Analiza rynku i sens regularnego słuchania podcastów

2
Bambo napisał(a):

@UglyMan:
Mam kilka pomysłów

  1. Aplikacja do zarządzania szkolami z nauką jazdy. Taki system, dzięki którym np kursanci mają kalendarzyk i jak ktoś odmówi lekcje to wszyscy inni dostają notyfikację np, że coś się zwolniło. Apka, która ułatwia pracę właścicielom szkół. Niestety tego jest sporo. Tutaj wiadomo, że trzeba pisać do właścicieli.

Szkoły nauki jazdy to raczej nie duże biznesy i tu bym nie mierzył w konkretną osobę albo firmę tylko raczej robił szum w odpowiednich grupach - nie będzie się opłacić, podchodzić indywidualnie do poszczególnych firm.

  1. Aplikacja do zarządzania flotą pojazdów typu dźwigi samochodowe czy jakieś koparki. Podobnie - kalendarz, apka mobilna do otrzymywania notyfikacji, szybki pogląd na to, który pojazd wyjechał, który przyjechał, może przypomnienia z jakimiś OC czy badaniami technicznymi. Tutaj też jest pełno tooli, ale mega rozbudowanych i mogą powodować chaos. Można wygrać tworzeniem skrojonego produktu dla klienta. Pytanie do kogo pisać maila ;p

Jakieś utrzymanie ruchu, planiści, Ogólnie to bardzo mgliście zdefiniowane funkcjonalności nie pozwalają no określenie do kogo jest to kierowane.
Lokalizację pojazdów teraz określą się na podstawie modułów GPS.

  1. Apka do sparowania programistów z firmami i odwrotnie. Coś jak linkedin, ale bez spamu. Programista określa swój profil w jakiejś ankiecie, pisze swoje widełki i mu co dzień wyszukuje firmy, który oferują to co on chce. To dla mnie np byłoby pomocne bo jak nie ma widełek w ofercie na linke to nie czytam. Podobnie no nie zejdę poniżej jakiejś stawki. To apka typu wypełnij profil i zapomnij. Niestety jest coś podobnego już: https://inhire.io/ .. być może można zrobić lepiej i lepiej wypromować.

Działy HR.

Masz starszy rozrzut swoich pomysłach. Wybierz jedne i zacznij nad nim pracować.

1

Nie wiem czy do końca to wystąpienie odpowiada na pytanie wątku, ale na pewno jest warte obejrzenia:

0

No mam rozdmuchane strasznie pomysły i trochę błądzę za co się najpierw zabrać ;d
@UglyMan z każdego tego punktu jest już sporo aplikacji, bardzo rozbudowanych. Pytanie ten fakt nie przesądza o tym, że jest już to bez sensu i lepiej szukać czegoś czego nie ma. Bo nie potrafię zrozumieć dlaczego klient wolałby mój mały, skrojony produkt niż te wielkie istniejące.

A co do nauki jazdy to z tego co rozumiem preferujesz alikację typu SaaS aniżeli skrojoną pod klienta?

1
Bambo napisał(a):

A co do nauki jazdy to z tego co rozumiem preferujesz alikację typu SaaS aniżeli skrojoną pod klienta?

Tylko Saas koszty infrastruktury i utrzymania zabiją taki pomysł.

2
Bambo napisał(a):

(…) nie potrafię zrozumieć dlaczego klient wolałby mój mały, skrojony produkt niż te wielkie istniejące.

Myślę, że to zależy od klienta.

Side note: mnie trudno wyobrazić sobie różnorodność jako taką. Jeśli mogę sam siebie ocenić, to mam pewną tendencję do myślenia analitycznego, przyczynowo-skutkowego. To powoduje, że ostatecznie wszystkie rozważane przypadki zwykłem sprowadzać albo do jednego, albo do dwóch na przeciwległych biegunach.

Więc tak, pewnie masz rację, że gdzieś tam powinieneś próbować wyobrazić sobie różnorodność, podobnie jak ja. :)

0

@UglyMan:
No tak, ale ostatnio z tego co słucham po jakimś YT to właśnie SaaSy przeważają obecnie i są najlepszą ścieżką. Co proponujesz zamiast SaaS w przypadku np takich OSK? Stawianie każdorazowo apkę do kogoś domenie? TO wydaje się jeszcze gorsze.

@Silv
Co masz na myśli mówiąc różnorodność w omawianym kontekście?

3

Saas ma ten plus, że masz stałą kasę, wprawdzie niewielką, ale i tak masz.

Na przykładzie szkoły jazdy - żeby jednorazowa sprzedaż miała sens, to musiałaby kosztować przynajmniej kilka tysięcy (tak bliżej 10). Kasujesz to jednorazowo i OK, fajnie jest przytulić 10k, ale po pierwsze - potem już nie masz źródełka, a po drugie - jak pisał @UglyMan - większość szkół to są małe firmy, jedna czy kilka osób, 2-3 samochody. I dla nich takie wydanie kilku/kilkunastu tysięcy może być nie do przyjęcia.
Dlatego lepiej jest zrobić SaaS - płacą co miesiąc tą przysłowiową stówkę i mają dostęp. Ty za to masz jakieś stałe źródło dochodów. Ale minusem jest to, że taka opłata miesięczna zbyt wysoka być nie może, więc żeby mieć to 5-10k miesięcznie (zakładając, że działasz sam i kasą się nie dzielisz) to, po odliczeniu kosztów (ZUS, podatki, infrastruktura typu serwery itp), musisz mieć ponad setkę klientów. Jest to do ogarnięcia, ale będzie wymagało trochę biegania za nimi.

1
Bambo napisał(a):

@Silv
Co masz na myśli mówiąc różnorodność w omawianym kontekście?

Przez "różnorodność" rozumiem tutaj taki stan rzeczy, że każdy klient jest inny.

Oczywiście nie każdy klient jest inny. :) Gdyby tak było, domniemywam, cała gospodarka wyglądałaby inaczej. Są pewne wspólne cechy klientów (osób prywatnych, firm, instytucji itp.). Choćby, żeby odnieść się do Twojego problemu: wyobrażam sobie, że każdy klient potrzebuje niezawodnego oprogramowania. (Oczywiście, jeden bardziej na tę cechę zwróci uwagę, inny mniej, ale nie o to mi chodzi). Dalej: każdy klient potrzebuje oprogramowania dopasowanego do siebie. Dalej: są klienci wybredni, są akceptujący wszystko. So on and so forth, można cechy wspólne wymieniać.

Więc żeby różnorodność zobaczyć, trzeba by szukać nie podobieństw, a różnic. Mamy dwóch klientów: czy jeden jest taki, a drugi inny, czy też obaj są jednakowi? Myślę, że zwykle szuka się podobieństw. Bo podobieństwa mogą pomóc w sprzedaniu produktu obu z nich. Choć może nie mam racji? Jeśli zaś mam, to… zauważanie różnorodności nie pomoże w sprzedaży? Może nie w konkretnym przypadku. Może nawet nie chodzi konkretnie o sprzedaż, a o pewną analizę klientów, rynku czy gospodarki, żebyś Ty jako negocjator, jako sprzedawca czy jako producent potrafił odnaleźć się w większej liczbie sytuacji. Żebyś miał głębsze spojrzenie.

Sam nie wiem, czy to, co piszę, ma sens. Może moje przemyślenia Ci się przydadzą.


UPDATE

Żeby jakoś ukonkretnić te oderwane od rzeczywistości myśli:

Chcę stworzyć produkt – oprogramowanie (na razie koncepcyjnie). Czy powinienem kierować go do jak największej grupy klientów czy dla wybranych (konkretnych)?

W pierwszym wypadku szukałbym cech wspólnych. W drugim wypadku szukałbym różnic: co odróżnia tych wybranych klientów od innych, czy inaczej: dlaczego akurat tych chcę wybrać, a nie innych. A dalej, koncentrując się na różnicach: czy każdy z nich jest inny, czy są tacy sami? Jak widać, wyróżniłem tutaj dwa bieguny, o jakich wspomniałem w poprzednim poście: "wszyscy są tacy sami" oraz "każdy jest inny".

I stoję na stanowisku, że takie dwa bieguny zawsze można wyróżnić – jak to się mówi, "jak się uprzeć". Tylko właśnie, masz ograniczone zasoby czasu, energii, własnego zrozumienia. (Zresztą podejściem biznesowym jest, jak zoptymalizować dostępne zasoby :) ). Więc nie "upierasz się", tylko wygładzasz krawędzie.

Co to znaczy "wygładzać krawędzie"? Załóżmy, chcesz produkt kierować do wybranej grupy, i wyróżniłeś dwóch potencjalnych klientów, których chciałbyś mieć za klientów. Mieć – może nie naraz, tylko jednego dziś, a drugiego w jakiejś perspektywie czasowej. Cechą, którą Twój produkt może się poszczycić, jest, powiedzmy, interfejs – bardzo intuicyjny. Zauważasz przy tym, że potrzeby obu potencjalnych klientów co do interfejsu różnią się. Jeśli pierwszy chce mieć interfejs przezroczysty, a drugi nieprzezroczysty, to "wygładzaniem krawędzi" będzie dodanie opcji konfiguracyjnej w panelu użytkownika, umożliwiającej określenie przez użytkownika, jaki ma ten interfejs być.

(Ciągnąc przykład jako side note: wtedy pierwszy potencjalny klient zauważa: "panel użytkownika z tą dodatkową opcją konfiguracyjną jest dla mnie zbyt skomplikowany". I w domyśle – bo zakładam, że tego nie powie: "jeśli nie zaproponuje mi pan czegoś odpowiedniego, to raczej wybiorę produkt innej firmy, który ma panel prostszy, bez tej opcji").

Innymi słowy, "wygładzaniem krawędzi" jest adaptowanie produktu do różnorodności. Czy zawsze tak należy robić? Pewnie nie; vide moją poprzednią wzmiankę o ograniczonych zasobach. Pewnie są przypadki, że raczej spojrzysz na oprogramowanie z własnej perspektywy i powiesz sobie samemu: "chcę sprzedawać je z takim a takim interfejsem, nie pójdę na ustępstwa w tym i w tym; tworzę sam, więc nie mam czasu na takie a takie zmiany; korzystam z języka XYZ, który nie umożliwia utworzenia przezroczystego interfejsu". Lub podobnie. Idea jest: już widzisz różnorodność, próbujesz ją więc ogarnąć, sklasyfikować, dopasować do siebie i do swojego spojrzenia na świat ("świat", czyli biznes, produkt, rynek).

Ale się rozpisałem, no.

2

Pamiętaj, że ludzi mających wielkie pomysły na apki w głowie jest mnóstwo, i 99% z nich nigdy nie ujrzy światła dziennego w postaci jakiegokolwiek produktu. Sam pomysł jest g**no wart. Rób jak najszybciej MVP. Im więcej czasu zainwestujesz w projekt, tym większa szansa, że przy nim zostaniesz, i że coś z tego wyjdzie. Podcasty to imo strata czasu. Lepiej go zainwestować w implementację MVP. No i powiem Ci, że miesiąc na napisanie MVP to chyba jakiejś totalnie prymitywnej aplikacji, bo na to co pisałeś na pewno poświęcisz więcej czasu, jeżeli robisz po godzinach.

0

@Inclouds:
Ale czy własnie to MVP to nie za dużo skoro nawet nie wiem jaki będzie odzew? Czy MVP to nie jest drugi krok po tym jak dotrę do grupy odbiorców, dam się poznać, sprawdzę ich problemy i wyjdę ewentualnie z jakimiś makietami interaktywnymi zrobionymi w Figmie?

1 użytkowników online, w tym zalogowanych: 0, gości: 1, botów: 0