Wątek przeniesiony 2020-08-27 09:14 z Kariera przez cerrato.

FIRE: Financial Independence, Retire Early

5

Zgromadzić 25x(roczne wydatki) jest dość prosto, trzeba mocno oszczędzać. Załóżmy, że jesteś w stanie zaoszczędzić 75 % pensji, wtedy z każdym rokiem dostaniesz 3 lata w oszczędnościach. FIRE osiągniesz po około 8 latach. Pomijam tu inflację i ewentualne zyski kapitałowe. Jednak gdy oszczędzasz tylko 50 % będziesz musiał poczekać aż 25 lat. Wniosek jest taki, że aby osiągnąć FIRE szybko trzeba naprawdę mocno oszczędzać. Mój prywatny cel na przyszły rok to jest ok 70 %

5

Wszystko fajnie gdybyscie mieli gwarancję życia w zdrowiu do tych 75 lat.

Te całe plany jeden błędny ruch kierownicą, albo rak potrafi skruszyć w jednym momencie.

Umiar we wszystkim także w oszczędzaniu to dla mnie podstawa.

3

@Shalom: zakladajac zwiazek dwoch specjalistow i zarobki 10 000 na reke na osobe (a specjalisci w IT i nie tylko potrafia wiecej wyciagnac). To wcale nie jest takie trudne. Paradoksalnie jak sie splaci mieszkanie czy dom i ew. samochod to miesieczne wydatki wcale takie duze nie sa, bo czlowiek juz praktycznie kupil wszystko co mu do zycia potrzebne. I najzwyczajniej nie ma na co wydawac. Wtedy spokojnie kilka tysiecy wystarczy na zycie, jedzenie, utrzymanie samochodu, jakies hobby i wyjazdy.

@prospero69: daj link do bloga.

@Avat: Oczywiscie ze sobie tak licze. I kto wie czy za pare lat nie zrobie sobie dluzszej przerwy zeby sprobowac porobic cos innego niz praca na etat w IT. To niekoniecznie musi byc do emerytury, a kto wie co z tego wyjdzie. IKE byloby fajne gdyby nie to ze jest panstwowe i pewnego dnia te pieniadze moga zniknac.

Duzo zalezy od warunkow startowych. Jak np. odziedziczysz dom czy mieskzanie albo nieruchomosc ktora mozesz sprzedac za dobre pieniadze to juz na starcie jestes przynajmniej w polowie drogi.

Takie plany przewaznie nie uwzgledniaja inflacji.

Dochodza do tego rozne ryzyka, ktore potrafia bardzo szybko wyczyscic oszczednosci: choroba, wjescie w zla inwestycje, kryzys ciezki do przewidzenia itp.

Zdecydowanie latwiej planowac cos takiego samemu niz majac rodzine i dzieci. Majac rodzine trzeba brac pod uwage aspekt psychologiczny: jak to, bedziesz siedzial w domu i nic nie robil ?

Teoretycznie daloby sie z gieldy i dywidend utrzymac. Przyklad: spolka BPY akcje ok 12$ co roku wyplacaja ok 10% dywidendy. Wiec zeby miec te pare tysiecy na zycie co miesiac wcale nie trzeba by bylo miec wielkiej fortuny. Oczywiscie dochodzi ryzyko. Tu jest blog goscia ktory ma IMHO fajna strategie na inwestowanie w gielde i podobaja mi sie spolki ktore wybiera: http://www.mlodymilioner.pl/.

4
prospero69 napisał(a):

Zgromadzić 25x(roczne wydatki) jest dość prosto, trzeba mocno oszczędzać. Załóżmy, że jesteś w stanie zaoszczędzić 75 % pensji, wtedy z każdym rokiem dostaniesz 3 lata w oszczędnościach. FIRE osiągniesz po około 8 latach. Pomijam tu inflację i ewentualne zyski kapitałowe.

Tyle tylko, że nie wystarczy "mocno" oszczędzać. Trzeba jeszcze dużo zarabiać. Nawet zakładając, że zarabiasz 16 tys. złotych na rękę to wcale nie jest prosto odłożyć 12 tys. Załóżmy, że mieszkanie z opłatami to 2 tys., wyżywienie kolejny tysiąc. Zostaje tysiąc złotych. A przecież chciałbyś jeszcze gdzieś pojechać, ubrać się, zapłacić za żłobek dziecka, samochód, hobby, cokolwiek. No i czasem wpadają dużo większe wydatki.

I nie jestem zwolennikiem ślepego konsumpcjonizmu, po prostu cały ten ruch FIRE kojarzy mi się z taką gadką w stylu "to Ferrari tylko czeka abyś do niego wsiadł". Ładnie wygląda na papierze.

2

Robiłem takie kalkulacje, przy czym w moim przypadku nie jest to osiągalne. Nie wierzę w możliwość uzbierania na wcześniejszą emeryturę, pracując na etacie. Dlaczego?

  1. Hipoteka, która poza tym, że pochłania moje pieniądze teraz, to po spłacie całkowitej z oszczędności zostaną zgliszcza.
  2. Najpewniej moje zarobki będą rosnąć do jakiegoś 40 roku życia, potem zaczną się spadki lub częściowe utraty pracy. Więc czas na wysokie oszczędności jest mocno skrócony.
  3. Coś dla dzieci też warto zostawić, żeby uławić start.
    Korelacja tych trzech czynników to nieubłagana porażka na wcześniejszą emeryturę.

Dlatego skierowałem swoje działania w innym kierunku. Biznes. Na chwilę obecną próbuję ogryźć kawałek tortu w IT niestety bez większych rezultatów. Jeżeli w przeciągu paru lat nic mi nie wypali w branży, to prawdopodobnie zagram wa bank i otworzę jakiś monopolowy/bar mleczny/restaurację czy jakikolwiek inny prosty biznes. Ostatnio robiłem robótkę dla kolegi, który prowadzi firmę. Pomimo że obroty ma duże, nie zarabia kokosów. Tyle że ja pracując dla kogoś, nie mam nic, poza wypłatą, a jego flota jest jego i w każdym momencie może spieniężyć firmę (profituje podwójnie). Nie mówiąc już o poświęconym czasie, gdzie u mnie to zawsze 160+ spalonych godzin a on tylko czasami musi coś załatwić w papierach, podzwonić, po kontrolować sytuację itd.
Trochę jak z wynajmowaniem i kupowaniem mieszkania. Wynajmując, tracisz pieniądze bezpowrotnie. Kupując mieszkanie (na kredyt), spłacasz w zasadzie swoją własności, a te pieniądze może potem odzyskać (wychodząc najczęściej na +). A jak kupujesz mieszkanie pod wynajem to wgl jesteś na mega plusie, bo to ktoś spłaca ci raty a na finał możesz opchnąć mieszkanie i zarobić drugie tyle.

12

Kilka uwag:

  • czy "na zachodzie" oznacza 4chana, jakiś subreddit albo szurowski kanał na yt? Na zachodzie żeby dobrze zarabiać trzeba się zadłużyć kredytem studenckim który później spłaca się przez pół życia. Oczywiście są wyjątki typu zarobki pół mln dolarów rocznie w silicon valley albo w jakimś hedge fundzie ale to są wyjątki. Na zachodzie rośnie raczej w siłę ruch średnio młodych ludzi bez żadnych perspektyw za to z wielkimi długami
  • wyliczenia typu "odłóż 25x roczne wydatki" nie wymagają "amerykańskich badań" tylko prostego założenia, że portfel daje 4% rocznie (uzupełnia to, co wyjmujemy). Te wyliczenia obecnie są nic nie warte, ponieważ nie ma obecnie bezpiecznych inwestycji które dają 4% rocznie. Tak było przed kryzysem 2008. Teraz już tak się nie da, bo gospodarka została przestawiona na dodruk i zerowe stopy. Jeśli założymy że bezpiecznie da się wyciągnąć 2% (nadal nierealne), to trzeba odłożyć 50x roczne wydatki. Jeśli założymy 1% (realne), to trzeba odłożyć 100x roczne wydatki. Czyli jeśli ktoś chce żyć za 3000 zł, to musi odłożyć 3 mln i włożyć je na 1%
  • powyższe wyliczenia nie uwzględniają inflacji, która jest drugim aspektem gospodarki opartej o niskie stopy procentowe. Wszystko bardzo drożeje, w Polsce już około 4% rocznie. Czyli raz odłożona gotówka odłożona na 4% sumarycznie jest odłożona na 0% więc strata wyjmowana co miesiąc się nie uzupełnia. Odłożona na 1% traci 3% rocznie. W efekcie żadna odłożona raz kwota nie pozwoli na utrzymanie wartości
  • jedynym sposobem utrzymania wartości jest obecnie ładowanie gotówki w to, to co pakowana jest dodrukowywana kasa, czyli albo surowce/akcje itd. czyli ryzykowne aktywa któe znacznie stracą na wartości po zatrzymaniu dodruku, albo w nieruchomości (o czym później) - życzę powodzenia w nie pracowaniu i oglądaniu jak SPX traci 15% na jednej sesji
  • założenia, że da się wyżyć w dłuższym terminie za np. 5000 zł są zabawne. Tak da się planować kiedy ma się 25 lat i jeździ się starym golfem, jednak bardzo szybko okazuje się, że zakup mieszkania, wykończenie i wyposażenie go, zakup normalnego samochodu, posiadanie dziecka albo zdarzenie losowe typu konieczność pomocy rodzicom zjada momentalnie zgromadzone oszczędności, albo powoduje skok wydatków do poziomu np. 10k zł i wyżej z powodu zaciągnięcia kredytów
  • bardzo szybko będą rosły koszty mieszkania w Polsce, już teraz wynajęcie mieszkania kosztuje w Krakowie 3000 zł ze wszystkimi opłatami, w dłuższym terminie przekroczy 5000 zł (a cena zakupu nowego psokojnie przekroczy 15k zł) bo takie relacje cenowe są we wszystkich krajach rozwiniętych. Koszt mieszkania stanie się podstawowym, nieusuwalnym wydatkiem którego nie będize się dało łatwo obejść
  • ktoś powie że nie musi wynajmować bo już ma mieszkanie po rodzicach, ale to właśnie oznacza, że na starcie dostał jakieś 500k - 750k zł więc jakiekolwiek wyliczenia absolutnie nie mają sensu. Jakby ktoś dostał na starcie tyle gotówki, to też byłby w zupełnie innej sytuacji przy planowaniu wczesnej emerytury
  • można wiecznie żyć jak dziad, jeździć tym starym golfem i mieszkać w kawalerce wynajmowanej za 1500 zł, jeść chińskie zupki i tak przewegetować do śmierci (ale nie pracować!) tylko po co skoro zarabia się jak na Polskę bardzo duże pieniądze? Tylko po to, żeby nie pracować? Ja wolę żyć jak normalny człowiek na zachodzie, a nie jak polski robak
  • nie macie w ogóle świadomości jak wiele rzeczy może się pojawić kiedy będziecie już na tej emeryturze, które będą wymagały jednorazowego ogromnego wydatku (operacja, katastrofa naturalna, hiperinflacja). Nie pracując od dłuższego czasu, mając oszczędności "na styk" jesteście skończeni. Idziecie na bruk bez żadnego zawodu
  • cwaniakowanie na b2b kończy się bardzo szybko kiedy złamiecie ręce na nartach

Ogólnie uważam że:

  • pracując na etacie nie jest możliwe odłożenie tyle, żeby wcześnie przestać pracować żyjąc na poziomie adekwatnym do swoich zarobków. Można to zrobić żyjąc na poziomie 1/3 tego co możliwe, czyli w Polsce jak dziad
  • jedynym sposobem pracując ne etacie w obecnej gospodarce dodruku jest ładowanie części dochodów w nieruchomości budując bazę która po 20-30 latach da po pierwsze majątek, a po drugie dodatkowy dochód z wynajmu. Same nieruchomości kupione teraz, a sprzedane za 30 lat za 3-4x tyle co cena zakupu (i jednocześnie cena kredytu który raz zaciągnięty pozostaje stały) pozwolą wyżyć po 50
  • realnym sposobem wczesnej emerytury jest założenie dochodowego biznesu (np. hurtowni gwoździ) ale to duże ryzyko, bo większość firm upadnie nawet jeśli będzie mieć wszystko super przemyślane i przygotowane, bo takie są realia rynkowe
  • ewentualnie otrzymanie od rodziców mieszkania, kasy na biznes itd. ale równie dobrze można wygrać los na loterii i się cieszyć z własnego sprytu
  • należy oszczędzać ale nie należy zakładać, że będzie można nie pracować wcześnie. To jest nie do osiągnięcia w normalny sposób (bez dziadowania, bez ryzyka). Najlepsze okresy do oszczędzania to okres do 30 kiedy mamy małe wydatki i potem po 40 kiedy znowu wydatki są małe. Okres 30-40 jest praktycznie spisany na straty ze względu na gigantyczne wydatki które wtedy występują (kupno mieszkania, normalnego samochodu, dzieci)
  • należy starać się zarabiać więcej, a nie wydawać mniej. Wydawanie mniej bardzo szybko zostanie zabite inflacją. Żeby zarabiać więcej trzeba przestać wybrzydzać i nauczyć się pływać w g..nie w pracy i brać wysoko płatne zajęcia w legacy
  • należy pamiętać o tym, że w wieku powyżej 70 będziecie właściwie czekać na śmierć i z tej perspektywy fakt, że po 40 nie trzeba było pracować jest niesamowicie komiczny. Nie uda wam się zbudować kapitału który w nieskończoność będzie się odnawiał, bo i tak czeka was śmierć na raka albo coś gorszego. Zmarnowanie sobie najlepszych 20 lat życia żeby oszczędzać staje się wtedy kompletnie bez sensu
0

@The Pontiff:

  • bardzo szybko będą rosły koszty mieszkania w Polsce, już teraz wynajęcie mieszkania kosztuje w Krakowie 3000 zł ze wszystkimi opłatami, w dłuższym terminie przekroczy 5000 zł (a cena zakupu nowego psokojnie przekroczy 15k zł) bo takie relacje cenowe są we wszystkich krajach rozwiniętych. Koszt mieszkania stanie się podstawowym, nieusuwalnym wydatkiem którego nie będize się dało łatwo obejść
  • ktoś powie że nie musi wynajmować bo już ma mieszkanie po rodzicach, ale to właśnie oznacza, że na starcie dostał jakieś 500k - 750k zł więc jakiekolwiek wyliczenia absolutnie nie mają sensu. Jakby ktoś dostał na starcie tyle gotówki, to też byłby w zupełnie innej sytuacji przy planowaniu wczesnej emerytury

Inwestycja w nieruchomości może się opłacać jednak nie w przypadku kredytu. Drzewa nie rosną do nieba! Teraz jest chyba najgorszy moment na zakup mieszkania.

Jestem ciekaw skąd posiadasz informacje na temat relacji cenowych w krajach rozwiniętych. Chętnie o tym poczytam.

1
lonicram napisał(a):

Inwestycja w nieruchomości może się opłacać jednak nie w przypadku kredytu. Drzewa nie rosną do nieba! Teraz jest chyba najgorszy moment na zakup mieszkania.

Dlaczego miałaby się nie opłacać? Przy dzisiejszych stopach procentowych jest najlepszy moment na takie zakupy.
Przy śmiesznie niskiej racie i rosnących czynszach jak najbardziej warto tak inwestować.

2

Co do nieruchomosci, porownajcie sobie srednia pensje do cen mieszkan w PL i na tzw. zachodzie. Patrzac na to, moim zdaniem ceny raczej na razie nie spadna w dobrych lokalizacjach, moga nawet pojsc w gore. Demografia moze namieszac, ale nie sadze zeby dotkenelo to duzych miast. Przy czym mi osobiscie spadek cen by bardzo pasowal.

2
WhiteLightning napisał(a):

Co do nieruchomosci, porownajcie sobie srednia pensje do cen mieszkan w PL i na tzw. zachodzie. Patrzac na to, moim zdaniem ceny raczej na razie nie spadna w dobrych lokalizacjach, moga nawet pojsc w gore. Demografia moze namieszac, ale nie sadze zeby dotkenelo to duzych miast. Przy czym mi osobiscie spadek cen by bardzo pasowal.

W dużych miastach raczej będą rosnąc. Po pierwsze zawsze będą tam chętni do zamieszkania, a po drugie ubywa dostępnych (i w miarę sensownie położonych) działek pod budowę. Zakładając dalsze powiększanie powierzchni miast dzisiejsze przedmieścia będą kiedyś "wewnątrz", co jeszcze bardziej podniesie cenę.

Co innego miasta powiatowe/gminne/etc., tam może być dużo gorzej/lepiej. Wyludnianie się będzie coraz bardziej widoczne i o ile powiaty koło metropolii będą alternatywą dla drogich mieszkań/domów w dużych miastach, tak te, które położone są dalej będą tanieć i jakość życia w nich spadnie.

1 użytkowników online, w tym zalogowanych: 0, gości: 0, botów: 1

Robot: Googlebot