Praca na wielu etatach/kontraktach - badanie

3
Czulu napisał(a):

W takiej sytuacji teoretycznej to jest oczywiście ok, tylko wszyscy wiemy że w praktyce istnieje coś takiego jak backlog, więc najczęściej pracodwaca oczekuje że weźmiemy kolejne zadanie z brzegu.

Bo ja wiem. Ja się spotkałem raczej z podejściem, "nie bierz nic z backlogu dopóki z nami tego nie uzgodnisz". Ale różnie bywa.

1
Pinek napisał(a):
Czulu napisał(a):

w praktyce istnieje coś takiego jak backlog, więc najczęściej pracodwaca oczekuje że weźmiemy kolejne zadanie z brzegu.

Czyli zatem jaką motywację ma programista żeby zadanie skończyć we wtorek zamiast w czwartek, skoro w tym pierwszym scenariuszu od razu i tak dostanie nowe zadanie?

Rozchodzi się o system i organizację pracy. Inaczej w scrumie inaczej w waterfall. Ja akurat mam to szczęście, że pracuję tylko w waterfall. Nie mam tych chorych sprintów.

0
Pinek napisał(a):
Czulu napisał(a):

w praktyce istnieje coś takiego jak backlog, więc najczęściej pracodwaca oczekuje że weźmiemy kolejne zadanie z brzegu.

Czyli zatem jaką motywację ma programista żeby zadanie skończyć we wtorek zamiast w czwartek, skoro w tym pierwszym scenariuszu od razu i tak dostanie nowe zadanie?

Zależy od firmy, ale kwestia motywacji a kwestia moralności to dwie osobne sprawy.

4
Czulu napisał(a):
Pinek napisał(a):
Czulu napisał(a):

w praktyce istnieje coś takiego jak backlog, więc najczęściej pracodwaca oczekuje że weźmiemy kolejne zadanie z brzegu.

Czyli zatem jaką motywację ma programista żeby zadanie skończyć we wtorek zamiast w czwartek, skoro w tym pierwszym scenariuszu od razu i tak dostanie nowe zadanie?

Zależy od firmy, ale kwestia motywacji a kwestia moralności to dwie osobne sprawy.

Ja się spotkałem z moralnością firmy, gdzie chwalili się gdzie tylko się dało jakie to mają niebotyczne zyski a gdy przyszło do podwyżek to "nie ma kasy".
Ale na oficjalnych stronach na wszystkich meetingach było jak mantra powtarzane jak jest super i jak to się rozwijamy 15-20-30% w skali do poprzedniego roku.

Także tyle w temacie moralności. Jak mam być moralny i przy okazji yebany na kasę to ja dziękuję za taką moralność.

0
tefu napisał(a):
Czulu napisał(a):
Pinek napisał(a):
Czulu napisał(a):

w praktyce istnieje coś takiego jak backlog, więc najczęściej pracodwaca oczekuje że weźmiemy kolejne zadanie z brzegu.

Czyli zatem jaką motywację ma programista żeby zadanie skończyć we wtorek zamiast w czwartek, skoro w tym pierwszym scenariuszu od razu i tak dostanie nowe zadanie?

Zależy od firmy, ale kwestia motywacji a kwestia moralności to dwie osobne sprawy.

Ja się spotkałem z moralnością firmy, gdzie chwalili się gdzie tylko się dało jakie to mają niebotyczne zyski a gdy przyszło do podwyżek to "nie ma kasy".
Ale na oficjalnych stronach na wszystkich meetingach było jak mantra powtarzane jak jest super i jak to się rozwijamy 15-20-30% w skali do poprzedniego roku.

Także tyle w temacie moralności. Jak mam być moralny i przy okazji yebany na kasę to ja dziękuję za taką moralność.

Ale to jest znowu zupełnie osobna sprawa, manowicie czy warto być moralnym. Ja zupełnie nie poruszam tego tematu, stwierdzam tylko że wybrnąć z tego dylematu przedstawiając OE jako moralne się nie da.

1

W takiej sytuacji teoretycznej to jest oczywiście ok, tylko wszyscy wiemy że w praktyce istnieje coś takiego jak backlog, więc najczęściej pracodwaca oczekuje że weźmiemy kolejne zadanie z brzegu.

Tak jest w książkach. Nigdzie nigdy tak nie działa z różnych względów chociażby obecnego priorytetu + wyrabianie ponad normę jest po prostu złe dla reszty teamu.

Czasem brałem temat z następnego sprintu jak dostałem coś na prawdę szybkiego i przeszacowanego.

1
Pinek napisał(a):
Czulu napisał(a):

w praktyce istnieje coś takiego jak backlog, więc najczęściej pracodwaca oczekuje że weźmiemy kolejne zadanie z brzegu.

Czyli zatem jaką motywację ma programista żeby zadanie skończyć we wtorek zamiast w czwartek, skoro w tym pierwszym scenariuszu od razu i tak dostanie nowe zadanie?

Ja ...... A gdzie jest napisane, że masz je skończyć w czwartek?
A co do motywacji to ją masz jako przelew comiesięczny. Powtarzam raz jeszcze - podpisałeś umowę więc się wywiązuj a jak nie pasuje to ją rozwiąż. Tylko że wtedy kurek z pieniążkami się zakręci. Umowę (czy to UoP czy B2B) można rozwiązać w dowolnym momencie

2

co do podejścia od strony zarządzania vs OE to coś takiego znalazłem na innym portalu ;)

powiem Ci jak to wygląda z perspektywy dużego korpo od strony osób zarządzających budżetem: podpisujesz konsultanta który ma w umowie 8h pracy, z czego zakłada się około 0.75x - 0.81x wydajności jego pracy tj. odliczając przerwy, odliczając spotkania liniowe - czyli około 6 godzin wydajnej pracy, zazwyczaj z 3.5 prawdziwie kreatywnej pracy i 2.5h uczestnictwa w spotkaniach zespołowych czy przygotowanie się do nich, uczestnictwo w code review czy krótkie konsultacje, wszelka biurokracja okołoprojektowa. Wszystko to jest dość umowne, ale bazuje na próbie ponad tysiąca konsultantów.
I teraz przychodzi taki OE i musi jakoś ograniczyć ilość spotkań do max 1h dziennie żeby zrobić cokolwiek żeby na daily mieć co powiedzieć, zazwyczaj multi-tasking - zadajesz pytanie, okazuje się że nie słuchał jak go wywołałeś, zadajesz je ponownie i dopiero dostajesz odpowiedź. Często to co opisałem powyżej - kod wrzuca w dziwnych porach, poprawki do code review tak samo, cały proces wydłuża się do kilku dni, jak chcesz się zdzwonić żeby mógł wytłumaczyć 'co autor miał na myśli' to czekasz 30 minut aż odpisze.

Ogólnie sam jako TL czy po prostu szeregowy klepacz mogę potwierdzić, że spotkałem się już z takimi osobami w zespole i bardzo ciężko się współpracowało :( Zatrudnić kogoś innego na jego miejsce to też nie jest takie proste i bezkosztowne, stąd czasami jest to patowa sytuacja.
To tyle z argumentowania sobie, że skoro nie zostaliśmy jeszcze zwolnieni to pracodawca/usługodawca jest zachwycony, bo przecież coś tam dowozimy.

7

fakturujesz za 8h pracy, a wykonałeś jej mniej, więc oszukujesz

Ale tu jest błąd logiczny. Ja wykonałem 8h pracy (tak samo jak pomocnik murarza wykonał 8 taczek zaprawy) bo moja praca jest wyceniana na h (a pomocnika murarza na taczki). Więc nikogo nie oszukałem.

Gdyby płacili od efektu to wtedy inna rozmowa. Ale UoP to nie jest umowa efektu. Podobnie jak 99% tzw. b2b w tej branży. Umowa o dzieło jest umową efektu i miałem przyjemność tak raz pracować. Po prostu miałem fixed price za zrobienie konkretnej apki. Nikogo nie interesowało kiedy i ile pracuję.

0

@onomatobeka jeżeli kogoś boli 30 minut czekania zawsze to jest to już powoli Januszex, bo jest ciśnienie bez powodu. Chyba, że mówimy o czymś bardzo ważnym. 2.5h spotkań to ogromna ilość, która znowu bardzo źle świadczy o firmie. Nic bardziej nie męczy niż spotkania. Jeżeli ktokolwiek 100% uwagi przeznacza na spotkania to nie zrobi dobrze koncepcyjnej pracy także normą jest bierne siedzenie, więc spotkania nie mają sensu. Obecnie jestem w firmie gdzie spotkań nie ma za dużo i jesteśmy bardziej wydajni niż w poprzednim korpo gdzie była religia scrumu.

8

Zawsze szeroko się uśmiecham jak słyszę o oszustwie, kiedy ktoś fakturuje 8h a nie przepracował pełnych 8h. Podstawowy błąd to porównywanie pracy programisty do (z całym szacunkiem) pracownika taśmy. 8h jest umowne i polega przede wszystkim na dostępności w ciągu dnia. Kod to nie cała praca - Są różne sytuacje jak np poprawienie czegoś ad hoc, spotkania, dyskusje itp.

Finalnie i tak wszystko sprowadza się do efektu końcowego, czytaj Twojej wydajności. Klienta interesuje EFEKT i ma to w pompie, czy osiągniesz go w 8h czy 4, czy 12. Jaki pożytek z gamonia, co siedzi bite 8h od deski do deski a nie dowozi nawet połowy tego co ktoś ogarnięty potrafiący zrobić robotę w 4h?

Jakieś rozkminy (XD) moralne to jedno a rzeczywistość drugie. Teraz czekam aż jakaś ameba porówna tę sytuacje do jakiejś kradzieży XDDDD

Gdy by firma chciała rozliczać skrupulatnie per/h to by to robiła, bo ma do tego narzędzia. Jakimś trafem większość firm tego nie robi. Ciekawe dlaczego? Nie, to nie możliwe... Te 8h nie może być umowne ( ͡° ͜ʖ ͡°)

1
ledi12 napisał(a):

Jakieś rozkminy (XD) moralne to jedno a rzeczywistość drugie. Teraz czekam aż jakaś ameba porówna tę sytuacje do jakiejś kradzieży XDDDD

Prosta sprawa. Ciężko jest estymować, co faktycznie zrobił programista (trzeba byłoby każdego taska estymować na kasę), więc płaci się programistom ryczałtem za miesiąc / dzień czy godzinę roboczą (która przecież nie musi się równać faktycznej pracy). Trochę jak kupowanie biletu miesięcznego na komunikację miejską albo jak abonament na Netflixa. Płacisz tyle samo, nawet jak mało korzystasz.

4

człowiek się uczy, ze uczciwość i moralność są dla przegrywów.
Obecna władza obiecała 100 konkretów i jadą dalej. Szanuję ich za to. Ja mam taką wykładnie moralności.

  1. Grasz tak jak przeciwnik pozwala.
  2. Lepiej mądrze stać niż głupio biegać.
  3. Dobry to ten któremu się wiedzie.
  4. Zly to taki, który jest w biedzie.
  5. Masz to na co się zgadzasz.
  6. Prawda jest za droga, zeby dawac ja za darmo.
  7. Kto jest dobry, a kto jest zły, rozstrzyga zasada oni albo my.
  8. Jezeli ktos z toba kontynuuje wspolprace, to znaczy, że mu się ona opłaca.
  9. W każdej chwili postępujesz nieuczciwie, krzywdzisz i wyzyskujesz innych ludzi i zwierzęte. Nadbudowa kulturowa moralności pozwala ci tego nie widziec.
  10. Jestesmy zwyklym gatunkiem, który walczy o przetrwanie, a moralność to tylko instynk nadbudowany warstwą kulturową. Nie ma większego znaczenia niż np. instynkt wspołzawodnictwa.

1
renderme napisał(a):
  1. Grasz tak jak przeciwnik pozwala.

Dokładnie to. Gdyby mi w pracy powiedzieli "tutaj masz backlog, możesz robić te zadania, ale w sumie to chodzi o to, żebyś był dostępny w razie potrzeby do supportu", to bym nie robił żadnego z zadań z backlogu xd

1
marian pazdzioch napisał(a):

fakturujesz za 8h pracy, a wykonałeś jej mniej, więc oszukujesz

Ale tu jest błąd logiczny. Ja wykonałem 8h pracy (tak samo jak pomocnik murarza wykonał 8 taczek zaprawy) bo moja praca jest wyceniana na h (a pomocnika murarza na taczki). Więc nikogo nie oszukałem.

Gdyby płacili od efektu to wtedy inna rozmowa. Ale UoP to nie jest umowa efektu. Podobnie jak 99% tzw. b2b w tej branży. Umowa o dzieło jest umową efektu i miałem przyjemność tak raz pracować. Po prostu miałem fixed price za zrobienie konkretnej apki. Nikogo nie interesowało kiedy i ile pracuję.

Dokładnie, UOP to gotowość do pracy, nie rozliczenie ile faktycznie ktoś pracował, chyba że ma taki zapis.

Mam znajomka co ciągnął 3 joby na raz - dwa jako jakiś skramer kołcz, jedno programistyczne.

Kołczerka jest prosta do OE - oblecisz ileś tam spotkań i więcej niewiele ponad to robisz, może jakiś warsztat czy szkolenie raz na jakiś czas. Kodził po obleceniu spotkań, ale też zabezpieczył się opieką nad dziećmi i miał powiedzmy ulgę od obecności na spotkaniach - jak dowoził to było ok.

Nie powiem, 40+k na miesiąc to dobry deal.

W kołczerce też nie ma większego problemu ze spotkaniami - mówisz jakieś czary, że daily lepsze o 10 czy 11, żeby kompy zdążyły się rozgrzać czy co, i w jednym miejscu latasz daily o 9, w drugim o 10, retro to samo. Jak się pojawią konflikty to szyjesz na bieżąco. Tylko trzeba uważać na wyciszanie dźwięku, żeby ktoś nie złapał audio, że słyszy jakichś majfrendów w głośniku. Raz czy dwa powiesz, że czegoś tam słuchasz na jewtube, potem już trzeba uważać.

Ale to też opcja na rok, może dwa, to kosztuje dużo energii.

6

Czytając ten wąteczek zacheciliscie mnie do zrobienia sobie drugiego etatu. CV już wyslane.

0

Z tym oe to troche jak z liderami branz, ktorych jest wiecej niz branz razem wzietych oraz ich ciekawymi projektami

1

Jakieś pięć lat temu pracowałem w brytyjskim software house który miał na pokładzie z 500 osób. Trafił mi się projekt który był totalnie zajechany. Z rok czasu potrzebowaliśmy aby doprowadzić większość rzeczy do stanu używalności. Miałem bardzo dobre relacje z klientem. Po tych nastu miesiącach headzi firma wygrała nowy kontrakt więc większość sił przerzucono tam. Jakoś tak wyszło, że tamten klient miał dla mnie zadania i przez kolejny rok miałem kolejny etat. Jedynym działem który miał problem z dwoma etatami były hr-y.

Pracowałem też w projektach realizowanych dla jueseja. Tam w małych czy średnch firmach które nie mają dużych budżetów na wynagrodzenia to software engineer na poziomie seniora czy principala ma kilka zajęć. Wielu z nich udziela się w szkołach średnich, na uczelniach. Jakoś nie na z tym problemów.

Owszem fangi to fangi i tam polityka pracy wygląda nieco inaczej. Tam praca to często styl życia.

1
onomatobeka napisał(a):

I teraz przychodzi taki OE i musi jakoś ograniczyć ilość spotkań do max 1h dziennie żeby zrobić cokolwiek żeby na daily mieć co powiedzieć, zazwyczaj multi-tasking - zadajesz pytanie, okazuje się że nie słuchał jak go wywołałeś, zadajesz je ponownie i dopiero dostajesz odpowiedź.

A takich co nie słuchają bądź nie idzie się z nimi dogadać to ja znam i wcale nie robią dodatkowych etatów xD

Często to co opisałem powyżej - kod wrzuca w dziwnych porach, poprawki do code review tak samo, cały proces wydłuża się do kilku dni, jak chcesz się zdzwonić żeby mógł wytłumaczyć 'co autor miał na myśli' to czekasz 30 minut aż odpisze.

Znam takich co nie robią dodatkowych etatów i odpisują po dwóch dniach. "Ueee bo nie zauważyłem". Albo nie odpisują wcale.
Miałem takiego menago do którego trzeba było pisać na Skype. Bo Teamsa nie lubił a maila nie czytał.
Są tacy co wyciszają komunikatory i powiadomienia by móc się skupić na pracy. Trudno zrobić coś bardziej złożonego jak co chwile ping ping ping ping.
Jak się pali, to się dzwoni a nie pisze na czacie.

Ogólnie sam jako TL czy po prostu szeregowy klepacz mogę potwierdzić, że spotkałem się już z takimi osobami w zespole i bardzo ciężko się współpracowało :( Zatrudnić kogoś innego na jego miejsce to też nie jest takie proste i bezkosztowne, stąd czasami jest to patowa sytuacja.
To tyle z argumentowania sobie, że skoro nie zostaliśmy jeszcze zwolnieni to pracodawca/usługodawca jest zachwycony, bo przecież coś tam dowozimy.

Ponownie przytoczę historię typa którego miałem w projekcie. Przez pierwsze pół roku nie miał dostępów, przez drugie pół roku niby się wdrażał. Po roku nadal nie ogarnia i bywa, że w ogóle się nie pojawia w pracy. Nadal pracuje. Nie wywalili go. Żeby było śmieszniej, to junior a nie jakiś tam hyper senior principal.

Czulu napisał(a):

Ale to jest znowu zupełnie osobna sprawa, manowicie czy warto być moralnym. Ja zupełnie nie poruszam tego tematu, stwierdzam tylko że wybrnąć z tego dylematu przedstawiając OE jako moralne się nie da.

Ale zaraz zaraz zaraz, wymagasz moralności pracownika wobec firmy natomiast firmy wobec pracownika to już nie? To zawsze działa w dwie strony.
Przed chwilą wyczytałem na LinkedIn wpis pani z HR.

"Jak wynagrodzisz pracownika za dobre wyniki?"
Odpowiedź menago:
"Dam mu więcej roboty aby się wykazał".

No a potem Cię zwolnią mailem jak w Aptiv 🥲

Z tego co kojarzę nasz forumowy kolega @serek pisał w podobnym tonie co @Czulu w temacie OE.
Później mu wypowiedzieli kontrakt i trochę się męczył ze znalezieniem czegoś nowego. W sumie ciekawe jakie teraz ma podejście 😜

1
tefu napisał(a):

Z tego co kojarzę nasz forumowy kolega @serek pisał w podobnym tonie co @Czulu w temacie OE.
Później mu wypowiedzieli kontrakt i trochę się męczył ze znalezieniem czegoś nowego. W sumie ciekawe jakie teraz ma podejście 😜

Ja tam nadal uważam, że OE to zło. Znaczy się w takiej formie, że masz 2 prace, a w każdej raportujesz po 8h. Jeśli raportujesz 2x po 4h, to jest ok.

Z drugiej strony...

  1. Zaraz mi się kończy projekt i nie mam pewności, że dostanę nowy.
  2. Aktualnie większość czasu narzekam na brak tasków, bo nie ma co robić.

Ale nawet jakbym chciał robić OE, to:

  1. Praktycznie żadna firma się na to nie zgodzi.
  2. Musiałbym mieć takie projekty, gdzie w żadnym nie ma zapierdzielu. A jak dostanę projekt, to jednak to będzie sporo roboty w nim pewnie. Więc nie ma miejsca na OE.
  3. Do OE musisz nie mieć prawie żadnych spotkań/calli, itp. Przecież to nie jest możliwe w czasach, gdzie wszędzie jest scrum.

A co do moralności:

  1. OE w takiej formie jak często jest robione, to jawne oszukiwanie klienta, oszustwo i kradzież. Jeśli robię takie OE, to niczym się nie różnię od złodzieja. I to jest niemoralne. I powinno być karalne.
  2. Klient/pracodawca ma prawo wymagać od Ciebie więcej pracy, czy zwolnić, gdy jest potrzeba. Takie uroki prowadzenia biznesu. I nie widzę nic w tym złego, jeśli jest to robione zgodnie z prawem.
2

Praktycznie żadna firma się na to nie zgodzi

No ale po co się spowiadać firmie? Mówisz, że zaraz Ci się kończy projekt i nie wiesz czy dostaniesz nowy a jednocześnie chcesz się spowiadać firmom z reszty potencjalnych klientów. Brzmi jak syndrom sztokholmski.

Ja tam nadal uważam, że OE to zło. Znaczy się w takiej formie, że masz 2 prace, a w każdej raportujesz po 8h. Jeśli raportujesz 2x po 4h, to jest ok.

Przecież to się kupy nie trzyma. Nadal próbuje zrozumieć czym jest to mityczne zło w przypadku async dla dwóch projektów.

0

A tak btw w sprawie tego wcześniej wspomnianego backlogu.
Zabieram się do zrobienia zmian na bazie bo klient chce. No jest potrzeba aby coś zmienić, przyszedł mail od klienta.
Do zrobienia zmian na bazie produkcyjnej (de facto zwykły update w tabeli) potrzeba trochę formalności i wypełniania formularzy.

No to zabieram się do wypełniania formularza i przychodzi mail od menago. Żadnych zmian! Mail nie wystarczy! Musi być zlecenie w systemie XYZ! xD
No to czekam :-) nie wiem do kiedy, czy do 14:00 czy do jutra czy do końca maja xD
Kocham te robotę xD

0

Jak można pracować na wielu etatach/kontraktach jako np. programista w Javie? Przecież większość z nas pracuje w Sprintach/Scrumie, gdzie wycenia się taski zespołowo, tak by obłożenie było cały czas. Ja np. nie wyobrażam sobie ciągnąć dwóch etatów.

2

Wasze problemy i spory wynikaja z niezrozumieni charakteru pracy jaki wykonujecie vs to co myslicie ze wykonujecie. Reality check, nie ma zadnego zadaniowania w korpo jest sprzedaz dupogodzin wiec te wszelkie porownania do prac zadaniowanych sa wizytowka argumentujacego

2

Weźcie w końcu zdefiniujcie moralność, bo coś mam wrażenie, że każdy patrzy po swojemu. Wtedy będzie się do czego odnieść.

Po mojemu problem w PL jest taki, że nawet jak nie ma tyle roboty by cały etat obstawić, to i tak się robi cały etat bo takie są zasady finansowania rocznego - wnioskujesz o budżet na ileś tam wakatów, i nawet jak roboty nie ma to trzymasz pracowników po szukanie kosztuje.

Co innego, jakby była kultura, że zatrudniają na pół etatu czy ekwiwalent.

2

Tak czytam i czytam i co raz bardziej dochodzę do wniosku, że myśl socjalistyczna w narodzie nadal żywa :D Nie ważne, że programista czy nie programista. Mentalność robola z "zakładu pracy" rodem z prl.

4

Koniec końców najważniejsze, żeby postępować w zgodzie z samym sobą :D
Jak ktoś chce OE, wyrabia czy nie wyrabia, jego sprawa i firmy w której pracuje. Jak nie wyrabia to powinni go zwolnić, jak tego nie robią, to cóż, ich biznes i pieniądze, może wciąż się spina (a może nie).
Rozumiem, że niektórzy mają tu obawy, że remote znika, bo dużo osób robi OE.
Może tak jest, może nie, ale denerwując się i pisząc długie i mądre posty na 4programmers raczej tego nie zmienimy nawet jeśli tak jest (osobiście wątpię w to, że OE ma wpływ na to czy praca zdalna znika czy nie).

0

Żeby móc pracować na 2 etaty/kontrakty musiałbym okłamywać mojego managera i zawyżać estymaty w Sprincie. To jest niemoralne. To tak jakby stolarz mówił, że będzie ciąć meble do Twojej kuchni 2 tygodnie, a de facto wie, że zajmie mu to jeden. Poza tym w zespole są też inni programiści i jest "licytacja" wyceny zadań. Więc jak ktoś zawyża można go szybko zweryfikować. Raczej ciężko ciąć w tzw. "uja" będąc programistą Java w zespole Sprintowym. Jak się ma w zespole jeszcze ogarniętego Leada/Seniora to jest to wręcz niemożliwe.

Więc pytam jeszcze raz, jak ktoś może robić dwa etaty?

2
PawelP6 napisał(a):

Żeby móc pracować na 2 etaty/kontrakty musiałbym okłamywać mojego managera i zawyżać estymaty w Sprincie. To jest niemoralne. To tak jakby stolarz mówił, że będzie ciąć meble do Twojej kuchni 2 tygodnie, a de facto wie, że zajmie mu to jeden. Poza tym w zespole są też inni programiści i jest "licytacja" wyceny zadań. Więc jak ktoś zawyża można go szybko zweryfikować. Raczej ciężko ciąć w tzw. "uja" będąc programistą Java w zespole Sprintowym. Jak się ma w zespole jeszcze ogarniętego Leada/Seniora to jest to wręcz niemożliwe.

Więc pytam jeszcze raz, jak ktoś może robić dwa etaty?

Odpowiedź jest prosta.

  1. Estymaty, to są wciąż estymaty. To, że jest niska estymata to nie znaczy, że coś nie zostało przeoczone itd.
  2. Nie wszyscy mają ogarniętego team leadera czy kogoś tam.
  3. Raczej rzadko sprwadza się ile kto powinien zrobić w danym sprincie (przynajmniej z mojego doświadczenia, ale na pewno zależy od firmy/zespołu).
  4. Raczej rzadko zwalnia się ludzi, którym wolniej idzie niż pozostałym, może prędzej się im nie da podwyżki albo po prostu niższą.
  5. Nie tylko liczba dowiezionych punktów się liczy. Ktoś może być dobry w gadaniu i przekonać innych, że ogarnia. Albo rzeczywiście wnosić sporą/jakąś wartość pomimo dowożenia mniejszej liczby zadań/punktów.

Kolejność punktów losowa.

Pewnie znalazło by się więcej, ale to pierwsze co mi przychodzi do głowy.
Teraz jak kończę pisać tego posta, to może ten argument, że praca programisty jest trochę inna niż praca w fabryce na taśmie ma sens (wcześniej w to wątpiłem).

3
PawelP6 napisał(a):

Żeby móc pracować na 2 etaty/kontrakty musiałbym okłamywać mojego managera i zawyżać estymaty w Sprincie. To jest niemoralne.

A jak menago Ci mówi, "good job" i obiecuje podwyżki a potem jednak nie dostajesz nic to jest moralne? xD
Albo gdy zatrudniają nowego do zespołu którego szkolisz i okazuje się, że nowy dostaje co najmniej 20% więcej od Ciebie to jest moralne? xD
Gdy się starasz jesteś uczciwy a potem Cię zwalniają mailem jak w Aptiv to jest moralne?

Ja mam wrażenie, że Ty i wypowiadający się podobnie do Ciebie mieliście dużo szczęścia w życiu, że jeszcze nikt was pożądnie nie zrobił w balona. Po paru grubszych akcjach odechciało by Ci się moralności.

To tak jakby stolarz mówił, że będzie ciąć meble do Twojej kuchni 2 tygodnie, a de facto wie, że zajmie mu to jeden.

A myślisz, że tak nie robią? xD
Jakbyś to sprawdził? Zrobisz mu wjazd na warsztat i będziesz mierzyć czy deski które stoją w narożniku to są przycięte na wymiar twojego zamówienia? xD

Poza tym w zespole są też inni programiści i jest "licytacja" wyceny zadań.

Czyli zazdrośni koledzy gdy teoretycznie coś zawyżasz powiedzą "eeeej to da się zrobić szybciej! Na pewno robisz OE!" Ja tam bym nie chciał pracować w takim zespole xD

Więc jak ktoś zawyża można go szybko zweryfikować.

Zależy ile zawyżasz. Jak task które zajmuje 1 dzień zawyżysz na 5 dni to ktoś się kapnie. Jak zawyżysz na 1,5 dnia lub 2 dni to pewnie przejdzie. To nie jest pytanie czy można zawyżać czy zaniżać bo zawsze można. Pytanie brzmi o ile można.

Raczej ciężko ciąć w tzw. "uja" będąc programistą Java w zespole Sprintowym.
Jak się ma w zespole jeszcze ogarniętego Leada/Seniora to jest to wręcz niemożliwe.

Nigdy nie miałem ogarniętego Lead'a. Baa nawet nie miałem technicznego leada. Gdy mojemu mówię, co muszę zrobić i ile mi to zajmie to on drapie się w głowę i mówi "aaa dobra Ty wiesz lepiej".

Więc pytam jeszcze raz, jak ktoś może robić dwa etaty?

To zależy od projektu. Ja w swoim projekcie zmieściłbym jeszcze takie trzy z palcem w nosie. Ale jestem turbo leinwy i wolę sobie wyjść na zakupy do spożywczaka, zrobić gimanstykę albo walnąć solidną drzemkę niż robić drugi etat. A swoją robotę i tak mam zrobioną.

PS. jak mam małą zmianę do wyceny to najpierw robię implementację na brudno i parę szybkich testów w Debugu. Gdy przychodzi zlecenie by zrobić implementację to już mam zrobioną. Robię mały refactor i parę dodatkowych testów, potem mam luz. Czasem menago marudzi, że wstępna analiza trwa długo ale z tego można zawsze wybrnąć. Da się? Swoje mam zrobione, mam trochę wolnego czasu i wszyscy zadowoleni.

0 użytkowników online, w tym zalogowanych: 0, gości: 0