egzaminy na prawo jazdy

Odpowiedz Nowy wątek
2006-02-22 22:31

Rejestracja: 14 lat temu

Ostatnio: 9 lat temu

0

Czy ktoś z was miał wątpliwą przyjemność zdawania egzaminu praktycznego na tzw. "nowych zasadach"? Ja szykuję się już do trzeciego podejścia i chciałbym podzielić się z wami własnymi przemyśleniami na ten temat :) Uważam, że jest O WIELE trudniej. Jak można wymagać od kogoś, kto za kierwonicą samochodu spędził zaledwie 30 godzin, PERFEKCYJNEJ jazdy podczas trwającego 40 minut egzaminu w ruchu miejskim, gdy obok siedzi skurczybyk, który tylko czeka na NAJMNIEJSZE podknięcie?! Zdawalność spadła drastycznie, a "nowy" plac manewrowy to koszmar, dla większości nie do przejścia. Zgadzam się, że nowe zasady jazdy po łuku są bardziej "życiowe" i nie jest to już "matematyka i trzymanie sie linii"(dawniej większość ludzi opuszczała lusterka na asfalt i cześć). Jednak jazda po tym "nowym łuku" jest dla kogoś takiego jak ja (uczyłem się na starych zasadach, a ustawa zmusiła mnie do zdawania na nowych, pomimo obiecanego polrocznego okresu przejściowego) zwyczajnie trudna. Dwa razy wyłożyłem się na tym łuku. Najgorsze jest to, że za każdym razem muszę zostawić w kasie Wojewódzkiego Ośrodka Ruchu Drogowego 118 zł i nie ważne, czy wyjechałem do miasta, czy nie. Nie wnikam już dlaczego cena egzaminu jest tak wysoka. Uważam jednak, że pobieranie pełnej opłaty za egzamin w wypadku, gdy w samochodzie siedziałem zaledwie pięć minut jest zwykłym złodziejstwem. Oburza też buta egzaminatorów, którzy bardzo często łamią przepisy i przenoszą frustrację dnia codziennego na egzaminowanych. Do szału doprowadziły mnie słowa głównego egzaminatora, który na odprawie powiedział: "Wiem, że uczyliście się państwo na starych zasadach, większość z was nie zdaje na łuku, ale nie zdacie pierwszy, piąty, dziesiąty raz to się może nauczycie" :[ SKANDAL! Nie wspominając już o głupich przepisach, np. takim, że jeśli dopłacicie 50% więcej to będziecie mogli zabrać na egzamin swojego instruktora, ale jeśli odezwie się choć słowem w celu udzielenia jakiejkolwiek wskazówki, to egzamin zostaje przerwany z wynikiem negatywnym. A teraz dwie historie zasłyszane u mojej znajomej, która jest instruktorką jazdy:

  1. Dziewczyna przystąpiła do egzaminu i po zaliczeniu placu wyjechała na miasto. Jeździła bezbłednie przez 40 minut. Egzaminator złamał przepisy i kazał jej jeździć dwadzieści minut dłużej. Było to już ewidentne szukanie błedu na siłę. Nagle na ulicę weszła starsza kobieta, w mijscu niedozwolonym. Dziwczyna zachowała się prawidłowo - ostro, awaryjnie zahamowała. Egzaminator przerwał egzamin i ocenił go negatywnie, gdyż dziewczyna "stworzyła poważne zagrożenie dla pieszego".
  2. Facet, który od 30 lat był zawodowym kierowcą, stracił prawo jazdy, gdyż przekroczył limit punktów karnych. Egzaminator już któryś raz z rzędu przerywał mu egzamin - facetowi który od 30 lat posiada prawo jazdy. Przyczepiał się o najmniejsze błędy, których nie sposób uniknąć w tak ciasnym i zatłoczonym mieście jak w tym przypadku Kielce.
    Trafiają się bardzo ciekawe osobowości wśród egzaminatorów. Otóż egzaminował mnie facet z zacięciem polonistycznym i gdy na jego pytanie odpowiedziałem: "Należy wrzucić wsteczny", on odpowiedział z wściekłością:"Wrzucić to se pan możesz węgiel do piwnicy, a bieg się włącza". :D
    Sytuacje jest na tyle poważna ,jeśli chodzi o zdawalność, że nawet instruktorzy wystosowali wspólne pismo do władz ministerialnych w Warszawie. Czekamy na odzew. Pozdrawiam wszystkich, którzy przechodzą to samo piekło, zazdroszczę tym, którzy już je przeszli, a współczuje tym, których to jeszcze czeka... ;) </i>

Praca jest przekleństwem klasy pijącej.
Oscar Wilde

Pozostało 580 znaków

2006-02-22 22:54

Rejestracja: 17 lat temu

Ostatnio: 4 lata temu

0
  1. Facet, który od 30 lat był zawodowym kierowcą, stracił prawo jazdy, gdyż przekroczył limit punktów karnych.

Nie to żebym Cię nie popieral.. ale ten tekst rozwala :d


Pozostało 580 znaków

2006-02-22 23:22

Rejestracja: 15 lat temu

Ostatnio: 12 lat temu

0

Ja w tym miesiącu zdaję (również na motocykl - zimnooo), obaczymy co będzię.
Z mojego ośrodka wiele ludzi zdało za pierwszym razem :)


Pozostało 580 znaków

kierowca :)
2006-02-22 23:56
kierowca :)
0

Glupota i zlodziejstwo. I jak tu byc patriota i kochac ort! (celowo z malej litery - nie dawac mi tu ortow!). W wakacje bylem w tym roku w Usa. Tam egzamin na prawko to tylko miasto. Nie pamietam dokladnie ile kosztuje (chyba cos kolo 60$), placi sie dopiero po zdaniu. Czyli jak nie zdasz na pierwszym, drugim, trzecim to nie placisz. Placisz dopiero 60$ jak zdasz - jednorazowo. Egzamin mozna zdawac na swoim samochodzie. Troche to dziwne bo jak mozna miec samochod nie majac prawka, pewnie chodzi o samochod taty :) Takie prawko zdane w Usa mozna przekonwertowac na ort! :) Koles z pracy tak zrobil. Nie mial prawka w <ort>polsce.</ort> Cwiczyl na jakims parkingu, kumple mu objasnili zasady ruchu. Tam samochody maja automatyczna skrzynie biegow, wiec technika jazdy jest jak w NFS - strzalka w gore - gaz, strzalka w dol - hamulec :) Znakow tez nie ma, sa tabliczki ktore zawieraja tekst np. "Road Work 500 ft." trza tylko umiec czytac. I zdal za drugim razem. A w ort! (nie robic ortow!!) sie nie zabije, bo wiadomo chodzi o papier a i tak przez jakis czas po zdaniu (jesli sie nie bylo zbyt dobrym) bedzie sie glownie jezdzilo w nocy po osiedlu - w celu doszkolenia, bo nikt sie nie nauczy panowac nad pojazdem podaczas 30 godzin miasta.

/
Orty będą, bo jest to błąd ortograficzny. Dodatkowo podpadasz u mnie za pisanie z premedytacją nazwy mojej Ojczyzny z małej.
Poza tymi uwagami, to z tekstem muszę się zgodzić :(
dryo
/

Pozostało 580 znaków

2006-02-23 05:55

Rejestracja: 17 lat temu

Ostatnio: 4 lata temu

0

Glupota i zlodziejstwo. I jak tu byc patriota i kochac polske (celowo z malej litery - nie dawac mi tu ortow!). W wakacje bylem w tym roku w Usa. Tam egzamin na prawko to tylko miasto. Nie pamietam dokladnie ile kosztuje (chyba cos kolo 60$), placi sie dopiero po zdaniu. Czyli jak nie zdasz na pierwszym, drugim, trzecim to nie placisz. Placisz dopiero 60$ jak zdasz - jednorazowo. Egzamin mozna zdawac na swoim samochodzie. Troche to dziwne bo jak mozna miec samochod nie majac prawka, pewnie chodzi o samochod taty Takie prawko zdane w Usa mozna przekonwertowac na Polskie Koles z pracy tak zrobil. Nie mial prawka w polsce. Cwiczyl na jakims parkingu, kumple mu objasnili zasady ruchu. Tam samochody maja automatyczna skrzynie biegow, wiec technika jazdy jest jak w NFS - strzalka w gore - gaz, strzalka w dol - hamulec Znakow tez nie ma, sa tabliczki ktore zawieraja tekst np. "Road Work 500 ft." trza tylko umiec czytac. I zdal za drugim razem. A w polsce (nie robic ortow!!) sie nie zabije, bo wiadomo chodzi o papier a i tak przez jakis czas po zdaniu (jesli sie nie bylo zbyt dobrym) bedzie sie glownie jezdzilo w nocy po osiedlu - w celu doszkolenia, bo nikt sie nie nauczy panowac nad pojazdem podaczas 30 godzin miasta.

Masz rację - w Stanach prawko to formalność. Kosztuje $10 płaci się raz, zdaje do oporu. Zarówno przepisy, jak i później pytania na egzaminie są też po polsku. Trzeba mieć swój (albo pożyczony) samochód, w którym działają światła (krótkie, długie, migacze, stop), klakson i wycieraczki, ma aktualny test na spaliny oraz 2 tablice i jest ubezpieczony. Nie trzeba chodzić na żadne kursy nauki jazdy. Taki samochód można kupić za kilkaset doarów (dniówka :) )

Ale jest jedno ale: prawo jazdy w USA jest ważne tylko 5 lat. Jeśli przez 5 lat nie masz problemów z policją, to przedłużą prawo jazdy o 3 lata bez egzaminu.

A co do Polski. Wg mnie nie ma co narzekać.. w Niemczech czy Anglii jeszcze trudniej o prawo jazdy.


Pozostało 580 znaków

2006-02-23 08:39

Rejestracja: 14 lat temu

Ostatnio: 12 lat temu

0

W naszym kraju to normalka


Pozostało 580 znaków

2006-02-23 09:38

Rejestracja: 17 lat temu

Ostatnio: 3 lata temu

Lokalizacja: Kielce

0

Och! A ja mam egzamin praktyczny 10 marca! Uczyłem się na starych zasadach, ale na szczęście dokupiłem sobie godzin na nauke i ćwiczenie nowych śmieci. Na szczęście płace za egzamin tylko 112 zł... Ciekawe jest to że mój instruktor twierdzi że nie będą mogli się mi do niczego przyczepić jeśli będe jeździł tak jak jeżdże, ale znając wszystkie historie o tym do czego się potrafią doczepić, to masakra. Najciekawiej załatwili moją koleżankę, która jeździ idealnie "jak po szynach": Egzaminator nie mogąc się do niczego przyczepić w końcu pod sam koniec stwierdził że przejechała przez podwójną ciągłą na znanym skrzyżowaniu do załatwiania zdających; jej komentarz był prosty: "uwieżyłabym gdyby ta linia nie była pół metra od samochodu". Zdała za drugim razem.
Ten przepis o instruktorze w samochodzie podczas egzaminu z zasady miał ucinać występki egzaminatorów. Najlepszy był komentarz faceta z WORDu na ostatniej teoretycznej (wyjaśniał nam nowe przepisy), stwierdził, że instruktor w samochodzie będzie stresował zdającego i nie zdamyu przez niego... Już to widze, prędzej by stresował egzaminatora, żeby nie popisywał się cięciem na chama.
Osobiście sądze że zdam, albo połame.


HAKGER - 50% Complete

Pozostało 580 znaków

2006-02-23 09:51

Rejestracja: 15 lat temu

Ostatnio: 6 lat temu

0

No to i ja sie wypowiem jako, ze prawko zdawąłem jakies 3 tygodnie temu.
Wg. mnie nowe zasady są łatwiejsze, mimo, że uczyłem sie jeszcze na starych. Wiem co mówie bo podchodziłem do egzaminu 2 razy - 1 na starych i 1 na nowych. Placyk jest łatwiejszy i tu nie ma dyskusji. Nikt mi niepowie ze trudniej łuk jest trudniejszy, mimo ze jest poszerzony o 0,5 m. Nietrzeba tez robic tych głupich parkowan gdzie jest ciasno i "nieżyciowo". Przeciez nawet gdybym umiał idealnie parkowac to w rzeczywistości niemógłbym otworzyc drzwi i wyjść z samochodu:). Jeżeli ktos sie uczył po staremu to zawsze może dokupic 1h na placyk i poćwiczyć łuk. Lepiej wydac 30 zeta za 1h noz 120 za kolejne podejście do egzaminu. Ja wolałem na łuku patrzec w lusterka wiec po prostu wystarczy nachylić sie lekko do przodu aby w lusterkach widziec linie a jak samochód ustawięłm równolegle do lini to patrzyłem sie przz tylnią szybe:). No i pamiętajcie ze jezeli oblejecie bo np. zgaśnie wam slinik(wtedy macie drugie podejście) lub źle pokażecie płyny bądź niesprawdzicie świateł to i tak możecie jechac na miasto(warto z tego przywileju skorzystac, mimo ze sie oblało, wszak kase zapłaciliście niemałą). A miasto no cóż, lepiej parkowac na parkingu niz na placyku, choc na palcuku można było parkowac nawet 2 minutki jak sie wolno jechało a na miescie trzeba sie wyrabiać. Co do cen za egzamin za każde podejście to szkoda słów wiec zostawie to bez komentarza.

I pamietajcie zawsze mozecie sie odwołac od wyniku egzaminu(ja na miejscu twojej kolezanki bym tak zrobił) przeciez sa kamery i one wszystko rejestrują.

Powodzenia na egzaminie. Ja w poniedziałek jade po odbiór prawka. I tu tez taki mały zonk bo za wydanie prawka trzeba zaplacic 80 zeta!


Programista wiesza sie razem ze swoim programem

Pozostało 580 znaków

2006-02-23 19:05

Rejestracja: 16 lat temu

Ostatnio: 1 rok temu

0

Ja tez bede mial jakos 15 marca egzamin i tego czego sie najbardziej obawiam te testow [rotfl] powaga niby robie je 100raz ale popelniam bledy na tych co znam na pamiec widac myla sie :/

Luk mam opanowany w 99% [green] a jazda na miescie pojdzie spokojnie jak nie bede sie stresowal [glowa] (tak mi powiedzial instruktor :P)

Jedyne co mi brakuje w nowych zasadach ze sa testy WHY [???] [!!!] [wstyd] nie mozna tego powiazac z jazda na miescie :/ skoro przejedziesz miasto bezblednie to znasz sie na przepisach .... prawda [green]

DAMY RADE PANOWIE/PANIE*

<font size="1">*zbedne skreslic :P</span>


30.03.2011 :) na świat przyszły Ala i Natalka :*

Pozostało 580 znaków

2006-02-23 19:13

Rejestracja: 16 lat temu

Ostatnio: 13 lat temu

0

Ja tez zaczynam kurs - 2 marca. Najbardziej obawiam się placyku i tego że po drodze mi zgaśnie (zdaje w Gliwicach - stąd chyba każdy egzaminowany wie co to jest 'ściana płaczu'). Faktycznie zabawa nie jest tania. Słyszałem żeby przy pierwszym podejściu nie przyznawać się że to dziwiczy egazmin. Zdawalność tych nowych egzaminów jest niższa niż przed laty, ale moim zdaniem to dobrze że egzamin jest bardziej życiowy.


Filoteka [%% ]

Pozostało 580 znaków

2006-02-23 20:57

Rejestracja: 17 lat temu

Ostatnio: 3 lata temu

Lokalizacja: Kielce

0

taki on strasznie życiowy że hohoho... jazda z pawianem od którego zależy czy w ogóle opłaciło się jechać, wydaje polecenia, komentuje, wkurza... jak jazda z teściową!


HAKGER - 50% Complete

Pozostało 580 znaków

Odpowiedz

1 użytkowników online, w tym zalogowanych: 0, gości: 1, botów: 0