Ławka rezerwowych

2

W kontraktowniach to normalna praktyka. Opłaca im się przetrzymać pracownika kilka miesięcy, zamiast szukać nowego, jak już będzie potrzebny i przy okazji nie robić paniki wśród reszty. Wiadomo, że jak reszta sobie uświadomi, że byle pierdnięcie w projekcie i lecą na pysk, to może się zacząć exodus.
Sam, staram się nie pracować w SH robiących projekty na zlecenie. Polecam szukać pracy gdzie pracuje się nad własnym produktem dostarczanym zewnętrznym klientom. Skłonność do patologii jest za zwyczaj znacznie mniejsza w takich miejscach.

2

Można dodać jeszcze jedną sytuację - chyba jeszcze rzadszą, ale się zdarzającą czasem. Mianowicie umowę macie z pośrednikiem X. Trafiacie do klienta Y. Tylko, że klient Y jest np wielką korporacją, która także współpracuje z różnymi klientami, m.in. z klientem Z. I jesteście u klienta Y, ale tak naprawdę czekacie na przydział do konkretnego projektu (być może u klienta Z). I wtedy pośrednik X zadowolony, bo klient Y za was płaci. Wy na luzie dostajecie kasę od X. Jedyna presja jest wtedy na kliencie Y, żeby znalazł wam konkretny projekt (ale tutaj, tak jak wspomniał @somekind, może się opłacać trzymanie ławki rezerwowych).

0

A ja jestem ciekawy co w takiej sytuacji z doświadczeniem liczonym w CV? Pół roku na ławce, a potem podczas nowej rekrutacji mówicie, że doświadczenie to 3.5 czy 4 lata? :D

0

Takie przemyślenie. Jeśli kontraktornia trzyma cię długo w rezerwach, płacąc normalną stawkę, to znaczy, że mają na tobie niezłą marżę i „inwestycja” zwróci im się w kilka miesięcy. Druga opcja to taka, że są beznadziejni w prowadzeniu biznesu i nie rozumieją sunk cost fallacy.
Praktycznie nie widzę powodu, aby marnować sobie karierę na ławce rezerwowych poza sytuacjami przedemerytalnymi.

3

Raz nie byłem przypisany do projektu w software house. Nie pamiętam, ile to trwało. Może ze 3-4 miesiące i w tym czasie napisaliśmy z całym zespołem, któremu zamknęli poprzedni temat, rozwiązanie do użytku wewnętrznego firmy, które potem było sprzedawane klientom jako produkt. Akurat wtedy trafiłem na dość proaktywnych ludzi, więc ten czas nie był zmarnowany, ale gdybym miał siedzieć i nic nie robić, to w zależności od sytuacji, zastanowiłbym się co dalej. Jakby kasa się zgadzała i byłyby dobre warunki (np. remote), to pewnie bym se siedział i w międzyczasie robił swoje projekty lub z nudów zaczął szukać jakiegoś kontraktu, ale gdybym był początkującym programistą, w pierwszej, czy drugiej pracy i zależałoby mi na szybkim rozwoju, to pewnie bym zmienił pracę, bo szkoda czasu na takie coś.

6

Z perspektywy biznesowej jednak ta ławka jest potrzebna. Jakby nie patrzeć każdy tutaj na forum chciałby zarabiać nie wiadomo ile, ale jak wygrać przetarg u kasiastego klienta jeśli w czasie negocjacji:

  • Jesteście super firmą
  • Wasi inżynierowie i zespoły są dobre
  • Poc testowy super - jesteście najlepsi
  • Ale od przyszłego miesiąca potrzebujemy 120 Java developerów bo inaczej nie wyrobimy się w terminie
  • Okazuje się, że albo masz kompanie devów do wrzucenia w projekt albo nie wygrasz nigdy u niego przetargu, i okazuje się to 50% składu obecnej firmy ughhh

Ławka jest problematyczna jak nie ma projektów, ale najprawdopodobniej ogarnięci managerowie / team leaderzy między sobą powinni mieć rozpiskę czy te osoby są do utrzymania za wszelką cenę czy do zwolnienia przy pierwszej okazji zależnie czy czymś podpadles / jesteś słaby

3
MuadibAtrides napisał(a):

ale jak wygrać przetarg u kasiastego klienta

Opisujesz tu model biznesowy firmy zajmującej się wynajmem ludzi do plantacji bawełny w porze zbiorów. Tylko wydaje się wam, że jesteście software house.

Są jeszcze firmy, które produkują coś swojego i wygrywają przetargi, dostarczając dobry produkt. Niestety jest to rzadkość w Polsce.

3

@MuadibAtrides: Ja rozumiem, że niektóre firmy mają taką perspektywę biznesową. Tylko ja nie chcę być częścią tej perspektywy, bo tak i bo mogę. Jeżeli firma nie jest w stanie mieć żadnego, własnego sensownego projektu, to żaden z niej software house, tylko zwykły alfons.

3

Na moje oko to tak działa z 70% firm. :P

0

@somekind: Myślę, że twoje oko widzi dobrze, natomiast wciąż pozostaje pytanie o sens pracowania w czymś takim, jak ma się wybór.

1 użytkowników online, w tym zalogowanych: 0, gości: 1, botów: 0