Sporo myślę po pracy o pracy

3

Robienie bezpłatnych nadgodzin to głupota i zaklęte koło.
Zawsze jest coś "pilnego" do zrobienia, nawet jeżeli jedynym powodem tej pilności jest jakiś nic nie znaczący plan na sprint.
Powiedzmy, że dałeś sobie wcisnąć kit, że "koniecznie trzeba dowieźć sprint" i zamiast 80 godzin przepracowałeś 90 (podobnie jak reszta)
W następnym sprincie "przypadające na ciebie" capacity to już 90 godzin (bo mieliście fajne velocity itp.)
Żeby się zmieścić z robotą, musisz przepracować już ponad 100 godzin. Zapłacą ci za 80. Jak długo będziesz tak ciągnąć? Przecież wiadomo, że czas nie jest z gumy, a po iluś tam tygodniach takiego zapierniczania twoja efektywność spadnie, albo zaczniesz udawać, że skończyłeś zadanie dopychając je kolanem.

Jeżeli czegoś nie dowieziesz, to co się stanie? Próbowałeś kiedyś sprawdzić? Jeżeli sumiennie pracujesz te swoje 8 godzin dziennie, to przecież firma, która cię zatrudniała wiedziała kogo zatrudnia, a w każdym razie miała możliwość sprawdzić to podczas rekrutacji. Układ jest prosty: wiedzieli kogo zatrudniają, pracujesz sumiennie tyle ile się umawialiście i dostajesz za to kasę w takiej wysokości, na jaką się umawialiście.

1

Presja jeśli nie jest sztuczna, a wynika np. z rywalizacji rynkowej jest czymś dobrym. Ja lubię mieć lekką-średnią presję, działa na mnie motywująco. Oczywiście jest pewien poziom, gdzie zaczyna mnie dobijać i należy tym odpowiednio zarządzać. Presja wynikająca z głupoty managementu to co innego...

Ale ogólnie jeśli robisz coś ważnego w większej skali to kompletny brak presji oznacza, że pewnie nie robisz czegoś zbyt ważnego jednak.
Za ważne rzeczy oczywiście oczekuje się odpowiedniego wynagrodzenia.

5

@tmk3

ale powody nie są ważne, nie uciekajmy w żadną skrajność i nie dopowiadamy - masz sytuację z przestojem, nikt nie ściga cię z terminem i dowożeniem czegoś. I teraz jest to moje pytanie - szukasz im czegoś do roboty, bo zawsze się coś znajdzie, czy dajesz im czas wolny na naukę, o którym sami będą mogli zdecydować (w takim sensie, że równie dobrze mogą się obijać, bo nikt ich z tego nie będzie rozliczał)? I dlaczego?

Nie wiem dlaczego miałbym kogoś ścigać (szczególnie, że mi za to nie płacą...). Jeżeli jest jakiś realny termin do dotrzymania, bo np. trzeba cos dostarczyć klientowi na jakąś tam datę, albo jest awaria i trzeba ją załatać, to jedyną formą "presji" jest przedstawienie zespołowi realnej sytuacji. Zakładam, że pracuję z dorosłymi profesjonalistami i jak do tej pory nie miałem powodów, żeby myśleć inaczej. Czy wszyscy pracują zawsze na 100%? Oczywiście, że nie, ale jeżeli ktoś ma potrzebę się polenić, to niech przynajmniej robi to efektywnie, bez myślenia przez cały dzień co ma jutro naściemniać na daily. W sytuacjach kiedy ktoś musiał się czegoś douczyć, albo chciał zrobić sobie luźniejszy dzień, to zwyczajnie mówił, że dzisiaj robi sobie dzień na poduczenie się czegoś i nikt nie miał z tym problemu. Jeżeli akurat nie ma roboty, to mamy całą masę tematów do nadrobienia i nadrabiamy, wspólnie przegadując wcześniej co nas aktualnie najbardziej boli.

0

@piotrpo: to w ogóle nie jest odpowiedź na moje pytanie, ani nawet nie zacytowałeś mojego całego komentarza, w którym prosiłem, żeby sobie nie dopowiadać. Cały twój post oparty jest o dopowiedzenie jakiejś hipotetycznej, skrajnej sytuacji, śmiesznie sobie to zmanipulowałeś (•‿•)

1 użytkowników online, w tym zalogowanych: 0, gości: 1