Luxmed się dławi

Odpowiedz Nowy wątek
2019-02-11 15:33
0

Cześć,
jakie macie doświadczenia z Luxmedem? Bo to co jest w tej chwili to jest niepoważne. Luxmed nachapał się tylu klientów i teraz chcę to przełknąć ale nie ma szans, i chyba jedyne co może zrobić to zwymiotować. Mam kolegę, który jest ciężko chory i dzisiaj mu odwołali wizytę u specjalisty a kolejne wolne terminy są za kilka miesięcy, a posiada najdroższy pakiet. Znacie jakąś rozsądna alternatywę dla Luxmedu?

Żeby nie być gołosłownym to wystarczy albo wejść tutaj https://forum.interia.pl/lux-[...]e-tematy,dId,3180393,strona,5 albo na facebooka Luxmedu i tam pod każdym ich postem są jakieś komentarze w stylu:

No właśnie i jak tu się dostać do lekarza. Szczecin ginekolog brak terminów do 1 czerwca, laryngolog brak terminów do 1 czerwca. Zachęcacie do korzystania z Waszych usług. Proszę podać skuteczny sposób na dostanie się do lekarza. Wyłącznie siedzenie przed komputerem i ciągłe spędzanie wolnego czasu na wyszukiwaniu wizyte?

lub

We Wrocławiu brak dostępnych terminów do internisty na najbliższe pół roku. Proszę o informacje pod jakim numerem moge złożyć reklamacje i odzyskać pieniądze które zapłaciłem za plan opieki medycznej.

Pozostało 580 znaków

2019-02-11 16:41
0

Medicover ma podobnie. Obstawiam, że jak zadzwoni jako pacjent bez abonamentu, to wolne terminy u specjalistów się znajdą.

Z punktu widzenia zarabiania pieniędzy trzymanie jakiejś rezerwy terminów na takie przypadki wydaje się jak najbardziej racjonalne, bo to oznacza dodatkowe pieniądze. A ci z abonamentem już zapłacili i nie mamy ich płaszcza. ;P - xy 2019-02-11 19:16

Pozostało 580 znaków

2019-02-11 17:40
5

Ja zostałam przepisana do Enelmedu, i tak szczerze mówiąc teraz widzę, że w Luxmedzie to był luksus. Każdą kolejną wizytę muszę umawiać przez infolinię, za każdym razem słyszę najpierw, że nie ma terminów, więc powołuję się na zapisy umowy, w których termin musi być wyznaczony w X dni i wtedy dopiero łaskawie oddzwaniają z umówioną wizytę. Szczytem wszystkiego było, jak babka na infolinii chciała mnie umówić na USG drugiego trymestru po porodzie... bo przecież skierowanie jest ważne pół roku o.O

I tak BTW w Luxmedzie jest ta sama zasada - jeśli zadzwonisz na infolinię i ci nie umówią terminu zgodnie z zapisami umowy to idziesz sobie prywatnie gdziekolwiek i wypełniasz wniosek o refundację, a oni zwracają kasę za wizytę. W sumie w Luxmedzie mieli to rozwiązane nawet lepiej, bo w Enelmedzie stwierdzili, że mi za to USG nie zwrócą, bo przecież mogą mnie umówić po porodzie a to ja wybrzydzam na termin xD

edytowany 1x, ostatnio: aurel, 2019-02-11 17:40
Tylko, że Luxmed się wycwanił i on umawia na wizyty, ale na 2h przed wizytą informuję sms'em że jednak lekarza nie ma... co wtedy? jest jakiś paragraf do tego? - quarhodron 2019-02-11 17:46
Sprawdź w swojej umowie, ale na moje to nie jest umówienie lekarza, skoro wizyta się nie odbywa. Powinni refundować. - aurel 2019-02-11 17:48
hahaha dobre z tym USG - azalut 2019-08-27 11:42

Pozostało 580 znaków

2019-02-11 18:21
3

Przepraszam, ale o co chodzi? Przecież prywatnie jest z definicji zawsze cudownie i najlepiej. :D


"HUMAN BEINGS MAKE LIFE SO INTERESTING. DO YOU KNOW, THAT IN A UNIVERSE SO FULL OF WONDERS, THEY HAVE MANAGED TO INVENT BOREDOM."

Pozostało 580 znaków

2019-02-11 18:42
0
somekind napisał(a):

Przepraszam, ale o co chodzi? Przecież prywatnie jest z definicji zawsze cudownie i najlepiej. :D

A to nie jest lepiej niż na NFZ?


"Programs must be written for people to read, and only incidentally for machines to execute." - Abelson & Sussman, SICP, preface to the first edition
"Ci, co najbardziej pragną planować życie społeczne, gdyby im na to pozwolić, staliby się w najwyższym stopniu niebezpieczni i nietolerancyjni wobec planów życiowych innych ludzi. Często, tchnącego dobrocią i oddanego jakiejś sprawie idealistę, dzieli od fanatyka tylko mały krok."
Demokracja jest fajna, dopóki wygrywa twoja ulubiona partia.
W konkretnej lokalizacji i potrzebie zdarza się już, że w NFZ może być szybciej i lepiej, i nie chodzi o leczenie raka tylko np. prozaiczne wizyty u internisty. - xy 2019-02-11 19:13
Przez NFZ do przychodni do swojego lekarza pierwszego kontaktu mam często wizytę "na jutro". W Medicover - jak mam szczęście, bo ktoś akurat odwołał. - Krolik 2019-02-12 18:25

Pozostało 580 znaków

2019-02-11 19:16
0
somekind napisał(a):

Przepraszam, ale o co chodzi? Przecież prywatnie jest z definicji zawsze cudownie i najlepiej. :D

A jest ktoś kto napisał że coś prywatnego jest z definicji cudowne?


Nie pomagam przez PM. Pytania zadaje się na forum.
edytowany 1x, ostatnio: scibi92, 2019-02-11 19:16

Pozostało 580 znaków

2019-02-11 19:46
4
Wibowit napisał(a):

A to nie jest lepiej niż na NFZ?

No pół roku na internistę to niekoniecznie, do przychodni z NFZ można wejść często z marszu.

scibi92 napisał(a):

A jest ktoś kto napisał że coś prywatnego jest z definicji cudowne?

Czołowi liberałowie 4p, w ciągu ostatnich 10 lat w każdym wątku dotyczącym opieki zdrowotnej, który się pojawił na tym forum.
(Ci sami, którzy twierdzą, że pieniądze wystarczą, i nie rozumieją, że niemożliwe jest świadczenie usług, gdy nie ma kto ich świadczyć.)


"HUMAN BEINGS MAKE LIFE SO INTERESTING. DO YOU KNOW, THAT IN A UNIVERSE SO FULL OF WONDERS, THEY HAVE MANAGED TO INVENT BOREDOM."

Pozostało 580 znaków

2019-02-11 19:58
1

Kiedyś chodziłem do Scanmedu na umowę z NFZ (byłem studentem wtedy) i interniści co prawda byli na bieżąco, ale zwykle olewali sprawę. Jak stanęła mi ość w gardle - poczekać, aż się rozpuści. Podobnie z kością (taką cienką z uda w kurczaka). Miałem uraz mięśnia klatki piersiowej (zmiażdżenie przez kolegę z treningów judo) - też poczekać i tyle, nawet jakichś konkretnych przeciwbólowych środków nie dała. Jak miałem silny katar i kaszel to tez mnie zbywały i nawet nie dostawałem wolnego. W zasadzie to nie opłacało się czekać w kolejce godzinami.

Natomiast prywaciarze przedstawiają umowę z klientem i jeśli dają jakieś gwarancje to można je egzekwować. W międzyczasie można poszukać kogoś lepszego. Publiczny lekarz co najwyżej powie "nie mamy pańskiego płaszcza i co nam pan zrobi?"


"Programs must be written for people to read, and only incidentally for machines to execute." - Abelson & Sussman, SICP, preface to the first edition
"Ci, co najbardziej pragną planować życie społeczne, gdyby im na to pozwolić, staliby się w najwyższym stopniu niebezpieczni i nietolerancyjni wobec planów życiowych innych ludzi. Często, tchnącego dobrocią i oddanego jakiejś sprawie idealistę, dzieli od fanatyka tylko mały krok."
Demokracja jest fajna, dopóki wygrywa twoja ulubiona partia.
bo poszedles na nfz jak przyjmowal na nfz, jakbys poszedl w godzinach gdzie będąc w placówce nfz przyjmowal prywatnie to by od razu sprawe załatwił - m123 2019-02-12 07:37
jak soibe pomysle ilu moich kolegow ze studiow nie rozumiala wykladanego materialu na studiach, co bylo widac w wielu sytuacjach, ale koniec koncow jakos to wsyzstko pozdawali i teraz pomysle ze wielu lekarzy jest wlasnie 'tego sortu' to az musze relanium lyknac - filemonczyk 2019-02-12 07:39
mysle ze gdybym byl dermatologiem i kazdemu pacjentowi przepisywal masc na sterydach to brak dyplomu odkryli by po ~5latach - filemonczyk 2019-02-12 07:39
ojj uwazaj co piszesz bo cie zaraz tutaj zjedzą... jak to zebys hejtowal polskiego lekarza ktory w poczcie czola uczy sie 10 lat i nastepnie 10 lat pracuje za 1500zl? elite narodu powinienes szanowac bo na starosc leczyc cie będą muzułmanie - m123 2019-02-12 07:41
no wlasnie mam znajoma po lekarskim jest swiezo po studiach, nie dostala sie na specke wiec poszla do przychodni i ma 70zl/h - filemonczyk 2019-02-12 07:42
w przychodniach pracują tacy eksperci ze jak mój tata poszedł, wówczas z rakiem w dosc zaawansowanym stopniu, ze go plecy bolą to dostał recepte na leki na korzonki i kazali spac na twardym więc o lekarzach nie przeprowadzających operacji mam kiepskie zdanie - m123 2019-02-12 07:49

Pozostało 580 znaków

2019-02-11 20:42
0
Wibowit napisał(a):

Kiedyś chodziłem do Scanmedu na umowę z NFZ (byłem studentem wtedy) i interniści co prawda byli na bieżąco, ale zwykle olewali sprawę. Jak stanęła mi ość w gardle - poczekać, aż się rozpuści. Podobnie z kością (taką cienką z uda w kurczaka). Miałem uraz mięśnia klatki piersiowej (zmiażdżenie przez kolegę z treningów judo) - też poczekać i tyle, nawet jakichś konkretnych przeciwbólowych środków nie dała. Jak miałem silny katar i kaszel to tez mnie zbywały i nawet nie dostawałem wolnego. W zasadzie to nie opłacało się czekać w kolejce godzinami.

Polska publiczna opieka zdrowotna w pigułce :D tak zwana "pigułka czasu", czyli przeleżeć i zapomnieć.
Podczas mojej ostatniej wizyty w studenckiej przychodni (byłem pracującym doktorantem) usłyszałem, że "nie dostanę zwolnienia lekarskiego, bo to też element leczenia". To się pracodawca ucieszył na wieść o roznosicielu wirusów w biurze.. psia jego mać.

"Chodzić, obserwować." - dbCooper 2019-02-12 07:46

Pozostało 580 znaków

2019-02-11 20:53
5

@somekind, ale bądźmy szczerzy - poprawa sytuacji w NFZ wynika między innymi z tego, że masa ludzi przeniosła się do prywaciarzy ;) Dzięki czemu w NFZ się nieco odkorkowało. Przy czym ja akurat u internisty bywam baaardzo rzadko, za to muszę mieć regularne wizyty u ginekologa, alergologa i endokrynologa... a ci niestety na NFZ wciąż są ciężko dostępni (szczególnie alergolodzy i endokrynolodzy).

Moja ostatnia wizyta u ginekologa na NFZ - dostałam receptę na leki na 3 miesiące, bo lekarz twierdził, że na więcej nie wolno mu wypisywać (teraz wiem, że to nieprawda, ale co miałam zrobić? Odmawia to odmawia, przecież go nie zmuszę). Zaraz po wyjściu z gabinetu przeszłam do rejestracji umówić się na następną wizytę - najbliższy termin za 6 miesięcy... Pytam więc, co mam robić z brakiem leków przez 3 miesiące? W odpowiedzi wzruszenie ramion.

Dochodzi też kwestia jakości usług. Nie podważam wiedzy medycznej, ale takie proste, organizacyjne sprawy, które wiele zmieniają... Na mojej ostatniej wizycie na NFZ u stomatologa kobieta opieprzyła mnie drąc ryja: "Ile pani tych chusteczek zużywa?!!!!" Tak, żałowali mi chusteczek. CHUSTECZEK.

Także mimo niedogodności, zostanę jednak u prywatnego ubezpieczyciela. Z nim wiąże mnie chociaż jakaś umowa, z której - pod naciskiem, ale jednak - się wywiązuje. Mam gwarancję, że specjalista w ciągu X dni ma się znaleźć i już, a nie że wzruszają ramionami i do widzenia...

Pozostało 580 znaków

2019-02-12 02:34
0
Wibowit napisał(a):

Kiedyś chodziłem do Scanmedu na umowę z NFZ (byłem studentem wtedy) i interniści co prawda byli na bieżąco, ale zwykle olewali sprawę. Jak stanęła mi ość w gardle - poczekać, aż się rozpuści. Podobnie z kością (taką cienką z uda w kurczaka). Miałem uraz mięśnia klatki piersiowej (zmiażdżenie przez kolegę z treningów judo) - też poczekać i tyle, nawet jakichś konkretnych przeciwbólowych środków nie dała.

Ja od czerwca bujam się z urazem stopy. Po skręceniu zamiast mnie wysłać na rehabilitację, to mnie wysyłali na homeopatyczno-magiczne zabiegi w rodzaju krioterapii albo lasera. Efekt taki, że do tej pory coś mi w stopie strzyka, do tego znowu pojawiły się siniaki. Na dodatek na serię zabiegów musiałem czekać kilka tygodni. I wszystko w Luxmedzie.

Natomiast prywaciarze przedstawiają umowę z klientem i jeśli dają jakieś gwarancje to można je egzekwować. W międzyczasie można poszukać kogoś lepszego.

No niby masz umowę, niby możesz się kłócić o zwrot kasy jak uda Ci się gdzieś indziej dotrzeć, może nawet można ich pozwać w razie czego... Pytanie jaki odsetek klientów w ogóle będzie chciał walczyć o swoje i ilu będzie miało rację powołując się na umowę, której większość nawet nie przeczytała.

aurel napisał(a):

@somekind, ale bądźmy szczerzy - poprawa sytuacji w NFZ wynika między innymi z tego, że masa ludzi przeniosła się do prywaciarzy ;)

Nie wiem, nie zauważyłem jakoś poprawy sytuacji, moim zdaniem publicznie od wielu lat jest mniej więcej tak samo. Są miejsca, w których kolejki są krótsze, są takie, w których są dłuższe. W zależności od sezonu, kontraktu, i liczby chętnych. Są specjaliści, do których dostać się względnie łatwo, a są tacy, na których się czeka miesiącami.

Jeśli chodzi o kompetencje, to też zależy na kogo się trafi. Lekarze w Luxmedzie to nie są jacyś geniusze hodowani na Stanfordzie, oni kończą te same polskie uczelnie.
Nieraz lekarz odmawiał mi jakiegoś leku (np. sterydowego), bo według jego zacofanej wiedzy zaszkodzi przy mojej przypadłości. No i to nawet byłaby prawda - przy zupełnie innej chorobie aczkolwiek o bardzo podobnej nazwie. :P
Z ortopedami też miałem fajnie - w ciągu dwóch miesięcy byłem na kontrolach u 5 różnych każdy powiedział co innego na temat tego kiedy, co i w ogóle będę mógł robić. Fajny efekt, gdy raz mówią, że można skakać, biegać i grać w piłkę, a tydzień później, że tylko spacerować. :D

Przy czym ja akurat u internisty bywam baaardzo rzadko, za to muszę mieć regularne wizyty u ginekologa, alergologa i endokrynologa... a ci niestety na NFZ wciąż są ciężko dostępni (szczególnie alergolodzy i endokrynolodzy).

W Luxmedzie na endokrynologa też nie ma szans przez najbliższe pół roku. To wynik tego, że w Polsce jest ogólnie mało endokrynologów i mało kto nim może zostać, bo tak ustawione są limity na specjalnościach. Abonament o równowartości 15 minut pracy specjalisty nie naprawi braków kadrowych w skali systemowej.

Moja ostatnia wizyta u ginekologa na NFZ - dostałam receptę na leki na 3 miesiące, bo lekarz twierdził, że na więcej nie wolno mu wypisywać (teraz wiem, że to nieprawda, ale co miałam zrobić? Odmawia to odmawia, przecież go nie zmuszę).

No mi co jakiś czas w Luxmedzie nie chcą wypisywać stale branych leków na przewlekła i nieuleczalną chorobę. Muszę iść do specjalisty i zająć miejsce komuś, kto może faktycznie potrzebować jakiejś konkretnej porady. A w międzyczasie po recepty idę do internisty na NFZ, bo przynajmniej ci, których znam są mniej problematyczni.

Dochodzi też kwestia jakości usług. Nie podważam wiedzy medycznej, ale takie proste, organizacyjne sprawy, które wiele zmieniają... Na mojej ostatniej wizycie na NFZ u stomatologa kobieta opieprzyła mnie drąc ryja: "Ile pani tych chusteczek zużywa?!!!!" Tak, żałowali mi chusteczek. CHUSTECZEK.

Mnie z kolei raz w Luxmedzie wystawili zlecenie na dwa identyczne badania z jednego pobierania krwi. Różne dziwne rzeczy mi się zdarzały na NFZ, ale czegoś takiego jakoś nigdy.

Także mimo niedogodności, zostanę jednak u prywatnego ubezpieczyciela.

A jakiego konkretnie ubezpieczyciela? Bo ani Luxmed, ani Enelmed ani Medicover to nie są żadni ubezpieczyciele. To są usługi na abonament, jak kablówka czy siłownia. Żadnych faktycznych gwarancji ani odpowiedzialności tam nie ma, jedynie marketing i obietnice.

Owszem, działa może i nie najgorzej... Ale też nie jakoś cudownie, ani nie aż tak znowu dużo lepiej niż przez NFZ. A będzie tylko gorzej - przez braki kadrowe i popularyzację tych abonamentów. Dziś je mają pracownicy marketów, za rok pewnie karty Luxmedu dostaną żule. :P


"HUMAN BEINGS MAKE LIFE SO INTERESTING. DO YOU KNOW, THAT IN A UNIVERSE SO FULL OF WONDERS, THEY HAVE MANAGED TO INVENT BOREDOM."

Pozostało 580 znaków

Odpowiedz
Liczba odpowiedzi na stronę

1 użytkowników online, w tym zalogowanych: 0, gości: 0, botów: 1

Robot: CCBot