Mentalność wynajmujących

Odpowiedz Nowy wątek
2018-11-20 21:50
0

Ciekawe czy też macie takie odczucia, że w Polsce najemcy nie traktują wynajmujących jak klientów tylko jak niewolników, którym robią łaskę, że dają dach nad głową. Do tego starają się zedrzeć ile się da.

Jak sądzicie czy można rozwiązać za porozumieniem stron umowę najmu okazjonalnego? (a wiec na czas okreslony)
i jak to bezpiecznie zrobić, by najemca mnie nie obciążał jakimiś kosztami wyssanymi z palca?

Sytuacja taka o:
Będę miał opóźnienie z fakturą za listopad, więc napisałem do właścicielki, że zapłacę 2,5 tyg. pozniej z odsetkami. Babka wpadła w szał i zaczęła mi grozić wypowiedzeniem, więc jej powiedziałem, że nie może mi rozwiązać, ale spoko możemy rozwiązać. Ustaliliśmy 30 listopada jako dzień rozwiąania umowy. Dzwoni do mnie co kilka dni i pociska bym wcześniej się wyprowadził, pociska też żebym jej zapłacił za ten miesiąc (po co płacić 3 dni przed rozwiązaniem? Kaucja wynosi półtorej miesiąca czynszu). Odwraca też kota ogonem, że to ja chciałem rozwiązać a ona mi robi łaskę ze wszystkim bo "to pan pierwszy do mnie napisał żeby przedłużyć najem, nie ja proszę to wziąć pod uwagę".
Babka słynie z tego, że zawsze tuż przed podpisywaniem papierów zmienia zdanie i coś wymyśla, tak było za każdym razem jak z nią coś ustalałem. Np. miała być umowa na czas nieokreslony, a na miejscu nagle mowi ze tylko na czas okreslony...

Boję się, że wymyśli coś na koniec, macie doświadczenia z tym związane?
Pojutrze idę do prawnika się o to zapytać, dam znać co mi odp. a tymczasem chętnie poznam Wasze opinie i historie w temacie najmu.

edytowany 4x, ostatnio: Julian_, 2018-11-20 21:52

Pozostało 580 znaków

2018-11-20 22:12
0

Może ona biedna żyje tylko z tego mieszkania i jak Ty jej nie zapłacisz w terminie, to ona nie zapłaci w terminie/nie będzie miała co jeść?

edytowany 1x, ostatnio: Spine, 2018-11-20 22:12
no tak się zachowuje, ale wyglądają raczej na bogatą rodzinę. Mąż ma jakąś firmę. - Julian_ 2018-11-20 22:14
Albo ma już ukrainców na to mieszkanie i tam więcej upchnie za jednym razem za 2x większą kwotę. - PretzPrecialy 2018-11-28 00:21

Pozostało 580 znaków

2018-11-20 22:15
0
Spine napisał(a):

Może ona biedna żyje tylko z tego mieszkania i jak Ty jej nie zapłacisz w terminie, to ona nie zapłaci w terminie/nie będzie miała co jeść?

po 1 na to jest kaucja
po 2 odsetki karne od kredytu nie mogą być wyżej oprocentowane niż odsetki ustawowe, które jej zapłacę

Pozostało 580 znaków

2018-11-20 22:16
1

Ja nie mogę złego słowa powiedzieć o kobiecie wynajmującej mi mieszkanie, tak więc mentalność zależy od człowieka.

Z zasłyszanych historii, to przy końcu umowy wynajmu, niektórzy właściciele wymyślają "usterki" i nie chcą oddać kaucji. Stąd może zaproponować zamiast ostatniej wpłaty, żeby zatrzymała kaucję.

Jak sądzicie czy można rozwiązać za porozumieniem stron umowę najmu okazjonalnego? (a wiec na czas okreslony)

Oczywiście, że za porozumieniem stron to wszystko można.
Pytasz pewnie o wypowiedzenie przez jedną stronę, a tutaj nie wiem jak się umówiłeś, czy masz zapis w umowie najmu, którą podpisałeś zapis o wypowiedzeniu umowy?

Radzę opanować nerwy, ok właścicielka zaczęła panikować i zachowywać się niefajnie, ale to ty zalegałeś ze spłatą, czyli ty nie dotrzymałeś umowy. Radzę po prostu się dogadać.

edytowany 1x, ostatnio: aurel, 2018-11-21 14:49
dotrzymuję umowy, bo zapłacę z odsetkami. w umowie jest mowa o odsetkach. Żeby mi wypowiedziala to musialbym zalegacc min. z 3 miesiacami - Julian_ 2018-11-20 22:17

Pozostało 580 znaków

2018-11-20 22:17
5

To ja Ci powiem trochę, jak to wygląda z perspektywy drugiej strony.

Mamy niewielkie mieszkanie (jakieś 40m2, dwa pokoje), które od ładnych kilku lat wynajmujemy. Czasami trafi się jakaś ogarnięta ekipa, ale w większości to mają podejście w stylu "nie moje, więc mam to gdzieś". Z ostatnich "osiągnięć":

  • jakaś nieszczelność w elewacji, w efekcie czego w rogu pokoju zaczęła się moczyć ściana. Jakoś zbytnio nikt z najemców nie przejmował się grzybem i zaciekami 1x2 metry...
  • tarcza do darta? świetna sprawa. Gdzie powiesić? Najlepiej na ścianie... no i co z tego, że czasem się nie trafi. Efekt - ściana dokoła tarczy (ok. 1x1m) wygląda jak sitko
  • od krzesła odpadło kółko. Po co naprawiać, przecież się siedzieć da. A kogo obchodzą jakieś dziury w podłodze...
  • po co czyścić (a tym bardziej odkamieniać) kabinę prysznicową... W efekcie po 3 latach kabina nadaje się do wymiany, zarośnięta jakąś czarną grzybopodobną mazią oraz kamieniem, który schodzi jedynie podczas skrobania, które to jeszcze bardziej niszczy kabinę
  • ponaklejaj wszędzie jakieś naklejki - na drzwi, ściany, nawet na spłuczkę.
  • koleżance ekipa przed wyprowadzeniem się powykręcała żarówki, bo stwierdzili, że te, które mieli obejmując mieszkanie przepaliły się pewien czas temu, więc musieli kupić nowe. A skoro to oni kupili, to te żarówki należą do nich.

Pewnie jakbym pomyślał dłużej, to takich kwiatków bym znalazł więcej. W każdym razie - trochę rozumiem traktowanie najemców jako zła koniecznego. Owszem - trafiają się uczciwi, ogarnięci i nieproblematyczni, ale wystarczy że raz czy dwa trafisz na motywy podobne do opisanych powyżej i już jakoś ciężko pozbyć się uprzedzeń względem najemców. To trochę jak z cyganami - wystarczy, że jeden Cię okradnie, a automatycznie na każdego patrzysz krzywo ;)

Zwłaszcza, że przyjmijmy, iż kasuje się 1500 zł miesięcznie za wynajem (wiadomo - zależy od wielkości lokalu, miasta, lokalizacji, poziomu wykończenia itp), ale z tego musisz odprowadzić jakieś opłaty do administracji za śmieci, wodę, jakiś fundusz remontowy czy inne opłaty stałe. Jeśli chcesz robić to legalnie, to jeszcze podatek i nagle z półtora kafla robi się 600-800 zł. W te wakacje na usunięcie zacieków i grzybów pod sufitem, wymianę paneli w dwóch pokojach, wymianę bojlera (jedyna awaria niezawiniona przez najemców) oraz odmalowanie całości wydałem ok. 4kpln. Biorąc pod uwagę, że jak pisałem wcześniej, po odliczeniu kosztów, miesięcznie z wynajmu zostaje o wiele mniej, niż kwota, którą się pobiera od lokatorów w ramach czynszu, oznacza to, że przez powstałe zniszczenia następne kilka miesięcy nie będziemy nic zarabiać z mieszkania, a jedynie odzyskiwać wrzucone w remont pieniądze...


That game of life is hard to play
I'm gonna lose it anyway
The losing card I'll someday lay
So this is all I have to say
Pokaż pozostałe 5 komentarzy
@kate87: owszem... pewnie jakby to było ich mieszkanie, to by się bardziej przejmowali. Niestety, większość osób wynajmujących które znam, ma podobne doświadczenia. Może w wypadku apartamentów full wypas za 5kpln miesięcznie sprawa wygląda inaczej, ale przy "zwykłych" mieszkaniach często się trafiają różne wynalazki podobne do opisanych powyżej. - cerrato 2018-11-21 09:10
Nie znasz ludzi, jak komuś nie przeszkadza mieszkanie w syfie to w swoim też będzie miał chlew. - kate87 2018-11-21 10:31
Ale z drugiej strony wiele ma "mentalność Kalego" - jak moje to trzeba dbać, a jak kogoś to mieć w dupie, bo jak się zniszczy to jego problem. A mieszkanie w syfie to inna kwestia, masz rację. - cerrato 2018-11-21 10:43
Ale to taki przypadek. Ktoś nawet z mentalnością Kalego ma jakiś poziom akceptacji brudu. Jeśli ten poziom jest niski to nawet w wynajmowanym mieszkaniu będzie dążył do czystości. - kate87 2018-11-21 12:35
Jak załatwiacie opłaty na notariusza na umowę wynajmu okazjonalnego? Myślałem by podzielić po połowie na obie strony. - Marooned 2018-11-27 15:11

Pozostało 580 znaków

2018-11-20 22:19
0

@Cerrato, a bierzesz pod uwagę amortyzację wyposażenia? Gdybym ja wynajmował wziąłbym pod uwagę, że kabinę prysznica trzeba wymieniać co 5 lat, tak samo jak krzesło czy biurko itp.
Rzeczywisty zysk z najmu szacuje się na ok.4% r/r a wynajemujący liczą 14% i w tym cały problem.
Ale to z dziurami w scianie czy grzybem to faktycznie...

edytowany 4x, ostatnio: Julian_, 2018-11-20 22:23
Pokaż pozostałe 2 komentarze
zawsze mi się to miesza ;p poprawiam - Julian_ 2018-11-20 22:23
wynajemujący - sugeruję jeszcze jedną poprawkę :P :D :D - cerrato 2018-11-20 22:25
dobra, juz cicho ;p - Julian_ 2018-11-20 22:29
Czepiasz sie chomiku :D ale dalbym plusa jakby sie dalo - stivens 2018-11-20 22:45
Miło Cię widzieć robalu :) Dawno jakoś nie wpadliśmy na siebie. - cerrato 2018-11-20 23:32

Pozostało 580 znaków

2018-11-20 23:00
1
Julian_ napisał(a):

Ciekawe czy też macie takie odczucia, że w Polsce najemcy nie traktują wynajmujących jak klientów tylko jak niewolników, którym robią łaskę, że dają dach nad głową.

Raz szukając mieszkania na takiego trafiłem (przez telefon): „będę robił swego rodzaju kasting, wie pan” - chciał umówić na jedną godzinę różne osoby i wybrać komu wynajmie, albo może urządzić licytację kto da więcej? nie wiem, powiedziałem mu co myślę i rozłączyłem się jak to usłyszałem.
Zresztą cała rozmowa była w takim tonie jakbym był petentem a nie klientem i potencjalnym dewastatorem jego przecudnego mieszkanka.
Cóż. Do widzenia.

Raz miałam taki przypadek, ale o tym nie wiedziałam, ze zdjęć typowe mieszkanie a'la czasy babcine. Przychodzę a tam tłum ludzi, w końcu pojawia się spóźniony właściciel i poszarpał się ze skrzynką pocztową w której był klucz do mieszkania, po czym stwierdził że jednak dzisiaj z tego nic nie wyjdzie, bo nie może wydobyć klucza. Ale nie zakopał gruszek w popiele bo stwierdził że będziemy się umawiać na inny termin. Nawet nie wiedziałam że ten tłum to w jednej sprawie, ale w związku z powyższym dałam sobie spokój z tym mieszkaniem. - kate87 2018-11-21 09:05
Castingi to dość naturalna sprawa przy wynajmowaniu. No chyba, że jakaś podrzędna dzielnica małej mieściny, wtedy bierzesz byle kogo, bo chętnych jak na lekarstwo. - Marooned 2018-11-27 15:15

Pozostało 580 znaków

2018-11-20 23:22
1

Zależy od człowieka, ja miałem super faceta, który wynajmował kilka mieszkań, spodobało mi się mieszkanie i biorę, umowa podpisana kaucja wpłacona i 0 telefonów 0 jakiś najazdów by sprawdzić czy mieszkanie nie zniszczone, tylko raz w roku przyjeżdżał by się rozliczyć i tyle.

Pozostało 580 znaków

2018-11-21 04:05
2
Julian_ napisał(a):

Ciekawe czy też macie takie odczucia, że w Polsce najemcy nie traktują wynajmujących jak klientów tylko jak niewolników, którym robią łaskę, że dają dach nad głową. Do tego starają się zedrzeć ile się da.

Chyba zamieniłeś osoby w tym zdaniu:
Wynajmujący == właściciel.
Najemca == osoba, która mieszka.

W sumie w życiu wynajmowałem mieszkania od 4 osób, tylko jeden gość się strasznie o rzekome uszkodzenia po wyprowadzce czepiał (dosłownie o każdą ryskę na drzwiach).
No i ogólnie, to cała ta sytuacja jest dziwna. Ty z jednej strony nie wywiązujesz się z umowy, z drugiej strony dziwne, że właścicielka po jednej takiej sytuacji przed którą została ostrzeżona chce już umowę zrywać. Oczywiście ma prawo, ale jak dla mnie to przesada.
Najdziwniejsze jednak jest to, czemu programista nie ma kasy na czynsz, bo zator w jednej płatności tego na pewno nie wyjaśnia.

cerrato napisał(a):
  • jakaś nieszczelność w elewacji, w efekcie czego w rogu pokoju zaczęła się moczyć ściana. Jakoś zbytnio nikt z najemców nie przejmował się grzybem i zaciekami 1x2 metry...
  • tarcza do darta? świetna sprawa. Gdzie powiesić? Najlepiej na ścianie... no i co z tego, że czasem się nie trafi. Efekt - ściana dokoła tarczy (ok. 1x1m) wygląda jak sitko
  • od krzesła odpadło kółko. Po co naprawiać, przecież się siedzieć da. A kogo obchodzą jakieś dziury w podłodze...
  • ponaklejaj wszędzie jakieś naklejki - na drzwi, ściany, nawet na spłuczkę.
  • koleżance ekipa przed wyprowadzeniem się powykręcała żarówki, bo stwierdzili, że te, które mieli obejmując mieszkanie przepaliły się pewien czas temu, więc musieli kupić nowe. A skoro to oni kupili, to te żarówki należą do nich.

No i właśnie po to jest kaucja.

  • po co czyścić (a tym bardziej odkamieniać) kabinę prysznicową... W efekcie po 3 latach kabina nadaje się do wymiany, zarośnięta jakąś czarną grzybopodobną mazią oraz kamieniem, który schodzi jedynie podczas skrobania, które to jeszcze bardziej niszczy kabinę

A tu już sam sobie jesteś winien. Pierwsza zasada wynajmu mieszkań - nie montuje się kabin prysznicowych tylko zasłonkę na pałąku. Zmienia się lokator, wymienia sobie zasłonkę na nową, i po sprawie.


"HUMAN BEINGS MAKE LIFE SO INTERESTING. DO YOU KNOW, THAT IN A UNIVERSE SO FULL OF WONDERS, THEY HAVE MANAGED TO INVENT BOREDOM."
Pokaż pozostałe 13 komentarzy
Ale Ty piszesz o robieniu wygodnie dla siebie do życia, czy wygodnie dla siebie na wynajem? Bo to dwie różne sprawy. ;) - somekind 2018-11-27 16:04
Zakładam, że najczęściej robiłeś remont dla siebie, a po zmianie miejsca zamieszkania wynajmujesz poprzednie lokum. - Marooned 2018-11-27 16:05
najlepiej dać dziurę w podłodzę i wodę z rury ze ściany - Julian_ 2018-11-27 23:39
@Marooned: no w takiej sytuacji, to trzeba chyba po prostu uważać, komu się wynajmuje. ;) Ale tak ogólnie, to ludzie często kupują mieszkania, żeby je wynajmować, i wtedy już mogą podjąć dobre decyzje projektowe odnośnie prysznica. - somekind 2018-11-27 23:42
To jednak wyższy poziom kasy. Ostatnio patrzyłem na nowe, budujące się kawalerki w Poznaniu (właśnie z wizją "pod wynajem"). 100% kupionych w momencie pierwszego wbicia łopaty za absurdalnie napompowane ceny. - Marooned 2018-11-28 10:21

Pozostało 580 znaków

2018-11-21 09:22
4

@Julian_:

  1. Jak ci się nie podoba to zmień mieszkanie albo kup własne
  2. Zawsze można rozwiazać umowę, z zachowaniem kar umownych w tejże umowie (np. przepadnięcie kaucji)
  3. Ty dalej pracujesz za miskę ryżu czy wynająłeś sobie jakiś penthouse? Bo trudno mi sobie wyobrazić inna sytuację gdzie jedna faktura powoduje że nie masz jak zapłacić za mieszkanie. Swoją drogą niezła hipokryzja tu wychodzi :D Bo sam masz jakis problem z płatnością i to powoduje że nie masz jak opłacic rachunków, a jednocześnie rantujesz ze właściciel mieszkania się zdenerwował. Przecież to jest taka sama sytuacja! Możliwe że właściciel przez ciebie ma analogiczny problem! To że mają firmę czy inne mieszkania o niczym nie świadczy. Moze spłacają z tego najmu kredyt?
  4. Nie dziwie sie że chce zapłaty. Kaucja to kaucja -> z niej można sobie odbić koszty usterek i uszkodzeń. Opcja "ostatni czynsz z kaucji" jest słaba dla właściciela, bo co jak sie okaże że np. mieszkanie trzeba odmalować bo mazałeś kupą po ścianach?

@cerrato

  1. Generalnie lokator to może sobie robić co chce, pod warunkiem ze dopowadzi mieszkanie do stanu pierwotnego (z dokładnością to "normalnego zużycia"). Więc jak chcą rzutki to niech mają, ale potem trzeba to zaszpachlować ;)
  2. Z kabiną prysznicową to chyba przesadzasz ;) Wypryskać octem i kamień zniknie, a te "czarne" rzeczy to zwykle zagrzybiały silikon i czasem nie da sie go uniknąć chyba że będziesz jakoś suszyć kabinę po każdym użyciu.
  3. Żarówki to :D niemniej zwykle w umowie najmu masz wzmiankę że bieżące naprawy (typu żarówki) są w gestii lokatora i on się ma tym zajmować. Tak samo zgłaszaniem poważniejszych usterek (jak nieszczelność w elewacji).

Masz problem? Pisz na forum, nie do mnie. Nie masz problemów? Kup komputer...

Pozostało 580 znaków

2018-11-21 09:39
1

@Shalom: w teorii masz całkowitą rację. Ale w praktyce to wypada różnie.

Po pierwsze - jak lokator Ci powie, że ma głęboko gdzieś, to raczej nie będziesz się z nim ciągał po sądach dla tysiąca złotych, bo po prostu nie ma to sensu. Wkurzasz się, ale zaciskasz zęby i remontujesz, bo masz świadomość, że koszty sprawy, poświęcony czas i energia nie będą warte szkód, które powstały. Wiadomo, że jakby mieszkanie było całkowicie zdewastowane, to pewnie bym nie odpuścił, ale w mniejszych sprawach procesowanie się zwyczajnie nie ma sensu

Po drugie - nie mam zdjęć, więc musisz mi wierzyć na słowo, że to coś to nie był poczerniały silikon. Zresztą silikon jest w narożnikach, a to "coś" miałem nawet na szybach od drzwi prysznicowych. Jakby po prostu przez cały ten czas nie były ani razu umyte, osad z kamienia, niespłukanych płynów oraz nie-wiadomo-czego-jeszcze się skumulował i zaczął mutować, tworząc nową formę nie-życia ;)

A co do żarówek - owszem, jest to obowiązek najemcy i nie wynika nawet z umowy (może tam być dodatkowo to podkreślone, ale nie jest to konieczne), co z art. 681 KC... ale znowu mamy tutaj zderzenie teorii z rzeczywistością. Co z tego, że masz rację? Nikt normalny nie będzie się bawić w sądy z powodu kilku żarówek. Zresztą ten przykład dałem jedynie po to, żeby pokazać jakie genialne i wspaniałe motywy potrafią się przytrafić ze strony lokatorów.


That game of life is hard to play
I'm gonna lose it anyway
The losing card I'll someday lay
So this is all I have to say

Pozostało 580 znaków

Odpowiedz
Liczba odpowiedzi na stronę

1 użytkowników online, w tym zalogowanych: 0, gości: 1, botów: 0