fasadin
2016-10-25 15:22

Dawno nic nie pisalem, wybaczcie za brak polskich znakow

Dzis bedzie troszke o wszystkim. Zaczynajmy #fasadin

Zaczne od wakacji, bylem w tym roku na Majorce (nawet mam zdjecie z koszulka 4programmers na tle morza i gor, takze jezeli @Adam Boduch robilby jakis konkurs z tytulem "na wakacjach z 4p" to mam przynajmniej zdjecie zrobione). Majorka zeby zwiedzic jest bardzo fajna wyspa. Zanim przejde do plusow i och achow to ponarzekam sobie troche

  • Strasznie duzo niemcow. Przez co lokalni tez czesto mowia tylko po niemiecku lub po hiszpansku
  • Drogo. Za wode pol litrowa trzeba zaplacic 3 euro (oczywiscie w tych turystycznych miejscach, bo w normalnych sklepach to ceny sa podobne do polskich)
  • Smierdzi. Kanalizacje maja strasznie zle zrobiona. Przez to, co zakret czuc kanalami i to nie weneckimi
    Mimo tych trzech wad, jest niesamowicie fajnie. Piekne plaze, piekne widoki, smaczne jedzenie i jest w tym miejscu cos magicznego.

Druga kwestia to kubek z 4p. Niestety nie wiem dlaczego, ale juz mi nie stoi prosto tylko sie kolysze. Ktos tez ma taki problem?

Trzecia bardziej interesujaca: Oferta specjalna PKP
Po Majorce wybralismy sie do Polski. Plany w trakcie sie zmienily i zamiast od razu jechac do Rzeszowa chcielismy najpierw wstapic do Warszawy. Zastanawiamy sie czy oplaca sie przebukowac lot do Warszawy, wiec patrzymy na ceny PKP Krakow -> Warszawa. 90 zlotych za dwa bilety i to za ekspress. WOW ale fajna cena. No nic to nie bedziemy przebukowywac. Jestesmy na miejscu szybko lecimy bo zostalo nie duzo czasu do pociagu. Pani z okienka wszystko wystukuje i mowi... 270 zl ze zdziwieniem krzyczymy "ILE?!" "270 zl poprosze". Nawet nie mialem tyle przy sobie, bo nie bylem gotowy na taka kwote :D

Zapytalem sie konduktora dlaczego na stronie inna cena, a w kasie inna.
"A bo wie pan, jest kilka takich biletow tanszych, ktore mozna wylosowac. Wie pan, taki totolotek tylko kolejowy"

W Warszawie wszystkim polecam Niewidzialna wystawe. Nie czytajcie nic o niej, bo sobie popsujecie zabawe. Jest warta zobaczenia

Czwarta i zapewne dla wiekszosci najbardziej interesujaca historia bedzie o rekrutacji w Holandii

W mojej poprzedniej firmie finansowo sie nie zgadzalo (nie mi, ale firma zrobila duzo mniej od tego co zaplanowali). Wczesniej umowy czasowe byly automatycznie odnawiane, jednak po spotkaniu szef powiedzial, ze tak juz nie bedzie. Jako, ze nie chce byc bez pracy to powiedzialem wprost mojemu managerowi, ze potrzebuje wiedziec o decyzji na temat mojego kontraktu. Zapytalem wtedy 3 miesiace przed ukonczeniem mojej umowy, jednak zadnej odpowiedzi nie dostalem. Gdy miesiac mina a ja nadal nie wiedzialem jaka jest sytuacja zapytalem kolejny raz. Manager sam nie wiedzial czy zostane czy nie (bo on niestety mial zwiazane rece). Wiec zdecydowalem sie poszukac czegos innego.

Obralem zupelnie inna taktyke teraz przy szukaniu. Szukam czegos co jest blisko, bo mi sie nie chce dojezdzac do pracy.
Znalazlem fajna firme ktora byla ode mnie 1km. Caly proces rekrutacyjny trwal blisko 1.5 miesiaca (2 tygodnie zajelo umowienie spotkania na podpisanie kontraktu). Byl tam test jakis psychologiczny do sprawdzenia moich zdolnosci myslowych, rozmowa z 2 programistami (tej rozmowy nie wspominam dobrze, jeden z programistow zachowywal sie jak gbur po prostu) druga rozmowa z CTO i architektem (ta rozmowe wspominam bardzo pozytywnie). Juz mialem podpisywac z ta firma kontrakt (w czwartek) gdy w tydzien wczesniej (w sumie szesc dni bo w piatek) odezwal sie do mnie headhunter z propozycja wspolpracy, stwierdzilem ze w sumie czemu nie. Zawsze moge pojsc i zobaczyc jak to bedzie. A chcialem z dodatkowego wzgledu, ze aplikowalem do tej firmy wczesniej i sie nie odezwali. W poniedzialek mialem umowiona rozmowe z wspomniana firma (4km od miejsca zamieszkania).
Pierwsza rozmowa telefoniczna przeszla gladko i fajnie. Byla to osoba od rekrutacji tejze firmy. Na samym poczatku powiedzial wprost. "Nie jestem osoba techniczna, wiec ja sprawdzam tylko czy pasowalbys do profilu" Ogolnie rozmowa bardzo pozytywna i fajna. Na koncu zapytal mnie "Podpisujesz kontrakt w czwartek prawda?" "Tak" "Czyli jezeli Ciebie chcemy to musimy sie spieszyc?" "Tak"...
We wtorek dwie rozmowy. Jedna z managerem oraz architektem. Druga wieczorem z CTO przez telefon. W srode dostalem oferte i ja zaakceptowalem. W piatek podpisalem nowy kontrakt
Rozmowy wszystkie byly na fajnym poziomie. Nie bylo HR gowna, nie bylo dziwnych pytan czy testow. Byly pytania techniczne (zadan nie bylo) oraz dawali duzo miejsca do wyjasnienia jak bym podszedl do problemu X czy problemu Y. Caly proces rekrutacyjny zajal 3 dni oraz moim zdaniem byl na wysokim poziomie.

Wszystkie osoby w obecnym teamie wydaja sie bardzo kumaci, no ale jak to ze mna i z moim szczesciem... zobaczymy za pol roku. Poki co jestem zadowolony i nie mam na co narzekac

Ciekawi jestescie jak zareagowala druga firma do ktorej powiedzialem, ze dostalem lepsza oferte?

Pogratulowali mi, powiedzieli, ze wiecej nie moga mi dac, ale jakbym chcial kiedys wrocic do nich to drzwi sa otwarte.

bednarz

@fasadin: wiem, że w NL ceny są wody są normalne :) ale pamiętaj że na turystach się zarabia :P więc 100 euro w kieszonce nie starczy :P

somekind

Tutaj nie ma zadnego problemu ;o jest tylko wielka dezinformacja ktora polega na pokazywaniu ceny biletow ktora nie jest prawdziwa w wiekszosci wypadkow. Na stronie byla dostepna tylko ta cena promocyjna

@fasadin: nie ma żadnej dezinformacji ani nieprawdziwej ceny. Jakbyś kupił wtedy bilet, to byś kupił go w takiej właśnie cenie. To, że nie doczytałeś, że to oferta specjalna, to źle świadczy o Tobie, nie o naszych kolejach.
Identyczne systemy - kupuj wcześniej, płać mniej - działają na kolejach w Niemczech, w UK, i pewno jeszcze w wielu innych krajach. A także chyba u wszystkich przewoźników lotniczych. Do Ryanaira też byś miał pretensje, że Ci każą płacić 200 zł za bilet chwilę przed odlotem, mimo że miesiąc wcześniej na stronie bilet na ten lot kosztował 1 zł? :D

W Holandii masz jedną magiczną kartę za pomocą której jeździsz po całym kraju (pociagi, autobusy, tramwaje, metro...)

@Shalom: tylko ten "cały kraj" ma wielkość dwóch średnich województw/landów. ;)

fasadin
2016-02-04 13:44

troche zaspamuje wpisami (bo wczoraj byl jeden), ale zastanawiam sie zeby zrobic kurs C++ od poczatku do bardziej zaawansowanych rzeczy.

Ale to nie bedzie typowy tutorial w C++ ktorych jest pelno w sieci. To bedzie "moj" sposob uczenia sie tego jezyka. Bardziej nowoczesny sposob uczenia sie go

Robilbym dwie lekcje tygodniowo. Spis tresci (czastkowy bo to dopireo pierwszy bardzo delikatny szkic) mozecie znalezc tutaj

http://pastebin.com/q1nW7kce

Z checia przyjme propozycje i pomoc w realizowaniu tego (np review tekstu/video czy kodu zeby sprawdzic ze nie ma jakis dziwnych rzeczy)

Z waznych rzeczy

  1. Wskazniki sa w miare szybko ale bedzie jedynie ogolny koncept wyjasniony (na samym koncu ksiazki bedzie arytmetyka i duzo bardziej szczegolowo o nich)
  2. Zapomnialem wspomniec o githubie/bitbuckecie (bedzie to opisane we wstepie)
  3. Dziedziczenie nie bedzie mialo przykladu zwierzat czy aut :D
  4. kurs bedzie bardziej skupiony na praktyce a niezeli na teorii
  5. Ktos chetny?

#fasadin

Proxima_B

@fasadin: Cześć! Założyłem nowe konto, przeczytałem wszystkie zaległe posty, nie było ich tak dużo jak zakładałem i czekam na więcej. ;)
Chciałbym, żeby ten kurs dał takie podstawy, że dalsza nauka programowania będzie o wiele łatwiejsza.
Co teraz robię? Trochę się pozmieniało m.in studiuję air.
PS całkiem fajne to https://www.youtube.com/watch?v=TvyWRevLG5I dzieki

fasadin
2015-10-07 12:10

Znalazlem chwilke zeby cos napisac takze #fasadin

W dzisiejszym odcinku mala rada jak malowac sciany

tl&dr na samym koncu

@racuh do mnie wpadl na odwiedziny. Jako ze chcielismy z zona pomalowac dom to stwierdzilismy, ze skoro jest @racuh to mozna cos podzialac (w sensie ja i on a pozniej on :D)
W salonie wzielismy sie za malowanie sciany. Z fioletowego na pomaranczowy (dokladny kolor to "kamizelka ratunkowa"). Wzielismy transparetny bialy podklad 5 Litrow. 5 Litrow na niecale 30m^2 powinno starczyc i jeszcze zostac... O tym za chwile
Kupilismy walki, 20 litrow farby (biala, kolorowa, podklad), pedzelki, kuwete, folie i inne rzeczy ktore sa niezbedne do malowania.
W domu przygotowalismy wszystko do malowania (obkleilismy sufit oraz framugi tasma malarska, na podloge dalismy folie, poodsuwalismy rzeczy ktore byly blisko sciany) wlaczylismy ta muzyczke https://www.youtube.com/watch?v=TvyWRevLG5I no i jazda!

@racuh kilkanascie pokojow w swoim zyciu pomalowal. Na rozne kolory. Takze on wzial duzy walek a ja podmalowywalem to co duzy walek nie zlapal jako ze malowalem sciany po raz pierwszy raz
racuh po kilku ruchach stwierdzil "Panie ten walek jest do d**y, bo on nie pokryje Ci tej sciany" (moja sciana jest/byla z takimi wypustkami... http://static3.depositphotos.[...]otos_2213471-Wall-texture.jpg tylko troszke wiekszymi)
No to wsiadam do auta i pojechalem kupic walek do elewacji (taki gabczasty). Jak wrocilem to kolejny element juz byl tym walkiem malowany (byly 4 elementy w sumie w tej jednej scianie). Wyszlo niezle ta transparetna oprocz tego miejsca gdzie malowane bylo tym pierwszym walkiem
5 litrow poszlo na okolo 30m^2... Ledwo wystarczylo...
No nic, czas poczekac 4 godziny i pomaranczowym malowac. Po krotkiej przerwie i relaksiku zaczelismy malowac na pomaranczowo. Poszlo calkiem szybko. Duzo az tak farby nie poszlo jak przy tym gruntowym. Jednak mielismy oboje wrazenie, ze ta farba jest za rzadka... za plynna... no nic pomalowane. Patrzymy... no slabo pokrylo po pierwszym razie. Mielismy nadzieje, ze pomalowanie drugi raz da lepsze efekty...
Nastepny dzien... omg jak to wyglada... fajny kolor, ale przeswituje ten fiolet i inne niedoskonalosci... No nic pomalowane na drugi raz. Nie wyszlo. Ja chcialem malowac trzeci/czwarty raz ale @racuh stwierdzil, ze to nie ma sensu... farba jest do d**y... jest za rzadka

Jedziemy do sklepu. Mowimy gosciowi ze chcemy lepszej jakosci farbe bo tamtym jak malowalismy to tak... slabo wyglada. On powiedzial, ze w farbie nie jest wina a w podkladzie. W skrocie powiedzial tak
"Czerwony kolor jest bardzo trudny do malowania. Czerwony kolor jest bardzo trudny do malowania. Czerwony kolor jest bardzo trudny do malowania. Pojde zapytac sie mojego kolegi" (po jakims czasie jak wrocil)
"Czerwony kolor jest bardzo trudny do malowania, ale moj kolega mowi ze teraz zrobic podklad na szaro i pomalowac pomaranczowym i bedzie dobrze bo wie pan czerwony kolor jest bardzo trudny do malowania"
Takze powiedzial, zeby nie brac gruntujacej tylko wziac biala farbe i zmieszac z czarnym pigmentem (btw jak bedziecie mieszac, kupcie sobie wiertlo do mieszania ;)). Mowil ze walek ktorym zaczelismy byl dobry a ten elewacyjny jest zly. Tak tez zrobilismy. A raczej zrobil @racuh bo ja widzialem, ze tam gdzie ja malowalem to jest duza roznica... stwierdzilem, ze nie bede malowal bo cos popsuje
Na poczatku pomalowalismy jeden element, bo w razie WU gdy ten pomysl nie wypali to kupimy lepsza farbe i zamalujemy reszte (w sensie lepsza pomaranczowa)
Szary pokrywal ten brzydki pomaranczowy jak "talala" (moj ojciec tak zawsze mowil... nadal nie wiem czy chodzi o ta lala czy o cos innego). Pozniej drugi raz szary. Pozniej pomaranczowy pierwszy raz (na tym jednym malym elemencie) i od razu "no teraz to wyglada". Drugi raz pomaranczowy i wszystko pieknie pokrylo. Wyglada swietnie
Wiec pozostale elementy zostale do pomalowania... Efekt wyszedl swiety (taki jaki mial byc) ale malowanie 30m^2 zajelo tydzien... i siedem warstw farby (transparetny podklad, 2x pomaranczowa, 2x szara, 2x pomaranczowa).
Trzebabylo dokupic tej pomaranczowej, wzialem z tej samej firmy. Nie byla juz tak rzadka jak poprzednia, wiec farba nie byla taka swietna...

Dorota mowi "to wezmy pomalujmy druga sciane po drugiej stronie". Popatrzylem na nia i juz wiedziala, ze nie bedzie malowane w tym miesiacu.
Takze mozliwe ze w nastepnym miesiacu napisze kolejne przygody z malowania

tl & dr
Jak Twoja farba ma pigment czerwony to podklad nie moze byc bialy! Zrob szary i powinno byc ok

PS racuh stwierdzil "nigdy tak dlugo nie malowalem jednej sciany, ale przynajmniej nauczylem sie czegos nowego (chodzi o ten czerwony kolor)"

czysteskarpety

@fasadin: pomarańczowy do salonu ? dyskusyjne ...

fasadin

@czysteskarpety: skarpety do sandalow? Dyskusyjne ... a czemu dyskusyjne?

fasadin
2015-09-28 10:04

no to zaczynamy #fasadin Troszke mi zeszlo, ale w koncu znalazlem troszke wiecej czasu by cos napisac. Wybaczcie za brak polskich znakow

Teraz bardziej na spokojnie. Mam nadzieje, ze nie bedzie tylu bledow.

Dla @Azarien w pierwszej kolejnosci opowiesc o pozarach.
Pozarow bylo kilka, mozliwe ze nie zauwazylem jakiegos. W kazdym razie na niebie czesto mozna bylo zauwazyc helikopter ktory lecial do morza po wode i wracal na wyspe.
Dwa dni przed powrotem byl pozar. Byl na tyle duzy ze dwa helikoptery gasily go przez kilka godzin. Jeden z nich byl to helikopter wojskowy (tak przynajmniej wyglada na zdjeciu).
Kleby dymu byly tak wielkie i geste, ze pomylilem je z chmurami deszczowymi

Ale skad ten pozar? Sa dwie teorie
1) Samozaplon. Przez 8 dni nie padalo ani razu, a temperatura przynajmniej 30 stopni w cieniu. Wszystko bylo suche.
2) Glupota ludzka. Ludzie widzac te pozary (bo nie dalo sie ich nie zauwazyc, szczegolnie ten ktory gasily dwa helikoptery) nadal nie mieli zadnych skrupulow wyrzucac niedopalki od papierosow na sucha trawe czy w krzaki. Wiec calkiem mozliwe, ze pojechali na wycieczke. Zapalili sobie a pozniej wyrzucili przed siebie. Pojechali dalej a tam sie tlilo i...

Na szczescie Grecy dali rade z tymi pozarami i nie widzialem zeby ktokolwiek ucierpial oprocz biednej natury.
Natura ucierpiala i to dosc mocno. Podczas gdy jechalismy samochodem zwiedzac wyspe to widzielismy SPLONIETE LASY. Nie pare drzewek, ale 500m-1km po prostu czarnych slupow. Niestety nie mam zdjec :( Gdy bedzie ktos chcial zobaczyc jak to wygladalo. To postaram sie znalezc w googlach.

Z pozarow przechodzimy do glupoty ludzkiej.
Nie jestem w stanie zrozumiec ludzi ktorzy wyrzucaja takie niedopalki w suche krzaki... tak samo wyrzucanie smieci gdzie popadnie mimo ze kosz jest 5m dalej
Albo inny przyklad. Jedza batonika, klada puste opakowanie na stol i oddalaja je od siebie ze niby nie nich... a kosz 2m od nich. Moze mi ktos wytlumaczyc dlaczego?

A teraz krotko o snach.
Mialem ostatnio najgorszy sen w zyciu. Po wyjsciu ze snu nadal bylem przerazony (telepalo mna, nogi mialem jak z waty, nie potrafilem sie na niczym skupic, ledwo sie wyslawialem). Opisywac nie chce na forum. Przy piwku komus moge opowiedziec ;)
Ale dlaczego to przytaczam? Ano dlatego ze nasze sny moga byc BARDZO realistyczne a takze BARDZO nierealne/odjechane. Gdyby ktos sie zastanawial dlaczego to szczatkowo wytlumacze
Czlowiek musi snic. Dlaczego? Tego nikt nie jest pewien, z tego co wiem to czlowiek nie przezyje bez porcji snienia. Wiadomo, ze musimy "dostac" sie do fazy REM. Co podczas fazy REM sie dzieje? Ano wlasnie tam nasze sny sie "ksztaltuja". A jak sie ksztaltuja? Mozg wytwarza taki zwiazek zwany DMT. Ten zwiazek to NAJMOCNIEJSZY halucynogenny narkotyk znany czlowiekowi.
Jeszcze jedno zalozenie.
Czlowiek zna samego siebie najlepiej. Podswiadomie. Bo swiadomie, mozemy samego siebie nie znac. Jednak sadze ze w glebi samego siebie znamy kazdy najmniejszy detal
Skoro znamy samego siebie potrafimy najbardziej siebie zranic jak i zadowolic.
Czasami mam sny po ktorych budze sie szczesliwy z bananem na ryju.
Tamtego dnia bylo 180 stopni inaczej. Przytrafilo mi sie to po raz pierwszy (tak mocne... bo to nie byl zwyczajny zly sen...) i mam nadzieje ze ostatni.

PS O snach jest duzo zalozen, to tylko taki teaser dla tych ktorych zainteresuje poczytac o tym wiecej.
PPS A praca po miesiacu wydaje sie co raz lepsza :)

fasadin

@Shalom: grozy nigdy nie za wiele ;) Ale to co opisalem to mi sie zdarzylo. Porazenie przysene moze byc inne dla kazdego. Ja za kazdym razem sie dusze. Za kazdym razem. Jednak teraz juz wiem jak szybko sobie z tym poradzic.

alagner

@fasadin: zmora dopadła mnie raz. Parszywe uczucie, mojej wiszącej naprzeciw łóżka ramonesce wyrosła czacha i kosa, słyszałem głosy z cmentarza za domem, a i oddychało się rzeczywiście ciężko. Ale ze świadomym snem nic wspólnego to nie miało. Kontrolę nad snem udało mi się uzyskać dwukrotnie, ale akurat nigdy nie latałem. Raz tworzyłem różne światy dookoła siebie a raz... hmm, dałem upust złości, niekoniecznie warto chwalić się jak ;) Teraz z perspektywy - mogłem sobie właśnie polatać albo coś ciekawego stworzyć, a działałem mocno destrukcyjnie, szkoda trochę zmarnowanej szansy... ;)

fasadin
2015-09-14 21:56

Czas opisać te najciekawsze wyderzenia przez te dwa miesiące oraz pierwszy tydzień pracy
#fasadin

Najpierw pierwszy tydzień pracy

Dostałem takie fajne urządzenie które mierzy jak dużo gazów/płynów przeszło przez rury. Program do wizualizacji danych jest napisany w C# + Silverlight i w nim jest używany WPF.
Pierwsze zadanie to napisanie dodatkowego raportu. Kod sam w sobie nie jest bardzo skomplikowany. W ciągu dnia zrozumiałem główną część co tam sie dzieję i byłem w stanie już tam coś pozmieniać. Więc jak wyglądał mój pierwszy tydzień pracy? Dla mnie nieciekawie...
dzień 1) Instalacja, przedstawienie mnie firmię, instalacja... zakończona. Wszystko poinstalowane i skonfigurowane. Zdziwiłem się, że w ciągu jednego dnia było wszystko gotowe
dzień 2) Zapoznanie się z projektem, wtedy własnie go z grubsza zrozumiałem.
dzień 3) Obudziłem się... czułem się tragicznie. Pojechałem do pracy. Po pół godzinie oczy mi łzawią nie mogę skupić na pracy... Po pół godzinie z wielkim bólem serca poszedłem do domu bo byłem chory... Masakra... pierwszy tydzień i już chorobowe... no to pokazałem...
dzień 4) ...
dzień 5) ...
dzień 6 (dzisiaj)) wróciłem do pracy. Po objeściu całej firmy (zajeło z godzinke) mały planning co mam robić i już mam jakiś tam mały deadline. Mam zrobić tabelkę z wypełnionymi danymi. Rzecz nie trudna. Pomyślałem, że już są gotowe tabelki i zajmię mi to z 4 godziny max... Niestety... Zajmię mi to z dwa dni. Dlaczego? Już piszę

Kod jest prosty... BARDZO prosty. Na zasadzie "nie bindujemy, tylko klepiemy!" Więc copy paste jest trochę. Magic numberów jest trochę (są zrozumiałe, ale jednak sa). Miejsca na polepszenia kodu jest wiele. Zgadza się ze mną "opiekun" (15 lat doświadczenia jako programista. Ma wiedzę, lubi się z nią dzielić. Ogólnie bardzo dobrze trafiłem z opiekunów). Jednak nie będziemy tego projektu poprawiać bo do niego siada się raz na pół roku do dopisania właśnie coś małego a zaniedługo (rok-dwa) ma być "przepisany" by NIE używał silverlighta (dla tych co nie wiedzą ta technologia umarła i np visual studio 2013 już go nie wpiera). Także by nie zaburzać tego co tam już jest ręcznie robię grida... każdę pole. Opiekun podsunął mi posmysł jak to zrobić szybciej, ale stwierdziliśmy, że lepiej zostawić w jednym stylu niż mieszać kod i go zostawić.

Wrażenia po pierwszym tygodniu?
Fajne. Jest luźno, Manager to jest 15 letni doświadczony programista. Jest drugi programista który ma +25 lat doświadczenia także jest od kogo się uczyć i jest dobrze.

Cieszę się, że zmieniłem pracę tak szybko, bo chyba w SPACJA końcu trafiłem na to co chciałem.

Po tym zadaniu (mam jeszcze 2 tygodnie na skończenie) zostanie przeniesiony do głównego produktu gdzie podobno kod jest dużo wyższej jakości

Ok było o pracy, troche poważnie. A teraz bardziej humorystycznie... z perspektywy czasu. Mi do śmiechu wtedy nie było :D

UWAGA dla wszystkich wrażliwych... nie będzie smacznie, może gdzieś przewinie się przekleństwo.

Na telefonie pisałem relacje na gorąco tytuł brzmi
"Jak bardzo ludzie zachowują się gorzej od zwierząt, bo te nie srają do własnego legowiska"

Gdy byłem w Grecji na lotnisku ta historia nabrała swój szkic.

Wymeldowanie z Hotelu o 12. Autobus miał przyjechać o 19:25. Jak zawsze w Grecji ludzie/autobusy nie stosują tych czasów i przyjechał troche później.
Hotel spisał się na medal. Mogliśmy nadal jeść, przebywać na terenie ośrodku oraz skorzystać z shower-room po uprzednim zarezerwowaniu.
Ostatni dzień bardzo fajny. Czaś go kończyc skorzystaniem z shower-roomu. Wchodzę a tam SYF. Ręczniki mokre porozrzucane po podłodzę. Mokro i ogólnie... nie za fajnie
Wygłądało to tak jakby ktoś wszedł. Umył się, a następnie wycierał się i szedł mokry po czym rzucał tym ręcznikiem. Może ten któs był ślimakiem? Cholera go wie... Ale było mokro...

Samolot mieliśmy mieć planowo o 22:45, gdy pisałem tą historie była 23:33 i półtorej godziny czekania. Coś piszczy, tłum ludzi wkurzonych i hałasujących. Całkiem normalna sytuacja. Bywa... Zdarza się... Ale jednego nie wybaczę nigdy.
Było gorąco, duszno, tłoczno. Zrobiło mi się niedobrze (gorączka, rzygać mi się chce, srać też mi sie chce takie kombo), ogólnie zatrucie pokarmowe (zapewne za pomocą TAAAAAACOOOOOOSSSS które jadłem oraz SPECIAL RICE...)
Wchodzę do kibla, w głowie "dajcie kibel bo albo ja go rozerwię albo mnie rozerwię". Pierwsza fala... SMRÓD. Ale spoko, nie było aż tak źle. Da się zrozumieć, że pachnie szczochami jak od żula co "siedzi" w autobusie w pozycji "właśnie puściłem fajnego bąką który ulula mnie do snu". Mnie i mojego rozwolnienia na pewno to nie powstrzyma.
Ok szukam kabiny, pierwsza lepsza. Wchodzę... Nie ma deski klozetowej. No spoko, Na małysza nie raz się robiło. Z takim arsenałem będzie ciężko nie zasrać wszystkiego dookoła ale jakoś dam radę... ale zaraz... drzwi się nie zamykaja i nie ma papieru toaletowego! Takie kombo mnie zmusiło do szukania szcześcia w innej kabinie... Niestety. ŻADNA kabina się nie zamykała i nie miała papieru... We mnie bomba tyka nie ubłaganie. Niestety kombo jakie spotkałem powstrzymało mnie i stwierdziłem ze dam rade do samolotu jakoś...
A jaki wniosek?
Gdyby ludzie potrafili się zachować zapewne byłby papier... deska... i drzwi by sie zamykały... Nie chcę wiedzieć co się tam działo ze taka sytuacja była na tym lotnisku
W samolocie... Byłem chory... Gdy tylko można było opuścic miejsce siedzenia Fasadin niczym sprinter biegnie do kibla bo czuje, że będzie rzygał.
Wchodzę do kibla Od razu rzygam... ALE ALE ALE. Gdyby to było takie proste to by się tu nie znalazło. Pamiętacie, że miałem biegunkę? Gdy puściłem pierwszego pawia miałem dokładnie taką myśl
"Albo zesram się w spodnie albo zarzygam kabinę..." Wybrałem drugie... Po spędzeniu 30 min poczułem ulgę. TAAAAAAAAAACOOOOOOOOOSSS Power dało się we znaki (albo special rice) Kabinę sprzatałem z 15 min (głupio się czułem z tego co zrobiłem, jakiś artysta pewnie by zobaczył w tym dzieło :D jestem tego pewien).
Wracam na miejsce. Zmęczony jakbym nie spał z 3 dni położyłem się na kolanach Doroty (siedzenie w samolocie jest ciężkie gdyż jest mało miejsca)... 10 min, moja noga drętwieję. Zerwałem się. To był zły pomysł. Jazda numer dwa. Tym razem nie zdąrzyłem do kibla więc do torebeczki. Chyba pomogłem niektórym ludziom bo 3-4 osoby po mnie również rzygały. Osłabiony jeszcze powrót do domu... w domu byliśmy o 8 rano następnego dnia (więc praktycznie 12 godzin powrotu w zatrudniu pokarmowym).
Przy okazji miałem małe halucynacje podczas podróży (malutkie ;) nie stresować się)

Lekcja na dziś
Nie wolno jeść niczego co może zaszkodzić przed lotem... Bo może nie być dobrze

Wyszedł tasiemiec z tej historii. Miałobyć jeszcze o pożarze o snach i o głupocie ludzi. Ale to następnym razem ;)

Jakby się coś nie podobało czy coś mogę polepszyć. Dajcie znać. Postaram się to poprawić

Azarien

No ale to już nie Microsoftu wina, że macie starą wersję /nie wiem na ile one są (nie)kompatybilne/

fasadin

@Azarien: ja nie obwiniam Microsoftu ;) Mi tam poki co bez roznicy czy pracuje przy silverlight czy nie. Jest i tak duzo lepiej niz to co mialem (a mialem funkcje typu Hack_Interesting() w pseudo C++ jezyku [ludzie pisali jak w asm...])

fasadin
2015-09-08 08:26

#fasadin

dawno mnie nie bylo, zapewne jeszcze miesiac nie bede tak aktywny jak kiedys (a moze i dluzej kto wie).

Pokrotce napisze co sie dzieje i jezeli bedzie wiecej osob zainteresowanych to opisze co sie dzialo przez 2 (lub prawie 3) miesiace nieobecnosci ;)

1) Mialem dwa miesiace wolnego od pracy
2) drugi miesiac (powiedzmy) bylem na wyjazdach (od 14 sierpnia do wczoraj)
3) nowa praca poki co fajna.
3a) Sprzet: 2 monitory, dell z i7 4910, 16GB ram
3b) Pierwszy dzien dowiaduje sie ze: flexibile czas pracy, pracuje z gosciem ktory ma 15 lat doswiadczenia, nie ma w sumie pliku ktory bylby wiekszy niz 2000 linii.
3c) czeka mnie duzo nauki... C# i WPF to nie jest moja najmocniejsza strona. Ale to na +
3d) pierwszego dnia juz wiadomo co bede robil przez najblizszy miesiac. Dostalem 40kg urzadzenie do mierzenia gazow i bede sie tym bawil przez najblizszy miesiac (mam do niego dodac jeden raport przez ten miesiac)
3e) szwedzki stol na lunch za.... 60 groszy za dzien
3f) do pracy rowerkiem 30 min :) (dla mnie to idealny czas, nie duzo nie za malo)
3g) placa tez nienajgorsza :)
3h) Multikulti pelna geba. W teamie (7mio osobowym) jest: Polak, Turek, Marokanczyk, Hiszpan i 3 Holendrow (kazdy pierwsze wrazenie na +)
3costam) oby tak zostalo dobrze jak na poczatku... zapewne za kilka tygodni cos bedzie mnie wkurzac, ale pierwsze wrazenie jak najbardziej na plus

no i pamietajcie ze tego roku fallout 4 wychodzi :)

vpiotr

@fasadin: wasteland 2 na PS4 będzie za miesiąc

fasadin

@Craith: caly rok jezdze ;) @vpiotr: wiem czekam na to :D

fasadin
2015-07-07 12:24

To będzie sentymentalny wpis a później o tym dlaczego mam dwumiesięczne wakacje dlatego taguje #fasadin

To że grałem w Quake 2 to chyba każdy zdążył zauważyć (np poprzez avatar). Dziś miałem ochotę odpalić Quake2.
Wszedłem na server na którym się skacze na czas (jumpmode) i spotkałem tam starego znajomego. Zapytałem czy chce zagrać 1vs1. Poszliśmy na ruski serwer i wywiązała się taka rozmowa

[sf]fasadin: i have not played so long
[sf]fasadin: ... I cannot play anymore
[sf]fasadin: i mean my aiming sucks
PRO-kypop: why u cant? u have huge skills
[sf]fasadin: jumping sucks
[sf]fasadin: not anymore :D
[sf]fasadin: last game I've played with you
[sf]fasadin: it was year ago?
PRO-kypop: i was growing with ur tp demos
[sf]fasadin: or more?
PRO-kypop: smth like that

Poczułem się... dziwnie... Byłem/jestem autorytetem dla kogoś w czymś.
Wiem, że byłem bardzo dobry (mam nawet drobne sukcesy w grze jak np. wygrana turnieju 2vs2 [było tego więcej ale nie o tym]), ale nigdy bym się nie spodziewał, że ktoś widział we mnie autorytet...
To uczucie takiej dumy, ale zarazem smutku. Smutku, bo ta gra umarła... prawie nikt w nią nie gra już...
Życzę każdemu, żeby usłyszał takie słowa od kogoś w jakieś dziedzinie.

No zrobiło się tak przygnębiająco to teraz trzeba podnieść ciśnienie...

pamiętacie jak opisywałem, że rozmowa z managerem poszła ok?

No właśnie... poszedłem z nim żeby ustalić dni wakacyjne około godziny 16

Ten wpadł w amok. Zaczął dość głośno mówić rzeczy typu
"nie mam dla Ciebie żadnych zadań"
"będziesz kulą u nogi"
"wypowiedzenie umowy jest nielegalne, bo skoro jest rok to masz być rok"
"nie jestem lojalny"

Na moja sugestie, że mogę robić code review czy refactoring czy pisać dokumentacje powiedział, że nie bo do tego jest potrzebna uwaga innych a on nie chce na mnie tracić więcej czasu... OK

Ja gryzłem się w język i po prostu chciałem być miły... Nie chciałem palić mostów za sobą. Manager wezwał Szefa szefów do nas przedstawił sytuacje i oboje stwierdzili że następnego dnia będzie mój ostatni. Manager aż czerwony ze złości...

Z wielkim WTF poszedłem do domu. Po wielu przemyśleniach stwierdziłem, że nie będę użerał się z Managerem, bo to jest człowiek mściwy i będzie wszystko robił żeby ten ostatni miesiąc był dla mnie piekłem. Jakąś tam kasę mam więc 2 miesiące bez wypłaty jakoś przeżyje. Pomysł za bardzo mi się nie podoba, ale przynajmniej odpocznę i porobię coś w domu.

Następnego dnia poszedłem do Szefa szefów z nim pogadać. Powiedziałem mu, że odchodzę dlatego ze Manager jest do d**y i cały proces developmentu jest chaotyczny. Bywało tak, że przez tydzień nie miałem co robić... Szef szefów normalnie się mnie zapytał co chce. Czy chce zostać pracować ten miesiąc czy odejść. Normalna ludzka luźna rozmowa.
Okazało się, że nie ja jedyny narzeka na Managera. Osoby które pracują tam już po 12 lat także na niego narzekają.
Jedna osoba na głos powiedziała, że mu się nie podoba jak jest wszystko zarządzane... manager to usłyszał, wziął tą osobę na dywanik i ta osoba dostała OFICJALNE ostrzeżenie
Powód?
Podważanie autorytetu Managera.
W tym momencie tylko utwierdziłem się ze moja decyzja była dobra.

vpiotr

@fasadin: jeśli UT2015 interesuje to zapraszam do gry (wersja alpha za friko), szczegóły na PM

fasadin
2015-06-24 13:52

Jako że w pracy się nudzę to stwierdziłem, że napisze swoje przemyślenia i ogólnie coś napisze na mikroblogu
Ten wpis jest sponsorowany przez Rob Zombie

Wpis zapewne będzie długi. O czym będzie? Będzie o rekrutacji w Holandii. O moim przejściu z jednej firmy do drugiej oraz filozoficzne dyrdymały na które wpadłem wczoraj (wytworzone przez mój chory mózg). Także taguje #fasadin #pracaholandia

Nie będę pisał dlaczego się nudzę w pracy. Jedynie przy piwku moge komus opowiedzieć jeżeli jest zainsteresowany ;)

W piątek podpisuje umowę z nowym pracodawcą. Dwa projekty w C++11 jeden w C#. Zapewne będę pisał troche w każdym. Jako, że chce rozwijać C# to taki układ mi jak najbardziej na ręke. Do tego bliżej i mam nadzieje, że będzie lepiej.

Jako, że przez dwa miesiące czasu szukałem pracy i byłem na paru rozmowach muszę stwierdzić jedno.
W Holandii nie jest ważne to co potrafisz. Ważne jest (w tej kolejności)

  • Twoje wyksztalcenie
  • Twoje doświadczenie
  • Twoje gadka

Na ŻADNEJ rozmowie nie miałem do rozwiązania jakiś zadań (mowa tu o Holandii). Raczej to była bardzo prosta rozmowa typu "co używałeś?" "co było najtrudniejsze" "w czym czujesz się najlepiej". Pytania początkowe bardzo fajne, ale po opowiedzeniu mojej historii bylo proste "ok". Żadnych pytań które mogą naprowadzić rekruterów jaki jest mój poziom. Tylko na jednej rozmowie był koleś który był Architektem w firmie i miał pojęcie o czym mówie. Zadał z 3 proste pytania typu "czy wiesz co to jest MVC" (nic bardziej skomplikowanego nie było). Nie wiem na jakiej podstawie oni oceniają pracowników... ale o tym za chwile

Dlaczego w takiej kolejności jest lista powyżej? Już wyjaśniam

  • Jeżeli ukończyłeś tutaj renomowaną szkołę to oni będą Cie zachęcać żebyś pracował dla nich. Ogólnie mogą narzekać, że nie masz doświadczenia i nie dostaniesz kwoty X, ale bardzo Cie chcą bo skończyłeś renomowaną uczelnie! Dostałem kiedyś tam oferte od headhuntera (po holendersku), że w moim regionie jest praca jako C++ embedded. Teraz jestem prawie pewien, że to praca w której obecnie pracuje. Wtedy po prosiłem o więcej szczegółów(jak już wspomniałem to był jakiś czas temu). Jaką odpowiedz dostałem?
    "Thanks for your reply. Sorry, the vacancy is for HBO level or higher. Unfortunately it does not really match with your profile." Także papier ważna rzecz.
  • Jeżeli nie masz podobnego doświadczenia nie przejdziesz pierwszej fazy rekrutacji. Nie mówie tutaj na CV. Mówie tutaj podczas np rozmowy z head hunterem, albo jąkąś tam pani HR z firmy. Dla nich Doświadczenie == umiejętności (co jak pokazało parukrotnie jest bzdurą). 3 lata doświadczenia to 3 lata doświadczenia... nieważne, że niektórzy sobie dodają +5 lat bo mieli to w szkole więc mają 5 lat doświadczenia w C++ a np nie wiedzą co to jest RAII czy chociażby zdarzało się ze nie wiedzą co to jest polimorfizm...
  • Twoja gadka. Na początku byłem szczery. Szczery do bólu. Ja siebie oceniam, że nie potrafię jeszcze C++. Baaa... sądzę, że przy seniorze (ale takim prawdziwym seniorze, co jeżeli zapytasz go o byle co w jego specjalizacji to będzie wiedział przynajmniej co szukać) ja wyglądam jak junior. Taka jest moja szczera opinia o mnie. Chcę się uczyć dużo i chcę zostać kiedyś takim Seniorem co wie wszystko o wszystkim. (mam takiego znajomego, że o co kolwiek bym go nie zapytał on WIE... dwa lata próbuje mu zadać jakieś pytanie na które by nie znał odpowiedzi... jeszcze mi się nie udało) Tak opowiadałem o sobie swoim pracodawcom... Na początku... Chciałem, żeby dawali mi zadania i żeby sami ocenili jaki jest mój poziom wzgledem ich pracowników i ich technologii. Gdyby poszło mi na nich dobrze to wtedy na podstawię tego powiedziałbym swoją cene. Wydaje się sprawiedliwe prawda?
    TO BYŁ MÓJ BŁĄD
    Możesz opowiadać o dosłownie wszystkim... Im jesteś pewnieszy siebie i im większe opowieści o sobie wciskasz tym masz większe szanse, że dostaniesz pracę. NIKT NIE SPRAWDZA co potrafisz i to co czy mówiłeś ma sens. Wystarczy, że w +- będziesz wiedzieć o czym mówisz, że jak zapytają Cie o coś w historii to możesz kolejna opowiedzieć. A zwolnić pracownika tutaj nie jest tak łatwo... Więc praktycznie jak dostaniesz pracę jesteś ustawiony (jeżeli nie wylecisz przez pierwszy miesiąc). Przyszła praca była jako C# Developer. Technologii z ogłoszenia nie znałem... Okazało się, że to wygląda zupełnie inaczej niz na ogłoszeniu... no nie ważne. Ale o czym chciałem napisać.
    Dali mi propozycję. Powiedziałem w prost "bedziecie uzywać C++ a jestem w nim dobry chce więcej kasy"... i dostałem ;)
    Nie, nie sprawdzali za bardzo mojej wiedzy (rekruterzy), ale za to było spotkanie z innymi pracownikami a oni już sprawdzili moją wiedzę (na szczeście)

A teraz dwie historie. Jak bez żadnych większych umiejętności zarabiać kokosy i być na wysokim stanowisku

Historia dawnego szefa:
"miałem znajomego który nie potrafił napisać poprawnie pętli. Zawsze robiłem mu odpłatnie programy na zaliczenie. Teraz jest CTO w jednej z największych firm w Holandii... zarabia 150k rocznie. Jestem pewien, że nadal nic nie potrafi z programowania"
Nie wiem na ile to była prawda, ale... jestem w stanie w to uwierzyć szczególnie, że ostatnio była taka sytuacja

Firma (w której pracuje mój znajomy) poszukuje Senior Developera. Przychodzi 40-latek z +15 lat doświadczeniem. Gadka szmatka. Wiadomo, że w poprzedniej pracy zarabiał 4.5k brutto i w sumie był project leaderem. Podstawowe pytanie
"Czy wiesz co to jest STL"
"STL?"
"Tak STL"
"Niestety nie mam pojęcia co to jest STL"

TAK. Dobrze przeczytaliście. Koleś który deklaruje się, że ma 15 lat doświadczenia w C++ nie wie co to STL. Oczywiście rzeczy jak lista czy wektor to też nie bardzo... bo on pisał jedynie jakiś tam client server i w sumie to supportował... ale to był dobry program on działał!

Tak więc... Więcej pewności siebie i dajcie swoim umiejętnosciom +100 jeżeli was nietechniczna osoba przepytuje. I tak nie będzie miała bladego pojęcia o czym mówicie a przynajmniej zrobicie na niej dobre wrażenie.

Dlatego, że zmieniam prace to mam sierpień wolny. WOOOHOOO. Może się uda ze @racuh (gnida jedna) przyjedzie do mnie wcześniej to zapewne spędzimy miło czas. W połowie sierpinia na wakacje a pod koniec do Polski.

Tasiemiec wyszedł. Ale to jeszcze nie koniec! :) Teraz czas na dygresje.

Pierwsze pytanie
Czy uważasz, że wyobraźnia jest potrzebna w życiu? Jak ważna jest w naszym życiu (jedno nie wyklucza drugiego)?

To jest czas na Twoje przemyślenia. Nie czytaj dalej dopóki nie wyrobisz sobie swojego zdania.

Drugie pytanie
Co sądzisz o dziecęcej wyobraźni? Bo każdy człowiek posiada wyobraźnie. Chociażby wyobraża sobie jak fajnie będzie na nastepnej imprezie na której idzie. Stara sobie wyobrazić/zaplanować przyszłość. Można powiedzieć, że jest to realna wyobraźnia. Wyobrażamy sobię rzeczy które są realne i które są możliwe że się staną (że na imprezie będą np lasery i bedzie fajnie). Dziecęca wyobraźnia działa inaczej. Jeżeli chcą to mogą sobie lecieć na bananowym ośle który zjada fasolki i pierdzi tęczą. Lecą odbić zamek. spróbuj sobie to wyobrazić... raczej do realnych to nie należy. I wlaśnie pytanie jest, co sądzisz o takiej wyobraźni?

Znowu tu czas na Twoje przemyślenia

Z wyobraźnia jest trochę jak z wiara. Tylko troszeczkę. Ogólnie potrzebujemy jej (tak samo jak wiary) żeby życ wyobrażamy sobie przyszłość. Gdzie będziemy, co będziemy robić. Planujemy wszystko na podstawie wyobraźni i jakichś danych. Coś sobie postanowiłeś/łaś i dążysz do celu. robisz to wszystko by Twoja wyobraźnia sie urzeczywistniła więc wyobraźnia jest potrzebna każdemu człowiekowi do planowania przyszłości.
Dlaczego dziecieca ogólnie jest lepsza? (może nie tyle lepsza, ale można z nią więcej zdziałać)
1) jest prosta
2) nie ma barier
W większości najprostsze rozwiązania są najlepsze. W programowaniu teraz robi sie wszystko jak najprościej, tak by nieprogramista mógł zrozumieć co sie dzieje w kodzie (tak jak wspomina @shalom. Pokaż to Swojej mamie/babci/dziewczynie i niech Ci powie co tam się dzieje)
Cala technologia idzie do prostoty (mówie tutaj ogolnie o technologii jak np tablety, czy komórki), nie trzeba dużo umieć. Wystarczy być "dzieckiem" w jakieś kategorii i wystarzcy.
Tak więc prostota == dziecieca wyobraznia (a raczej rozwiazazywanie ich problemow, o tym za chwile) == dobry kierunek
Jeżeli dziecko ma jakiś problem w swojej wyobraźni. Jego rozwiązanie bedzie banalnie proste. Dlaczego? Bo dziecko nie myśli skomplikowanie i nie ma barier. Jeżeli musi sobie wyobraźic, że musi dostać się na szczyt zamku to po prostu tam poleci/przeteleportuję się. W "normalnej" wyobraźni myslał(a)byś o drabinie czy o innych tego typu rzeczach. W dorosłej wyobraźni wiesz, że jest dużo barier/przeszkód które Cie stopują i nie możesz ich wykorzystać. W dziececej tego nie ma.

I teraz punkt wzrotny

Każdy(dla ogólnienia) wynalazca który stworzył coś wielkiego on NIE WIEDZIAŁ ze sie nie da ;)
on nie robił sobie barier. W okoł niego ludzie sobie postawiali jakieś bariery, nie wazne jakie. Mialy sens logiczny i były barierami, a dla wynalazców... nie obchodziło ich to. Oni sobie wyobrażali sobie to inaczej... prościej... bardziej fantazyjnie... bardziej jak dziecko. Połączyli wyobraźnie dziecka z prawdziwym światem.

no i w sumie dlatego wyobraźnia dziececa jest ważna

Oczywiście nie dla każdego, bo to są ludzie którzy bujają w obłokach i zachowują się dziecinnie przez większość czasu(tak jak ja). Potrzebni są ludzie którzy twardo stoją na ziemii i nie chcą fantazji tylko twardych planów/faktów

katelx

@fasadin: fajny tekst, rano przeczytalam i mi dobrze zrobil na caly dzien :)

fasadin

@lightinside: to mam nadzieje ze mu sie bedzie przyjemnie czytac ;) @katelx: ciesze sie :)

fasadin
2015-03-16 12:10

jako, że czuje lekką chęć napisania czegoś to opowiem o ostatnim czasie
#fasadin

1) https://www.youtube.com/watch?v=O5Qb9XutVVI. BLOODBORNE IS COMING!
Super klimatyczna, wiele powiązań z Demon's Souls i podobno trudniejsza od Dark Souls II. Co to oznacza? 25 Marca idę kupować konsole z tą grą i ją skończe przed 1 kwietnia :D (oczywiście, że nie skończe, ale i tak fajne wyzwanie)
2) Obecna praca mnie dobija
W firmie jestem osobą man-in-middle (http://en.wikipedia.org/wiki/Man-in-the-middle_attack). Zadania tak naprawdę ja rozdzielałem. Jeżeli był jakikolwiek projekt zawsze wszystko szło przeze mnie. Jako, że mi za to nie płaca powiedziałem, że nie będę tego dłużej robił... Beze mnie radzą sobie całkiem nieźle... chociaż i tak już dwa deadline zostały przełożone(na trzy możliwe). Teraz sobie wyobrażcie, że ktoś ma mi coś przypisać... i tutaj jest problem. Bo nie ma pracy dla mnie na dobrą sprawę. A raczej nie było przez 2 tygodnie. Więc przez 2 tygodnie robiłem i nie robiłem. Przegrałem we wszystkie flashówki zacząłem pisać swój własny projekt, ALE... W pokoju jest głośno i nieznośnie... po prostu się nie da tam wysiedzieć. Nie da się skupić. Pod koniec tamtego tygodnia byłem tak zmęczony, że kładłem się Od razu po przyjściu z pracy. Jedna osoba opowiedziała mi ciekawą historię. Czułem się podobnie jak osoba z tej historii. Pamiętajcie, to tylko zasłyszana historia. Nie wiem czy jest prawdziwa, sądzę, że tak. Ta osoba ma świra na punkcie Japonii.
W Japoni normalną rzeczą jest pracować nadgodziny. W kontrakcie masz 8 godzin, ale powinieneś pracować 11 godzin. Jeżeli tego nie robisz to tracisz szacunek innych do siebie. Dostaniesz ostrzeżenie. Jeżeli jednak nadal będziesz tak robić... dadzą Ci zadanie. Siedzieć i nic nie robić. W osobnym pokoju. Więc siedź sobie teraz 8 godzin bez możliwości użycia czegokolwiek...
To tak ja się troche czułem przez 2 tygodnie.
Dostałem projekt na początku marca. Napisać aplikacje (Windows, iOS, Android) która będzie uczyć rozpoznawania złych maili (phishing app). Spoko do zrobienia, jeżeli będę miał spokój i cała dokumentacje... Dokumentacji nadal nie dostałem... Jest połowa marca a ja napisałem prostego parsera który sprawdza czy klikneło się w odpowiednie słowo (zajeło mi mniej niż pół dnia, miałem problemy z NGUI [specyficzna sprawa...]). A I teraz mam zrobić, że jak kliknie się w słowo to sie zrobi highlighted. ALE ROBOTY...
Także muszę robić dokumentacje (normalnie desiner robi to)... Ale taka dokumentacja na godzinę roboty...
3) It's boshy time. Świetna gierka! @furious programming powinno Ci się spodobać. Grywam z @racuh wieczorami
4) wróciłem do doty (Dota 2), wczoraj grałem też z 2-3 godzinki.
5) W weekend zrobiłem swój mały rytuał żeby zregenerować siły. Dziś czuję się nieźle... Czułem się super ale... poranek... w pracy... (punkt 6)
6) Tornado... Jest pewna osoba, która ma obsesje na punkcie sprzątania... jeżeli jakiś ważny ktoś ma się pojawić w biurze... Sam codziennie ma syf tak wielki, że od samego patrzenia kręci się w głowie... Więc co on robi? Czyści... jak czyści? Jak tornado... bierze wszystko i gdzieś chowa. Gdzie? Tego już sie nie dowiesz. Jeżeli nie schowałeś tego przed nim... to... masz pecha. Na szczeście ja jestem wyjątkiem. Na szczęście tornado-człowiek mówi mi gdzie pochował moje rzeczy.
Czy wspomniałem, że dlatego że chciał by było super czysto wymienił wszystkim pracownikom (albo zabrał) krzesła? Dał je np do stołu obiadowego (przy którym są JAKIEŚ krzesła... ale nie są piekne). Szefowi zabrał monitor, krzesło. Na puste stanowisko połozył "pożyczony" monitor i krzesło. Router walnął pod spodem żeby cos migało i PIEKNE STANOWISKO. Klient na pewno będzie myślał "o jakie piekne stanowisko. A tam taka dioda się swieci to musi komputer działać..." Także moje krzesło które regulowałem tydzień... znikneło... Mówiłem, że to tornado i nie możesz sie spodziewać co tym razem się Ci przydarzy... Z tym człowiekiem każdego tygodnia jest jakaś akcja po której wątpi się w człowieczeństwo... Szef jej nie zwolni ;)
7) Zagadka.

x &= x-1; // Co ten kod robi i gdzie może być wykorzystany. (niestety nie ma tu znaczników code :(()

Jak już wyżej będzie jasne to wtedy co ten kod robi

x &= x+1;

Miłego tygodnia ;) Mój pierwszy dzień nowego tygodnia już nie jest dobry... także...

fasadin

@alagner: przeciez juz padla odpowiedz ;) Endrju ja podal

alagner

@fasadin: Kurde blaszka, godzina późna, przeoczyłem, sorry ;)

fasadin
2015-03-09 13:55

Poniedziałek, więc zaczynam #fasadin
Zapewne to ostatni wpis. Jako, że już jesteśmy w Holandii (jedną nogą).

Zaczne troszkę offtopic. Historia... może nie jest śmieszna, ale na pewno warto wyciągnąć z niej wnioski. Jakie? O tym zdecydujecie sami.

Piątek
Godzina 17, zwijam się z pracy, bo dziś zaczynam z żoną maraton Sherlock'a (serial z 2010. Polecam). Godzina 17:10 dostaje (F) telefon od stażysty [S] (!).
S: "Czemu Cie nie ma w biurze? MUSISZ zbudować aplikację, dzisiaj deadline".
Jako, że to nie jest mój przełożony odpowiedziałem
F: "nic mi nie wiadomo o tym, że dziś miałem zostać dłużej. Dlatego jeżeli chcesz żebym pracował nadgodziny dzwoń do PM".
Po 5 minutach PM dzwoni
PM: "Gdzie jesteś?"
F: "W autobusie"
PM: "ah... a za ile będziesz w domu?"
F: "a nie wiem, z pól godziny, może więcej. Jeszcze nie zdecydowałem czy pójde do sklepu po piwo czy nie."
PM: "hmm... niedobrze niedobrze... a mógłbyś pracować zdalnie?"
F: "Nie."
PM: "a czemu?"
F: "Bo mi nikt nie mówił żebym robił dziś nadgodziny. Mam już plany z Dorotą."
PM: "ah ok, no to nic, miłego wieczoru :)"
F: "jeszcze jedno. Żeby zbudować aplikacje potrzebują (...)". Tutaj wyjaśniałem PM co oni mają zrobić
PM "ok super, przekaże im, coś jeszcze?"
F: "Tak, niech korzystają z mojego komputera (w sensie stanowiska), bo tam wszystko jest skonfigurowane. Tylko niech NIE używają moich prywatnych kont"
PM: "ok super, przekaże im"

Siedzę z Dorota przed kompem i oglądamy jakieś filmiki. A tam nagle dostaje powiadomienie "Hi". WTF? Jakąś godzine temu z tą osobą się pożegnałem... Patrze troszkę wyżej a tam wiadomość ode mnie. "Hello". No amnezji nie mam, nic do niego nie pisałem. Więc szybka reakcja -> zmiana hasła + napisanie, że ja to nie ja. Okazało się że [S] uruchomił mój skype (mam autologowanie, a raczej miałem) i zaczął z niego korzystać jakby nigdy nic... i jeszcze zwalił na mnie winę(ale to nie o tym)... Dzwonie do PM. PM zły po 2 minutach dzwoni PM, że sprawa załatwiona... Ale nie dla mnie. Wtedy stwierdziłem, że tak być nie może. Koniec z używaniem w pracy swoich prywatnych kont takich jak bitbucket, apple-developer, testflight etc. Czyli rzeczy które są mi potrzebne do pracy. Dzis rano z PM ustaliłem, że przenosze wszystko na firmowe konta a swoje prywatne rzeczy usuwam. Zostało tylko jedno konto do usunięcia (dwa, jeszcze komunikator stoi na moim mailu)... A czy pracuje dziś? No nie bardzo, bo nie mam konta na bitbuckecie... (i tak nic nie robię przez ostatnie dni, bo nie ma dla mnie tasków także różnicy specjalnej nie czuję)

A teraz Historia właściwa.

Odpowiadając na pytania które były pod komentarzem.
Ale zanim to zrobię. Chcę podziekować @ŁF za wytykanie błedów :) Przynajmniej uczę się lepiej pisać :)

Proxima Centauri
Dzięki za wpis! Jak się żyje za granicą? Nie czujesz się trochę inaczej tam? :P no wiesz tam nie ma już takich śmieszkowatych tekstów i trudniej jest chyba pośmiać się/rozmawiać z ludźmi w innym języku. Często się spotykasz z kolegą ze szkoły? On wyjechał do Holandii razem z tobą?

Za granicą żyje się świetnie :) Gdyby mi się dobrze nie żyło to bym zapewne tu nie został. przede wszystkim ludzie zachowywują sie inaczej. Nie czujesz się, że każdy chcę Cię wykiwać. Idąc do sklepu obsługa w 90% jest miła uśmiechnięta i pomocna (w Polsce jest na odwrót. Przynajmniej dla mnie)
Oczywiście, że czuje się inaczej.
Jeżeli chodzi o teksty i smieszkowe sytuacje to nie mam problemu. Przyzwyczaiłem się na tyle do angielskiego, że czasami do żony mówie w dwóch (czasami trzech) językach naraz. Sposób komunikacji nie jest problemem. Holendrzy mają dość inną naturę i kulturę.
@racuh przyjedzie w Kwietniu, a zapewne gdzieś w tym roku przyjedzie na spróbowanie.

Trebuh
Jak dobrze znasz język niderlandzki?

Poziom A2
http://pl.wikipedia.org/wiki/[...]C5%82o%C5%9Bci_j%C4%99zykowej

Kwiecień 2013
Jestem w Holandii, po rozpakowaniu i załatwieniu internetu (miesiąc) zacząłem szukać pracy. Niestety nie było kolorowo, ludzie nie chcieli mnie zaprszać na rozmowy kwalifikacyjne, a jeżeli chcieli (była jedna) to była... żenująca... Opowiadałem już o niej parę razy także teraz to pominę.

Dopiero w czerwcu (pod koniec) dostalem drugą rozmowe kwalifikacyjną. Firma która chciała ją przeprowadzić jest właśnie obecną firma. Rozmowa poszła świetnie i zacząłem pracę tutaj.

Tutaj poznałem takiego ruska... Nie widziałem lepszego programisty. Pracowałem z nim przez 3 miesiące w jednym teamie... Było niesamowicie. Powiedziałbym, że wzór programisty. Zawsze pomagał, spedzał swój czas by wytłumaczyć mi jakieś zawiłe tematy (bo jest wynajęty z outsourcingu także normalnie firma by za to płaciła, ale, do mnie ma trochę inny stosunek :)). Jeżeli chodzi o jego wiedzę to... Jest niesamowita. Wiem, że chciałbym być nim... kiedyś. On ma 30 lat. Programuje już jakos z 12 lat. Nadal nie znalazłem żadnej rzeczy której by nie wiedział. Specjalizuje się w C++ C# i Python. Z C++ pytałem już chyba o wszystko... mi już brakło pomysłów.
Życze każdemu by spotkał swojego "ruska". Dzięki niemu w pół roku nauczyłem się więcej niż przez całe życie. Dlatego moim zdaniem tak ważne jest by mieć jakiegoś guru kto może Ci pomóc w nauce.

No i to by było chyba na tyle jeżeli chodzi o to jak się tutaj znalazłem...

Mam nadzieję, że historia się podobała ;)

PS. Jeżeli się podobało i chcecie czytać o czymś więcej. Podajcie propozycje. Jeżeli będzie przynajmniej 7 plusów przy pomyśle to zaczne o tym pisać ;)

rav3n

@fasadin: ok, dzięki, zwykła ciekawość ;) a nigdy nie śledziłem Twoich wpisów :) @Webowiec , a jednak nie jest wstydliwy ;)