych obowiązków również brak, w zasadzie każdego dnia miałem ~10h czasu dla siebie, z czego tak na prawdę używałem 20-30%, a resztę... traciłem głównie na klikanie w Internet. Odkąd tylko miałem komputer i Internet każdą wolną chwilę przeznaczałem na MMORPG. Mimo absolutnie zerowego zaangażowania w naukę w domu, w szkole (podstawowa, gimnazjum) szło mi bardzo dobrze. Bardzo lubiłem i ciekawiły mnie lekcje z większości przedmiotów, jednak szkoła nauczyła mnie głównie tego, że... choćbym nie wiem sobie olewał, to i tak nie będę miał żadnych problemów. Przez to bardzo ciężko mi przychodziło robienie czegokolwiek w domu w swoim wolnym czasie. Traciłem czas na rzeczy które nie dawały mi radości, marnowałem całe dnie przez co czułem się jeszcze gorzej. Ciężko było mi programować, gdy dwoma kliknięciami mogłem przejść na dowolny pochłaniacz czasu i spędzić dzień nie robiąc nic, co jest o wiele prostsze.

Moim remedium miała być nowa praca. Wiedziałem, że najwięcej szczęścia daje mi wysoka wydajność. Bardzo dobrze czuję się idąc spać zmęczonym po intensywnym dniu, a nie będąc już po prostu znudzonym nic nie robieniem. Rozpisałem sobie plan dnia zaczynając od najważniejszych rzeczy takich jak sen, szkoła, praca. Następnie umieściłem w nich takie punkty jak nauka: powtórki do matury, aktywność fizyczna: bieganie oraz siatkówka oraz książki (których nota bene czytam teraz 3x więcej, to one głównie zapełniają mi lukę po bezproduktywnym klikaniu w Internet). Zwiększyłem ilość snu z const = 7 na 7.5[h] oraz przesunąłem go w czasie, zamiast kłaść się o 24:00-1:00, usypiam o 22:00. Znajomych mam głównie ze szkoły, więc problem rozwiązuje się sam, a poza tym co najmniej jeden dzień w weekendzie mam absolutnie wolny od programowania oraz nauki. Jeśli mam podsumować pierwszy tydzień po zmianie - czuję się o niebo lepiej. Wykorzystuję swój potencjał i zatracam powoli nawyk i chęć marnowania czasu.

No dobra, teraz gdy już zanudziłem was bzdetami o sobie, przejdźmy do pracy.
Wydaje mi się, że mam dużo szczęścia. Nie trafiłem do żadnego Janusza ani do dużej korporacji. Coś pomiędzy. Ogólnie jestem Junior Java Developerem, ale w innych firmach być może nazwali by to stażem. Robię to co robi się na stażach, ale tutaj nazywa się to Junior Developerem. I płaci się jak Junior Developerom. Nie mamy szkoleń, uczymy się sami w czasie pracy. Przez najbliższy czas będziemy zajmować się w ramach treningu tworzeniem wewnętrznego softu. Świetnym jest to, że użyjemy technologii w których planowałem się rozwijać w domu, jeśli nie dostałbym się do pracy. W zasadzie wypiszę zarówno zalety jak i wady.

  • Ludzie i atmosfera. Przed podjęciem pracy wiele słyszałem o sztucznym korpo luzie. Tutaj jest sam luz.
  • Sprzęt. Jedna z nielicznych wad, to laptop. 4GB ram to zdecydowanie za mało. Poza laptopem jednak jest bardzo dobrze, dwa ekrany sprawiają, że praca jest o wiele łatwiejsza.
  • Zaufanie. To chyba ta rzecz, która utwierdziła mnie że ta praca jest dla mnie. Nikt nie stoi nade mną z zegarkiem, nikt nie sprawdza czy faktycznie wysiedziałem tyle ile miałem, godziny zliczam i co miesiąc wysyłam ja. Według mnie idealny scenariusz. Oni mi ufają, a ja się wywiązuje z zobowiązań. To mi się chyba podoba najbardziej.
  • Herbata, kawa, owoce. To również jest super.
  • Dojazd. Z domu zajmuje mi ponad godzinę. Ze szkoły 40 minut. Długo, ale mogę w tym czasie się zrelaksować i poczytać. Niemniej to jednak spora wada.
  • Biuro. Jest świetne, wręcz domowe. Nie ma boksów, są pokoje. Duużo przestrzeni.
  • Technologie. Otwieram się na nowe technologie takie jak Jersey czy Angular, jak dla mnie bomba. W programowaniu chyba najbardziej interesuje mnie poznawanie nowych rzeczy.

Pracuję na 3/4 etatu, do szkoły chodzę 3 razy w tygodniu. W dwa pozostałe dni mam tylko 3 oraz 4 lekcje, więc nadrabiam sobie to w domu, szkoła nie ma tutaj nic przeciwko, gdyż dobrze się uczę i mam dobrą frekwencję.

Na koniec polecę wam jeszcze książkę, którą podpatrzyłem od @kaczus. http://lubimyczytac.pl/ksiazk[...]kach-plynacych-z-samokontroli

#lectre #praca

Lectre

@Javaluke Scriptwalker: Życie i terminy nauczyły mnie najwięcej, hahah. A z tych konkretniejszych, to nie wiem czy kiedyś coś przerabiałem. Zacząłem od kopiowania przykładów, teraz jeśli czegoś nie wiem to sprawdzam w dokumentacji / kodzie. Poradników jest mnóstwo, a Spring ma najlepszą dokumentację ever. Jeśli nie kojarzysz nic, to obczaj sobie https://www.youtube.com/watch?v=RQEsSCwsRf0 a potem czytaj tylko o tym co ci potrzeba ;)

Lectre
2015-12-20 16:32

Ostatnimi czasy udałem się do biura by podpisać umowę jako junior Javy, czym zamknąłem proces rekrutacji i chętnie podzielę się wrażeniami :)

Dla tych którzy przegapili, oto pierwszy wpis z serii: Temat o przekwalifikowaniu jednego z użytkowników jest najpopularniejszy na forum, w...
Zastanawiałem się, czy wypisać suche fakty i spostrzeżenia, czy może ubrać to wszystko w przyjemne dla oka opowiadanie. Skłoniłem się ku drugiej wersji, zapraszam.

Dużym zbiegiem okoliczności można nazwać fakt, że w ogóle wziąłem udział w procesie rekrutacji. Gawędząc ze znajomym, studentem informatyki na 3 roku, dowiedziałem się iż został zaproszony na testy do, jak się okazało, mojej obecnej firmy. Podobno firma rozsyłała takie zaproszenia do studentów którzy brali udział w czymś tam, sam już nie pamiętam. Zażartowałem, że wproszę się na ten test... i tak się stało. Napisałem z zapytaniem do pani od HR czy mimo braku zaproszenia wydrukują jeszcze jedną kopię arkusza. Jak się okazało, papieru nie zabrakło. Co istotne, w mailu napisałem tylko o doświadczeniu w Javie, nic o studiach a w zasadzie o liceum. Tak więc miałem jeden dzień na przygotowanie się. Idąc na test nie spodziewałem się niczego. Mam na myśli to, że byłem pewien że na tym się skończy. Mimo to byłem bardzo szczęśliwy, wyjście z programowaniem poza mój pokój było dla mnie nagrodą samą w sobie.

Test. Mając jeden dzień na przygotowanie, zdecydowałem się wyszukać wymagań na Juniora w owej firmie. Spring i Hibernate. Uff, jest dobrze. Z uśmiechem na buzi spędziłem wieczór na robieniu notatek z Hibernate, Spring Data i Spring Boot, którego wtedy jeszcze nie używałem, a gdy zacząłem, to nota bene szybko przestałem. Rankiem jeszcze sobie powtórzyłem i razem ze znajomym pojechaliśmy na test. Humor z bardzo dobrego poprawił mi się na jeszcze lepszy gdy otworzyłem arkusz z zadaniami. Pytania były z Javy, trochę Javy SE oraz Javy Standard Edition. I algorytmiki. Tyle. "Zgoda, walczmy na waszym gruncie [studenty]" - pomyślałem.
Test odbywał się o dwóch godzinach, wybraliśmy wcześniejszą. Razem ze mną test z Javy pisało jakieś 5 lub 6 osób. Przypuszczam, że większość osób przyszła na godzinę popołudniową. Wszyscy, łącznie z moim znajomym, wyglądali na bardzo poważnych i spiętych, co bardzo mnie zdziwiło.
Podobał mi się ten test. Wszystko już mi było jedno, że większość pytań była zamknięta. Oprócz takich popularnych pytań jak zaznaczenie kolekcji, której elementy są unikatowe, były pytania niebanalne. Takie, na które odpowiedzi znałem nie z jakichś książek czy Internetu, ale z praktyki. Błędy, które robiłem i których nie przepuszczał kompilator okazały się teraz bardzo dużym atutem. Zapamiętałem je i teraz tę wiedzę mogłem wykorzystać. Aha, test był w całości po angielsku, w czym też upatrywałem swojej przewagi. Wiedziałem, że większość na pewno nie będzie w stanie zrozumieć części pytań. Szło dobrze. Byłem zrelaksowany, po części z pytaniami zamkniętymi zjadłem ciasteczko, popiłem wodą i zabrałem się za zadania otwarte. Pierwszego nawet nie pamiętam, było łatwe. Drugie było ukłonem w stronę tych przeglądających zbiór pytań na rozmowę kwalifikacyjną i polegało na zaimplementowaniu stosu. Na dowód mojego amatorstwa, nigdy nie używałem stosu i nie pamiętałem czy oferuje niektóre metody, więc tak oto powstał stos 2.0. Trzecie zadanie było trudniejsze, łącząc to z faktem iż jestem słaby z algorytmiki, wyszła bazgranina i nic poza tym. Zadanie to polegało na sortowaniu listy Integerów według ilości cyfr liczby. Po raz pierwszy przekonałem się jak trudno jest pisać kod bez IDE, jak bardzo jestem bezbronny bez mojego unikatowego theme i ctrl+F.
Wychodząc z biura zaczepiłem jednego z uczestników testu. Okazało się, że jest już na 5 roku i napisał wszystko, włącznie z tym gdzie wyłożyłem się ja. Nie popsuło to jednak mojego humoru. W pytaniu o rok studiów napisałem, że kończę liceum, dlatego wiedziałem że na teście wszystko się kończy oraz że zyskałem jakieś doświadczenie nie tracąc nic.

Około dwa tygodnie później zostałem zaproszony na rozmowę. Mój znajomy odpadł w tym momencie. Przy okazji miałem dosłać w w szybkim tempie CV. W 30 minut napisałem tylko konkrety, nie dodając fajerwerków. Moje CV zawierało iloczyn zbiorów (to_co_umiem, to_czego_oni_używają), dane kontaktowe oraz nazwę szkoły, nic więcej. Miałem jakiś tydzień na przygotowanie, jednak traf chciał, że miałem zlecenie i skupiłem się raczej na nim. Powtórzyłem Javę 8, której nie używałem (poza malutkimi wyjątkami) w żadnym projekcie oraz SQL. Skupiłem się na zrobieniu jak najwięcej w moim Springowo-Hibernatowym projekcie. Oprócz tego miałem w zanadrzu fajnie napisany CRUD w JavaFX/JDBC.
Na rozmowę zdecydowałem się ubrać w czarne jeansy oraz koszulę. Nie zanadto oficjalnie, ale ekstraordynaryjnie. Rozmowa była podzielona na dwie części. Część techniczna oraz rozmowa z panią z HR.

Część techniczna. Rozmówcą był szef zespołu. Dostałem do rąk laptopa i miałem za zadanie... jeszcze raz podejść do testowego zadania, którego nie rozwiązałem na papierze. Jeszcze raz przekonałem się jaki jestem słaby w obcym środowisku. IDE w domu mi pomaga, oszczędza dużo czasu i pozwala czuć się komfortowo. Tutaj natomiast dostałem laptopa i IntelliJ. Brak myszki. Nie potrafiłem się odnaleźć, do tego nie znałem skrótów klawiszowych, a zaznaczanie touchpadem linii, ctl+C, ctrl+V zajmowało mi tyle, co napisanie nowej linii... Jako, że pan egzaminator był bardzo miły, zapytałem czy pamięta skrót na kopiowanie bieżącej linii w dół. Z uśmiechem odparł, że nie zna, że go zagiąłem. I tak zaczęła się swobodna pogawędka o IDE, których używam ja, o tym że chętnie przeszedłbym na IntelliJ, ale community version mi nie wystarczy. Potem zapytałem czy zainstalowana Java to 5 czy 6. Dowiedziałem się, że 6 oraz dostałem pytanie zwrotne po czym poznałem, że to 5 lub 6. "Obecność generics i brak diamond operands. Musi być między 5 a 6." Rozmawialiśmy a ja w tym czasie pisałem. Długo. W końcu coś napisałem, ale nie przewidziałem jednego przypadku i byłem na siebie zły. Przeszliśmy do testowego arkusza i zrobiło się jeszcze ciekawiej. Na frontowej stronie widniało pytanie o rok studiów, gdzie wpisałem "finishing highschool", co nota bene faktycznie może być mylące. Dialog wyglądał mniej więcej tak:

  • No, to na którym roku studiów Pan jest?
  • Nie jestem na żadnym roku studiów.
  • To ma Pan skończone studia?
  • Nie, nie mam ukończonych studiów.
  • No to dlaczego nie wpisał Pan roku tylko ukończone liceum?
  • Ponieważ jeszcze nie poszedłem na studia, a liceum jeszcze nie skończyłem, miałem na myśli proces kończenia liceum, w sensie ostatni rok...
  • [Buffering...] Przepraszam, słucham?
  • No jestem w ostatniej klasie liceum. Ale po liceum wybieram się na studia.
  • Kiedy się Pan urodził? :O
  • 97.
  • [Dałbym sobie głowę uciąć, że nastąpiła kalkulacja mojego wieku] ...
  • [Przerwałem] Tak, mam 18 lat.
  • [Z oczami jak pięciozłotówki] Aplikował Pan w wieku 18 lat?
  • [Ja już nieco zmieszany sytuacją] Yyy, no w zasadzie to ja yyy... tylko przyszedłem napisać test.

Pan rekruter był wyraźnie zainteresowany i zaskoczony, zaczęliśmy rozmawiać jak to się stało, że zacząłem programować. Atmosfera stała się jeszcze bardziej przyjazna. Przeszliśmy do części z pytaniami. Rozmówca miał przygotowany dość gruby plik z kartkami zawierającymi pytania. Zostałem poinformowany, że to pytania na różne szczeble, więc zada mi tylko niektóre i żebym się nie martwił jak czegoś nie będę wiedział. W przeciwieństwie do testu, tutaj pytania w zdecydowanej większości były copy-paste z Internetu. Checked/unchecked exceptions, Stringi oraz rodzaje ich tworzenia, stos i sterta w Javie, wzorce projektowe. Pytań było około 15. Odpowiadałem bardzo po swojemu, nie zważając na definicje. Dekorator wytłumaczyłem tak patologicznie, że samemu chciało mi się śmiać. Ale myślę, że to był mój atut, na twarzy lidera zespołu Javy gościł uśmiech. Przyznałem się od razu, że nie korzystałem nigdy z tego wzorca i jedynie przeczytałem o nim w książce. Dowiedziałem się, że killerem było pytanie "Co zwraca konstruktor?". Większość odpowiadała, że nic, bo nie ma returna :D
Oprócz regularnych pytań poprosiłem o przykłady pytań, które pan rekruter omija. Na część odpowiedzi oczywiście nie znałem (np. JPA), ale na kilka miałem trochę do powiedzenia (Spring, JDBC).
Podsumowując, byłem zadowolony z części technicznej. Wyłączając praktykę, była łatwa. Niestety nie oglądaliśmy moich projektów :(

Dalej była około półgodzinna rozmowa z panią z HR. Tutaj już standard: gadka po angielsku, wymienianie swoich cech charakteru, jak się widzę za lat 5. Oprócz tego były pytania o moje ulubione technologie, technologie w których chcę się rozwijać i technologie w których teraz sobie w domu piszę. Wszędzie odpowiadałem zgodnie z prawdą, to samo. Zapytano mnie też o inne języki programowania jakie znam.

Tutaj proces rekrutacji, jak i ta opowieść się kończy. Test pisało przypuszczam 12-18 osób. Nie omieszkałem spytać o to ile osób przeszło rekrutację. Spodziewałem się odpowiedzi w granicach 5-8. Okazało się natomiast, że dostało się... 2 juniorów z Javy. Pamiętacie studenta piątego roku z początku relacji? Nie, to nie on był tym drugim. Z kontekstu wypowiedzi team leadera, który mnie rekrutował wywnioskowałem, że ma być nas grupka i będziemy się na początku wyłącznie uczyć. Także wątpię by mała liczba przyjętych była spowodowana budżetem firmy, szczególnie że nie jest mała. Dlaczego więc tylko dwóch? https://www.youtube.com/watch?v=_1jxykAEjuY

Podsumuję.

Czy młody wiek i brak studiów był moją wadą?
Nie był. Mało tego, trafiłem na człowieka, który był pozytywnie zaskoczony.
Czy było to więc moją zaletą?
Być może poniekąd tak było, ponieważ pokazałem, że się tym interesuję i bez przymusu poświęcam wolny czas na naukę.
Jak pieniądze?
Dobrze, dostałem kwotę niemalże taką o jaką poprosiłem, ale mogłem poprosić o więcej :D Kto tam wiedział, że tak to się potoczy.

Jeśli pojawią się pytania, odpowiem w komentarzach :)
#lectre #praca

some_ONE

@topik92: Nie chodzi mi o formatowanie tylko o to, że trzeba się zastanawiać co ten kod robi. Jakieś tablice list, 4 pętle.

topik92

@some_ONE: Nie bede pisał osobnych fukncji w komentarzu bo wyjdzie za długi. U siebie użyłem metod rozszerzonych i jest bardziej elegancko ale pisanie całych klas w tutaj to tak nie bardzo. Liczenie długości trzeba wydzielić na metode, btw tam jest bład i wysypie sie dla zera wiec tym bardziej trzeba. Te nieszczęsne 11 też trzeba wydzielić na stała. Internalizacje można wydzielić. Sortowanie przez zliczanie z zachowaniem kolejności polega na "jakieś tablicy list" i przeskoczyć się tego nie da, w zamian za "arbitralne założenia" otrzymuje się O(n) a nie O(n log n). Trzy ostatnie pętle i tak trzeba trzymać razem, gdy spojrzysz na takie coś musisz pomyśleć "o co tu chodzi" ew. "o co tu ka chodzi", gdybyś zobaczył metode yieldującą tablice list w oderwaniu od kontekstu t pojawiła by się myśl: "jaka ka tablica list, co za debil to wymyslił"(przynajmniej ja tak mam), poszukałbyś co tego używa i tak zastanawiał byś się "o co tutaj k*a chodzi".

Lectre
2015-12-09 19:43

Temat o przekwalifikowaniu jednego z użytkowników jest najpopularniejszy na forum, więc pomyślałem, że skoro tyle ludzi jest zainteresowanych takimi historyjkami, podzielę się swoją. Dzisiaj obudził mnie telefon od pani z HR, od której dowiedziałem się, że zostałem przyjęty na stanowisko Junior Java Developer do pewnej małej korpo z placówką we wschodniej Polsce. Udało mi się dosyć wcześnie - mam lat 18 i jeszcze kilka miesięcy liceum przed sobą.

Pamiętajcie, perfekcjonizm to zło. Gdyby nie zbieg okoliczności który sprawił, że znalazłem się w procesie rekrutacji, nadal klepałbym tylko dla siebie i uczył się technologii we własnym zakresie, żyjąc w przeświadczeniu że nawet Junior to samowystarczalny organizm znający się na wszystkim.

Sam proces rekrutacji dał mi dużo doświadczenia, gdybym nawet pracy nie dostał, byłbym zadowolony że mogę dzięki temu wypaść lepiej w innej firmie.

Jeżeli pojawi się zainteresowanie tematem, chętnie opiszę swoją dotychczasową historię w IT, wrażenia w nowej pracy, jakie błędy popełniałem i w czym upatrywałem swojej przewagi nad studentami. Wszystko to z Point Of View osoby która parała się pracą fizyczną przez jakąś część życia :)

Dla ułatwienia będę też używał hashtagu ze swoim nickiem :)
#lectre #praca

Silv

@Lectre: No tak, no tak, ja wiem - miałem na myśli "starać", w sensie "zmienić się na mniejszego perfekcjonistę". ;)

PR1V4T3_R

@Lectre: ja wciąż przy moim 'doświadczeniu' albo pisze bardzo perfekcjonistycznie albo spaghetti xD ale początki bywają trudne ;)

Shalom
2015-11-17 15:34

Pojawiły się właśnie pozycje dla Young Graduate w ESA na przyszły rok (zwykle startują w okolicach lipiec-wrzesień). Zachęcam do zapoznania się i aplikowania! Nie wybierajcie też ofert tylko po nazwie, bo czasem może być myląca dla osób które nie są "w temacie" ;) Dla tych którzy nie wiedzą/nie pamiętają, to są pozycje dla osób które "niedawno skończyły studia". Nie ma twardych limitów ale generalnie wiek oscyluje w okolicach 23-29. Wymóg konieczny to mgr uzyskany przed rozpoczęciem pracy, więc można być teraz studentem 5 roku o ile obronicie się "w terminie".
http://www.esa.int/About_Us/C[...]raduate_Trainee_Opportunities

#esa #praca #ygt #kosmos

Artur Protasewicz
2015-09-27 18:42

#tester #artykuł #praca

Dzisiaj udało mi się napisać 2 programy, które posłużą do napisania kolejnego po długim czasie artykułu dla 4p. Wiadomo - weekend: okres twórczy i produktywny. Odnotowuję to na mikroblogu jako wielki sukces.

Kiedy już się mogłem zrelaksować naszła mnie refleksja. Po co są testerzy? Nie wiem, przypomina mi to film "Zezowate szczęście" i Obywatela Piszczyka, który rozwijał w nieskończoność Dział Sprawozdawczości. Czy nie lepiej zamiast stu testerów użyć jednego starego komputera, który w dodatku się ciągle psuje i zawiesza i sprawdzić jak na nim działa program? Ot i refleksja i wspomnienie dobrych czasów. Też chyba ważna.

Dobrze się zapowiada kolejny tydzień - lubię pisać artykuły dla 4p. Szkoda, że ten dział trochę zapomniany.

spartanPAGE

@MSM Była akcja z wartościowymi odpowiedziami, może czas na jakieś rozruch kompedium? :)

msm

@spartanPAGE: Ja lubie artykuły, i pisac i czytac, ale komendium jest troche martwe w obecnej formie. Myślisz że nie próbowałem? Patrz: Propozycja promowania artykułów :P

Shalom
2015-07-24 13:48
alagner

@Shalom: jakby mi się poskładała kariera wcześniej trochę lepiej to bym pewnie spróbowal teraz, no ale cóż... ;)

Shalom

@alagner: Próbować chyba nigdy nie szkodzi ;)

cmd
2015-05-18 20:56

Pozwolę sobie to tutaj wkleić, ciekawe czy podzielacie opinię :)
źródło: http://www.wykop.pl/wpis/1270[...]edium-wiedzy-przeciez-w-pols/

bez_pracy_brak_kolaczy 13 godz. temu

+147

PRACA IT W POLSCE - KOMPEDIUM WIEDZY
Przecież w Polsce wszystko się robi prowizorycznie i jak najtaniej. Po co zatrudnić dobrego pracownika skoro można zatrudnić dwóch słabych i robić słabe produkty ale w dużej ilości?
W dobrych firmach firma sama z siebie potrafi dać podwyżkę komuś dobremu by miał większą motywację i by nie rozglądał się za inną pracą. A w polsce lepiej dobrego wymienić na dwóch słabych, co się może douczą, a jak się douczą to może nie będą znać swojej prawdziwej wartości i będą się dawać wykorzystywać za słabe pieniądze. W dodatku pracodawca-cwaniaczek czuje się spełniony kiedy zatrudnia kogoś za grosze, czuje się spełnionym biznesmenem.
Po co zatrudniać pracownika za 10000zł który zarobi dla firmy 20000zł skoro można zatrudniać pracownika za 3000zł który zarobki dla firmy 5000zł?
Co ten dobry sobie wyobraża?! Ile ja mu mam płacić?! Inni mają pokorę i liżą mi stopy za to że im daje 2000 na ręke a ten ile chce? po moim trupie. W głowie mu się przewróciło

Nadgodziny można robić kiedy ma się czas albo kiedy chce się kiedy indziej wyjść wcześniej. Jeśli chciałbym pracować 10h dziennie to bym się zatrudnił na 10h a nie na 8h. Ale w polskich warunkach są takie przeliczniki:
pełen etat (8h) = 8h+1h nadgodzin (płatnych tylko 100%)
pełen etat z przymróżenieniem oka = 8h+2h nadgodzin (czasem płatnych)+soboty

Jeśli firma ciągle prosi jakiegoś pracownika o nadgodziny to znaczy że zatrudnia za mało ludzi. Ale po co zatrudnić kogoś dodatkowego skoro można tego pierwszego wykorzystywać do pracy 10h?

Raz osoba rekrutująca nawet zwróciła uwagę że mnie nie znalazła na fejsie. I czuła się niepewnie bo nie mogła mnie wrzucić do jakiejś kategorii/typu człowieka opisanej w książce od psychologii.
Pracodacy uwielbiają ludzi którzy się zajmują lataniem za dupami, albo już mają żony bachory kredyty, bo tacy mają niskie wymagania finansowe i nie są skłonni zmieniać pracę. Albo lubią osoby podatne na pranie mózgu które traktują prace jak swoje życie i robią nadgodziny za darmo i dają sobie wmówić że zmieniają świat swoją pracą.

TYPY FIRM IT W POLSCE:
a) janusz biznesu - na rozmowie kwalifikacyjnej stosuje prymitywne manipulacje przeczytane w książce o manipulacji z lat 80tych, wmawia ci o tym jak u jego boku zrobisz karierę i zarobki ale na początku musisz trochę popracować za niską stawkę by "się wykazać". Oczywiście będziesz u niego robił obowiązkowe nadgodziny, bo tak naprawdę praca jest 10h a 8h oficjalnie bo tak ogranicza kodeks pracy.

b) "macdonaldy IT" - czyli najczęściej zachodnie "korpo" które w polsce outsourcują to czego na zachodzie nikt nie chce robić czyli np.utrzymywanie 20letniego kodu. Celują głównie w studentów bo mają oni niskie wymagania finansowe i są podatni na pranie mózgu.

c) polskie "startupy" - czyli firmy niedawno powstałe z polskim kapitałem, oczywiście z polskimi i startupowymi zarobkami. Robią własne produkty, ale te produkty idą w ilość a nie jakość, jak wszystko w polsce. Często można poznać po "otrzymujemy dofinansowanie z UE". Jako że nie robią wartościowych produktów, nie szukają ludzi zdolnych tylko ludzi z którymi dobrze się piwko po pracy pije. Konto na fejsie jest dużym plusem (najlepiej z dużą ilością znajomych), masz być młody i dynamiczny.

Aha a co do "managamentu" w polskich firmach - szefowie projektów to osoby które dostały się tam:
-za zasługi (wysłużenie wielu lat z nadgodzinami na niższym stanowisku)
-za pomocą nepotyzmu (znajomi i rodzina kogoś wyżej)
-bo mają wystarczającą bezczelność, ignorancję, cwaność by myśleć że mogą zarządzać wieloma ludźmi

Dlaczego w polsce nie podaje się widełek wynagrodzenia? Bo lepiej liczyć na frajera który nie wie ile jest wart i wykorzystywać go.

A czym się kończy wymaganie wykształcenia na programistę? Tym że osoby takie jak ja ignorują takie niepoważne ogłoszenie, a osoby cwaniaczki nawet jeśli nie mają to sobie wpisują fałszywie albo mimo to i tak aplikują do firmy. To świadczy wprost że pracodawcy chcą być oszukiwani i robieni w chuja - więc może ja też zacznę to robić?
Nie warto być uczciwym i nie kłamać w CV - ja jestem właśnie ofiarą tego że sobie nie wpisuje fałszywego np.doświadczenia w CV. Oni wolą kogoś kto sobie wpisze 10 lat doświadczenia jak ma 3 lata.

Pracodawcy robią tak żenujące rozmowy kwalifikacyjne, tak słabo szukają i weryfikują pracowników, a potem jeszcze w swojej głupocie potrafią stwierdzić że nie mogą znaleźć pracowników-specjalistów bo nie ma takich o odpowiednich kompetencjach. Pracodawcy i rekrutanci to najsłabsze i najgłupsze ogniwa firm w Polsce.

#it #programowanie #praca #pracbaza #studia #warszawa #polska #emigracja #oswiadczenie #pytanie #rozowepaski #debata pracodawcow #gorzkiezale #hr #januszebiznesu #biznes

somekind

@cmd: autor sadzi farmazony, jak to ktoś ładnie podsumował w komentarzu.

Owszem, są w Polsce te trzy wymienione kategorie firm, ale są też i normalne firmy. Takie, w których chwali się ludzi za dokonania, a za błędy nie opieprza tylko wyciąga wnioski na przyszłość, a kierownicy są kierownikami, bo potrafią organizować pracę ludzi. To, że ktoś ma pecha do pracodawców, to jeszcze nie znaczy, że wszyscy tak mają.
Odrębną kwestią jest to, czym się człowiek w pracy zajmuje, czy pisze nowy i piękny kod, czy też utrzymuje dwudziestoletnie spaghetti. Bo to zależy od klientów, nie od pracodawcy. Jeśli klient chce płacić za utrzymywanie starego kodu, to nie podjęcie się tego zadania zazwyczaj nie byłoby w interesie firmy.

Wizzie

@cmd: powiedz, że wkleiłeś to dla beki :D poczytaj co ten typek pisze w komentarzach

Shalom
2015-04-08 23:03

Jesteś studentem i szukasz ciekawego miejsca na zdobycie doświadczenia zawodowego? http://jobs.web.cern.ch/job/11265 ;)

#cern #praca #student