Jakiej szukać pracy gdy wszędzie się zaaplikowało i firmy się skończyły?

2

To ile rozmów miałeś? 5 / 10 / 20? Na czym się wywalałeś? Live coding? Teoria? Pytam bo ja lubię sobie co pół roku do roku pójść tak dla rozgrzewki na 3-5 interview dla beki, żeby zobaczyć co się zmieniło, a może też wychaczę fajną ofertę, to rzucam sobie dość wysokie stawki jak dla mida. I przyznam, że na te 5 firm do 3 się dostałem po czym wręcz musiałem się tłumaczyć głupio czemu odrzucam i nie biorę tej pracy. Może po prostu twoje miękkie skille są słabe i na rozmowie jesteś drętwy i zniechęcasz do siebie ludzi / nie potrafisz się "sprzedać"? Albo po prostu technicznie wywalasz się na technical questions / live coding.

7
Shalom napisał(a):

nie miałem wystarczająco szczęścia i pracy nie znalazłem.

Nie chce cię martwić, ale znalezienie pracy to kwestia umiejętności technicznycha a nie szczęścia (przynajmniej jeśli chodzi o pozycje techniczne).

Myślę, że wątpię. Bardziej kwestia prawdopodobieństwa. Na wielu rekrutacjach byłem uwalany przez ludzi, którzy np. nazywali programowanie imperatywne programowaniem liniowym, wdawali się w dyskusje kiedy pytali czy obiekty w Javie są przekazywane przez referencje czy wartość, a ja mówiłem, że przez wartość (w szczególnym przypadku wartość typu referencyjnego) albo jedna pani mi kiedyś dopiero w feedbacku, który wymusiłem napisała, że np. powiedziałem, że algorytm collaborative filtering jest algorytmem unsupervised i ona się z tym nie zgadza.

Za to takie leszcze odnajdują się najlepiej pytając o pierdoły w stylu api jakiejś biblioteki, którą poznali w zeszłym tygodniu. Albo przeczytali Cracking the Coding Interview i matchują Twoje odpowiedzi do kluczy z tej książki.

Więc tak. Rekrutacja to w połowie szczęście. Ale jeżeli aplikujesz do odpowiednio wielu firm to minimalizujesz czynnik szczęścia na korzyść skilla.

4
twoj_stary_pijany napisał(a):

... byłem uwalany przez ludzi, którzy ...

Bez znajomości ksywki z tego forum po prostu nie mieli klucza do odpowiedniej interpretacji odpowiedzi. ;)

0
xy napisał(a):
twoj_stary_pijany napisał(a):

... byłem uwalany przez ludzi, którzy ...

Bez znajomości ksywki z tego forum po prostu nie mieli klucza do odpowiedniej interpretacji odpowiedzi. ;)

@xy: :)

0

Pewnie za mało siedzisz po pracy i ograniczyłeś się tylko do tych technologii które miałeś w pracy zawodowej, to częsta przypadłość że potem ciężko zmienić.

0
  1. Czy wiesz dlaczego cię uwalili na tych rozmowach?
  2. Czy teraz, gdyby cię zapytali o to co miałeś na rozmowie, to znowu bys uwalił, czy jest jakiś progress?

A jeżeli chodzi o to, że firmy się skończyły, to sie nie przejmuj - odpowiadaj dalej na ogłoszenia. Mogłeś nie przejść rekrutacji z wielu powodów całkowicie niezależnych od ciebie i takich, które się zmieniają w czasie. Najwyżej cię nie zaproszą.

2

Ja nie przeczę, że on to rozumie, ja twierdzę, że nie dostosował swojej odpowiedzi do skrótu myślowego pytającego. :) Uczestnicząc w rozmowach kwalifikacyjnych trzeba znać takie typowe nieścisłości w pytaniach, i odpowiadać na to, o co chodzi pytającemu.

@somekind gość generalnie się usztywnił jak mu powiedziałem, że w zasadzie zawsze przekazywanie argumentów w Javie jest przez wartość. Czasami właśnie wartość tej referencji na obiekt. Gość mówił, że to nieprawda. I zacząłem mu to rozrysowywać na kartce, ale jego mózg już nie przyjmował informacji bo na kursie online Javy w Grudziądzu (z całym szacunkiem dla Grudziądza) tego pewnie nie było.

Czyli gość może mi zadawać łamigłówki i mi wmawiać, że czegoś nie wiem, a sam tego nie doczytał? Nie mówię, że na wszystkie pytania zawsze znam odpowiedź, ale ewidentnie widać, że rekruterzy się fiksują na konkretnym pytaniu. Najgorzej to kiedy rekruter zauważy, że nie zna odpowiedzi na swoje własne pytanie. Jeżeli jest B playerem to na pewno pracy nie dostaniesz. Ale w sumie, kto by chciał z takimi ludźmi pracować?

To co chciałem podkreślić to jest to, że szczęście ma bardzo duże znaczenie na rozmowie. Nie największe, ale ma. To nie jest tak, że jest sobie jakiś kozak i on przejdzie rozmowy zawsze i do każdej firmy.

4
twoj_stary_pijany napisał(a):

Czyli gość może mi zadawać łamigłówki i mi wmawiać, że czegoś nie wiem, a sam tego nie doczytał?

Strzelam, że ten skrót myślowy jest po prostu bardzo często powielany w różnych materiałach, tutorialach, kursach, a skoro język i tak nie wspiera przekazywania przez referencję, to po prostu ludzie tego nie analizują, i nie skupiają się na tym, że w zasadzie to jest wartość referencji, bo i tak wewnątrz metody operujesz na tym samym obiekcie, który cały czas wskazuje ta jedna referencja.

To co chciałem podkreślić to jest to, że szczęście ma bardzo duże znaczenie na rozmowie. Nie największe, ale ma. To nie jest tak, że jest sobie jakiś kozak i on przejdzie rozmowy zawsze i do każdej firmy.

No to prawda, mnie wiele razy nie przyjęli, bo nie znałem wszystkich przeciążeń danej metody w jakimś API albo użyłem za mało interfejsów w zadaniu. Ktoś, kto uczy się na pamięć API albo pisze interfejs do każdej klasy dostałby te prace z łatwością.

0

Dalej nie wiemy co tak na prawde stało za tym że autora postu zwolniono :) Często to sama osoba jest problemem, jej umiejętności miękkie jakkolwiek to zabrzmi próżno w nowoczesnych czasach. Dogadywałeś sie z pracownikami ? Ja miałem zawsze stresa przed rozmowami o pracę. Co prawda nie kandydowałem do it prócz jednej pracy załatwionej po znajomości. Ale pracowałem w logistyce, w biurze rachunkowym, jako specialista w branży X - taki pośrednik. Za każdym razem od strzału mimo że korpo. Później wychodziły moje braki. Wiele osób ma odwrotnie. Jest dobra skillowo ale czasami odpadają z innych względów. Rekruter to tylko rekruter - ciężko kazdego ocenić obiektywnie. Może nie da się zbajerować na stanowisko programistyczne, całkowicie - ale trochę czarować można.

0
Escanor16 napisał(a):

Ja mam dla ciebie niestety szczerą i nie popularną opinię i muszę Ci powiedzieć, że niestety się nie nadajesz do IT, ciężko mi zrozumieć jak można wgl wylecieć z roboty w IT, no ale ok, wywalili Cię, po roku w pracy powinno nabyć się już takiego skilla, że rozmowy na juniora nie powinny sprawiać trudności na technicznych a na nich odpadałeś, Sam ostatnio chciałem robotę zmienić(po 1,5 roku w pracy ale niestety szef się uparł, że koniecznie muszę wypełnić umowę i zostałem) i brałem udział w chyba 5 rekrutacjach, w każdej z nich przechodziłem do kolejnego etapu i zdążyłem pójść na trzy techniczne(głównie rozmowa o moich kolosalnych prywatnych projektach na Githubie i pytania o to dlaczego poszczególne rozwiązania które tam zastosowałem były lepsze od innych, ogólnie polecam rozwijać własny GH) z czego dwie firmy chciały mi dać umowę którą podpisze jak skończy mi się aktualna, Więc co by nie mówić, jesteś albo słaby albo leniwy albo oba naraz :)

Na początku miałem takie same odczucia jakie wyraziłeś w pierwszych zdaniach. Ale po przeczytaniu Twojej wypowiedzi do końca mam pewną refleksję - może rzeczywiście syty nie rozumie głodnego? Dla mnie również jest jasne że po dobrze przepracowanych 12 miesiącach nie powinno się mieć żadnych problemów ze znalezieniem a już na pewno nie takich jak OP pisał. Samo zwolnienie po roku również wygląda dziwnie, ale z tym różnie bywa. Natomiast mi również nie mieści się w głowie jak można chcieć zmienić pracę ale jednak nie bo szef się uparł, jakiś syndrom Sztokholmski czy co?

@idziebezrobocie - ja na Twoim miejscu walczyłbym dalej. Przeanalizuj sobie to czy aby na pewno dobrze dobierałeś firmy, postaraj się wyciągnąć feedback z możliwie największej ilości spotkań/rozmów. Zakładając, że nie zwolnili Cię 'dyscyplinarnie' to jako junior powinieneś poprosić o referencję od byłego pracodawcy- poszukiwania pracy dla juniorów nigdy nie było proste i taki papier zawsze się przyda. Dość szybko zacząłbym realizować scenariusz z punktu a). Niestety, człowiek który nie może znaleźć pracy w zawodzie i siedzi na doopie bo nie chce się zhańbić pracą na innym stanowisku, staje się robakiem w oczach innych. Szkoda reputacji, zmarnowanego czasu i pieniędzy.

1 użytkowników online, w tym zalogowanych: 0, gości: 1, botów: 0