Luxmed się dławi

0

Cześć,
jakie macie doświadczenia z Luxmedem? Bo to co jest w tej chwili to jest niepoważne. Luxmed nachapał się tylu klientów i teraz chcę to przełknąć ale nie ma szans, i chyba jedyne co może zrobić to zwymiotować. Mam kolegę, który jest ciężko chory i dzisiaj mu odwołali wizytę u specjalisty a kolejne wolne terminy są za kilka miesięcy, a posiada najdroższy pakiet. Znacie jakąś rozsądna alternatywę dla Luxmedu?

Żeby nie być gołosłownym to wystarczy albo wejść tutaj https://forum.interia.pl/lux-[...]e-tematy,dId,3180393,strona,5 albo na facebooka Luxmedu i tam pod każdym ich postem są jakieś komentarze w stylu:

No właśnie i jak tu się dostać do lekarza. Szczecin ginekolog brak terminów do 1 czerwca, laryngolog brak terminów do 1 czerwca. Zachęcacie do korzystania z Waszych usług. Proszę podać skuteczny sposób na dostanie się do lekarza. Wyłącznie siedzenie przed komputerem i ciągłe spędzanie wolnego czasu na wyszukiwaniu wizyte?

lub

We Wrocławiu brak dostępnych terminów do internisty na najbliższe pół roku. Proszę o informacje pod jakim numerem moge złożyć reklamacje i odzyskać pieniądze które zapłaciłem za plan opieki medycznej.

0

Medicover ma podobnie. Obstawiam, że jak zadzwoni jako pacjent bez abonamentu, to wolne terminy u specjalistów się znajdą.

5

Ja zostałam przepisana do Enelmedu, i tak szczerze mówiąc teraz widzę, że w Luxmedzie to był luksus. Każdą kolejną wizytę muszę umawiać przez infolinię, za każdym razem słyszę najpierw, że nie ma terminów, więc powołuję się na zapisy umowy, w których termin musi być wyznaczony w X dni i wtedy dopiero łaskawie oddzwaniają z umówioną wizytę. Szczytem wszystkiego było, jak babka na infolinii chciała mnie umówić na USG drugiego trymestru po porodzie... bo przecież skierowanie jest ważne pół roku o.O

I tak BTW w Luxmedzie jest ta sama zasada - jeśli zadzwonisz na infolinię i ci nie umówią terminu zgodnie z zapisami umowy to idziesz sobie prywatnie gdziekolwiek i wypełniasz wniosek o refundację, a oni zwracają kasę za wizytę. W sumie w Luxmedzie mieli to rozwiązane nawet lepiej, bo w Enelmedzie stwierdzili, że mi za to USG nie zwrócą, bo przecież mogą mnie umówić po porodzie a to ja wybrzydzam na termin xD

5

Przepraszam, ale o co chodzi? Przecież prywatnie jest z definicji zawsze cudownie i najlepiej. :D

0
somekind napisał(a):

Przepraszam, ale o co chodzi? Przecież prywatnie jest z definicji zawsze cudownie i najlepiej. :D

A to nie jest lepiej niż na NFZ?

0
somekind napisał(a):

Przepraszam, ale o co chodzi? Przecież prywatnie jest z definicji zawsze cudownie i najlepiej. :D

A jest ktoś kto napisał że coś prywatnego jest z definicji cudowne?

4
Wibowit napisał(a):

A to nie jest lepiej niż na NFZ?

No pół roku na internistę to niekoniecznie, do przychodni z NFZ można wejść często z marszu.

scibi92 napisał(a):

A jest ktoś kto napisał że coś prywatnego jest z definicji cudowne?

Czołowi liberałowie 4p, w ciągu ostatnich 10 lat w każdym wątku dotyczącym opieki zdrowotnej, który się pojawił na tym forum.
(Ci sami, którzy twierdzą, że pieniądze wystarczą, i nie rozumieją, że niemożliwe jest świadczenie usług, gdy nie ma kto ich świadczyć.)

1

Kiedyś chodziłem do Scanmedu na umowę z NFZ (byłem studentem wtedy) i interniści co prawda byli na bieżąco, ale zwykle olewali sprawę. Jak stanęła mi ość w gardle - poczekać, aż się rozpuści. Podobnie z kością (taką cienką z uda w kurczaka). Miałem uraz mięśnia klatki piersiowej (zmiażdżenie przez kolegę z treningów judo) - też poczekać i tyle, nawet jakichś konkretnych przeciwbólowych środków nie dała. Jak miałem silny katar i kaszel to tez mnie zbywały i nawet nie dostawałem wolnego. W zasadzie to nie opłacało się czekać w kolejce godzinami.

Natomiast prywaciarze przedstawiają umowę z klientem i jeśli dają jakieś gwarancje to można je egzekwować. W międzyczasie można poszukać kogoś lepszego. Publiczny lekarz co najwyżej powie "nie mamy pańskiego płaszcza i co nam pan zrobi?"

0
Wibowit napisał(a):

Kiedyś chodziłem do Scanmedu na umowę z NFZ (byłem studentem wtedy) i interniści co prawda byli na bieżąco, ale zwykle olewali sprawę. Jak stanęła mi ość w gardle - poczekać, aż się rozpuści. Podobnie z kością (taką cienką z uda w kurczaka). Miałem uraz mięśnia klatki piersiowej (zmiażdżenie przez kolegę z treningów judo) - też poczekać i tyle, nawet jakichś konkretnych przeciwbólowych środków nie dała. Jak miałem silny katar i kaszel to tez mnie zbywały i nawet nie dostawałem wolnego. W zasadzie to nie opłacało się czekać w kolejce godzinami.

Polska publiczna opieka zdrowotna w pigułce :D tak zwana "pigułka czasu", czyli przeleżeć i zapomnieć.
Podczas mojej ostatniej wizyty w studenckiej przychodni (byłem pracującym doktorantem) usłyszałem, że "nie dostanę zwolnienia lekarskiego, bo to też element leczenia". To się pracodawca ucieszył na wieść o roznosicielu wirusów w biurze.. psia jego mać.

5

@somekind, ale bądźmy szczerzy - poprawa sytuacji w NFZ wynika między innymi z tego, że masa ludzi przeniosła się do prywaciarzy ;) Dzięki czemu w NFZ się nieco odkorkowało. Przy czym ja akurat u internisty bywam baaardzo rzadko, za to muszę mieć regularne wizyty u ginekologa, alergologa i endokrynologa... a ci niestety na NFZ wciąż są ciężko dostępni (szczególnie alergolodzy i endokrynolodzy).

Moja ostatnia wizyta u ginekologa na NFZ - dostałam receptę na leki na 3 miesiące, bo lekarz twierdził, że na więcej nie wolno mu wypisywać (teraz wiem, że to nieprawda, ale co miałam zrobić? Odmawia to odmawia, przecież go nie zmuszę). Zaraz po wyjściu z gabinetu przeszłam do rejestracji umówić się na następną wizytę - najbliższy termin za 6 miesięcy... Pytam więc, co mam robić z brakiem leków przez 3 miesiące? W odpowiedzi wzruszenie ramion.

Dochodzi też kwestia jakości usług. Nie podważam wiedzy medycznej, ale takie proste, organizacyjne sprawy, które wiele zmieniają... Na mojej ostatniej wizycie na NFZ u stomatologa kobieta opieprzyła mnie drąc ryja: "Ile pani tych chusteczek zużywa?!!!!" Tak, żałowali mi chusteczek. CHUSTECZEK.

Także mimo niedogodności, zostanę jednak u prywatnego ubezpieczyciela. Z nim wiąże mnie chociaż jakaś umowa, z której - pod naciskiem, ale jednak - się wywiązuje. Mam gwarancję, że specjalista w ciągu X dni ma się znaleźć i już, a nie że wzruszają ramionami i do widzenia...

1 użytkowników online, w tym zalogowanych: 0, gości: 1, botów: 0