Odkładanie pieniędzy na „starość”

Odpowiedz Nowy wątek
2012-03-15 01:04
0

Pomijając fakt, że ostatnio głośno w kwestii emerytur i wieku emerytalnego. To zawsze uważałem, że zdawanie się na instytucje państwowe trzeba traktować na zasadzie „może będzie, może nie”. Dlatego postanowiłem odkładać procentową część swoich dochodów. Zastanawiam się nad tym jaki wariant wybrać - w sensie ile procent odkładać. Wiadomo, że procent procentowi nierówny, bo jak ktoś zarabia 1000 zł to raczej nie będzie go stać na oszczędzanie a z drugiej strony jak ktoś zarabia 10000 zł, to może sobie pozwolić na odkładanie dużo większych kwot, jeśli nie ma potrzeb jeżdżenia najnowszym mercedesem. Zastanawiam się czy odkładać procent czy stałą kwotę, którą stopniowo należałoby powiększać w wyniku nieuniknionej inflacji. Głównie chodzi mi tutaj o oszczędzanie, żeby w wieku emerytalnym lub też w takim w którym nikt nie będzie chciał widzieć mnie jako starego dziadka w swojej firmie móc opłacić rachunki, mieć co zjeść i ewentualnie móc realizować swoje hobby rzędu kwot 300-500 zł miesięcznie. Jest tyle zmiennych w tej kwestii, że ciężko jest mi rzucić jakąś sensowną kwotę lub procent, który powinienem odkładać co miesiąc. Na początku myślałem o 25%, później spojrzałem na ten wariant odrobinę bardziej życiowo i uświadomiłem sobie, że gdybym chciał zawsze odkładać tę kwotę kiedy będę zatrudniony i nigdy z niej nie korzystać nawet w sytuacjach kryzysowych (w końcu miałaby to być pewna suma zabezpieczająca moją starość) to nie może to być aż tak duży procent. Aktualnie zastanawiam się nad zakresem 10-20%. Chętnie bym poczytał jak Wy podchodzicie do tego tematu, może będzie to dla mnie pewnego rodzaju inspiracją do podjęcia dobrych kroków i decyzji w tym zakresie.

Pozostało 580 znaków

2012-03-15 01:17
0

Najważniejsza sprawa to dywersyfikacja zagrożenia. Jak słusznie zauważyłeś nie ma co liczyć na zwrot pieniędzy od państwa. Jednak oprócz tego nie ma też co liczyć na utrzymanie wartości pieniądza fiducjarnego. Złotówka, podobnie jak chyba wszystkie waluty w krajach demokratycznych (w wielu innych ustrojach pewnie też), nie ma w niczym pokrycia. Dlatego żeby zabezpieczyć się przed bankructwem państwa polskiego czy też masowym dodrukowywaniem złotówki, musisz ulokować pieniądze w wielu miejscach i/ lub kupić za te pieniądze coś co generalnie nie traci na wartości, np cenne metale.


"Programs must be written for people to read, and only incidentally for machines to execute." - Abelson & Sussman, SICP, preface to the first edition
"Ci, co najbardziej pragną planować życie społeczne, gdyby im na to pozwolić, staliby się w najwyższym stopniu niebezpieczni i nietolerancyjni wobec planów życiowych innych ludzi. Często, tchnącego dobrocią i oddanego jakiejś sprawie idealistę, dzieli od fanatyka tylko mały krok."
Demokracja jest fajna, dopóki wygrywa twoja ulubiona partia.
edytowany 1x, ostatnio: Wibowit, 2012-03-15 01:17

Pozostało 580 znaków

2012-03-15 09:35
7

Ja bym bardziej zainwestował w robienie dzieci. 3ka to chyba taka optymalna liczba, acz 4ka brzmi lepiej, pewnie wyniesie Cie to o wiele drozej niz te 10-20% ale na pewno na starosc bedziesz mial o wiele wiecej radosci niz z pieniedzy.


Senior Full Stack Developer .NET & Angular
edytowany 2x, ostatnio: wasiu, 2012-03-15 09:35
zależy od dzieci i ojca :] - 0x200x20 2012-03-15 09:41
jak sobie wychowasz tak będziesz miał - Misiekd 2012-03-15 11:07

Pozostało 580 znaków

2012-03-15 13:17
3

Plan by nie polegać na państwowych świadczeniach jest ze wszech miar słuszny, ale serce mi się kraje na myśl, że mogę odłożyć 100 000 zł, ale przez inflację / niepewną gospodarkę / zachwiania na rynku światowym / kolejne krachy banków - mogę stracić całość tych pieniędzy, a na 100% będą one mniej warte, niż w dniu ich odłożenia.

Ze wszystkich opcji o jakich słyszałam do tej pory, najbardziej podoba mi się inwestycja w nieruchomości. Kupujesz sobie mieszkanie, najlepiej w centrum miasta studenckiego. Nie mieszkasz w nim, a wynajmujesz - zależnie od tego jak duże jest to mieszkanie może dać ci to miesięczny przychód nawet w tysiącach. Opłacalne może się okazać nawet wzięcie kredytu na mieszkanie i spłacanie go z pieniędzy z wynajmu (ale to już znowu drażliwa kwestia - kredyt, zobowiązanie na dziesiątki lat).

A na starość - kontynuować wynajem. Stały, przyzwoity przychód zagwarantowany.
Jeśli przyciśnie bieda, będzie potrzeba większego pieniądza albo po prostu nie będzie możliwy dalszy wynajem - sprzedać mieszkanie. Lub dom, którego dorobiliśmy się w międzyczasie (i przeprowadzić się do mieszkania). Tutaj dużo zależy od sytuacji rynku nieruchomości za te 40-50 lat, ale kto to teraz przewidzi?

Zakładając, że mam mieszkanie warte 300 000zł i że chciałabym na emeryturze mieć 2500zł na miesiąc
300 000 / 2500 = 120 miesięcznych wypłat
Czyli spokojnie kasy na 10 lat.

To dużo więcej, niż oferuje mi państwo, więcej niż jestem wstanie sobie "wygrać" na funduszu emerytalnym. Do tego najważniejsze - w razie mojej śmierci, majątek zostanie przekazany spadkobiercom, podczas gdy emerytura z I filaru przepada.

Pokaż pozostałe 2 komentarze
Nie bierzesz pod uwagę niżu demograficznego. Za 10-15 lat studentów może być już mało i okaże się że wcale tak łatwo tego mieszkania nie wynajmiesz, albo przynajmniej nie za kasę za jaką byś sobie życzyła. - Shalom 2012-03-15 14:07
Wtedy mogę sprzedać i zastanowić się nad nową inwestycją, prawda? - aurel 2012-03-15 14:09
Możesz, ale może się okazać że mieszkań na rynku jest dużo (niż = mniej ludzi chce kupić) i w efekcie możesz na tym po prostu stracić ;) - Shalom 2012-03-15 14:15
Oczywiście :) Ale mogę też zarobić... Tego nie da rady przewidzieć. Jednego jestem pewna - jeśli po prostu wpłacę na konto/lokatę - na pewno stracę. - aurel 2012-03-15 14:17
@WhiteLightning - podpisuje się umowę o najem okazjonalny, do której najemca dostarcza notarialnie potwierdzone zaświadczenie z adresem, na który może się w razie czego przeprowadzić. Dzięki temu, w odróżnieniu od zwykłych umów najmu, można każdego i zawsze wyrzucić ze swojego mieszkania. - somekind 2012-03-15 14:21

Pozostało 580 znaków

2012-03-15 14:15
1

Problem w tym, że aby kupić mieszkanie trzeba mieć na to pieniądze. A żeby mieć pieniądze, trzeba je zarobić lub wziąć kredyt. Pierwsze jest dość trudne w dzisiejszych czasach (no chyba że zarabiasz po 20 tys/miesiąc), drugie dość bezsensowne.

Tym bardziej, że należałoby kupić 2 mieszkania - w jednym mieszkać, a drugie przeznaczyć na zabezpieczenie na starość? Większość jak już jedno mieszkanie kupi to cienko pierdzi, spłacając kredyt za nie. I teraz doradzanie kupienia jeszcze jednego mieszkania przeznaczonego na wynajem raczej nie ma sensu.

W moim przypadku akurat ma sens, bo już teraz mieszkam we własnościowym, nieobciążonym kredytami mieszkaniu. Przedstawiłam mój plan po prostu. Ah i w moich założeniach kredyt spłacają wynajmujący. - aurel 2012-03-15 14:18
No tak, tylko że "własnościowe, nie obciążone kredytami mieszkania" z nieba nie spadają... więc ogólnie, takie rozwiązanie mało u kogo jest w ogóle możliwe do realizacji (no chyba że ma mieszkanie kupione przez rodziców lub rodziców męża/żony). Dopiero mając gdzie mieszkać można myśleć o inwestowaniu w drugie mieszkanie, jako inwestycję na starość i spłacanie kredytu za wynajem. Bo może być tak, że któregoś dnia noga się powinie i zostanę z 2 kredytami za 2 mieszkania bez możliwości ich spłaty. - othello 2012-03-15 14:46
Jak mieszkałem w Wawie, to wynajmowałem mieszkanie od gościa z Rzeszowa, który moim czynszem spłacał swój kredyt za nie, więc ludzie już tak robią. - somekind 2012-03-15 14:46
@othello, mało kto W NASZYM WIEKU (zakładam 20-30 lat). Autor topiku brzmi jakby miał kasę. A nawet jeśli nie ma - czasem w życiu zdarzają się różne przypadki, gdzie nagle masz spory, jednorazowy przychód. Dobrze jest wtedy mocno się zastanowić co z tym przychodem zrobić. - aurel 2012-03-15 14:50
No właśnie, z tymi "inwestycjami w coś" jest tylko jeden jedyny problem - potrzebny jest znaczny wydatek od razu, powolne odkładanie z wypłaty się tutaj nie sprawdzi - na pewno nie z takiej wypłaty jaką większość piszących tutaj ma na dzień dzisiejszy... - othello 2012-03-15 14:55

Pozostało 580 znaków

2012-03-16 09:40
2

Też myslalem o inwestycji w mieszkanie pod wynajem... tylko tu sie rodza problemy. Nikt mi mieszkania nie dal i na swoje obecne musialem wziac kredyt, ktory jeszcze bede splacal 23 lata. Postanowilem mieszkac w Polsce tak wiec nawet jako programista szalu wielkiego nie ma, by splacac dwa mieszkania naraz. Obecnie troche pieniedzy zostaje miesiecznie... mam tez i zdolnosc kredytowa na drugie mieszkanie... tylko wlasnie pojawiaja sie te dwa tematy:

  • co jesli nie bedzie nikogo chetnego na mieszkanie nawet przez pare miesiecy - to juz spore obciazenie finansowe
  • co jesli rynek nieruchomosci sie sypnie - obecnie rodzice sprzedawali mieszkanie w mniejszej miejscowosci - zajelo im to dwa lata, bo po prostu nie bylo chetnych.

Owszem, moglbym podjac te ryzyko i wziac kredyt na drugie - a i tak nawet wynajmujac, bede musial do niego dokladac. Najbardziej istotna kwestia jest tu to, ze inwestujac w cos na starosc pozbawiam sie tych pieniedzy tu i teraz, a kto wie czy w ogole dozyje starosci? Dlatego tez mysle, ze faktycznie najlepsza inwestycja bylaby inwestycja w dzieci - one zdecydowanie bardziej beda potrafily odnalezc sie w otaczajacym sie swiecie, podczas gdy my bedziemy juz starzy. Moze materialnie nie wyjdzie to na taki plus (wkoncu to ma byc rodzina, a nie niewolnicy) ale mysle, ze zle nam sie zyc nie bedzie.


Senior Full Stack Developer .NET & Angular
@wasiu: juz w holandii nie siedzisz? :) - Adam Boduch 2012-03-16 10:15
make sex, no money - ubuntuser 2012-03-16 10:15
@Adam Boduch wrocilem z Holandii rok temu i dobrze mi w Polsce ;) - wasiu 2012-03-16 10:46

Pozostało 580 znaków

2012-03-16 12:43
0

Ciekawe są Wasze wypowiedzi. Ogólnie zakładając ten temat nie miałem na myśli ryzykownych inwestycji, bo starość to nie loteria, nie chcę ryzykować wcinania czerstwego chleba w wieku 67 lat. Ja zadowolę się odkładaniem pieniędzy na lokaty, których procent równoważyłby poziom inflacji. Stąd też zastanawiam się ile odkładać. Pojawił się u mnie nowy pomysł, żeby kopiować kwoty z rozliczenia płacy z rubryki „składka emerytalna”. Czyli jak teraz ZUS wsysa nam określoną kwotę w tym mizerny procent na fundusz emerytalny to taką samą kwotę z kwitka wrzucam na konto oszczędnościowe. To wychodzi na to, że się skuszę na jakieś 15%. A co do kwestii jak się dorobię to oczywiście mogę odkładać pieniądze na mieszkanie, które bym wynajmował - bo sens tej idei nie jest najgorszy, bo na oko daje większe kwoty niż odsetki w banku – uwzględniając różne sytuacje losowe.

Pozostało 580 znaków

2012-03-16 13:45
0

Z tymi dziećmi to przesada, i - z całym szacunkiem, nie związane za bardzo z tematem...

Pozostało 580 znaków

2012-03-16 13:55
1

Przeprowadziłem małą symulację. Biorę kredyt 400tyś złotych na mieszkanie, które wynajmę studentom. Kredyt w złotówkach, ponieważ taki dostać najłatwiej oraz chcę uniknąć ryzyka kursowego. Mam 20tyś oszczędności, które przeznaczę na wyposażenie mieszkania w podstawowe sprzęty, położenie kafelek itp. Nie wiem czy mi starczy 20tyś ale załóżmy, że wystarczy. W Warszawie przeciętna cena m2 mieszkania w lutym 2012 to 8672zł, w tej cenie kupię mieszkanie w dzielnicy Wola lub Ursynów o powierzchni 46m2. Średnia cena za wynajem w dzielnicy Wola i Ursynów mieszkania o tej powierzchni to około 1500zł + około 400zł czynszu + opłaty. Wg kalkulatora kredytowego rata kredytu na 30lat wyniesie mnie co najmniej: 2589zł. Tutaj pojawia się pierwszy problem... Od studentów za to mieszkanie mogę wziąć 1500zł - dochodowy co daje 1230zł... tymczasem rata kredytu wyniesie 2589zł. Mam dokładać 1359zł miesięcznie przez 30 lat co da prawie 500tyś zł i jedyne co będę miał to 30 letnie mieszkanie? Nawet gdy będę podwyższał cenę wynajmu o 3% w związku z inflacją to i tak dopłacę do interesu ponad 220tyś zł + 20tyś na urządzenie mieszkania na początku. Gdy doliczę jeszcze remonty, podatek od nieruchomości, inne nieprzewidziane wydatki to okaże się, że zamiast zarobić na mieszkaniu, dopłacę jego równowartość i po tych 30 latach, może uda mi się sprzedać je za to do dopłaciłem przez te lata i odzyskać pieniądze.

Tyle na temat zarabiania na mieszkaniu kupionym za kredyt.

Pokaż pozostałe 2 komentarze
Na mniejszym zarobię mniej. Więcej za wynajem nie mogę wołać, ponieważ nikt go nie weźmie, mając do wyboru wiele innych w cenie podanej w wyliczeniu. Nawet gdybym podwyższył czynsz o te 200-300zł co wydaje mi się jeszcze realne, to i tak stracę na tym wspaniałym interesie mnóstwo pieniędzy. - AdamPL 2012-03-16 14:09
Gdzie ty je stracisz? Zdaje się, że mieszkanie kupisz :/ Rozumiem, że mieszkania to piechotą chodzą...? To co podałam to nie jest magiczny sposób na zarobek bez kosztów, to jest sposób na zwiększenie swojego majątku o mieszkanie przy jak najniższych kosztach tego procederu. W twoim rozumowaniu - lepiej nie mieć kosztów i nie mieć mieszkania, skoro nie da się mieć mieszkania bez kosztów. Oczywiście masz rację, pod warunkiem, że nie chcesz mieszkania. - aurel 2012-03-16 14:12
Wg Twojego poprzedniego posta wzięcie kredytu na mieszkanie i jego wynajmowanie to złoty interes. Pokazałem, że to w chwili obecnej gówniany interes oraz przedstawiłem koszty, których w ogóle nie wzięłaś pod uwagę. W odpowiedzi zaczęłaś insynuować, że dopasowuję parametry i oczekuję mieszkania za darmo. Nie pozostaje mi nic innego jak rozpłakać się nad ludzką głupotą. - AdamPL 2012-03-16 14:41
Nigdzie nie twierdziłam, że to złoty interes. Co więcej, napisałam "Opłacalne może się okazać nawet wzięcie kredytu na mieszkanie i spłacanie go z pieniędzy z wynajmu (ale to już znowu drażliwa kwestia - kredyt, zobowiązanie na dziesiątki lat)." Generalnie kredytu nie polecam, wolałabym kupić z własnych, posiadanych już pieniędzy. Wtedy - wg twojego rozumowania - tracę całość tych pieniędzy, tak? - aurel 2012-03-16 14:51
Weź w ogóle skończ te pieprzenie, wiesz przecież doskonale, że odniosłem się do brania kredytów na mieszkanie, które następnie wynajmiemy. Co to w ogóle za sformułowanie "wg twojego rozumowania", to jest czysta matematyka oraz ceny ofertowe z wiarygodnych źródeł kobieto. - AdamPL 2012-03-16 15:06

Pozostało 580 znaków

2012-03-16 13:56
2

No mi jest przykro, jak czytam, że chcecie "inwestować w dzieci". Znaczy jak najbardziej polecam i podoba mi się pomysł inwestowania w ICH przyszłość... ale nie dla swoich własnych korzyści, znaczy żeby było komu utrzymywać mnie na starość...

Przypomina mi się, jak ładnych kilka lat temu matka mojego mężczyzny oznajmiła mi, że ona też ma taki sprytny plan - jak on będzie kupował dom, to ona będzie go namawiała na taki, żeby mogła mieszkać z nami.
Normalnie to jest taki sprytny plan, że jak jej powiedziałam co o tym planie myślę, to już nie chce ze mną mieszkać.

Naprawdę, jak wyobrażam sobie mieszkanie z teściową (lub jeszcze gorzej - z moją własną matką), to nie rozumiem, jak okrutnym rodzicem trzeba być, żeby swoje dzieci do czegoś podobnego namawiać.

@AdamPL, użyłam tego samego kalkulatora, licząc dla mieszkania za ok. 200 000 zł (kawalerka Gdańsku), bez wkładu własnego, na 30 lat rata 1200~1500 zł. Czyli tyle mniej więcej za ile chodzi wynajem kawalerki w Gdańsku.
Za mieszkanie 42m (2 pokoje? = 4 osoby) nie brałabym mniej niż 2000 - po 500zł od łebka + opłaty. To normalna cena w Gdańsku za miejsce w pokoju - nie tanio, ale też nie specjalnie drogo.

edytowany 1x, ostatnio: aurel, 2012-03-16 14:04
Chwała, że umiesz odmówić :) - xeo545x39 2012-03-16 16:25

Pozostało 580 znaków

2012-03-16 14:14
2

Też mi się wydaje, ze obliczenia Adam'a sa troche przesadzone.

@aurel - co do inwestowania w dzieci, nie chodzi mi o to by z nimi mieszkac! Napewno nie bede chcial na starosc mieszkac z dziecmi. Bardziej chodzilo mi o to, ze na starosc i tak wiecej niz cztery katy to nam nie beda potrzebne, bo co z tego, ze bede mial np wille, jak bedzie ona pusta? Widzac jak znajomi umieraja to tylko w depresje bedzie mozna wpasc. A tak majac dzieci, bedzie mozna szczesliwie sobie zyc z uczuciem, ze cos sie dokonalo, nawet w skromnych warunkach. Majac rodzine napewno nie bedzie sie przymieralo glodem, a co najwazniejsze, nie umrze sie samemu.


Senior Full Stack Developer .NET & Angular
No takie podejście to popieram :) A AdamPL licząc miał na celu udowodnić, że się nie opłaca, więc dobrał takie parametry równania, żeby się nie opłacało. - aurel 2012-03-16 14:19
Nie dobrałem żadnych parametrów, tylko wziąłem ceny ofertowe z Gumtree oraz z kalkulatora kredytów hipotecznych. W przeciwieństwie do Ciebie przedstawiłem fakty, poparte rzeczywistymi cenami. - AdamPL 2012-03-16 14:31

Pozostało 580 znaków

Odpowiedz
Liczba odpowiedzi na stronę

1 użytkowników online, w tym zalogowanych: 0, gości: 1, botów: 0