Oszczędzanie na mieszkanie a inflacja

Odpowiedz Nowy wątek
2020-02-12 09:55

Rejestracja: 9 miesięcy temu

Ostatnio: 1 miesiąc temu

1

Hej, od jakiegoś czasu powoli odkładam na własne mieszkanie. Póki co mieszkam w pozostawionym w spadku dla mnie i brata, ale chciałbym iść na swoje z Kobietą. Mam nową pracę, obecnie jestem w stanie odłożyć 5-7k miesięcznie (zależy od tego jak bardzo chcę sobie skąpić i czy będę dodatkowo odkładał na lepsze auto / brał w leasing). W sumie jak liczyłem to 5k odłożę, 3k na życie, 2k na ratę leasingową mniej więcej jeśli decydowałbym się na lepsze auto.

Raczej wolałbym mały domek gdzieś na obrzeżach miasta - nie chcę mieszkać w centrum. Nie interesowałem się bardzo kosztami budowy tego, ale zakładam tak pewnie 400 - 500k ? Nie ma to być super duży dom. Po prostu przytulny, ale żeby też nie ściskać się z Kobietą i przyszłymi dziećmi. Teraz ceny mieszkań są tak drogie, że pewnie nawet taki dom wyjdzie taniej.

Zastanawiam się też jak z tą inflancją .. bo trochę boli jak pomyślę, że odkładam tą kupkę, a wartość tego mi spada. Myślę też o tym ile warto dać jako wpłatę wstępną na kredyt. Wiem, że mój kolega z dziewczyną, którzy w sumie zarabiają może koło 7k netto miesięcznie wpłacili 10% i wzięli na pół miliona :O Nie wiem czy to głupota ? Ja myślałem o 20%, czyli jakiś 100k, ale to jeszcze trochę zbierania i ta inflancja ..

Wiem, że ludzie przewalutowują na Dolara albo kupują Złoto.
Sam już nie wiem jak ugryźć temat.

Ślub planujemy brać za 2-3 lata, a pod koniec tego roku już bym chciał myśleć o kredycie.
Księgowy cały czas uważa, że ceny mieszkań pójdą w dół, bo jest straszna bańka. Póki co tego nie widzę.

Macie generalnie jakieś źródła na ten temat itd ? Odnośnie oszczędzania, odnośnie inwestycji, cen nieruchomości itd.

Pozdrawiam serdecznie

Pozostało 580 znaków

2020-02-13 02:10
Moderator

Rejestracja: 12 lat temu

Ostatnio: 28 minut temu

Lokalizacja: Wrocław

15

Przede wszystkim mieszkanie/dom dla siebie to nie jest żadna inwestycja ani spekulacja tylko realizacja jednej z bardziej podstawowych ludzkich potrzeb, zwłaszcza w naszym klimacie. Nie ma sensu rozważać tego w kategoriach "pękania bańki", bo to trochę tak, jakby ze zrobieniem kanapki czekać aż cena chleba wróci do złotówki za bochenek. Można się nie doczekać i umrzeć z głodu. ;)

Tak więc, skoro chcesz coś zrobić w kwestii mieszkaniowej w swoim życiu, to to zrób. Nie będzie lepszego czasu na zaspokojenie swoich potrzeb. Boisz się, że za parę lat wartość spadnie o połowę? To fajnie, to znaczy, że będziesz mógł kupić sobie nowy, lepszy dom taniej, albo mieszkanie w centrum jak Ci się wieś znudzi. A w perspektywie kilkudziesięciu lat takie wahania i tak nie będą miały znaczenia.

Teraz ceny mieszkań są tak drogie, że pewnie nawet taki dom wyjdzie taniej.

To nie jest "teraz". Tak było zawsze. :)

Wiem, że mój kolega z dziewczyną, którzy w sumie zarabiają może koło 7k netto miesięcznie wpłacili 10% i wzięli na pół miliona :O Nie wiem czy to głupota ?

No i będą płacili 2 tys miesięcznie raty za komfort życia w swoim mieszkaniu, którego wartość w perspektywie kilkudziesięcioletniej wzrośnie, a nawet jeśli wartość nominalna spadnie, to i tak cały czas będzie miało wartość praktyczną.
Ty rozważasz płacenie 2 tys miesięcznie za czystą konsumpcję w postaci samochodu, która jest gwarancją straty finansowej, bo po 5-7 latach będzie warte może 20% początkowej wartości.
No i kto robi lepszy biznes? :P

Wiem, że ludzie przewalutowują na Dolara albo kupują Złoto.
Sam już nie wiem jak ugryźć temat.

Skoro odkładasz te pieniądze w określonym celu i będą Ci potrzebne względnie niedługo, to nie ma sensu się tak bawić. Dolar może się wahnąć mocniej niż wyniesie inflacja, a złoto jeszcze bardziej. (Zresztą, czy na złocie nie ma teraz bańki?)
W Twojej sytuacji chyba nie ma bezpiecznego instrumentu pozwalającego Ci ochronić pieniądze przed inflacją. Obligacje SP wycofane przedwcześnie dadzą znacznie mniejszy zysk, akcje czy inne ETFy nie są bezpieczne w tak krótkiej perspektywie, inwestycje społecznościowe to większe ryzyko i dłuższe okresy inwestycji.
Teoretycznie pożyczki społecznościowe mogłyby rozwiązać Twój problem, ale to też biznes bez gwarancji prawnych oraz dość średnia płynność, i nie byłoby rozważne pakować tam wszystkich oszczędności.

Co do inflacji, to ona nie powinna Cię w ogóle w tej sytuacji obchodzić. Pomijając już to, że odkładając co miesiąc 6 tys na koncie/lokacie 2% netto przy inflacji 4% stracisz raptem z 800zł, to przecież nie odkładasz tych pieniędzy na chleb i ziemniaki, tylko na dom. Więc interesują Cię zmiany cen w tym obszarze, które mogą przebiegać zupełnie odwrotnie do ogólnej inflacji.

Co do bańki, to mamy co najwyżej banieczkę spowodowaną tym, że znaczna część mieszkań jest kupowana pod inwestycje. Gdy za parę lat inwestorzy się zorientują, że mieszkania nie dają 15% rocznie tylko jakieś 4,5%, to faktycznie mogą przerzucić się na inne instrumenty, spadnie popyt, a za tym i ceny.
Ale może się tak nie stać, bo w kraju wciąż brakuje mieszkań - mowa jest nawet o kilkuset tysiącach, imigranci jakoś nie przestają napływać, a do tego jeszcze brexit może spowodować powrót części ludzi z UK.


"HUMAN BEINGS MAKE LIFE SO INTERESTING. DO YOU KNOW, THAT IN A UNIVERSE SO FULL OF WONDERS, THEY HAVE MANAGED TO INVENT BOREDOM."
Pokaż pozostałe 9 komentarzy
Dlatego planuję w tym roku zwiększyć konsumpcję. Tylko poza kupieniem samochodu nie mam pomysłów. :( - somekind 2020-02-15 01:54
Dzifki, koks, tajski boks i szybko wyjdziesz na 0 a i do trumny pewnie sie zblizysz :D - baant 2020-02-15 11:33
Ale mnie to nie kręci. :( - somekind 2020-02-15 16:20
@somekind: możesz zawsze rozdać, chcesz numer konta? xD - xxx_xx_x 2020-02-15 19:16
Dzięki, ale mam ze 30 numerów kont, nie chcę więcej. - somekind 2020-02-23 16:54

Pozostało 580 znaków

2020-02-13 10:13

Rejestracja: 11 miesięcy temu

Ostatnio: 5 dni temu

4

No to jest kwestia kilku kalkulacji. Np. w Warszawie wynajmowaliśmy z żoną mieszkanie 50m2 za około 2k + opłaty miesięcznie. Teraz spłacamy kredyt za mieszkanie (i miejsce w garażu) 70m2 2100zł miesięcznie. Różnica taka, że mieszkanie nowe + za jakiś czas będzie własne. (żeby nie było, opłaty są wyższe bo jeszcze jakiś czynsz, ale to max 500zł).

Jeden hint dla biorącego kredyt: Jak bieżesz kredyt 500.000 to musisz mieć 10%, czyli bank pożycza 450.000. Teraz, przy obecnych warunkach najlepiej opłaca się rozłożyć na 30 lat, dlaczego? Bo rata będzie niższa. Oczywiście koszt takiego kredytu jest przerażający, bo jeśli będzie się go spłacać 30 lat to suma odsetek wynosi około 350.000. Ale kredyt można nadpłacać, czyli np. raz do roku z odłożonych pieniążków nadpłacić kredyt i zmniejszyć wysokość kapitału do spłacenia (te 450k) a bank powinien zrekalkulować odsetki co spowoduje że koniec końców koszt takiego kredytu będzie dużo niższy. A jeśli po drodze wydarzy się jakaś przykra historia z finansami to i tak będziemy w stanie spłacać ten kredyt w normalnie zaplanowany sposób.

Pokaż pozostałe 28 komentarzy
@renderme tak, ale w przypadku w którym masz wybór raty malejącej czy stałej to lepiej wyjdziesz przy stałej racie jeśli zamierzasz nadplacac - xxx_xx_x 2020-02-15 14:01
@xxx_xx_x: Praise the sun! Możesz napisać, dlaczego tak myślisz? IMO wychodzi na to samo. :) - szarlej 2020-02-15 14:44
rata składa się z dwóch czesci, odsetek i zadłużenia. W przypadku malejącej raty odsetki są większą częścią raty więc nadplacajac większość idzie na pokrycie odsetek, a nie na zmniejszenie kwoty zadłużenia - xxx_xx_x 2020-02-15 16:01
@xxx_xx_x: nadpłacanie to jedno, a całkowita wcześniejsza spłata to drugie. Za to drugie przed upływem jakiegoś czasu banki nakładały kary umowne. @renderme: nie prowizja tylko marża. Ja za wzięcie kredytu na 15 lat, a nie 30 dostałem marżę 1,5% zamiast 2%. - somekind 2020-02-15 16:24
@somekind wiem to, ale o ile pamiętam właśnie ing nie miało żadnych kar od pierwszego dnia kredytu - xxx_xx_x 2020-02-15 19:18

Pozostało 580 znaków

2020-02-13 11:12

Rejestracja: 2 lata temu

Ostatnio: 21 godzin temu

10

Kupowanie teraz nieruchomości pod inwestycje to raczej zły pomysł. Pociąg już odjechał, nie wskakuje się do niego w trakcie jazdy. Daleko też nie pojedzie, bo koniec torów niedługo. Kiedy? Za rok, dwa, pięć, dziesięć? Tego nikt nie wie, ale takie pionowe wzrosty zawsze wiążą się ze spadkiem.

Kupowanie nieruchomości dla siebie jest według mnie OK. Aktywa, kupuje się by na nich zarabiać, dom dla siebie to pasywo więc nie powinno się tego traktować w tej samej analitycznej kategorii. Pewnie, że ceny się zmieniają. Może za 5 lat będzie taniej, a może jeszcze drożej? A ty przecież chcesz się wyprowadzić, a czas na tym ziemskim padole masz ograniczony :)

Pokaż pozostałe 3 komentarze
Nie, czemu. W tym przypadku śmiało można powiedzieć, że mieszkanie kupione pod wynajem to Twoje aktywo (bo generuje przychód, zarabia), a mieszkanie kupione w celach typowo mieszkaniowych to pasywo (nie generuje nic, dokładasz do niego poprzez np remonty). Samochód, który jest taksówką to aktywo, a samochód którym jeździsz z rodziną na wakacje to pasywo i tak dalej. - Berylo 2020-02-13 14:19
Zajrzałeś pod te linki? Definicja o której mówisz jest rodem z 'Rich dad poor dad'. Sam myślałem, że tak jest dopóki rozmawiając z kimś kto studiuje rachunkowość wyszło, że chyba jednak nie. Każdy składnik aktywów musi mieć swoje źródło pochodzenia, zatem suma aktywów musi być zawsze równa sumie pasywów. Jest to podstawowe równanie bilansowe, wyrażające tzw. równowagę finansową.. Więc nie wiem na ile aktywa i pasywa o których mówisz są definicją uznaną przez kogokolwiek poza Kiyosakim. Ja w każdym razie preferuje jej nie używać, żeby się nie ośmieszać. :D - tdudzik 2020-02-13 14:27
@Berylo: to był dom kupiony pod inwestycje właśnie. Tyle, że posypało mu się zdrowie i potrzebował pilnie gotówki, a dom kupił właśnie na górce podobnej do tej, którą mamy dzisiaj. Dom był pusty (tyle co zrobiony z zewnątrz). - axde 2020-02-13 14:46
Tak, ale czy OP pyta bo prowadzi biznes, czy pyta o oszczędzanie na M? :) Myślę, że mimo, że trochę uproszczone to ciągle można to w ten sposób interpretować, zwłaszcza w ujęciu niedzielnego Kowalskiego, który kupuje nieruchomość. W kwestii księgowej/podręcznikowej, aktywo to coś co generuje wpływy, pasywo jako kapitał (który umożliwił powstanie aktywów). W odniesieniu do księgowości to z pewnością byłoby to zbyt duże uproszczenie, ale nie widzę dużego uchybienia, jeśli w odniesieniu do budżetu domowego, użyjemy słów aktywo i pasywo w takim właśnie uproszczonym kontekście. - Berylo 2020-02-13 14:55
Myślę, że aby pogodzić język rachunkowości z językiem potocznym warto zostawić pasywa w spokoju, a aktywa podzielić na dochodowe (inwestycyjne) i niedochodowe (konsumpcja). Swoje mieszkanie czy swój samochód to konsumpcja. Samochód taksówkarza czy mieszkanie na wynajem to inwestycje. Każdy samochód i każde mieszkanie to składnik aktywów. - somekind 2020-02-14 13:07

Pozostało 580 znaków

2020-02-13 11:45

Rejestracja: 1 rok temu

Ostatnio: 3 minuty temu

1

@Berylo: nie jestem pewien. Jeśli chcesz w miarę bezpiecznej lokaty kapitału "na starość" to inwestycja w mieszkanie moim zdaniem nie jest głupia. Wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że dochodowo będziemy gonić Europę. Oznacza to, że nie można patrzeć tylko na nominalne kwoty, czy kwoty uwzględniające inflacje ale też na zmianę wartości nabywczej. Przekładając to na chłopski rozum odkładając dzisiaj duże kwoty na emeryturę można się okazać, że co prawda utrzymają one realną wartość (czyli powiedzmy, że nie zje ich inflacja), ale nie koniecznie będą realnie warte tyle co teraz, bo zmieni się poziom życia i oczekiwań. Tak więc mając za 30 lat odpowiednik dzisijeszych 2000 zł wcale w rzeczywistości nie będą one dawały Ci takiego poziomu życia jakie dzisiaj daje 2000. I tu mieszkania i wszelkie inne nieruchomości pokazują, że zazwyczaj są całkiem dobrym nośnikiem wartości uwzględniającej nie tylko kwestie inflacji ale i ogólny wzrost zamożności społeczeństwa. Dlatego uważam, że w takim kraju jak Polska mieszkanie to jest dobra inwestycja jeśli celem jest nie spekulacja, ale zabezpieczenia sobie emerytury.
Nie twierdzę, że nie ma lepszych sposobów etc, ale zakup mieszkania (wg mnie) ma swoje zalety. Oczywiście możemy mieć taką sama bańke jak w stanach itp, ale mimo wszystko na koniec dnia ludzie gdzieś mieszkać muszą.

Oczywiście ginął za te poglądy nie będę, bo to tylko moje przemyślenia. Na pewno jednak nie dam się wkręcić w oszczędzanie na emeryturę na giełdzie jako główny plan na starość.

swoją drogą co złego jest w spekulacjach? przecież to podstawa kapitalizmu - Przem Cio 2020-02-13 11:48
Ale w jakim sensie pytasz? Bo ja nigdzie nie pisałem, że spekulacja jest zła tylko o inwestycji czysto spekulacyjnej vs zabezpieczeniu kapitału. - hadwao 2020-02-13 13:03

Pozostało 580 znaków

2020-02-13 11:57

Rejestracja: 2 lata temu

Ostatnio: 21 godzin temu

1

@hadwao zgadza się. Mówię tylko, że być może lepiej ulokować kapitał teraz gdzieś indziej, a jak mieszkania trochę stanieją to wtedy kupić zabezpieczenie emerytalne.

Pozostało 580 znaków

2020-02-13 12:02

Rejestracja: 1 rok temu

Ostatnio: 1 tydzień temu

2

Gdyby ktos znal odpowiedz, czy wzrosnie, czy spadnie, to by nie pracowal tylko liczyl przyszle zyski z trafnych inwestycji ;)
Co bedzie mozna zgadywac, pewnosci nigdy miec nie bedziesz.
W jakim kontekscie martwisz sie o spadek warosci? Chcesz za pare lat zmieniac na cos innego? Jak kupujesz "na reszte zycia" to nie powinna Cie interesowac warosc, a jedynie, czy akceptujesz cene jaka musisz teraz zaplacic. Chyba, ze charakter Ci nei pozwala, i bedizesz pozniej pol roku rozpamnietywal, ze gdybys zaczekal 5 lat to bys kupil 10% tnaiej, przegralem zycie, co ja zrobie... ;)
Przyklad z zycia, przymierzalem sie do kupna docelowego loku od 2009 do 2013 czekajac na spadki, nei doczekalem sie, myslac, ze to juz zaraz. Wtedy poleciala mocno oplacalnosc lokat i zal bylo trzymac odlozona kase na 2% wiec znalazlem lokum i kupilem, w tym czasie mialem polowe na wklad wlasny, polowe na kredyt. Kupilem dom, w ktorym sie raczej zestarzeje.
I byla to jedna z lepszych inwestycji, bo chcac kupil podobny teraz musialbym wydac z 250k wiecej, tyle tez hipotetycznie zarobilem na warosci swojego mieszkania. A najlepsze, ze wstrzelilem sie w dobry czas, jeszcze na kredycie mialem niska marze, a doslownie pol roku po wzieciu polecialy w dol stopy procentowe do obecnego poziomu, wiec rata z automatu spadla o jakies 400zl.
Koniec koncow, mam chate warta 250 wiecej niz zaplacilem (wazne jedynie wkontekscie ile bym musial zaplacic, gdybym zdecydowal sie zbierac gotowke na pelna wartosc), a kredyt kosztowal mnie ok 40k (teraz juz mam w pelni splacony, dlatego moge go oszacowac).

Pozostało 580 znaków

PdP
2020-02-14 11:58
PdP

Rejestracja: 1 rok temu

Ostatnio: 1 dzień temu

Lokalizacja: W-wa

0
spyrx napisał(a):

zależy od tego jak bardzo chcę sobie skąpić i czy będę dodatkowo odkładał na lepsze auto / brał w leasing

Lepiej najpierw ogarnąć dom/mieszkanie. Na lepszy samochód (leasing) jeszcze bedziesz miał czas.

Raczej wolałbym mały domek gdzieś na obrzeżach miasta - nie chcę mieszkać w centrum.

I tutaj MOCNO się zastanów.
Planujesz dzieci - przedszkole+szkoła+liceum - dojazdy/dowożenie Ciebie/Was wykończy (i psychicznie, i finansowo - obowiązkowe 2 samochody)

Zastanawiam się też jak z tą inflancją

https://next.gazeta.pl/next/7[...]-najszybciej.html#s=BoxOpImg1

Księgowy cały czas uważa, że ceny mieszkań pójdą w dół

Nie sądzę:

  • imigracja z zagranicy
  • migracja ze wsi do miast
  • coraz wyższe zarobki (równamy do zachodu)
  • mieszkania jako inwestycja (jak złoto czy obligacje)

Pozostało 580 znaków

2020-02-14 12:27

Rejestracja: 2 lata temu

Ostatnio: 21 godzin temu

0

@PdP: powinieneś patrzeć na to szerzej i z ujęciem mechanizmów ekonomicznych. Co z inflacją, stopami procentowymi i skutkiem czyli tanimi kredytami? Co jeśli RPP zwiększy stopy i rata kredytu zwiększy się z 2000 do 3000 w przeciągu parunastu miesięcy? Wielu Kowalskich nie będzie na to stać i mieszkania pójdą na licytacje. To samo z biznesmenami, którzy mają mieszkań kilkanaście. Co się wtedy stanie z cenami mieszkań?

To tylko jedno spojrzenie. A co jeśli ceny mieszkań w centrach miast mają cenę mocno spekulacyjną? Większość mieszkań kupowanych jest pod wynajem, a nie do mieszkania.

To co mówisz to oczywiście prawda, ale nie oznacza to, że nic nie może się stać i ceny będą rosły w nieskończoność. Być może po prostu ich wzrost się niedługo zatrzyma i nic złego się nie stanie?

(żaden ze mnie ekonomista, powielam zdanie ekspertów, których czytam i oglądam)

Pozostało 580 znaków

PdP
2020-02-14 13:04
PdP

Rejestracja: 1 rok temu

Ostatnio: 1 dzień temu

Lokalizacja: W-wa

0
Berylo napisał(a):

@PdP: powinieneś patrzeć na to szerzej i z ujęciem mechanizmów ekonomicznych.

Tak staram się robić od 30 lat :-)

Co z inflacją

jest wysoka (dzisiejsze info: 4,4 r/r) i wysoka pozostanie

stopami procentowymi

są niskie i niskie pozostaną

i skutkiem czyli tanimi kredytami?

są tanie i tanie pozostaną

Co jeśli RPP zwiększy stopy

nie zwiększy

i rata kredytu zwiększy się z 2000 do 3000 w przeciągu parunastu miesięcy?

spokojna Twoja rozczochrana :-)
nie zwiększy się

Wielu Kowalskich nie będzie na to stać i mieszkania pójdą na licytacje.

Nie pójdą.

To samo z biznesmenami, którzy mają mieszkań kilkanaście.

Jak będzie trzeba, to odbierze się tym wrednym kapitalistom (odpowiednią ustawą)
i odda "madkom z bombelkami"

To co mówisz to oczywiście prawda

THX.

PS:
Dlaczego? Bo wybraliśmy pis. I nic nie zatrzyma ich populizmu i przymusu trwania przy korycie.
"Moja wizja jest warta poświęcania gospodarki" - pamiętasz?

widzę, że uciąłeś dyskusję. Dobrze, to nie ma o czym mówić ;) - Berylo 2020-02-14 15:19

Pozostało 580 znaków

2020-02-14 13:16

Rejestracja: 4 lata temu

Ostatnio: 1 godzina temu

Lokalizacja: Piwnica

0
PdP napisał(a):

Nie sądzę:

  • imigracja z zagranicy
  • migracja ze wsi do miast
  • coraz wyższe zarobki (równamy do zachodu)
  • mieszkania jako inwestycja (jak złoto czy obligacje)

To jest fantastyka, imigracja się skończy jak wszystkie państwa UE otworzą granicę na wschód.
Migracja to jest, ale do innych krajów.
Coraz wyższe zarobki to jest bzdura, nigdy nie dogonimy zachodu (chyba, że na paskach TVP).
Mieszkania jako inwestycja? być może, tylko jeśli taksówkarz, sprzątaczka, listonosz mówi o inwestycji w nieruchomości to już jest po ptokach.


dokładnie to samo było z krypto. Spadło jak wszyscy o tym gadali. Żeby cena czegokolwiek mogła rosnąć to musi mieć procentowo coraz większy udział w rynku. Skąd Ci ludzie będą brali hajs na coraz droższe mieszkania w nieskończoność. - Berylo 2020-02-14 15:21
porównujesz krypto z mieszkaniami? ok, nie mam pytań. - PdP 2020-02-14 15:28
@PdP: dziwnie się z Tobą prowadzi dyskusje. W jakim sensie porównuje? Porównuje dwa rynki (inwestycyjne), na który był i jest boom. Schematy i zasady fundamentalne są takie same na walutach, krypto, akcjach, kruszcach, nieruchomościach i tak dalej. Inaczej ocenia się ryzyko, ale rynek rządzi się podobnymi prawami. - Berylo 2020-02-14 16:01

Pozostało 580 znaków

Odpowiedz

1 użytkowników online, w tym zalogowanych: 0, gości: 1, botów: 0