Program zbyt oryginalny

0

Wiele mówi się o innowacyjności, kreatywności, nietuzinkowych rozwiązaniach (nie tylko w IT). Swego czasu czytałem jednak artykuł, w którym - dla odmiany - ostrzegano przed nadmiarem tychże. Ponoć nie tak trudno przekroczyć granicę, za którą użytkownik poczuje się przytłoczony nowością, nawet jeśli ma ona uzasadnienie, nie jest przejawem przekombinowania, dziwaczenia. Co o tym myślicie?

3

Wystarczy popatrzeć na kolejne wersje Windows, a szczególnie na 8. Mówi się, że co druga wersja Windowsa jest dobra, ale bez tej złej (rewolucyjnej) nie byłoby tej dobrej (ewolucyjnej).

0

Pytanie tylko, czy niechęć użytkowników do wersji rewolucyjnej jest bardziej wynikiem niedopracowania ze strony Microsoftu, czy też właśnie przytłoczenia nowościami?

0

Nie sądzę, by pracownicy Microsoftu mieli zaćmienie umysłowe co drugie wydanie Windowsa. Natomiast ich błędem jest zmuszanie użytkownika do zmiany przyzwyczajeń nawet jeśli to ma sens.

0

Czyli jednak ;). Jakieś ogólne reguły znacie, pozwalające z góry (oczywiście w przybliżeniu) określić przebieg tej granicy? Ile nowości jednorazowo może się pojawić (tak, wiem, że to nieprecyzyjne), aby zaciekawić i zarazem nie przytłoczyć? A może a priori dysponujemy tylko intuicją, a twardych danych dostarczą dopiero testy?

1

Pytanie tylko, czy niechęć użytkowników do wersji rewolucyjnej jest bardziej wynikiem niedopracowania ze strony Microsoftu, czy też właśnie przytłoczenia nowościami?

I jedno i drugie. I trzecie.
Jest coś takiego jak pamięć mięśni, i pamięć wzrokowa. Jeśli wszystko nagle wygląda inaczej, i obsługuje się inaczej, to jest to denerwujące - zmuszają cię do nauki programu na nowo, podczas gdy stara wersja działała zupełnie dobrze.

Poza tym to co „nowe” czy „rewolucyjne” wcale nie zawsze jest lepsze, nawet jeśli jest dopracowane.

0

Jakiś czas temu miałem okazję testować program. Niedopracowany, przejaskrawiony, pogmatwany... Jedyne dobre co można o nim powiedzieć to to, że działał. Pół roku po testach w naszej firmie dostaliśmy oprogramowanie eleganckie, funkcjonalnie dopracowane i dość intuicyjne. Po kolejnym pół roku okazało się, że testy programu wykonywano również w innych firmach. Tak to jest z Windowsem. Po wersji XP weszła Vista. Jak zebrała cięgi to wyszła wersja 7 i można było Vistę zamienić na Vistę poprawioną czyli Windows 7. Potem weszła wersja 8 i znów po cięgach wydali wersję 10. Po co zatrudniać rzesze testerów. Można sprzedać (zebrać kasę), a później poprawić pod komentarze. Kasa jest wcześniej, produkt trochę tańszy bo nie do końca sprawdzony, a na koniec użytkownik zadowolony bo dostał nowy system za darmo... Co do przejaskrawiania. Coraz łatwiej tworzy się aplikacje, coraz więcej gotowego kodu więc i przesadzić nie jest trudno. Najgorzej jak pomysłów nie brakuje, a zabranie chęci do optymalizacji.

0
Zimny Pomidor napisał(a):

Pytanie tylko, czy niechęć użytkowników do wersji rewolucyjnej jest bardziej wynikiem niedopracowania ze strony Microsoftu, czy też właśnie przytłoczenia nowościami?

Raczej braku umiejętności w obejściu niekorzystnych dla siebie zmian.

0

Po wersji XP weszła Vista. Jak zebrała cięgi to wyszła wersja 7 i można było Vistę zamienić na Vistę poprawioną czyli Windows 7

Problem w tym, że tak naprawdę Windows 7 nie różni się istotnie od Visty. Tu bardziej zadziałał marketing i psychologia.

Główną bolączką Visty były wygórowane - jak na tamte czasy - wymagania sprzętowe. Płakał jaka Vista zła najbardziej ten, kto miał XP-ka z 256 czy 512 MB RAM. Zanim wyszedł Windows 7 parę lat minęło, XP-kowcy zdążyli kupić 1 czy 2 giga RAM, lepsze karty graficzne (które pociągną Aero) i nagle Windows 7 stał się taki dobry, cudowny. A to przecież prawie to samo co Vista, zwłaszcza zaktualizowana. To komputer stał się lepszy, a nie Windows.

Windows 7 mógłby być spokojnie darmową aktualizacją jak 8.1 do 8.0 - ale polityka Microsoftu była wtedy jeszcze inna.

Podobnie nie widzę cudownej różnicy między 8/8.1 a 10.
Prawda, Windows 8 miał zepsuty interfejs. W 8.1 co nieco naprawiono, w 10 też - ale popsuto inne rzeczy, jak nowe okna preferencji ekranu, z połową funkcjonalności tego co było od Visty do 8.1. I te nieszczęsne białe okienka.
Dlatego nie powiedziałbym "8 zła, 10 dobra". Obie wersje są.. takie sobie. Zobaczymy co przyniosą aktualizacje dziesiątki.

Raczej braku umiejętności w obejściu niekorzystnych dla siebie zmian.
Czy to znaczy że użytkownik powinien się masochizować niekorzystnymi dla niego zmianami i próbować je obchodzić?

0

zmuszają cię do nauki programu na nowo, podczas gdy stara wersja działała zupełnie dobrze.

Zastanawiam się, czy - paradoksalnie - cecha ta nie jest (przynajmniej po części) przyczyną sukcesu niektórych programów. IMHO na Facebooku moża robić to samo co na Twitterze, czy Instagramie (odpowiednio krótkie posty i kwadratowe zdjęcia), mając do tego większe grono odbiorców, a ludzie i tak zakładają tam konta...no właśnie, dlaczego? bo nowe?

1 użytkowników online, w tym zalogowanych: 0, gości: 1