praca w UK :)

0

Cze, pewnie jak wielu wybieram sie po sesji do UK - pobawic sie, ale zeby sie bawic trzeba miec sianko a z tym lipa;/, wiec szukam roboty.
szukam i szukam i szukam.
Wiec, am pytanie do osob zorientowanych w tym temacie:

  1. Znacie jakies darmowe (z platnymi za duze ryzyko) posredniaki, hostele(tego juz darmowego chyba nie znajde;/)?
  2. Prosze o wypowiedz kogos kto robil na wyspach jak tam jest, swoje doswiadczenia, przestrogi, pomysly (np.: co warto jesc zeby sie tanio najesc, co warto pic zeby sie tanio napic, jak tam jest z paleniem i w ogóle najbardziej przydatne rzeczy)
    Pewnie przyda sie niejednemu
    Dzieki nara i w ogóle czesc i powodzenia na egzamnach od tych w gimnazjum po sesje
0

kup paprykarz szczecisnki w polsce, pulpety w sosie wlasnym tez..tak po dwie palety.do tego ze 10 litrow mineralnej i masz zarcie..spanie? materac dmuchany i na plaze
palenie? co chcesz palic? barykady? opony? gume?

0

Temat bardzo na czasie więc cosik napiszę:

Sam nie miałem "przyjemności" być w UK, ale z opowieści znajomych:

  • kumpelka pojechała w tamtym roku do Londynu (początek lipca). Oficjalnie był to wyjazd do szkoły językowej, nieoficjalnie do pracy. W Polsce zostali zapewnieni, że mają już tam zaklepane miejsca pracy, ale rzeczywistość okazała się bardziej brutalna - sami musieli szukać. Podono lipiec to najgorszy okres, żeby znaleźć pracę - przynajmniej w Londynie, bo zjeżdża się tam kupa młodzieży, studentów i nielegalnych imigrantów :-) do pracy. Więc kumpelka miała przez 3 tygodnie problem ze znalezieniem jakiejkolwiek pracy (mimo, że zna super język). Kończyła się jej kasa i miała się zbierać z powrotem do Polski. W końcu jednak znalazła pracę w myjni samochodowej, ale tylko na tydzień bo pogoda nie była super i myjnia nie miała klientów - podziękowali jej. Później załapała się na mopa do Pizza Hut i tam pracowała aż do wyjazdu - co prawda zarobiła trochę, ale jakieś 2 dni przez wyjazdem do Polski ktoś ją okradł i nie zwróciła się jej nawet podróż.
  • inny znajomy, który miał więcej szczęścia załapał się początkowo jako pomoc w kuchni, a później jako dostawca pizzy - był dłużej i szybko poznał topografię miasta.
    Tak ogólnie jakie było ich zdanie: praca tam jest bardzo ciężka - bywało, że pracowali nawet do 14-16h, ale pieniądze po przeliczeniu na PLN też są niezłe. Poza tym odzież jest podono tania i można kupić sporo oryginalnych rzeczy za przystępną cenę.
    Jeżeli chodzi o czas to najkorzystniej jest wyjeżdzać do pracy w październiku, bo wiadomo dużo osób wtedy wyjeżdża do domu i zwalniają się miejsca pracy. Jeżeli chodzi o miejsce to słyszałem, że dużo łatwiej jest znaleźć pracę (nawet lepiej płatną) na północ od Londynu (w jakimś większym mieście) niż w samym Londynie (bo większość właśnie wali do stolicy).
    To tyle mam nadzieję, że coś z tego przyda się wyjeżdżającym.
0

Popieram Gigi w całości... Uważać na hindusów i w szczególności na 'naszych', którzy siedzą tam na stałe.

0

Rok temu byłem w Londku. Ale wyjazd w czerwcu okazał się totalną klapą. Za późno! Dziewczyny jeszcze luz, ale z naszej 9 tylko 1 osoba znalazła pracę - kerner w indiańskiej restauracji - żona właściciela-indianina to Polka :) Kumpel przynosił tyle żarcia, że prawie nikt nic nie kupował. No ale tylko tydzień, bo z oczywistych względów nie miał pozwolenia na pracę a bali się o naloty. Było wtedy ich dużo - pobliską restaurację nawiedziła wizytacja - znaleźli pracującego nielegalnie Polaka - lokal dostał taką karę, że musieli go zamknąć. Dlatego Indianin spękał i zwolnił kumpla (dał mu na drugi tydzień ulotki). Co prawda tylko za te 2 tygodnie roboty odrobił sobie cały wyjazd, no ale trzeba najpierw taką robotę dorwać. Nam się nie udało.

Teraz ma być inaczej, bo praca jest już legalna - więc nie wiem jakie są teraz realia.

Ogólnie jedna z najlepszych robót jakie mogą się trafić, to rozwożenie pizzy. Śmigasz sobie skuterkiem (po lewej stronie ;)), zwiedzasz miasto, łypiesz okiem na laski :), często gęsto słyszysz tekst "reszty nie trzeba" i bonus leci do kieszeni. Gdzieś miałem adres pizzeri, w której pracowali sami Polacy - gadałem z wlaścicielem - stwierdził, że nas uwielbia :) no ale nie znalazłem... na północ od Chelsea ;)

Czego się wystrzegać:

Przy wynajmie mieszkania jak spotkasz się z ziomem i zobaczysz, że to Arab albo jakaś inna taka ciemna karnacja lub Polak! to ładnie podziękuj i tyle Cię tam widzieli. Klasyka to otrzymanie kluczy od takiego podejrzanego typka. Rano zamykasz chatę i idziesz szukać pracy - wracasz a chata pusta. Tego nawet zgłosić się nie dało, bo co powiesz 'dlaczego wynająłeś mieszkanie' - przecież jak Cię wpuszczali to na zaproszeniu było, że mieszkasz u kogoś tam (no ale teraz już lepiej, bo legal). Ja tam pierwszego dnia większość cennych rzeczy targałem w plecaku - a nuż...

Jak szukasz pracy w restauracji to szerokim łukiem omijaj Włochów - to Ci powie każdy, kto tam pracował. To wyzyskiwacze, krzykacze i długo tam nie zabawisz. Jeden z kumpli wytrzymał u nich 4 dni - oczywiście wypłaty nie dostał za ten okres. Łapy miał poparzone od jakiegoś gówna do mycia.

Ogólnie to mp3 do plecaka i łazić z kapcia po mieście zaglądając wszędzie gdzie się da. Jazda autobusem nie ma sensu - omijasz połowę lokali. Ja dziennie robiłem po kilkadziesiąt kilosów. A jest gdzie chodzić, bo to jedno z największych miast świata pod względem powierzchni.

I nie polecam oszukiwać kierowcy i jechać bez ważnego blietu. Kumple tak zrobili - niby luz, a 2 przystanki dalej wpadła policja z długą bronią, spisali ich i powlepiali mandaty na kilkadziesiąt funtów :|. Już można zabulić tego funta za bilet (7pln za bilet :|) albo kupić tygodniowkę - opłaca się jak masz jeździć. Sieciówkę kupisz od razu na Victoria Station - tam gdzie wysiądziesz z autobusu z lotniska :)

I 1-2 razy w tygodniu koncert jakiejś znanej persony na HydePark Corner :) Ja leżałem sobie na zielonej trawce sluchając Shania Twain, Beyoncee, Robbie Williams i jeszcze kilku innych - już nie pamiętam :)

A jak chcesz tanio przeżyć to znajdź sobie Tesco (jest wielki 24h przy Chelsea ;)) - mają żarcie w takiej białej serii - biją na głowę nawet naszą Biedronkę :)

Hmm... a to miał być krótki post a wyszło przelanie myśli bez ładu i składu. Nawet nie chce mi się szukać literówek ;) Najwyżej dostanę orta :-D

Hope it helps...

1 użytkowników online, w tym zalogowanych: 0, gości: 1, botów: 0