Czy to czas na ewakuację z IT dla mnie?

6

Ten wątek to jakiś żart, czy po prostu brak rozeznania na rynku? 99% firm nie interesuję wykształcenie kandydata z paro letnim expem tylko jego realne doświadczenie. Jeszcze Java... Jak zaczniesz rozsyłać cv to w przeciągu tygodnia dostaniesz co najmniej kilka propozycji. Osobiście nie chciałbym pracować u kogoś kto gloryfikuje papier aka sztuka dla sztuki zamiast realnego skilla. Dla mnie pachnie to mało poważnym graczem.

0

Jest wielu dobrze zarabiających programistów BEZ wyższego wykształcenia lub z niepełnym technicznym. Posiadanie wykształcenia humanistycznego w pewnym sensie jest silniejszą pozycją. Patrząc na to jeszcze inaczej, polska matura gwarantuje poziom intelektualny wyższy niż losowy uniwerek z Indii.

Jak jesteś dobrym programistą z kilkoma poziomami expa, to pracę znajdziesz.

4

Są firmy w których dyplom ma znaczenie. Przytłaczająca większość ma na to kompletnie wyrąbane. Wolę mieć w zespole dobrego programistę bez studiów niż kiepskiego po studiach. Oczywiście pytanie co dla kogo oznacza "dobry programista", bo poziom u kandydatów dość często rozmija się z samooceną. W obu kierunkach zresztą.
Druga sprawa, co ci przeszkadza w zrobieniu sobie jakiegoś licencjatu/inżyniera z informatyki?

0

Jakiś wybitny z pewnością nie jestem, ale leszczem też nie.

Proszę napisz jakiś przykład: czego nie umiesz (skoro uważasz się za niewybitnego) oraz co tak dobrze umiesz (skoro uważasz że nie jesteś leszczem).

Zastanawiam się też ile firm od razu mnie odrzuci widząc nietechniczne wykształcenie.

Zespół u mnie od razu zwąchuje takie coś "oho coś tu śmierdzi" i na pewno zostajesz zauważony. Ale spoko, nie odrzucamy na starcie z tego powodu. Chociażby dlatego że widziałem w życiu tyle samo dobrych-programistów jak i leszczy-po-informatyce.

Po głowie mi też chodzi systematyczne przesuwanie się w kierunku pracy w IT na stanowiskach nietechnicznych. W tym momencie nie wiem jak to ugryźć jednak, bo żeby nauczyć się programowania to brałem książkę, IDE i jazda, a tak to nie wiem.

No czasy że "umiem język X" zapewniały pracę skończyły się już dawno, rynek się po prostu sprofesjonalizował a technologie stały się zaje****ście skomplikowane. To samo odsiewa większość bootcampowiczów i wannabe-devów. Odsiewa ich już na pierwszej rekrutacji bądź te osoby nie przeskakują poziomu juniora bo po prostu nie są w stanie nadążyć.

Ogólnie jestem w kiepskiej kondycji psychicznej, chciałem też się poniekąd wygadać z moich obaw życiowych i posłuchać co inni ludzie o takich rozterkach myślą.

Byłem tam (coraz więcej widzę tego typu wpisów na tym zacnym forum). Weź się w garść, zacznij siedzieć jak prawdziwy programista: w piwnicy i po nocach - jakoś się utrzymasz. Musisz to polubić albo odpadniesz. Mi się udało (po ciężkiej zapaści depresyjnej) polubić to na nowo... zobaczymy na jak długo.

0

Firmy nie zawsze szukają wymiataczy. Natomiast pamiętaj że jest jeszcze coś co się nazywa ageizm. I będzie to coraz bardziej zauważalne zjawisko w IT.

Otóż firmy mogą zatrudnić leszcza którego sobie wychowają, ale zastanowią się 2 razy zanim zatrudnią starego leszcza. Jeśli leszcz jest stary i wciąż jest leszczem to coś jest nie tak (najprawdopodobniej - nie lubi tego co robi, robi wolno itp itd)

0

Ageizm to dyskryminacja ze względu na wiek. Normalne, że lepiej zatrudnić leszcza z małym stażem, niż leszcza ze stażem. Ten drugi już udowodnił, że za szybko się nie uczy, a w pierwszym przypadku wciąż są szanse.

3

Czy ja dobrze rozumiem, że po JEDNYM telefonie od JEDNEJ firmy jestes podłamany? Przecież innych firm są setki jak nie tysiące i założę się, że jeżeli cokolwiek ogarniasz to ponad 900 z tych tysiąca firm będzie Tobą zainteresowanych. Ja osobiscie bym nie patrzył na to wykształcenie jeżeli na rozmowie technicznej udowodniłbyś ze masz jednak analityczny umysl i potrafisz rozwiązywac problemy w IT.

Ja wyslalem tydzien temu jedno CV dla jaj w sumie i mi nie oddzwonili. To mam się powiesić twoim tokiem myslenia?

3

OPie, weź się do roboty i nie mówię tutaj o studiach, ale o realnym rozwijaniu kompetencji. Przeznacz 20 godzin tygodniowo na naukę, zacznij czytać książki dla zaawansowanych, robić własne "perfekcyjne" projekty, podawaj je do publicznego review, dostaniesz dobry featback, zacznij chodzic na meetupy, jezdzic na konferencje. Sam zostań prelegentem, to zmotywuje Cie do przygotowania.
Na takich konferencjach, nie dość, ze się czegoś nauczysz, to złapiesz też kontakty do firm i może łatwiej będzie znaleźć Ci pracę.

Moje spostrzeżenia są takie, że pracy jest PEŁNO dla IT, tylko trudno o pracę z dobrą pensją. Jeżeli szukasz jakiejkolwiek pracy, zeby przezyc, tj. 5-10k, to nie bedzie problemu. Gorzej jak nie chcesz spaść z wysokiego konia, tak jak ja :P wtedy pojawia się stress, bo mi trudno byłoby znaleźć pracę za moją aktualną pensje...

PS> Jeżeli się boisz, to masz super motywacje, zeby zostać specjalistą. Skoncentruj na tym swoje życie przez jakiś czas. Jak idziesz z rodziną na plac zabaw, czy do galerii handlowej, to czytaj w telefonie dokumentacje technologii lub książkę o IT. Przebijesz się wtedy przez każdą rekrutację, jak gołota przez liny, a żona i tak Cie zostawi kiedyś, albo Ty zaczniesz dobrze zarabiać i znajdziesz sobie młodszą.

3

Ja już gubię się w rachubie jeśli chodzi o odmowę z błahego albo absurdalnego powodu :D . Też miewam momenty czarnowidztwa. Nawet słyszałem od rekruterki wprost, że "mam wiedzę juniora". Wszystkie takie ogólnikowe tłumaczenia nie były poparte konkretami, czyli np. listą rzeczy do nauki, żeby się załapać.
W każdym razie w takich momentach mogę polecić zamknięcie się w pokoju na kilkadziesiąt minut i rozpisanie sobie na karteczkach tego, co udało zrobić w przeciągu paru lat doświadczenia. To niemożliwe, żeby nic nie było. Nawet, jeśli są to drobne osiągnięcia, np. najwięcej ukończonych zadań z Jiry w miesiącu, to też trzeba je wpisać. Spektakularnych sukcesów nie ma i lepiej nie oczekiwać, że będą. Potem można popatrzeć po ogłoszeniach i zobaczyć czego się nie umie. No bo żeby wiedzieć czego się nie umie, warto wiedzieć co się umie ;) .
Po co to wszystko - emocje karmią się tym, co jest niesprecyzowane słowami. Spisanie czegoś na kartkach albo nazwanie tego w rozmowie powoduje, że umysł nie zaprząta sobie tym głowy. Czasem wystarczy powiedzieć komuś "Boję się, że nie dam sobie rady" i humor poprawia się niemal natychmiast. Czasem to nie działa mimo prób - wtedy pewnie sprawa nie jest tak prosta. Z resztą wyrażanie emocji i myśli to jeden z elementów terapii, nad którym się pracuje w gabinecie. To jest podstawa do dalszego rozwoju.
Swoją drogą ostatnio miałem problem ze zrobieniem zadania. Niby mam pracę. Niby dostałem zapewnienie, że chcą mnie w tej firmie. A jednak mi nie idzie i miałem wrażenie, że inni zrobiliby to lepiej. Przyczyną problemów ze skupieniem zwyczajnie jest problem ze zdrowiem i zbyt mała ilość snu. Wystarczy kilka dni pilnowania jak w zegarku jedzenia i spania, żeby móc chociaż przez dwie godziny pracować na pełnych obrotach i zrobić więcej, niż przez tydzień. Błahostka, prawda? A nawet godzina śniadania ma znaczenie. Nawet 30 g sera więcej może wpłynąć negatywnie na koncentrację. Trzeba jednak to wszystko sprawdzić, żeby nic nie było niedoprecyzowane. Niestety spirala niedospania i zastoju potrafi się szybko rozkręcić, ale to sprawa na inny temat.

2

@PerlMonk:

100% racji. Do rekrutacji nie można podchodzić emocjonalnie. Znam przypadek, gdzie gościa nie udało się zatrudnić ze względu na zdjęcie.
Otóż miał w CV zdjęcie z matką. Technicznie wypadł super, ale nietechniczni uparli się, że jak ktoś wkleja zdjęcie z matką, to znaczy, że jest chory psychicznie. Ogólnie się z nimi zgadzam, ale mi by tego typu choroba nie przeszkadzala we wspolpracy.

1 użytkowników online, w tym zalogowanych: 0, gości: 1, botów: 0