Mam kryzys w pracy i życiu

7

Sprawa jest prosta jak za przeproszeniem, kopulacja.

  1. Pracujesz 8h - nie przyjmujesz nadgodzin, bo potrzebujesz czasu dla siebie
  2. Jak coś zaczną gadać, nawet tego nie słuchasz, warunek powyższy jest nienegocjowalny
  3. Calle z biznesem zajmują 3/4 czasu pracy? No i ch*j w to? To znaczy że na kodowanie zostaje 1/4 czasu. Tylko fakty.
  4. Radzę jak najszybciej popracować nad wyhodowaniem sobie cojones, bo będzie dalej lipa w życiu. Pracuj z psychologiem nad poczuciem własnej wartości. Idź do psychologa faceta, tylko nie jakiegoś bezglutenowego takiego, ale normalnego chłopa, nigdy kobiety - one Cię nie zrozumieją i jeszcze bardziej Ci popsują psychikę, zmiękczą, każą pokazywać swoje uczucia i inne takie bzdety.
  5. Nie żal się żonie pod żadnym pozorem. Oczywiście komunikować w związku się trzeba, ale jeśli pokażesz, że jesteś mazgajem, to czeka Cię na domiar złego rozwód w ciągu kilku lat.

To Twoje życie, nie daj żadnemu pajacowi sobie na siebie wjeżdżać, że nie dowozisz...

3

A [CIACH!] tą robotą i odpocznij, po co sobie marnować zdrowie i życie przejmując się toksycznymi ludźmi i deadlinami w robocie

2
froziu napisał(a):

Jak jesteś na UoP i masz umowę na czas nieokreślony (a nawet określony, ale jakoś długą perspektywę czasową) a nie chcesz zmieniać obecnej pracy tylko odpocząć to idź do lekarza, dostaniesz od psychiatry L4 na miesiąc albo dwa jak mu o tym powiesz i odpoczniesz, douczysz się w wolnym czasie braków, wrócisz do pracy pełen wiedzy, a jak się nie spodoba im Twój odpoczynek, który wynika z wywieranej przez nich presji to poszukasz sobie nowej pracy.

This

Jeśli ta praca odbija się na Twoim zdrowiu, to jeśli tylko możesz sobie na to pozwolić, bez mrugnięcia okiem idź do lekarza.

Nic nie stoi na przeszkodzie, aby lekarz uznał, że potrzebne jest dłuższe leczenie, np. sześciomiesięczne.

A jeśli jesteś w sytuacji, w której nie możesz sobie pozwolić na leczenie, to może to sugerować, że w jakiś sposób wyzyskiwane jest Twoje położenie - jeśli to prawda, to na Twoim miejscu zastanowiłbym się, czy nie jesteś pokrzywdzony przestępstwem:

https://pl.wikipedia.org/wiki/Wyzysk

Może bowiem okazać się, że oprócz wizyty lekarskiej, dobrze będzie umówić się na rozmowę z prawnikiem.

edit:

budzę się tak o 4-5 rano i myślę o zadaniach, natłoku pracy, bugach...

Nie jestem psychiatrą, ale moim zdaniem nawet dla laika powinno być oczywiste, że to wskazuje na jakieś nerwicowe problemy związane z pracą, może nawet PTSD. Na Twoim miejsciu poszedłbym jak najszybciej do lekarza i do prawnika.

Do lekarza z przyczyn oczywistych, a do prawnika, żeby dowiedzieć się, czy w czasie leczenia masz prawo całkowicie odciąć się od pracy, nie odbierać telefonów, żądać od pracodawcy nie kontaktowania się w czasie leczenia, o zamieszczeniu jakich treści w dokumentacji medycznej powinien pamiętać lekarz, abyś mógł się odciąć, bo obawiam się, że jest to warunkiem koniecznym prawidłowego przebiegu leczenia.

4

Jest coś takiego, jak https://pl.wikipedia.org/wiki/Metoda_5_why.

W Twoim przypadku może spróbuj 5x 'No i'? Coś a'la fikcyjna rozmowa:

  • muszę siedzieć wieczorem, bo nie dowiozę taska
  • no i?
  • no i menago mi będzie marudził
  • no i?

itd.
Pewnie gdzieś w tym dialogu pojawi się obawa, że Ciebie zwolnią, a koniec końców Twoje spojrzenie na dalsze konsekwencje takiej sytuacji. Wpływu na samoocenę, stan finansów, relacje z żoną, nie wiem, tu już strzelam, bo pewnie każdy ma inaczej.

Koniec końców najlepiej jest, gdy ostatnią odpowiedzią będzie 'no i ch..., nie robię tych nadgodzin, zdrowie/żona/ja/cośtam ważniejsze, '.

2

A jeszcze zapomniałem dodać - masz expa, o takich jak Ty się biją. Nie ma się czego bać.
Takie problemy mogłyby dotyczyć kogoś kto ma taką pracę, że jak ją straci to będzie szukał z rok, albo w ogóle nie znajdzie.

0

Tak się nie da całe życie, w końcu organizm powie dość. Ja też jako junior chciałem się koniecznie wykazać, co miesiąc byłem dumny, że skończyłem najwięcej zadań, nadgodziny, do tego studia zaoczne. Kilka lat tak ciągnąłem, ale w końcu skończyło się to olbrzymim przepracowaniem i przez długi okres potrafiłem się skupić w ciągu dnia na 1-2h, a resztę byłem jak zombie. Ciebie też to czeka jak nie wrzucisz na luz. Ja już z tego wyszedłem i powiedziałem nigdy więcej. Jak nadgodziny to tylko okazjonalnie przed deadline'm, a tak to wyraźnie zaznaczam, że robię 8h i koniec.

3

Od lutego w sumie żyję ciągle pracą, mam na myśli weekendy, pracę wieczorami do godziny 19-20.

da się tu coś innego napisać niż to, że po prostu jesteś guptas w kontekście powyższej kwestii?

robisz sobie szkodę, żonie, zespołowi (bo jak sam zauważyłeś przyzwyczaiłeś klienta do większego outputu) i znając życie znajomym (zaniedbując)

tutaj ktoś opisywał skutki takiego długotrwałego stresu, abyś tylko nie musiał tego sprawdzić na własnej skórze
Why I Quit Google’s WebAssembly Team, And How It Made Me Sick

czasem trzeba sobie powiedzieć it's time to move on i papa ;)

screenshot-20220513172738.png

2

Recepty na szczescie nie dam, bo nie mam, a pewnie nawet nie istnieje, mogę dać tipy.

Pojawiły się pomysły z dłuższa przerwa, uważam, ze są dobre, ale

  • musisz pamiętać, ze ta przerwa powinna Tobie pomoc
  • Mając 24/7 wolnego możesz popaść w otchłań myśli. Pogłębiając stan stresu/depresji.
  • Postaraj się ten czas zagospodarować na sport. Stres i brak rozładowania to droga do nerwicy. Jak długo nie ćwiczyłeś to po pierwszych treningach poczujesz się jak kobieta po orgazmie.
  • Zadaj pytanie czy warto się tak poświęć - niby błache pytanie, ale celne..

Jak masz burdel w domu to zacznij od posprzątania pokoju.

1 użytkowników online, w tym zalogowanych: 0, gości: 1