Jak reagować na zaczepki w autobusie/tramwaju?

2006-08-24 19:56
0

Tak się składa, że mieszkam w Warszawie, która jest uznana za dosyć niebezpieczną (wbrew temu co twierdzi jeden z Kaczorów), również w środku dnia. Wprawdzie nie zostałem napadnięty jeszcze ani razu, w przeciwieństwie do kilku moich kumpli, ale ostatnio jechałem sobie autobusem i wsiadło 4 podpitych kolesi z wódą, i zaczęli mnie zaczepiać. Takie tam gadki "napijesz się z nami?", "co słychać?", "a dasz mi wysłać smsa do żony?" i inne pierdoły. Kolesie nie byli chyba wrogo nastawieni, bo poza paroma wyzwiskami pod moim adresem, które zignorowałem, odpuścili sobie i wysiedli na nast. przystanku. Nic mi nie ukradli.

Teraz zastanawiam się, jak w takiej sytuacji się najlepiej zachować, gdyby miała się zdarzyć w przyszłości. Zakładam, że w fizycznym starciu nie mam szans (4 na jednego, to musiałbym albo być super osiłkiem, albo znać biegle jakieś sztuki samoobrony - niestety ani jedno ani drugie). Współpasażerowie też nie pomogą. Jak reagować, by do tego nie dopuścić? Ewentualnie może ktoś wie czy kursy samoobrony / walk wschodnich itp. są coś warte w takiej syt. (gdyby jednak doszło do starcia / próby rabunku)?

Pozostało 580 znaków

2006-08-24 20:05
0

Klasyczne zachowanie to nie reagowac - zazwyczaj sie nudza. Oni oczekuja reakcji (zwlaszcza jak szukaja ofiary), wtedy bedzie jeszcze gorzej. Zle jest jak maja po prostu ochote wp...lic - wtedy raczej nic ich nie powstrzyma.

Kursy samoobrony czy sztuk walki zawsze sa przydatne. Po pierwsze dodaja poczucia wartosci, a to widac. Zauwaz, ze takie typki najczesciej zaczepiaja osobe, ktora z wszystkich znajdujacych w autobusie modli sie, zeby jej tam nie bylo. Ofiare wybiera sie instynktownie - dobrze prowadzony kurs uczy przede wszystkim jak nie czuc sie ofiara i jak na nia nie wygladac. Poza tym dobrze zadany kopniak (np. krocze), czy cios (np. gardlo) pozwala jedna czy dwie osoby wylaczyc z walki na dzien dobry. Zawsze to dwie mniej. To ostatecznosc, ale jakby mnie mieli zakatowac to mialbym w dupie ograniczenia obrony koniecznej. Warto tez pocwiczyc najczesciej stosowana i w zasadzie najbardziej skuteczna metode, czyli 'sp..dalamy!!!'. Jest szansa, ze typki najczesciej bardzo namietnie palace papierosy dostana zadyszki wczesniej niz my :) Z tymze w autobusie to niestety odpada...

pozdrawiam
johny


You need to learn how to walk
before you can run

Pozostało 580 znaków

2006-08-24 20:06
0

Na początek spróbuj trzymać się przodu autobusu. Znam przypadek z życia, gdzie koleś miał czarny pas karate a i tak nie dał rady, więc IMHO nie polegaj na samoobronie.


Pozdrawia DzieX

int getRandomNumber() { return 4; }

Pozostało 580 znaków

2006-08-24 20:20
0

Zgadzam się z kolegą wyżej. W momencie kiedy ruszysz na jednego z nich automatycznie trzech z nich masz na głowie. Teksty typu: "panowie spokojnie", "czy możemy to przedyskutować" również nie działają. Mimo rozwoju cywilizacji, która zresztą poszła szybciej niż ewolucja, nasze emocje są wciąż na etapie pleistocenu. Powoduje, to że ofiara jest wyłapywana z tłumu na podstawie bardzo prostych kryteriów:

  • siedzi z boku,
  • ma spuszczony wzrok,
  • udaje, że nie widzi

Różnie bywa w różnych sytuacjach. Oto kilka moich przepisów:

1). Towarzystwo jest podpite, ale nie zachpwuje się agresywnie
Pamiętaj, że twoje emocje się udzielają innym. Jeżeli podchodzi koleś, w dobrym chumorze to odpowiedz mu tym samym. Gdy on zada pytanie typu: "stary, masz ku***a fajke?" to odpowiedz mu tym samym "dialektem", na luzie, bez nerwów itp. emocji. Rozstaniecie się wówczas w zgodzie.

2). Towarzystwo średnio-agresywne.
Nie licz na to, że ktoś pomoże. Pan koło Ciebie ma rodzinę, a pan z drugiego boku też. Czasami pomaga zajrzeć w oczy (ale tak, żeby wiedział, że jak Ci fiknie to mu nogi połamiesz i nawet nie mrugniesz). Jeżeli wyczuje choć cień blefu to masz prze****bane. Można pokusić się o drobną nieprawdę (tak jak ja kiedyś: 56 desantowo - szturmowa, nawet nie będziesz wiedział kiedy - i mordercze spojżenie).

3). Towarzystwo agresywne - od razu dzwoń na policję, to działa.

Najważniejsze jednak aby nie pasować do profilu ofiary.


<span style="color: blue">"Kolarstwo to jedna z najtrudniejszych dyscyplin sportu. Nawet najgorszy kolarz jest wciąż wybitnym sportowcem."
s.p. Marco Pantani
</span>

Pozostało 580 znaków

2006-08-24 20:23
0

Hmm, wiecie co?
Ja dam jedną radę, może wyda się szalona, ale my z kumplami w Lublinie stosujemy.

Idziemy sobie idziemy, w kieszeni Off, taki nie do ciała tylko, że robala psikasz i zapalniczka.

Idzie paru dresów, my dwóch z kumplem, podchodzą:
dresy: "dawać kasę"
kumpel: "spier**, albo będzie źle"
dresy się śmieją i się już rzucają, mój kumpel bierze Offa, zapalniczke odpala, psika, na parę metrów płomień (bo to żeby psiknąć robala to cienki i długi strumień), dresów podpaliło, zaczęli zwiewać :-D. Sytuacja z życia wzięta. Teraz jak gdzieś idziemy dalej od osiedla, jakiś wąwóz etc. do zawsze bierzemy Offa. Polecam! ;)

Pozostało 580 znaków

2006-08-24 20:26
0
Oleksy_Adam napisał(a)

3). Towarzystwo agresywne - od razu dzwoń na policję, to działa.

Durny pomysl. Ja tam bym sie wkur*, a zanim przyjedzie policja to ty bedziesz lezal w rowie a oni beda juz zamawiac w nastepnym pubie.

Pozostało 580 znaków

2006-08-24 20:28
0

Dzieki, faktycznie teraz widzę, że miałem kupę szczęścia bo nie mieli zamiaru mi wp***ić.
W każdym razie mój błąd, że jechałem z tyłu autobusu, a w sumie nie było dużo ludzi... Tak jakoś zbyt pewnie się czułem, bo jeżdzę kom. miejską dużo i nie miałem jeszcze takiej sytuacji. Szczególnie że na dworze jeszcze jasno. Napiszcie jeszcze coś więcej o tym jak nie pasować do wzorca ofiary, bo to ciekawe.

Pozostało 580 znaków

2006-08-24 21:00
0
Krolik napisał(a)

Napiszcie jeszcze coś więcej o tym jak nie pasować do wzorca ofiary, bo to ciekawe.

To jest tak jak w swiecie zwierzat.Zauwa ze lew zawsze atakuje chora antylope bo jestnajslabsza.Musisz wygladac innaczej niz chora antylopa :-)

Pozostało 580 znaków

2006-08-24 21:09
0

Jak nie pasowac do wzorca ofiary?

Glowa podniesiona, nie unikasz wzroku za szybko - jesli jakis drech patrzy Ci w oczy to wytrzymujesz troche, pozniej odjezdzasz niby mimochodem (cos innego przykulo Twoja uwage, jakas ladna dziewczyna albo cos) - ale nie tak, zeby bylo widac, ze sie boisz. Jak idziesz to pewnym krokiem, rece swobodnie spuszczone, dlonie wyprostowane (zacisniete piesci to oznaka strachu). Oczywiscie nigdy zgarbiony, masz wygladac na kogos, kto wie czego chce i z kim w razie zaczepki bedzie problem.

Dresy wbrew pozorom to calkiem strachliwe stworzenia, ktore ze strachu przed wyrzuceniem z grupy zrobia wiele. Np. przywala komus, bo sa 'twardzi'. Jesli dresow jest kilku i ktorych chce przyszpanowac, to instynktownie szuka ofiary. Malo pewny dres zaczepi o papierosa, bardziej pewny o drobna kase na wino, duzo bardziej pewny okradnie i spusci wp*dol. Masz wygladac tak, zeby drech przez sekunde (dajmy mu troche czasu na myslenie :) ) zastanowil sie czy w razie problemow z potencjalna ofiara nie wyjdzie na tchorza przed reszta grupy. Ofiara ma byc 'za latwa', nie ma byc 'wyzwaniem'.

No i ostatnia rada. Na 30 wk*wionych kiboli nawet Chuck Norris nie da rady. Najlepiej unikac okolic, gdzie jest szansa dostac 'za zywota'. No i jesli widzisz, ze drech nie odpusci i nie masz zadnych szans - daj mu czego chce i ratuj zeby.

pozdrawiam
johny


You need to learn how to walk
before you can run

Pozostało 580 znaków

2006-08-24 21:35
0

prosta sprawa:
1.ucz się sztuk walki które cię moralnie przygotują do staricia i dodadzą ci siły psychicznej... no i oczywiście dodadzą wyglądu. dzięki temu nie wyglądasz na ofiare. (nie polecam tu takich strasznie reklamowanych szkól zabijania itp bo to papka reklamowa, jak mieszkasz w wa-wie to wiem że z kieleckiego kubu karate kyokushin są instruktorzy wyuczeni przez "bolka" więc jak wybieżesz tą sztuke walki to kieruj się do nich, ale i tak musi szkolenie potrwać z 3-4 lata minimum)

  1. nie obnoś się z kosztownościami. tzn komóra na smyczy zawieszona na szyi, wybajerzony zegarek na ręce i to tak żeby było widać, ubranie z widoczną markowością i wartością; ogólnie takie bajerowanie jeżeli już nie jesteś ofiarą to przesuwa cię do kategorii dawca, czyli co musisz zrobić, to unikać wizerunku dawcy

  2. kupy nikt nie ruszy. znaczy dobrze by było jakbyś podróżował z kimś trzymającym się powyższych zasad, zawsze w kupie siła drzemie, a grupka będąca wyraźnym niebezpieczeństwem da prawdobodobnych atakujących powstrzyma atakujących na wczesnych stadiach.

  3. unikaj walki jak tylko się da, a jak się nie da ,to pamiętaj "w walce wręcz wygrywa ten kto pierwszy wyciągnie broń", teleskopy i yawary są niewykrywale i bardzo skuteczne a nie powodują wielkich uszkodzeń, spay+zapalniczka to ciekawy pomysł, należy także pamiętać że ich użycie to ostateczność

Te zasady stosuje i nie miałem waściwie probelmów, a jak już były to zawsze się dało wygadać. No i oczywiście należy znać Uciekai-Do(sztuka uciekaia, coby przeszkód da ciebie nie było, a da goniących były, przykład - Le Parkour) i Rayz-Do(sztuka wygadywania się, wywodząa się z vortalu budo, której motto brzmi "Zawsze i wszedzi" (nie, nie pomyliłem się, "zawsze i wszedzi"), ogólnie chodzi o to aby mając przy sobie kupe kasy móc przekonująco powiedzieć że się nic nie ma)

A i jeszcze istnieje vortal budo...


HAKGER - 50% Complete

Pozostało 580 znaków

2006-08-24 22:00
0

Kurde, skad wy te spreye wytrzasneliscie? :/ Zakryje sie reka i tego spreya bedziecie w d* mieli.

Zadnych takich kombinacji, jesli czujesz, ze cie nie polamia w 5 sekund to badz stanowczy, pytany o 5zl nie szukaj po kieszeniach mowiac "nie mam", tylko powiedz np "a kiedy oddasz? ja musze przez godzine pracowac na te 5zl".

Dobrze jest tez postraszyc policja, wystarczy sypnac jakims tekstem "mam wazniejsze sprawy niz przepychanie sie z toba, zaraz zadzwonie na 997 i z nimi porozmawiasz" i po sprawie. Zaleznie od tego co odpowie mozesz dodac "jak chcesz miec klopoty za jakies 5zl to twoja sprawa, ja nie mam czasu", wyciagnij telefon i naprawde zadzwon na policje (po to sa, klopotow nie bedziesz mial, a na 99% koles sobie pojdzie po czym pani dyzurnej wszystko wytlumaczysz).

Wazne zeby powiedziec cos madrego, dres wbrew pozora nie lubi wychodzic na debila i da se spokoj - ty "zero" masz jakies swoje wazne sprawy a ja chodze po tej ulicy i kradne lizaki.

Sztuki walki - jasne, jak masz czas i pieniadze to zapisz sie gdzies, jak nie to sciagnij nawet jakis film instruktarzowy z neta i pocwicz godzine z kolega pare prostych chwytow.


Pozostało 580 znaków

Liczba odpowiedzi na stronę

1 użytkowników online, w tym zalogowanych: 0, gości: 1, botów: 0