cmd
2019-09-10 16:36

Jednym z tragicznie zmarłych grotołazów był Józef Kucia.

This past month, we here at CodeWeavers and the wider Wine community suffered a devastating loss. Our friend and colleague, Józef Kucia, died at the age of 28.
Józef first contributed to Wine in March of 2012, showing remarkable skill with Wine’s D3D technology. He became a key contributor to Wine, submitting over 2,500 patches. He also contributed to other open source projects including Mesa and Debian. Józef founded and led the vkd3d project and provided insight and guidance to the Vulkan working group.

https://www.codeweavers.com/a[...]hite/2019/09/08/a-tragic-loss

cerrato

W sumie taka zmiana perspektywy - z jakiegoś anonimowego głupka, który nie-wiadomo-po-co-się-tam-pchał, teraz stał się wymiernym i realnym facetem, który coś robił, miał podobne do nas zainteresowania, i nawet trochę teraz mi go szkoda...

cerrato

https://www.codeweavers.com/about/people/jkucia i w obecnej sytuacji ironicznie brzmiący napis More coming soon...

Nevaan

zupełnie nie rozumiem satysfakcji z wchodzenia w takie miejsca - i samo obejrzenie na yt filmiku, na którym pokazana była szczelina przez którą tam utknęli sprawiło że poczułem się dziwnie. ale nie rozumiem też jak można żyć z taką mentalnością janusza krytykującego kogoś za to, że ma (w tym przypadku - niestety - miał) jakieś pasje

cerrato

pasją jest zbieranie znaczków czy malowanie obrazów. Świadome ryzykowanie życia jest głupotą, nie pasją.

Nevaan

strasznie spłycasz tę sytuację - tak jakby goście poszli tam świadomie zginąć. nie były to przypadkowe osoby, chociażby ze względu na to że na taką wyprawę do tej konkretnej jaskini trzeba mieć zezwolenie i odpowiednie uprawnienia. Najwidoczniej nic nie wskazywało na to że może dojść do sytuacji, że zostaną odcięci od świata - chociaż wątpie że byli nieświadomi tego ryzyka. Poza tym, wyciąganie wniosku że ktoś jest "głupkiem" ponieważ podejmuje ryzyko jest mało poważne, a przede wszystkim zdaje sie ze wcale nie "nie-wiadomo-po-co-się-tam-pchał" - tylko ty po prostu nie rozumiesz po co

Jasnowidz

@cerrato dlaczego glupka? Te jaskinie odwiedzalo setki osob. Mnie to przeraza przeciskanie sie przez jakies tunele, nie chcialbym tego robic, ale nie krytykuje. Tez skakalem ze spadochronem i latalem szybowcem, zawsze jest jakies ryzyko wypadku, nawet jadac samochodem do klienta. Robie te czynnosci swiadomie bo lubie, bo musze. Glupota mozna nazywac rzeczy pokroju goscia co wspina sie bez zabezpieczen na mariota zeby nabic wyswietlenia na YT, albo ludzi wspinajacych sie w dziwne miejsca tylko by nabic wejsc na ich instagrama... Ci tam to byli profesjonalisci, mieli zabezpieczenia, wykonali wszystko tak jak trzeba ale zdarzyl sie wypadek - woda zalala jaskinie. Mamy inne podejscie do ryzyka, bo wychowalismy sie w kulturze udajacej ze smierci i wypadkow nie ma, a wszyscy zyja po 90 lat i umieraja w cieplych domowych lozkach.

Tomek Pycia

Świadome ryzykowanie życia jest głupotą, nie pasją W sumie, dopóki nie masz rodziny na utrzymaniu to dlaczego nie. To jest twoje, moje, jego życie i chyba mam prawo zrobić z nim co chce. Głupotą jest narażanie innych na niebezpieczeństwo — w tym wypadku ratowników.

cerrato

Kolesia nie znam, ale z przejrzenia neta pod jego kątem znalazłem jakieś zdjęcia z dzieciakami. Pewności nie mam, ale wygląda jakby miał jakieś 2-3 letnie dziecko. Zresztą, abstrahując od tego konkretnego przypadku - masz rację, każdy może robić na co ma ochotę, ale musi się liczyć z ryzykiem. OK, nie zabraniam nikomu wchodzenia do jaskiń, zapieprzania (tylko nie na drogach publicznych) na motorze czy skakania na bungee. Ale nie akceptuję potem wałkowania tematu w mediach i puszczania przez kilka dni jako głównej wiadomości newsa o tym, że stała się tragedia. Nie, nie stała się tragedia, tylko doszło do zdarzenia, które każdy miłośnik sportów ekstremalnych powinien mieć wkalkulowane. Poszedł do jaskini, to logiczne, że są duże szanse, iż z niej nie wróci. Świadomie się podjął takiej misji, więc skoro z niej nie wrócił, to nie ma mowy o żadnej tragedii, ale o całkowicie możliwej do przewidzenia konsekwencji działań danej osoby. O tragedii możemy mówić, gdy grupkę przedszkolaków idącą chodnikiem na plac zabaw zmasakruje zapieprzający samochód prowadzony przez naćpanego sebusia, ale nie w sytuacji, w której ktoś świadomie robi jakieś bardzo niebezpieczne akcje, bo mu to sprawia przyjemność.

Tomek Pycia

@cerrato: Człowiek, zwłaszcza młody, myśli, że jest nieśmiertelny i zawsze jest jakiś odsetek tych, którym się nie uda. Nie wiem jak ty, ale ja czasem się zastanawiam, jak udało mi się przeżyć aż tak długo. A media lubią karmić gawiedź prostą i tanią informacją. Bo to się najłatwiej sprzedaje. Trudne tematy, z reguły wymagają przemyśleń i często są niejednoznaczne, a to już tak łatwo nie chwyta.

bakunet

Między wschodem a zachodem słońca życie traci 150 000 osób w taki czy inny sposób. Każdej jest szkoda tak samo, póki nie będzie to ktoś bliski. Ale żeby gościa krytykować za to że lubił robić coś jeszcze poza siedzeniem w piwnicy i klepaniem kodu...?

cerrato

On miał prawo chodzić po jaskiniach, ja mam prawo uważać, że to jest głupie :P

mr_jaro

@cerrato: z tego co ja słyszałem to była to wyprawa również w celach naukowych, a nauka wymaga poświęceń. astronautów nazwiesz głupimi czy ludźmi pełnymi pasji? Zakładam, ze tych co zginęli to głupimi a tych co wrócili to byli pełni pasji.

cerrato

Raczej tych, którzy wrócili nazwe szczęściarzami, a pozostałych troszkę mniej ;)

mr_jaro

@cerrato: niestety nie wszystko da się rozwijać siedząc przed kompem

cerrato

Ale tak szczerze mówiąc, nie wszystko wymaga rozwijania ;) bo mówiąc wprost, poza satysfakcją z wejścia jako pierwszy do jakiejś jaskinii czy na jakąś górę, za wiele z tego nie wynika. Nawet, jeśli naukowcy odkryją 20 gatunków robaków i 3 ślimaki, których wcześniej nie znano, to za wiele to nie zmieni. Świat od tego nie będzie lepszy, globalne ocieplenie nie zmniejszy się, dzieci w Afryce nadal będą głodne. To taka sztuka dla sztuki, nawet jeśli jest to robione pod przykrywką nauki i badań.

Tomek Pycia

@cerrato: no nie do końca, gdyż może się okazać, że np w genach tych ślimaków zapisany jest przepis na nieśmiertelność dla ludzi.

axelbest

Ostatnio byłem w wesołym miasteczku, skorzystałem z dwóch atrakcji (taki statek huśtawka i karuzela na łańcuchach). Dzizas... Jak ja się bałem, a małe dzieciaki nic... Bałem się nie dlatego że wysoko/szybko, tylko instynkt samozachowawczy mówił mi "ej.. Jak się coś spieprzy, to cały z tego nie wyjdziesz". Sam za młodu korzystałem z takich atrakcji i nie pamiętam, abym tak się bał.To chyba przychodzi z wiekiem. Też uważam że ryzykowanie, jest jakimś przejawem głupoty, no ale do odważnych świat należy - mimo tego mam niezły ubaw jak widzę wszelkie faile (nawet te brutalne) kolesi na rowerach, deskach czy skaczacych do wody.

cerrato

@axelbest: zasadniczo to mam w 100% to samo, co Ty - na jakichś karuzelach nie boję się wysokości, ale świadomości, że łańcuszek się zerwie. Nawet przejażdżka zwykłym diabelskim młynem była dość stresująca, mimo że w tym dziadostwie się siedzi w takiej budce, a całość się powoli kręci. Ale miałem z sobą dzieciaki i przez to wyobraźnia zaczynała pracować ;) Co do oglądania faili - mam tak samo :D @Tomek Pycia - owszem, taki ślimak może okazać się magiczny. Ale tak samo można odkryć lekarstwo na raka w zgniłej kanapce (pacz - penicylina ;) ). Jakby to była ekspedycja do jaskinii pod hasłem "idziemy leczyć ludzkość" to bym jeszcze zrozumiał, ale aktualnie to wygląda tak, że idzie banda kolesi do dziury, przede wszystkim żeby zaspokoić swoją ciekawość/żądzę doznań/bycia docenionym. a jak się przy okazji coś ciekawego znajdzie, to będzie fajnie.

Tomek Pycia

@cerrato: Tak, nadmierne narażanie swojego życia, jak się jest za kogoś odpowiedzialnym, to jest szczyt głupoty i samolubstwa. Z drugiej strony każdy a w swoim życiu coś takiego, bez czego wolałby nie żyć. Ciężko się żyje z taki ludźmi, ale oni po prostu potrzebują tego do szczęści. To co zrobili było głupie i nieodpowiedzialne. Ponieśli za to karę — najwyższą z możliwych — i tylko rodzin szkoda które zostały. Ludzie często zapominają o konsekwencjach swoich czynów, zwłaszcza o ich wpływie na otoczenie.

cerrato

coś takiego, bez czego wolałby nie żyć - ciekawe, czy jakby nasi "jaskiniowcy" dostali jasną informację przed wejściem "Ok, możesz iść, ale już nie wrócisz" to czy by się zdecydowali na wycieczkę :P

Tomek Pycia

Myślę, że ludzi, którzy by jednak poszli jest powyżej jednego procenta.

cerrato

Własnie. Czyli "XXX jest czymś, bez czego bym nie był w stanie żyć" jest jednak takim bezmyślnie powtarzanym sloganem :P

Jasnowidz

Postaram się tutaj wszem i wobec zauważyć, że i tak wszyscy umrzemy. W jaskiniach, w wypadkach, po raku, na zawał. Może to nawet nie jest takie głupie, umrzeć ewentualnie robiąc coś co się lubi, niż biernie czekać...

cerrato

Jeśli chcesz samodzielnie skończyć, to wskakujesz pod pociąg/wieszasz się. Pójście na "ryzykowną" misję nie jest świadomym wyborem śmierci, a jedynie czerpanie radości z robienia czegoś, co się lubi, co podnosi poziom adrenaliny itp.

Jasnowidz

Jesli lubisz wskakiwac pod pociag to prosze bardzo. Ja nie pisze o umyslnym zakonczeniu zycia, mowie o swiadomym braniu ryzyka i czerpanie przyjemnosci z czegos co sie lubi. Jedni ten prog maja tak nisko ustawiony, ze boja sie wyjsc z domu, a inni lataja w wingusitach metr nad ziemia. Kwestia osobnicza, nic nam do tego. Z twojej perspektywy to glupota, z czyjejs innej glupota byloby w tym czasie siedziec przed komputerem i pisac kod. Slyszales np o indianach ktorzy nie maja leku wysokosci i skakaja jako monterzy po belkach bez zastanowienia?

cerrato

skakają -> skaczą :P A odnośnie głównego wątku - chodziło mi o to, że Twój komentarz 3 piętra wyżej odebrałem tak, że śmierć w jaskini jest alternatywą dla nudnego życia. Na co odpowiedziałem, że są lepsze sposoby skończenia z sobą, jeśli ktoś ma taką potrzebę.

mr_jaro

@cerrato: robiąc takie cos sprawdzasz możliwości okoliczności itp, wyszło, że ryzyko zalania jest małe to weszli, a wydarzył się to co miało 1% prawdopodobieństwa i pech. Generalnie jest większa szansa zginąć w aucie niż tam w jaskini a na nich przyszło. Nie bądź głupi nie wychodź z domu.

cerrato

Zasadniczo to się zgodzę, ale nie podoba mi się z szansą wypadku samochodowego. Nie sprawdzałem statystyk, ale głęboko wierzę, że sporty ekstremalne (jaskinie, wspinaczka itp.) mają większy odsetek wypadków, niż samochody. Jakby tego typu akcje były tak samo powszechne co jazda autem, to byśmy mieli setki czy tysiące tego typu zdarzeń. Nie można porównywać wypadów do jaskiń, gdzie takich ekstremalnych w skali roku mamy w kraju może kilkaset z jazdą samochodem, która codziennie odbywa się w ilośći kilku milionów. Tych dwóch z jaskinii w skali powiedzmy 400 rocznie daje nam jakieś pół procenta śmiertelności. Przy takim samym założeniu to z tych kilku milionów osób jadących codziennie samochodem, powinniśmy mieć kilkanaście/kilkadziesiąt tysięcy zgonów. Albo inaczej patrząc - statystycznie co 200 jazd (czyli tak średnio co miesiąc) każdy kierowca powinien zginąć ;)

mr_jaro

jak się zabije 20 osób jadących autami w całej polsce jednego dnia to tragedii nie ma ale jak się rozbije autobus i zgnie też 20 osób to tragedia narodowa. I nie nie ginie tyle ludzi w jaskiniach co piszesz. Tak jak mówię do takich miejsc wchodzą kiedy prawdopodobieństwo jakiś dziwnych zewnętrznych zdarzeń jest bardzo niskie, czyli tak samo jak siadasz do auta i uważasz, że nic się tobie nie stanie. Wbrew twojemu myśleniu to nie są idioci.

cerrato

nie napisałem nigdzie o idiocie, a jedynie o głupku ;) Poza tym przeczytaj proszę jeszcze raz to, co napisałem. Procentowo (nie mówię o ilościach absolutnych) jestem prawie pewien, że mamy większy odsetek śmiertelności wśród wspinaczy górskich i jaskiniowych, niż pośród użytkowników samochodów. A co do tego, że jak ginie 20 osób w całym kraju to spoko, ale jak autobus to tragedia - w pełni się zgadzam, nie lubię takiej hipokryzji. P.S. totalny offtop, ale właśnie sobie obejrzałem podczas obiadu. Widziałeś ten odcinek - https://www.youtube.com/watch?v=OrUY65B7BRU ?