Gdzie będzie lepiej się pracowało?

3

No, ale ten software house to też korporacja. Więc jak rozumiem porównujesz dwie korporacje - jedną, która sprzedaje Cię jako zasób programujący na którym sama chce jak najwięcej zarobić, z drugą, w której soft nie jest istotą działalności, a więc jesteś kosztem.

Wybierając między dżumą a cholerą wybierz zatem tam, gdzie więcej płacą. Dodatkowo w SH teoretycznie masz większe szanse się czegoś nauczyć.

0

Skoro obie firmy istnieją od dawna oraz pracują w Scrumie, to granica pomiędzy nimi może się rozmywać, szczególnie, że doprecyzowałeś w którymś komentarzu, że to wielki SH, więc nie patrzyłabym już na to, czy firma jest korpo czy SH, szczególnie po tej sytuacji z opóźnianiem startu współpracy.

no właśnie, stąd ta rozkmina. Też bym wolał korpo, ale jak lecą w kulki to nie wiem...

@LitwinWileński: a dlaczego wolisz korpo? Chodzi głównie o to, że praca lekka bez nadgodzin w języku polskim (co akurat rozumiem) czy coś jeszcze?

0
jagodowa napisał(a):

@LitwinWileński: a dlaczego wolisz korporacji?Chodzi głównie o to, że praca lekka bez nadgodzin w języku polskim (co akurat rozumiem) czy coś jeszcze?

Bo jestem skoczek (3 firmy w 3 lata) i szukam stabilizacji by popracowac ze 3-5 lat. W tym korpo wiekszy spokoj, wiec wieksza szansa ze wytrzymam.
Poza tym nie mam dosw. z k8, aws a tu bede mogl sobie powoli w tym klikac. W softwarehousie nie ma k8, jest tylko aws i raczej bedzie trzeba sie szybciej tego uczyc.
Lubie tez wysoka jakosc kodu i wydaje mi sie ze w tym korpo bedzie czas na to by pisac tak jak wujek Bob nauczal.

Z drugiej strony w tym softwarehousie jest fajniejsza atmosfera, takiej zespolowej walki i na pewno uczylbym sie szybciej niz w korpo.
A mowienie po angielsku to dla mnie plus by byl.
Troche boje sie tex tych Ukraincow bo o ile wiekszosc jest normalna to niech sie trafi jakis nazista banderowiec to moze mnie mobbingowac.

Pracowalem juz i w korp i softwarehousie.
Z korpo odszedlem bo nuda.
Z softwarehous bo sie wypalilem (jak csly zespol z reszta, wszyscy sie zwolnili w 3 mies.) zapieprzalem po 10-12 godz. dziennie a scrum masterki po polonistyce i tak wiecznie niezadowolone byly i potrafily na mnie nakablowac do dyrektorki za to ze po miesiecznym urlopie do godz. 15 (minus spotkania) czytalem maile i czaty xD
Lider ptrafil siedziec od 8 rano w pt. Do 3 w nocy w sobote xD i mial pretensje jak zamknalem lapka o 16.
Z perspektywy czasu jednak bardzo duzo nauczylem sie w tym kolchozie i fajnych ludzi poznalem.

2

Z softwarehous bo sie wypalilem (jak csly zespol z reszta, wszyscy sie zwolnili w 3 mies.)

Na LinkedIn możesz poszukać osób (jest taki filtr, gdzie możesz filtrować po "Poprzednia firma"), które pracowały w któreś firmie i zobaczyć, po jakim czasie zmienili pracę na inną. W ten sposób będziesz mógł ocenić rotację i ew. masz okazję zagadać do osób, które już tam nie pracują.

Troche boje sie tex tych Ukraincow bo o ile wiekszosc jest normalna to niech sie trafi jakis nazista banderowiec to moze mnie mobbingowac.

Nie wiem jakie masz doświadczenie, ja do tej pory natrafiłam na zupełnie normalnych Ukraińców czy Białorusinów, szczególnie jeśli chodzi o IT. Poza tym masz informację, że w tym SH pracują już Polacy, więc gdyby osobom na stanowiskach kierowniczych (gdzie są Ukraińcy jak wspomniałeś) by to przeszkadzało, to nie dostałbyś tej ofert, bo firma nie byłaby zainteresowana współpracą z Polakami.

1
LitwinWileński napisał(a):

Lubie tez wysoka jakosc kodu i wydaje mi sie ze w tym korpo bedzie czas na to by pisac tak jak wujek Bob nauczal.

To absolutnie nie zależy od firmy, lecz od projektu i zespołu.
SH może Cię oddelegować do totalnego bagna, ale może też do klienta na wysokim poziomie technicznym.

Troche boje sie tex tych Ukraincow bo o ile wiekszosc jest normalna to niech sie trafi jakis nazista banderowiec to moze mnie mobbingowac.

Sugeruję odstawić Komsomolskają Prawdę.

1

Przy pracy w korpo będziesz miał tyle czasu wolnego że spokojnie możesz wziąć drugi etat w tym samym czasie zdalnie, albo pracować nad własnymi projektami.
W software housie prawdopodobnie będziesz musiał faktycznie pracować 8h dziennie.

No i wątpię żeby w tym pierwszym korpo byli sami polacy, obstawiam co najmniej 30% ukraińców

0

ech, poszedłem do korpo i żałuję. Mam już dość. Absolutne dziadostwo na każdym kroku, wszyscy mają wszystko w dupie.
Trafiłem na końcówkę wielkiego projektu. Nie jestem w stanie nawet nic odpalić lokalnie, bo wszystkie mikroserwisy są mocno powiązane przez jakieś projektowe frameworki, w których rzeczy dzieją się implicit i wymagana jest implicit konfiguracja, którą muszę sobie nie wiadomo skąd wyczarować. Nie są używane są profile ani bootstrapowanie bazy. Jak prosiłem o pomoc to mam wrażenie, że na tym etapie to już nikt nie ogarnia jak to sobie uruchomić lokalnie i bazują na tym co im się pozapisywało w bazie przy wcześniejszych uruchomieniach. Są środowiska dev, ale nie wiadomo jak podłączyć się tam na kolejkę. Nie miałem wprowadzenia w projekt, nawet nie wiem o co w nim chodzi, prawie nic nie wiem o domenie. Dokumentacja? Syf, nieaktualna. Mam wrażenie, że nie ma pracy zespołowej, każdy sobie.
Zadawałem po 1 pytanie dziennie, a scrum master po 3 dniach od kiedy miałem już dostepy zapytał mnie czy w przyszłym tygodniu też będę miał pytania czy już nie będę miał pytań. (odebrałem to tak jakbym miał już nie mieć pytań i że ma mnie za debila ten scrum master)
Plusy takie, że nie ma pośpiechu i nijaka atmosfera (nie włażą w buciorami w zycie prywatne).

To jest normalne, zazwyczaj tak jest? Może ja się nie nadaję do tej roboty?
Poszukałbym innej, ale: przez ostatnie 3 lata pracowałem w 3 firmach.
Z 1 odeszłem, bo było legacy, lider mnie chwalił.
Z 2 bo wymagali pracy w nadgodzinach, 2 głównych liderów technicznych mających pod sobą 50 devów mnie chwalili.
Z 3 bo nuda, prawie nic nie było do roboty, w 1 zespole mnie chwalili, w 2 przeciwnie.
To chyba nie mogę sobie pozwolić na zmianę, muszę zacisnąć zęby i wytrzymać tu chociaż rok?

4
LitwinWileński napisał(a):

To chyba nie mogę sobie pozwolić na zmianę, muszę zacisnąć zęby i wytrzymać tu chociaż rok?

Tak, od 1.08 weszła ustawa, która zakazuje zmieniać pracę częściej niż raz w roku. Musisz się przemęczyć, IT to nie jest żadne eldorado

2

@LitwinWileński:
To nie wina korpo tylko zespolu. Masz 2 opcje:

  • skoro nie ma pospiechu i nikogo nic nie obchodzi to udawac, ze jest spoko. Odbierac pensje i zdychac w srodku
  • meczyc im dupe na daily az ktos w koncu Ci pokaze konfiguracje. I to tak meczyc ze o ile nie macie nastepnych spotkan to chcesz zeby ktos zostal po daily, sharowal ekran i pokazywal. Jezeli ktos sie zarzeka ze nie wie, to ma zostac razem z Toba i tez sie dowiedziec.
  • bonusowa opcja: jezeli b zawiedzie to wysylasz maila w cc manager lub manager managera, ze jestes nowy i to jest jakis zart ze nikt nie chce pomoc nawet postawic srodowiska.

Przerabialem taki schemat i u mnie opcja b rozwiazala wszystkie problemy. Pracowalo sie o dziwo fajnie mimo lekkiego niesmaku co do poczatku wspolpracy.

LitwinWileński napisał(a):

Poszukałbym innej, ale: przez ostatnie 3 lata pracowałem w 3 firmach.
Z 1 odeszłem, bo było legacy, lider mnie chwalił.
Z 2 bo wymagali pracy w nadgodzinach, 2 głównych liderów technicznych mających pod sobą 50 devów mnie chwalili.
Z 3 bo nuda, prawie nic nie było do roboty, w 1 zespole mnie chwalili, w 2 przeciwnie.
To chyba nie mogę sobie pozwolić na zmianę, muszę zacisnąć zęby i wytrzymać tu chociaż rok?

Jezeli to sa 3 roboty przez 3 lata, a nie 1 robota 2,5 roku i 2 w 6 miesiecy to nie widze problemu. Aktualna jezeli potrwa mniej niz 2-3 miesiace to mozesz nawet jej nie wpisywac w CV, ale jak na moje to beda sie odzywac tak czy siak. Po prostu bedziesz grzecznie tlumaczyc dlaczego odszedles po tak krotkim czasie.

0
LitwinWileński napisał(a):

ech, poszedłem do korpo i żałuję.

To dobrze, bo teraz możesz zrobić retrospekcję. Trzeba się sparzyć, żeby wiedzieć na przyszłość, czego unikać.

oprogramowanie już powstało, teraz tylko je optymalizują, naprawiają błędy
to już jest żółta lampka ostrzegawcza, że będziesz miał do czynienia z legacy.

Druga oferta wydaje się bardziej greenfieldowa (jest jeszcze aktualna?):

Przepisywanie oprogramowania, budowanie CI/CD od podstaw, wdrażanie tego na chmury od zera, spodziewam się, że będzie zapieprz.

tylko też bym nie wierzył, że to będzie idealne:
Przepisywanie oprogramowania - czyli chaos albo utrzymywanie obu wersji naraz. Poza tym często można spotkać na oszukane greenfieldy (gdzie mówią ci, że greenfield, a jak wchodzisz to okazuje się, że już 20-30% projektu jest zrobione, czyli w zasadzie masz już dość ograniczone pole do podejmowania jakichkolwiek większych decyzji projektowych).

Nie jestem w stanie nawet nic odpalić lokalnie, bo wszystkie mikroserwisy są mocno powiązane przez jakieś projektowe frameworki w których rzeczy dzieją się implicit i wymagana jest implicit konfiguracja, którą muszę sobie nie wiadomo skąd wyczarować.

Czyli "monolit zbudowany na mikroserwisach"?

To nie wina korpo tylko zespolu.

Dokładnie. W JanuszSoftach też dzieją się podobne cyrki. Wiem, bo kiedyś pracowałem w takim JanuszSofcie w chacie w lesie i tam też były podobne akcje. Np. nawet do testów nie dało się zrobić new Foo, tylko żeby stworzyć jedną instancję obiektu, to trzeba było wypisać z kilkadziesiąt linijek konfiguracji i zasymulować całe środowisko produkcyjne (jakieś permissions, opcje konfiguracyjne, potworzyć agregaty, wygenerować UUID itp.), bo to niby miało być pisane w stylu DDD.

1 użytkowników online, w tym zalogowanych: 0, gości: 1