fasadin
2018-07-11 13:35

Kiedys dawno temu zamiescilem, ze jestem uzalezniony od palenia Jako, ze dawno nic nie pisalem a pare osob mnie czyta to czas by napisac cos o niczy...

wczoraj udalo mi sie z uzaleznieniem wygrac :) Najsmieszniejsze w tym wszystkim jest, ze wystarczylo przeczytac ksiazke :D
https://www.reddit.com/r/stop[...]rrs_easy_way_to_stop_smoking/

cytująć komentarz ze strony

Allen was right. It was fun quitting. It's actually still fun. I only wish I'd started the fun sooner.

Polecam palącemu by przeczytał książkę. Nawet gdy nie chcesz rzucic palenia. A jak chcesz to tym bardziej :)

#fasadin #palenie

yarel

Kiedyś kolega stwierdził "rzuciłem rzucanie palenia".

Kandif

Nie paliłem, nie palę i nie będę palił. Ale gratuluję każdemu, któremu się udało zdecydować na rzucenie tego zatoksyczniaca organizmu. Nie czytałem książki ale słyszałem że kosmetyki(maści,kremy) z konopi bardzo pomagają rzucić palenie. :D

fasadin
2018-04-17 09:42

Dzien spotkan yey wooohooo i w ogole wow. Takze czas na #fasadin

Z pieciu rozmow 3 chcialy kontynuowac. Ale od poczatku

Tak jak wspominalem, najbardziej spodobala mi sie ostatnia rozmowa. Warunki jakie bede mial

  • Pracuje kiedy chce (sobota, niedziela, w nocy)
  • Pracuje skad chce (raz na miesiac jest lunch pracowniczy, by pogadac sobie kto czym sie teraz zajmuje)
  • Piatki sa piwne (beer Friday)
  • Kilkadziesiat prokjektow z czego jeden duzy a reszta mniejsze
  • Pilkarzyki, bilard, ping pong
  • Praca z 4 innymi programistami (w tym z CTO/CEO)
  • Nie ma tytulow (nawet CEO jest zwyklym programista)
  • Mala firma (wiec bez korporacyjnego sciemniania)

Oraz duzo innych malych pomniejszych rzeczy, ktore ciesza

Dostalem takze dwie inne oferty, ktore chcialy kontynuowac dalszy process

  • Jedna ktora przyslala mi aplikacje do zrobienia w ASP.MVC
  • Druga, ktora zajmuje sie rozszerzona rzeczywistoscia

Obie z profilu i z perfespektywy finansowej wygladaly... lepiej. Ale, ze ja dziwny czlowiek, to wybralem opcje mniej platna i teoretycznie mniej rozwojowa, ale ktora pozwala mi robic tak jak ja chce i kiedy ja chce

A uwierzcie mi, przy malym dziecku mozliwosc pracy kiedy sie chce wygrywa ponad wszystkie inne benefity

Napisalem maila, ktory grzecznie rezygnuje z dalszych rozmow w tych dwoch firmach.
Obie chcialy kontynuowac. Na obie napisalem, ze rezygnuje. W odpowiedzi dostalem, ze zawsze moge wrocic do nich w razie w. Takze w tej chwili mam 3 firmy do ktorych moge aplikowac i od razu pracowac :) (3 fajne firmy)

Nastepnie poszedlem do swojego manadzera. Spotkanie z nim bylo... dziwne. Jako, ze firma zatrudnia duzo programistow (jest ogromne zapotrzebowanie) liczylem, ze dostalbym jakas kontr propozycje. Jedynie co dostalem, to GL & HF. Rozmowa trwala z 2 minuty. Pozostali czlonokowie z mojego teamu byli zaskoczeni reakcja manadzera. I nie tylko oni ;)

Jeszcze tylko miesiac. Pozniej 2 tygodnie wolnego i zaczynamy nowa prace ;)

Emilia juz prawie rok bedzie miec (czas leci przy dziecku...)

To zapewne ostatni wpis zwiazany z praca w holandii w tym roku (mam nadzieje ;))

kmle

Ja byłbym ostrożny z częstym przesiadywaniem w Polsce, powyżej 182 dni jak będziesz to się urząd skarbowy upomni o (nie) swoje.

Pitrek1991

@Sceptyczny Dinozaur: @Shalom :D XDDD a słuchanie ględzenia typu "zróbmy sobie dziecko" to już w ogóle 30/24h w robocie :D

fasadin
2018-04-03 10:02

Dzien spotkan w robocie! :) yey woohoo i w ogole radosc

Jak pisalem wczesniej, wrzucam troche #fasadin gdy odnosnie rozmow kwalifikacyjnych.

Czwartek dwa tygodnie temu:
Siedze spokojnie i dodaje jakies tam testy i inne dziwne rzeczy. Okolo 11 dostaje telefon z magicznym moim dzwonkiem (https://youtu.be/gSGk1bQ9rcU?t=13m50s). Patrze, nieznany numer. Odbieram i rozmowa z headhunterem. Konwersacja z headhunterem nie byla jakas super ciekawa, ale podoba mi sie koncept ktory wybral
Headhunter - "Wiesz, ja mam w zwyczaju robic tak, ze najpierw sprawdzam, ktore firmy sa zainteresowane Toba, a pozniej Ty mozesz sobie wybrac na ktore chcesz isc"
Pomysl swietny! Tylko wykonanie bylo inne. W sumie wyszlo, ze mialbym isc na kazde spotkanie gdy druga firma jest zainteresowana. Ale o tym za chwile.
W tym samym czasie dostalem jeszcze z 2 wiadomosci na linkedin i na koniec czwartku mialem juz 5 rozmow kwalifikacyjnych. Do jednej ja sie zglosilem (Augmented Reality) a reszta skontaktowala sie ze mna (przez huntera, lub jakis rekruter do danej firmy mnie znalazl).
Piatek, wiadomosci na linkedin oraz na mailu nadal przybywaja. Mam nowe propozycje rozmow kwalifikacyjnych (okolo 5 nowych). Jednak nie mialem czasu na wiecej i chcialem sie skupic na tych co mialem.

Moje wymagania: (a raczej jedno z nich) mozliwosc pracy z domu przynajmniej 1-2 dni w tygodniu

Pierwsza rozmowa.
Najpierw pogadanka z CEO a pozniej z Lead .NET developer. Nic ciekawego, rozmowa jak kazda inna (co robiles, w jakich technologiach ile chcesz zarabiac). Technologicznie firma wygladala spoko, jednak rozmowa sie nie kleila. Wiedzialem, ze nie dogadalbym sie z Leadem. W firmie postrzeganie procesu wytrzwarzania oprogramowania byl inny, a skoro szukam Idealnej pracy to odlozylem ta propozycje na sam dol. Sprzetu oraz tego jak programisci pracuja nie widzialem

Druga rozmowa.
Mala Korporacja (kilka oddzialow, ale nie ma tak duzo pracownikow). Fajna rozmowa, fajna lokalizacja i fajne miejsce do pracy. Rozmowa byla tak jak poprzednio, ale z wiekszymi szczegolami. Zadnych ciekawych pytan/sytuacji. Dostalem zadanie do zrobienia w domu i przeslanie rozwiazania. Prosta web aplikacja w MVC5, ktora pozwala wynajmowac skaczace zamki (te dmuchane). Zrobione i wyslane do nich. Podobalo mi sie, ze dostalem cos do domu do zrobienia. Srodowisko w jakim pracuja to open space. Srednio mi sie podoba uklad w jakim pracuja, ale maja najnowszy sprzet plus dobre krzesla. Nie jest najgorzej
Poki co to jest moj faworyt

Trzecia rozmowa.
To byla firma do ktorej sam aplikowalem. Niesamowici ludzie. Fajna pierwsza rozomwa, powiedzieli ze zaprosza mnie na druga rozmowe bo z checia chcieliby ze mna porozmawiac i zapewne pracowac bo pasuje do zespolu z moim profilem.
Tutaj zaczynalem miec dylematy czy druga czy ta firma, ale nie chcialem robic sobie wiekszych nadzei wiec stwierdzilem, ze okaze sie dopiero na drugiej rozmowie. Niestety po tygodniu czasu nadal bez odzewu na termin. Nie wiem jakie srodowisko jest dla programistow. Z rozmowy wydaje sie, ze jest podobnie jak w drugiej rozmowie

Czwarta rozmowa.
Sector Security, wiec niezbadane jeszcze dla mnie arealy jezeli chodzi o profesjonalna prace. Rozmowa przeszla dobrze, chcieli ze mna kontynuowac na drugi etap, ale nadal nie dostalem od nich odpowiedzi, ale dopiero minal jeden dzien (w zeszly piatek z nimi rozmawialem). Duzo trzeba usprawniac, dosc duzo zaleglych technologii. Ciekawa opcja, ale nie wiem czy bym sie skusil. Nie widzialem jak ludzie pracuja. Wiec nie mam czego oceniac

Piata rozmowa.
Firma mala, typowy startup.
Zobaczylem budynek i od razu wiedzialem, wiedzialem co mnie czeka. Kilkadziesiat firm pod jednym budynkiem. O omowionej godzinie przywital mnie COO i zaprowadzil do ich firmy. Wchodze, widze stare krzesla, po jednym monitorze i jakis laptopikach. Przeszlismy do pokoju konferencyjnego , ktory byl dzielony z inna firma (firma od cukierkow, takze duzo zelkow do zjedzenia! :)) Dolaczyl CEO/CTO I sie zaczelo...
Najlepsza rozmowa kwalifikacyjna jaka mialem!
Na poczatku jak to zawsze bywa, wybadanie podloza. Nie pamietam w ktorym momencie zrobilo sie luzniej, ale z pol oficjalnej rozmowy przeszlismy na rozmowie jak przy piwie. Nawet gadalem o quake'u i nastepnym razem bedziemy grac w pingponga (trenowalem swego czasu troche), bo CTO podobno dobry. Musze skleic swoja stara rakietke (gumy podkleic).
Podczas rozmowy zauwazylem, ze mamy podobne podejscie do rzeczy. Okazuje sie, ze COO byl programista swego czasu, wiec rozumie jak proces wytrzwarzania wyglada. Dosc czesto musi sie tlumaczyc przed klientami, ze sie spoznia kilka dni, bo projekt nie bedzie skonczony. Ale nie ze wzgledow takich, ze nie bylo czasu na zrobienie. Powod jest duzo bardziej... realny. Podczas realizacji znalezli lepszy sposob na wykonanie calego zadania, wiec potrzebuja kilka dni by zaimaplemtowac ten lepszy sposob. Jezeli klient chce, moze dostac wersje wczesniejsza. (tutaj nie tylko algorytmy, ale rowniez frameworki). CTO programuje z innymi programistami. Chca uzywac jak najwiecej najnowszych technologii. Jezeli cos musi byc wydane quick 'n dirty to jest to wydawane w ten sposob, ale od razu idzie do backloga ze w ciagu miesiaca musi zostac to poprawione. Praca zdalnie? A co z nia? Jak potrzebujesz to jedziesz/zostajesz i mowisz w tym samym momencie. Flexibile hours? Pracuj kiedy chcesz. Liczy sie to co zrobisz, a nie to czy bedziesz od 9-17 w pracy
Cala ta rozmowa byla tak swietna, ze zaczelo robic mi sie szkoda, ze nie bedzie ich stac na mnie... Wtedy pokazali mi reszte firmy. Okazalo, sie ze to co widzialem na poczatku to nie pokoj programistow, ale pokoj ala sprzedazowy. W pokoju programistow, kazdy dwa monitory wysokiej jakosci (nie widzialem modeli, ale to nie bylo standardowe korporacyjne monitory), do tego normalne piece a nie laptopy i wygodnie wygladajace krzesla. Gdy zasmialem sie ze kazdy ma dwa monitory powiedzieli, ze moge miec 3 czy nawet 6 jak chce. Sprzet kupuja pod programiste by mu sie dobrze pracowalo. Do tego zatrudniaja kontraktora (kontraktorzy biora tu co najmniej 60 euro za godzine), wiec sadze ze bedzie ich stac na mnie :)
Po 10 minutach po niesamowitej rozmowie (na plaszczyznie technicznej i na plaszczycznie socjalnym) dostalem odpowiedz na mailu, ze chca omowic szczegoly kontraktu.

Po pieciu rozmowach moj ranking wyglada tak
1) piata rozmowa
2) druga, Trzecia
3) trzecia
4) pierwsza (nie biore ja pod uwage juz wiecej)

Pytan czysto technicznych nie bylo poki co, ale to moze dlatego ze gdy opisywalem co robie w poprzednich firmach opisywalem takze technologie, co w nich robilem i jak w nich robilem.

Visual Code

@fasadin nie chcę przynudzać, ale mógłbyś powiedzieć w jakich technologiach, frameworkach pracowałeś? Dzięki ;)

fasadin

@Visual Code: zalezy w ktorej pracy ;) Ogolnie juz w kilkunastu jezykach. Teraz ostatnio to glownie .NET 7.0 Ninject, Azure, angular, knockout

fasadin
2018-03-06 10:07

Dawno nic nie pisalem, a jako ze wlasnie uruchomilem 6k testow lokalnie to mam czas zeby cos skrabnac. #fasadin
Pracodawce jakis czas temu zmienilem, ale jak to bywa po jakims czasie zaczyna sie widziec wady. Jedna z takich ciekawszych wad jest niemyslenie ludzi oraz managment ktory przymyka na to oko raz po raz
Mamy wewnetrzny zespol programistow, ktorzy maja nam usprawniac prace, kontroluja bezpieczenstwo aplikacji, robia template do wrzucania do chmur aplikacji... Rozdzielaja repozytorium... Zarzadzaja paczkami nuget oraz ich budowaniem... Teraz po tym wielo wielokropku przychodzimy do sytuacji wlasciwej. Jeden z glownych programistow w tamtym zespole postanowil usunac paczke z internal nuget feedu. Jak pomyslal tak zrobil. Po czym wszystkie branche na parunastu repozytoriach przestaly sie kompilowac, bo brakuje paczki. W tym i master naszego glownego servera. Oczywiscie ta osoba nie czula sie na tyle odpowiedzialna by sprawdzic jakie projekty posiadaja referencje do tej paczki i oczekiwal az ktos inny to naprawi. Takich sytuacji mamy 2-3 w miesiacu. Z paczka byla to najwiekszy "incydent" bo zaden branch nie dzialal przez 2 dni :D Managment oczywiscie glupa zgrywal, ze nie zostal o tym poinformowany (mimo, ze menadzer siedzi kolo mnie i przez 2 bite dni mowilem ze wszystko jest popsute). Na propozycje by im postawic Stage enviroment uslyszalem swietny pomysl. Pol roku pozniej tym razem tylko popsuli build server (zmienili konfiguracje) i trzebabylo przez 2 dni naciskac requeue build i miec nadzieje, ze nie trafi sie na tej wadliwy serwer. Wadliwy serwer nadal jest (to juz jakies 4 miesiace).
Ogolnie korporacyjny ping pong z ludzmi ktorzy ladniej sie prezentuja niz cos robia ;)
Takze, zaczalem szukac cos w innym kierunku (chce zalozyc wlasna dzialanosc). Poki co widze, ze duzo ofert ktore mi pasuje to glownie startupy (szukam przewaznie na angel.co). Zapewne w najblizszej przyszlosci bede mial pare historii z rekrutacji jako kontraktor.
Po za praca znowu gram w Quake'a 2. Fajnie wrocic do gry, ktora dala poczatek programowaniu ;) Grywam tez w Slay The Spire (niesamowita gra, chcialem podobna stworzyc), ostatnio tez diablo 2, dota oraz rocket league
Po za praca i komputerem to corka (Emilia) rosnie jak na drozdzach. Siada, gaworzy (od samego narodzenia w sumie), je i nie placze :) Wczoraj po raz pierwszy od prawie roku opiekunka powiedziala, ze mala plakala pare godzin i nigdy takiej Emilki nie widziala.

Najgorsze (i najlepsze) w tym wszystkim jest jak czas leci... Ja juz kalendarzowo mam 27 lat... Czuje sie nadal jak bym mial 17, nadal pelen energii i glupich pomyslow. Ale to dobrze, jak bede stary to nadal bede glupi :)

Na koniec zdjecie wesolego ryjka :)

anonimowy

@mr_jaro: nie jest to moje Hobby. Jak widzę to reaguję

mr_jaro

@anonimowy: gratuluje bycią częścią stoważyszenia szeryfów internetu, przed wami każdy drży :D

fasadin
2016-10-25 15:22

Dawno nic nie pisalem, wybaczcie za brak polskich znakow

Dzis bedzie troszke o wszystkim. Zaczynajmy #fasadin

Zaczne od wakacji, bylem w tym roku na Majorce (nawet mam zdjecie z koszulka 4programmers na tle morza i gor, takze jezeli @Adam Boduch robilby jakis konkurs z tytulem "na wakacjach z 4p" to mam przynajmniej zdjecie zrobione). Majorka zeby zwiedzic jest bardzo fajna wyspa. Zanim przejde do plusow i och achow to ponarzekam sobie troche

  • Strasznie duzo niemcow. Przez co lokalni tez czesto mowia tylko po niemiecku lub po hiszpansku
  • Drogo. Za wode pol litrowa trzeba zaplacic 3 euro (oczywiscie w tych turystycznych miejscach, bo w normalnych sklepach to ceny sa podobne do polskich)
  • Smierdzi. Kanalizacje maja strasznie zle zrobiona. Przez to, co zakret czuc kanalami i to nie weneckimi
    Mimo tych trzech wad, jest niesamowicie fajnie. Piekne plaze, piekne widoki, smaczne jedzenie i jest w tym miejscu cos magicznego.

Druga kwestia to kubek z 4p. Niestety nie wiem dlaczego, ale juz mi nie stoi prosto tylko sie kolysze. Ktos tez ma taki problem?

Trzecia bardziej interesujaca: Oferta specjalna PKP
Po Majorce wybralismy sie do Polski. Plany w trakcie sie zmienily i zamiast od razu jechac do Rzeszowa chcielismy najpierw wstapic do Warszawy. Zastanawiamy sie czy oplaca sie przebukowac lot do Warszawy, wiec patrzymy na ceny PKP Krakow -> Warszawa. 90 zlotych za dwa bilety i to za ekspress. WOW ale fajna cena. No nic to nie bedziemy przebukowywac. Jestesmy na miejscu szybko lecimy bo zostalo nie duzo czasu do pociagu. Pani z okienka wszystko wystukuje i mowi... 270 zl ze zdziwieniem krzyczymy "ILE?!" "270 zl poprosze". Nawet nie mialem tyle przy sobie, bo nie bylem gotowy na taka kwote :D

Zapytalem sie konduktora dlaczego na stronie inna cena, a w kasie inna.
"A bo wie pan, jest kilka takich biletow tanszych, ktore mozna wylosowac. Wie pan, taki totolotek tylko kolejowy"

W Warszawie wszystkim polecam Niewidzialna wystawe. Nie czytajcie nic o niej, bo sobie popsujecie zabawe. Jest warta zobaczenia

Czwarta i zapewne dla wiekszosci najbardziej interesujaca historia bedzie o rekrutacji w Holandii

W mojej poprzedniej firmie finansowo sie nie zgadzalo (nie mi, ale firma zrobila duzo mniej od tego co zaplanowali). Wczesniej umowy czasowe byly automatycznie odnawiane, jednak po spotkaniu szef powiedzial, ze tak juz nie bedzie. Jako, ze nie chce byc bez pracy to powiedzialem wprost mojemu managerowi, ze potrzebuje wiedziec o decyzji na temat mojego kontraktu. Zapytalem wtedy 3 miesiace przed ukonczeniem mojej umowy, jednak zadnej odpowiedzi nie dostalem. Gdy miesiac mina a ja nadal nie wiedzialem jaka jest sytuacja zapytalem kolejny raz. Manager sam nie wiedzial czy zostane czy nie (bo on niestety mial zwiazane rece). Wiec zdecydowalem sie poszukac czegos innego.

Obralem zupelnie inna taktyke teraz przy szukaniu. Szukam czegos co jest blisko, bo mi sie nie chce dojezdzac do pracy.
Znalazlem fajna firme ktora byla ode mnie 1km. Caly proces rekrutacyjny trwal blisko 1.5 miesiaca (2 tygodnie zajelo umowienie spotkania na podpisanie kontraktu). Byl tam test jakis psychologiczny do sprawdzenia moich zdolnosci myslowych, rozmowa z 2 programistami (tej rozmowy nie wspominam dobrze, jeden z programistow zachowywal sie jak gbur po prostu) druga rozmowa z CTO i architektem (ta rozmowe wspominam bardzo pozytywnie). Juz mialem podpisywac z ta firma kontrakt (w czwartek) gdy w tydzien wczesniej (w sumie szesc dni bo w piatek) odezwal sie do mnie headhunter z propozycja wspolpracy, stwierdzilem ze w sumie czemu nie. Zawsze moge pojsc i zobaczyc jak to bedzie. A chcialem z dodatkowego wzgledu, ze aplikowalem do tej firmy wczesniej i sie nie odezwali. W poniedzialek mialem umowiona rozmowe z wspomniana firma (4km od miejsca zamieszkania).
Pierwsza rozmowa telefoniczna przeszla gladko i fajnie. Byla to osoba od rekrutacji tejze firmy. Na samym poczatku powiedzial wprost. "Nie jestem osoba techniczna, wiec ja sprawdzam tylko czy pasowalbys do profilu" Ogolnie rozmowa bardzo pozytywna i fajna. Na koncu zapytal mnie "Podpisujesz kontrakt w czwartek prawda?" "Tak" "Czyli jezeli Ciebie chcemy to musimy sie spieszyc?" "Tak"...
We wtorek dwie rozmowy. Jedna z managerem oraz architektem. Druga wieczorem z CTO przez telefon. W srode dostalem oferte i ja zaakceptowalem. W piatek podpisalem nowy kontrakt
Rozmowy wszystkie byly na fajnym poziomie. Nie bylo HR gowna, nie bylo dziwnych pytan czy testow. Byly pytania techniczne (zadan nie bylo) oraz dawali duzo miejsca do wyjasnienia jak bym podszedl do problemu X czy problemu Y. Caly proces rekrutacyjny zajal 3 dni oraz moim zdaniem byl na wysokim poziomie.

Wszystkie osoby w obecnym teamie wydaja sie bardzo kumaci, no ale jak to ze mna i z moim szczesciem... zobaczymy za pol roku. Poki co jestem zadowolony i nie mam na co narzekac

Ciekawi jestescie jak zareagowala druga firma do ktorej powiedzialem, ze dostalem lepsza oferte?

Pogratulowali mi, powiedzieli, ze wiecej nie moga mi dac, ale jakbym chcial kiedys wrocic do nich to drzwi sa otwarte.

bednarz

@fasadin: wiem, że w NL ceny są wody są normalne :) ale pamiętaj że na turystach się zarabia :P więc 100 euro w kieszonce nie starczy :P

somekind

Tutaj nie ma zadnego problemu ;o jest tylko wielka dezinformacja ktora polega na pokazywaniu ceny biletow ktora nie jest prawdziwa w wiekszosci wypadkow. Na stronie byla dostepna tylko ta cena promocyjna

@fasadin: nie ma żadnej dezinformacji ani nieprawdziwej ceny. Jakbyś kupił wtedy bilet, to byś kupił go w takiej właśnie cenie. To, że nie doczytałeś, że to oferta specjalna, to źle świadczy o Tobie, nie o naszych kolejach.
Identyczne systemy - kupuj wcześniej, płać mniej - działają na kolejach w Niemczech, w UK, i pewno jeszcze w wielu innych krajach. A także chyba u wszystkich przewoźników lotniczych. Do Ryanaira też byś miał pretensje, że Ci każą płacić 200 zł za bilet chwilę przed odlotem, mimo że miesiąc wcześniej na stronie bilet na ten lot kosztował 1 zł? :D

W Holandii masz jedną magiczną kartę za pomocą której jeździsz po całym kraju (pociagi, autobusy, tramwaje, metro...)

@Shalom: tylko ten "cały kraj" ma wielkość dwóch średnich województw/landów. ;)

fasadin
2016-02-04 13:44

troche zaspamuje wpisami (bo wczoraj byl jeden), ale zastanawiam sie zeby zrobic kurs C++ od poczatku do bardziej zaawansowanych rzeczy.

Ale to nie bedzie typowy tutorial w C++ ktorych jest pelno w sieci. To bedzie "moj" sposob uczenia sie tego jezyka. Bardziej nowoczesny sposob uczenia sie go

Robilbym dwie lekcje tygodniowo. Spis tresci (czastkowy bo to dopireo pierwszy bardzo delikatny szkic) mozecie znalezc tutaj

http://pastebin.com/q1nW7kce

Z checia przyjme propozycje i pomoc w realizowaniu tego (np review tekstu/video czy kodu zeby sprawdzic ze nie ma jakis dziwnych rzeczy)

Z waznych rzeczy

  1. Wskazniki sa w miare szybko ale bedzie jedynie ogolny koncept wyjasniony (na samym koncu ksiazki bedzie arytmetyka i duzo bardziej szczegolowo o nich)
  2. Zapomnialem wspomniec o githubie/bitbuckecie (bedzie to opisane we wstepie)
  3. Dziedziczenie nie bedzie mialo przykladu zwierzat czy aut :D
  4. kurs bedzie bardziej skupiony na praktyce a niezeli na teorii
  5. Ktos chetny?

#fasadin

Proxima_B

@fasadin: Cześć! Założyłem nowe konto, przeczytałem wszystkie zaległe posty, nie było ich tak dużo jak zakładałem i czekam na więcej. ;)
Chciałbym, żeby ten kurs dał takie podstawy, że dalsza nauka programowania będzie o wiele łatwiejsza.
Co teraz robię? Trochę się pozmieniało m.in studiuję air.
PS całkiem fajne to https://www.youtube.com/watch?v=TvyWRevLG5I dzieki

fasadin
2015-10-07 12:10

Znalazlem chwilke zeby cos napisac takze #fasadin

W dzisiejszym odcinku mala rada jak malowac sciany

tl&dr na samym koncu

@racuh do mnie wpadl na odwiedziny. Jako ze chcielismy z zona pomalowac dom to stwierdzilismy, ze skoro jest @racuh to mozna cos podzialac (w sensie ja i on a pozniej on :D)
W salonie wzielismy sie za malowanie sciany. Z fioletowego na pomaranczowy (dokladny kolor to "kamizelka ratunkowa"). Wzielismy transparetny bialy podklad 5 Litrow. 5 Litrow na niecale 30m^2 powinno starczyc i jeszcze zostac... O tym za chwile
Kupilismy walki, 20 litrow farby (biala, kolorowa, podklad), pedzelki, kuwete, folie i inne rzeczy ktore sa niezbedne do malowania.
W domu przygotowalismy wszystko do malowania (obkleilismy sufit oraz framugi tasma malarska, na podloge dalismy folie, poodsuwalismy rzeczy ktore byly blisko sciany) wlaczylismy ta muzyczke https://www.youtube.com/watch?v=TvyWRevLG5I no i jazda!

@racuh kilkanascie pokojow w swoim zyciu pomalowal. Na rozne kolory. Takze on wzial duzy walek a ja podmalowywalem to co duzy walek nie zlapal jako ze malowalem sciany po raz pierwszy raz
racuh po kilku ruchach stwierdzil "Panie ten walek jest do d**y, bo on nie pokryje Ci tej sciany" (moja sciana jest/byla z takimi wypustkami... http://static3.depositphotos.[...]otos_2213471-Wall-texture.jpg tylko troszke wiekszymi)
No to wsiadam do auta i pojechalem kupic walek do elewacji (taki gabczasty). Jak wrocilem to kolejny element juz byl tym walkiem malowany (byly 4 elementy w sumie w tej jednej scianie). Wyszlo niezle ta transparetna oprocz tego miejsca gdzie malowane bylo tym pierwszym walkiem
5 litrow poszlo na okolo 30m^2... Ledwo wystarczylo...
No nic, czas poczekac 4 godziny i pomaranczowym malowac. Po krotkiej przerwie i relaksiku zaczelismy malowac na pomaranczowo. Poszlo calkiem szybko. Duzo az tak farby nie poszlo jak przy tym gruntowym. Jednak mielismy oboje wrazenie, ze ta farba jest za rzadka... za plynna... no nic pomalowane. Patrzymy... no slabo pokrylo po pierwszym razie. Mielismy nadzieje, ze pomalowanie drugi raz da lepsze efekty...
Nastepny dzien... omg jak to wyglada... fajny kolor, ale przeswituje ten fiolet i inne niedoskonalosci... No nic pomalowane na drugi raz. Nie wyszlo. Ja chcialem malowac trzeci/czwarty raz ale @racuh stwierdzil, ze to nie ma sensu... farba jest do d**y... jest za rzadka

Jedziemy do sklepu. Mowimy gosciowi ze chcemy lepszej jakosci farbe bo tamtym jak malowalismy to tak... slabo wyglada. On powiedzial, ze w farbie nie jest wina a w podkladzie. W skrocie powiedzial tak
"Czerwony kolor jest bardzo trudny do malowania. Czerwony kolor jest bardzo trudny do malowania. Czerwony kolor jest bardzo trudny do malowania. Pojde zapytac sie mojego kolegi" (po jakims czasie jak wrocil)
"Czerwony kolor jest bardzo trudny do malowania, ale moj kolega mowi ze teraz zrobic podklad na szaro i pomalowac pomaranczowym i bedzie dobrze bo wie pan czerwony kolor jest bardzo trudny do malowania"
Takze powiedzial, zeby nie brac gruntujacej tylko wziac biala farbe i zmieszac z czarnym pigmentem (btw jak bedziecie mieszac, kupcie sobie wiertlo do mieszania ;)). Mowil ze walek ktorym zaczelismy byl dobry a ten elewacyjny jest zly. Tak tez zrobilismy. A raczej zrobil @racuh bo ja widzialem, ze tam gdzie ja malowalem to jest duza roznica... stwierdzilem, ze nie bede malowal bo cos popsuje
Na poczatku pomalowalismy jeden element, bo w razie WU gdy ten pomysl nie wypali to kupimy lepsza farbe i zamalujemy reszte (w sensie lepsza pomaranczowa)
Szary pokrywal ten brzydki pomaranczowy jak "talala" (moj ojciec tak zawsze mowil... nadal nie wiem czy chodzi o ta lala czy o cos innego). Pozniej drugi raz szary. Pozniej pomaranczowy pierwszy raz (na tym jednym malym elemencie) i od razu "no teraz to wyglada". Drugi raz pomaranczowy i wszystko pieknie pokrylo. Wyglada swietnie
Wiec pozostale elementy zostale do pomalowania... Efekt wyszedl swiety (taki jaki mial byc) ale malowanie 30m^2 zajelo tydzien... i siedem warstw farby (transparetny podklad, 2x pomaranczowa, 2x szara, 2x pomaranczowa).
Trzebabylo dokupic tej pomaranczowej, wzialem z tej samej firmy. Nie byla juz tak rzadka jak poprzednia, wiec farba nie byla taka swietna...

Dorota mowi "to wezmy pomalujmy druga sciane po drugiej stronie". Popatrzylem na nia i juz wiedziala, ze nie bedzie malowane w tym miesiacu.
Takze mozliwe ze w nastepnym miesiacu napisze kolejne przygody z malowania

tl & dr
Jak Twoja farba ma pigment czerwony to podklad nie moze byc bialy! Zrob szary i powinno byc ok

PS racuh stwierdzil "nigdy tak dlugo nie malowalem jednej sciany, ale przynajmniej nauczylem sie czegos nowego (chodzi o ten czerwony kolor)"

czysteskarpety

@fasadin: pomarańczowy do salonu ? dyskusyjne ...

fasadin

@czysteskarpety: skarpety do sandalow? Dyskusyjne ... a czemu dyskusyjne?

fasadin
2015-09-28 10:04

no to zaczynamy #fasadin Troszke mi zeszlo, ale w koncu znalazlem troszke wiecej czasu by cos napisac. Wybaczcie za brak polskich znakow

Teraz bardziej na spokojnie. Mam nadzieje, ze nie bedzie tylu bledow.

Dla @Azarien w pierwszej kolejnosci opowiesc o pozarach.
Pozarow bylo kilka, mozliwe ze nie zauwazylem jakiegos. W kazdym razie na niebie czesto mozna bylo zauwazyc helikopter ktory lecial do morza po wode i wracal na wyspe.
Dwa dni przed powrotem byl pozar. Byl na tyle duzy ze dwa helikoptery gasily go przez kilka godzin. Jeden z nich byl to helikopter wojskowy (tak przynajmniej wyglada na zdjeciu).
Kleby dymu byly tak wielkie i geste, ze pomylilem je z chmurami deszczowymi

Ale skad ten pozar? Sa dwie teorie
1) Samozaplon. Przez 8 dni nie padalo ani razu, a temperatura przynajmniej 30 stopni w cieniu. Wszystko bylo suche.
2) Glupota ludzka. Ludzie widzac te pozary (bo nie dalo sie ich nie zauwazyc, szczegolnie ten ktory gasily dwa helikoptery) nadal nie mieli zadnych skrupulow wyrzucac niedopalki od papierosow na sucha trawe czy w krzaki. Wiec calkiem mozliwe, ze pojechali na wycieczke. Zapalili sobie a pozniej wyrzucili przed siebie. Pojechali dalej a tam sie tlilo i...

Na szczescie Grecy dali rade z tymi pozarami i nie widzialem zeby ktokolwiek ucierpial oprocz biednej natury.
Natura ucierpiala i to dosc mocno. Podczas gdy jechalismy samochodem zwiedzac wyspe to widzielismy SPLONIETE LASY. Nie pare drzewek, ale 500m-1km po prostu czarnych slupow. Niestety nie mam zdjec :( Gdy bedzie ktos chcial zobaczyc jak to wygladalo. To postaram sie znalezc w googlach.

Z pozarow przechodzimy do glupoty ludzkiej.
Nie jestem w stanie zrozumiec ludzi ktorzy wyrzucaja takie niedopalki w suche krzaki... tak samo wyrzucanie smieci gdzie popadnie mimo ze kosz jest 5m dalej
Albo inny przyklad. Jedza batonika, klada puste opakowanie na stol i oddalaja je od siebie ze niby nie nich... a kosz 2m od nich. Moze mi ktos wytlumaczyc dlaczego?

A teraz krotko o snach.
Mialem ostatnio najgorszy sen w zyciu. Po wyjsciu ze snu nadal bylem przerazony (telepalo mna, nogi mialem jak z waty, nie potrafilem sie na niczym skupic, ledwo sie wyslawialem). Opisywac nie chce na forum. Przy piwku komus moge opowiedziec ;)
Ale dlaczego to przytaczam? Ano dlatego ze nasze sny moga byc BARDZO realistyczne a takze BARDZO nierealne/odjechane. Gdyby ktos sie zastanawial dlaczego to szczatkowo wytlumacze
Czlowiek musi snic. Dlaczego? Tego nikt nie jest pewien, z tego co wiem to czlowiek nie przezyje bez porcji snienia. Wiadomo, ze musimy "dostac" sie do fazy REM. Co podczas fazy REM sie dzieje? Ano wlasnie tam nasze sny sie "ksztaltuja". A jak sie ksztaltuja? Mozg wytwarza taki zwiazek zwany DMT. Ten zwiazek to NAJMOCNIEJSZY halucynogenny narkotyk znany czlowiekowi.
Jeszcze jedno zalozenie.
Czlowiek zna samego siebie najlepiej. Podswiadomie. Bo swiadomie, mozemy samego siebie nie znac. Jednak sadze ze w glebi samego siebie znamy kazdy najmniejszy detal
Skoro znamy samego siebie potrafimy najbardziej siebie zranic jak i zadowolic.
Czasami mam sny po ktorych budze sie szczesliwy z bananem na ryju.
Tamtego dnia bylo 180 stopni inaczej. Przytrafilo mi sie to po raz pierwszy (tak mocne... bo to nie byl zwyczajny zly sen...) i mam nadzieje ze ostatni.

PS O snach jest duzo zalozen, to tylko taki teaser dla tych ktorych zainteresuje poczytac o tym wiecej.
PPS A praca po miesiacu wydaje sie co raz lepsza :)

fasadin

@Shalom: grozy nigdy nie za wiele ;) Ale to co opisalem to mi sie zdarzylo. Porazenie przysene moze byc inne dla kazdego. Ja za kazdym razem sie dusze. Za kazdym razem. Jednak teraz juz wiem jak szybko sobie z tym poradzic.

alagner

@fasadin: zmora dopadła mnie raz. Parszywe uczucie, mojej wiszącej naprzeciw łóżka ramonesce wyrosła czacha i kosa, słyszałem głosy z cmentarza za domem, a i oddychało się rzeczywiście ciężko. Ale ze świadomym snem nic wspólnego to nie miało. Kontrolę nad snem udało mi się uzyskać dwukrotnie, ale akurat nigdy nie latałem. Raz tworzyłem różne światy dookoła siebie a raz... hmm, dałem upust złości, niekoniecznie warto chwalić się jak ;) Teraz z perspektywy - mogłem sobie właśnie polatać albo coś ciekawego stworzyć, a działałem mocno destrukcyjnie, szkoda trochę zmarnowanej szansy... ;)

fasadin
2015-09-14 21:56

Czas opisać te najciekawsze wyderzenia przez te dwa miesiące oraz pierwszy tydzień pracy
#fasadin

Najpierw pierwszy tydzień pracy

Dostałem takie fajne urządzenie które mierzy jak dużo gazów/płynów przeszło przez rury. Program do wizualizacji danych jest napisany w C# + Silverlight i w nim jest używany WPF.
Pierwsze zadanie to napisanie dodatkowego raportu. Kod sam w sobie nie jest bardzo skomplikowany. W ciągu dnia zrozumiałem główną część co tam sie dzieję i byłem w stanie już tam coś pozmieniać. Więc jak wyglądał mój pierwszy tydzień pracy? Dla mnie nieciekawie...
dzień 1) Instalacja, przedstawienie mnie firmię, instalacja... zakończona. Wszystko poinstalowane i skonfigurowane. Zdziwiłem się, że w ciągu jednego dnia było wszystko gotowe
dzień 2) Zapoznanie się z projektem, wtedy własnie go z grubsza zrozumiałem.
dzień 3) Obudziłem się... czułem się tragicznie. Pojechałem do pracy. Po pół godzinie oczy mi łzawią nie mogę skupić na pracy... Po pół godzinie z wielkim bólem serca poszedłem do domu bo byłem chory... Masakra... pierwszy tydzień i już chorobowe... no to pokazałem...
dzień 4) ...
dzień 5) ...
dzień 6 (dzisiaj)) wróciłem do pracy. Po objeściu całej firmy (zajeło z godzinke) mały planning co mam robić i już mam jakiś tam mały deadline. Mam zrobić tabelkę z wypełnionymi danymi. Rzecz nie trudna. Pomyślałem, że już są gotowe tabelki i zajmię mi to z 4 godziny max... Niestety... Zajmię mi to z dwa dni. Dlaczego? Już piszę

Kod jest prosty... BARDZO prosty. Na zasadzie "nie bindujemy, tylko klepiemy!" Więc copy paste jest trochę. Magic numberów jest trochę (są zrozumiałe, ale jednak sa). Miejsca na polepszenia kodu jest wiele. Zgadza się ze mną "opiekun" (15 lat doświadczenia jako programista. Ma wiedzę, lubi się z nią dzielić. Ogólnie bardzo dobrze trafiłem z opiekunów). Jednak nie będziemy tego projektu poprawiać bo do niego siada się raz na pół roku do dopisania właśnie coś małego a zaniedługo (rok-dwa) ma być "przepisany" by NIE używał silverlighta (dla tych co nie wiedzą ta technologia umarła i np visual studio 2013 już go nie wpiera). Także by nie zaburzać tego co tam już jest ręcznie robię grida... każdę pole. Opiekun podsunął mi posmysł jak to zrobić szybciej, ale stwierdziliśmy, że lepiej zostawić w jednym stylu niż mieszać kod i go zostawić.

Wrażenia po pierwszym tygodniu?
Fajne. Jest luźno, Manager to jest 15 letni doświadczony programista. Jest drugi programista który ma +25 lat doświadczenia także jest od kogo się uczyć i jest dobrze.

Cieszę się, że zmieniłem pracę tak szybko, bo chyba w SPACJA końcu trafiłem na to co chciałem.

Po tym zadaniu (mam jeszcze 2 tygodnie na skończenie) zostanie przeniesiony do głównego produktu gdzie podobno kod jest dużo wyższej jakości

Ok było o pracy, troche poważnie. A teraz bardziej humorystycznie... z perspektywy czasu. Mi do śmiechu wtedy nie było :D

UWAGA dla wszystkich wrażliwych... nie będzie smacznie, może gdzieś przewinie się przekleństwo.

Na telefonie pisałem relacje na gorąco tytuł brzmi
"Jak bardzo ludzie zachowują się gorzej od zwierząt, bo te nie srają do własnego legowiska"

Gdy byłem w Grecji na lotnisku ta historia nabrała swój szkic.

Wymeldowanie z Hotelu o 12. Autobus miał przyjechać o 19:25. Jak zawsze w Grecji ludzie/autobusy nie stosują tych czasów i przyjechał troche później.
Hotel spisał się na medal. Mogliśmy nadal jeść, przebywać na terenie ośrodku oraz skorzystać z shower-room po uprzednim zarezerwowaniu.
Ostatni dzień bardzo fajny. Czaś go kończyc skorzystaniem z shower-roomu. Wchodzę a tam SYF. Ręczniki mokre porozrzucane po podłodzę. Mokro i ogólnie... nie za fajnie
Wygłądało to tak jakby ktoś wszedł. Umył się, a następnie wycierał się i szedł mokry po czym rzucał tym ręcznikiem. Może ten któs był ślimakiem? Cholera go wie... Ale było mokro...

Samolot mieliśmy mieć planowo o 22:45, gdy pisałem tą historie była 23:33 i półtorej godziny czekania. Coś piszczy, tłum ludzi wkurzonych i hałasujących. Całkiem normalna sytuacja. Bywa... Zdarza się... Ale jednego nie wybaczę nigdy.
Było gorąco, duszno, tłoczno. Zrobiło mi się niedobrze (gorączka, rzygać mi się chce, srać też mi sie chce takie kombo), ogólnie zatrucie pokarmowe (zapewne za pomocą TAAAAAACOOOOOOSSSS które jadłem oraz SPECIAL RICE...)
Wchodzę do kibla, w głowie "dajcie kibel bo albo ja go rozerwię albo mnie rozerwię". Pierwsza fala... SMRÓD. Ale spoko, nie było aż tak źle. Da się zrozumieć, że pachnie szczochami jak od żula co "siedzi" w autobusie w pozycji "właśnie puściłem fajnego bąką który ulula mnie do snu". Mnie i mojego rozwolnienia na pewno to nie powstrzyma.
Ok szukam kabiny, pierwsza lepsza. Wchodzę... Nie ma deski klozetowej. No spoko, Na małysza nie raz się robiło. Z takim arsenałem będzie ciężko nie zasrać wszystkiego dookoła ale jakoś dam radę... ale zaraz... drzwi się nie zamykaja i nie ma papieru toaletowego! Takie kombo mnie zmusiło do szukania szcześcia w innej kabinie... Niestety. ŻADNA kabina się nie zamykała i nie miała papieru... We mnie bomba tyka nie ubłaganie. Niestety kombo jakie spotkałem powstrzymało mnie i stwierdziłem ze dam rade do samolotu jakoś...
A jaki wniosek?
Gdyby ludzie potrafili się zachować zapewne byłby papier... deska... i drzwi by sie zamykały... Nie chcę wiedzieć co się tam działo ze taka sytuacja była na tym lotnisku
W samolocie... Byłem chory... Gdy tylko można było opuścic miejsce siedzenia Fasadin niczym sprinter biegnie do kibla bo czuje, że będzie rzygał.
Wchodzę do kibla Od razu rzygam... ALE ALE ALE. Gdyby to było takie proste to by się tu nie znalazło. Pamiętacie, że miałem biegunkę? Gdy puściłem pierwszego pawia miałem dokładnie taką myśl
"Albo zesram się w spodnie albo zarzygam kabinę..." Wybrałem drugie... Po spędzeniu 30 min poczułem ulgę. TAAAAAAAAAACOOOOOOOOOSSS Power dało się we znaki (albo special rice) Kabinę sprzatałem z 15 min (głupio się czułem z tego co zrobiłem, jakiś artysta pewnie by zobaczył w tym dzieło :D jestem tego pewien).
Wracam na miejsce. Zmęczony jakbym nie spał z 3 dni położyłem się na kolanach Doroty (siedzenie w samolocie jest ciężkie gdyż jest mało miejsca)... 10 min, moja noga drętwieję. Zerwałem się. To był zły pomysł. Jazda numer dwa. Tym razem nie zdąrzyłem do kibla więc do torebeczki. Chyba pomogłem niektórym ludziom bo 3-4 osoby po mnie również rzygały. Osłabiony jeszcze powrót do domu... w domu byliśmy o 8 rano następnego dnia (więc praktycznie 12 godzin powrotu w zatrudniu pokarmowym).
Przy okazji miałem małe halucynacje podczas podróży (malutkie ;) nie stresować się)

Lekcja na dziś
Nie wolno jeść niczego co może zaszkodzić przed lotem... Bo może nie być dobrze

Wyszedł tasiemiec z tej historii. Miałobyć jeszcze o pożarze o snach i o głupocie ludzi. Ale to następnym razem ;)

Jakby się coś nie podobało czy coś mogę polepszyć. Dajcie znać. Postaram się to poprawić

Azarien

No ale to już nie Microsoftu wina, że macie starą wersję /nie wiem na ile one są (nie)kompatybilne/

fasadin

@Azarien: ja nie obwiniam Microsoftu ;) Mi tam poki co bez roznicy czy pracuje przy silverlight czy nie. Jest i tak duzo lepiej niz to co mialem (a mialem funkcje typu Hack_Interesting() w pseudo C++ jezyku [ludzie pisali jak w asm...])

fasadin
2015-09-08 08:26

#fasadin

dawno mnie nie bylo, zapewne jeszcze miesiac nie bede tak aktywny jak kiedys (a moze i dluzej kto wie).

Pokrotce napisze co sie dzieje i jezeli bedzie wiecej osob zainteresowanych to opisze co sie dzialo przez 2 (lub prawie 3) miesiace nieobecnosci ;)

1) Mialem dwa miesiace wolnego od pracy
2) drugi miesiac (powiedzmy) bylem na wyjazdach (od 14 sierpnia do wczoraj)
3) nowa praca poki co fajna.
3a) Sprzet: 2 monitory, dell z i7 4910, 16GB ram
3b) Pierwszy dzien dowiaduje sie ze: flexibile czas pracy, pracuje z gosciem ktory ma 15 lat doswiadczenia, nie ma w sumie pliku ktory bylby wiekszy niz 2000 linii.
3c) czeka mnie duzo nauki... C# i WPF to nie jest moja najmocniejsza strona. Ale to na +
3d) pierwszego dnia juz wiadomo co bede robil przez najblizszy miesiac. Dostalem 40kg urzadzenie do mierzenia gazow i bede sie tym bawil przez najblizszy miesiac (mam do niego dodac jeden raport przez ten miesiac)
3e) szwedzki stol na lunch za.... 60 groszy za dzien
3f) do pracy rowerkiem 30 min :) (dla mnie to idealny czas, nie duzo nie za malo)
3g) placa tez nienajgorsza :)
3h) Multikulti pelna geba. W teamie (7mio osobowym) jest: Polak, Turek, Marokanczyk, Hiszpan i 3 Holendrow (kazdy pierwsze wrazenie na +)
3costam) oby tak zostalo dobrze jak na poczatku... zapewne za kilka tygodni cos bedzie mnie wkurzac, ale pierwsze wrazenie jak najbardziej na plus

no i pamietajcie ze tego roku fallout 4 wychodzi :)

vpiotr

@fasadin: wasteland 2 na PS4 będzie za miesiąc

fasadin

@Craith: caly rok jezdze ;) @vpiotr: wiem czekam na to :D